Dodaj do ulubionych

3 lata związku z żonatym , ciąża i ucieczka...

21.08.08, 14:52
witam wszystkich serdecznie, kiedyś pisałam o tym jak warto walczyć
o miłość, siedzieć cicho jako ta trzecia i czekać aż facet się
zdecyduje na rozstanie z żoną.....Dzisiaj, po 3 latach podwójnego
życia mojego ukochanego zostałam sama i to w ciąży:) Okey,
wieszajcie na mnie psy, czekam
Obserwuj wątek
      • nikaooo Re: 3 lata związku z żonatym , ciąża i ucieczka.. 21.08.08, 15:30
        a ja bym tak nie napisała...rozumiem,że taka miłość może się
        zdarzyć.Wiem na swoim przykładzie...wierze już we wszystko i nie
        wierze już w nic...życie jest tak trudne,tak czasem boli,to nieraz
        nie do opanowania...i to nasz wielkie podejmowanie
        decyzji.Kierowałam się zawsze uczuciem,nie rozsądkiem,ja też taka
        jestem i podziwiam ludzi twardo stąpających po ziemi,umiejących//w
        każdej sytuacje//bo tak wogóle wszyscy potrafimy,odróżnić dobro od
        zła itd.Pewnie gdybym była na mniejscu kogoś kto zdradził mnie
        powiedziałabym jak moja poprzedniczka,jak wiele zależy od sytuacji w
        której się znajdujemy...ale nie,nie potępiam Cię tylko jak Ci teraz
        pomóc...
        • zara36 Re: 3 lata związku z żonatym , ciąża i ucieczka.. 21.08.08, 20:54
          szukam sensu w tym co zrobił facet którego kochałam przez cały ten
          czas. Nie dzwoniłam, nie zawracałam głowy kiedy był z żoną i
          dzieckiem...czekałam aż sam podejmie decyzje. Teraz wiem że czekałam
          za długo...3 lata to za długo. Facet zwinął żagle i wybrał żonę,
          która do dzisiaj nic nie wie. Nie mam 20 lat i nie polecę na skargę,
          nie stane w drzwiach i nie powiem ..jestem z nim w ciąży. Niech żyje
          szczęśliwie, dam sobie radę tylko dlaczego tak?
          • kingas38 Re: 3 lata związku z żonatym , ciąża i ucieczka.. 21.08.08, 23:34
            Dobrze że dasz sobie radę, dobrze że nie polecisz na skargę ... pytasz dlaczego
            tak? Zapytam inaczej dlaczego wiedząc że ma rodzinę zdecydowałaś się na związek
            z nim? Na co liczyłaś? Że zostawi rodzinę dla ciebie? A nie przyszło do głowy że
            kiedyś może zostawic ciebie dla innej?okrutne to jest ale niestety
            prawdziwe...Mimo wszystko nie życzę ci zle... trzymaj się
          • kasztanowapanna Re: 3 lata związku z żonatym , ciąża i ucieczka.. 25.08.08, 07:25
            No, kotek, a dlaczego jak mu się w małżeństwie nie układało, to
            zamiast się rozstać z klasą kicnął sobie na boczek?
            No? Moim zdaniem dlatego, że to jest cienki bolek. Facet nie
            umiejący rozeznać własnych uczuć, nie umiejący podejmować decyzji, i
            wreszcie - facet który przejeżdża się po uczuciach bliskich osób
            jeżeli tak jest mu akurat wygodniej.
            W kochankach wiele rzeczy mnie zdumiewa, i nie najmniej to, że na
            wejściu nie przykładają do takiego kicającego na bok takiej właśnie
            miary. A potem dziwią się, kiedy facet - zdrajca im też się nie
            sprawdzi.
      • zawsze.pitu.pitu Re: 3 lata związku z żonatym , ciąża i ucieczka.. 29.08.08, 21:29
        a ja myślę, że zaszłaś w tę ciążę bardzo świadomie!!! tylko niestety troszkę się przeliczyłaś, bo cel niestety nie został osiągnięty. Bo jak inaczej tłumaczyć??? nie wierzę, że te trzecie są naiwne i głupie (to częściej domena żon).

        Poza tym zastanów się jakim prawem pozwoliłaś sobie na tę ciążę??? to, że facet nie pomyślał, to akurat zrozumiałe (ta część ciała za bardzo nie myśli), ale Ty?? kobieta??? chyba za kiepsko przeanalizowałaś bilams ewentualnych zysków i strat. Pomyślałaś choć przez chwilę o żonie? o tamtej rodzinie?
        To kwestia zasad!!! jak widać kuleje!!! kobiety same sobie wzajemnie dowalają.

        W tym układzie szkoda mi tylko dziecka...tylko jego :(
    • morekac Re: 3 lata związku z żonatym , ciąża i ucieczka.. 31.08.08, 23:37
      Dupek był. Jak chcesz mu dopiec - zawiadom żonę, może będzie ci
      wdzięczna, że może się bez skrupułów rozwieść. Ja już prawie jestem
      wdzięczna eks-kochance mojego już prawie eks-męża, że do mnie
      zadzwoniła i niemal z płaczem błagała, bym coś z nim zrobiła, bo ją
      nachodzi, a ona by już chciała skończyć ten romans. Ja się z nim od
      kilku lat szrpałam, przypuszczałam, że mnie zdradza, miałam doły i
      straszne poczucie winy, że pragnę uciec z tego związku i małżeństwa -
      tylko nie wiedziałam jak to zrobić, żeby nie czuś strasznego
      poczcia winy, że rozwaliłam rodzinę. Tatuś moich dzieci mi to
      ułatwił.
      PS A już na pewno pozwij go o alimenty. Ale poza tym rozsądniej
      byłoby samej wychowywać dziecko niż trzymac w domu takiego dupka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka