Dodaj do ulubionych

czy wybaczylibyście ...

01.09.08, 15:29
czy wybaczylibyście zdradę, której kilkakrotnie wasz mąż/żona
dopuścił/a się przed ślubem?
ja z moim męzem jestem od 10 lat - w tym 3 lata po ślubie. A
ostatnio dowiedziałam się od niego że przed ślubem mnie zdradzał,
dopiero od chwili zaręczyn przestał (czyli od 4 lat). Jakbyście na
coś takiego zareagowali i czy wybaczylibyście? Ja póki co jestem
jeszcze w szoku, bo przez te 10 lat żyłam ze świadomością, że mój P.
był mi wierny. On sam mnie przekonywał o swojej miłości i wierności
Obserwuj wątek
    • mamakacperka-pl Re: czy wybaczylibyście ... 01.09.08, 21:01
      po pierwsze witam się z wszystkimi bo dopiero co odnalazłam wasze
      forum:) sama nie miałam jeszcze styczności ze zdradą. ale z chęcią
      mogę doradzić czy wysłuchać i tak dalej:)
      Mam na imie Justyna i mam 22 lata. od 3,5 roku mam męża lat 27..oraz
      2 kochanych chłopaczków Kacperka 3 latka oraz Konradka 4,5
      miesiąca.. o mnie to tyle narazie:
      a co do Ciebie kenia.pl to sama nie wiem co powiedzieć.czytając to
      sama zdebiałam....ja bym chyba jakiejś furii dostała gdyby mój mąż
      teraz kilka lat po ślubie wyjawił mi że jak byliśmy razem to
      zdradzał mnie na prawo i lewo, jednocześnie kłamiąc mi prosto w
      twarz że mnie baaarrrdzzzoo kocha i wogóle nikt inny poza mną nie
      istnieje..!!!!
      nie chcę Cię dodatkowo nakręcać ale jeśli mnie by to spotkało to
      dałabym mu popalić i to zdrowo, ruszyło by mnie to i to bardzo,
      czułabym się zdradzona raz jeszcze i oszukana..nie wiem czy
      potrafiłabym mu to wybaczyć.. a po drugie po takim wyznaniu na bank
      straciłabym do faceta całe moje zaufanie jakim go darzyłam przez te
      wszystkie lata..znając mnie zaczęła by się kontrol komórki ,
      skrzynki email i wogóle za każdym razem jak by wychodził sam albo z
      kumplami to zaraz bym sobie wyobrażała to i tamto albo miała pewność
      że mnie zdradzi..
      a czy związek bez zaufania miałby sens?? wątpie
    • xentia23 Re: czy wybaczylibyście ... 03.09.08, 14:30
      Wiesz co cięzko coś doradzić to zalezy czy mu ufasz, ale po co on ci
      to wszystko powiedział akurat teraz?? Ma kogoś, a moze zbiera
      informacje jaka będzie Twoja reakcja. Jak dla mnie to dziwna
      zagrywka z jego strony. Teraz już nigdy nie będziesz pewna, że
      któregos dnia znowu to Ciebie nie spotka. Wytłumaczyl sie dlaczego
      to robił, przypadek? czy romans? uczucie?
      Ja bym pytała i pytała dlaczego taką juz mam naturę analizatora.
      jak go kochasz to pewnie mu wybaczysz, ale przemysl sobie to
      wszystko ze 2 razy, aby sie nie męczyć....
        • kenia.pl Re: czy wybaczylibyście ... 03.09.08, 17:17
          bi_chetny napisał:

          > no cóż, wcześniej nic nie obiecywał przed ołtarzem, prawda ? :)
          > a tak serio - po co to powiedział ?

          może dlatego, że od dłuższego czasu pytałam go czy jest mi
          wierny ... ponieważ ktoś zasiał we mnie tą nie pewność. Pijany i
          wściekły był mówiąc mi o tym
          • kenia.pl Re: czy wybaczylibyście ... 07.09.08, 01:37
            anais_6 napisała:

            > bi_chetny napisał:
            >
            > > a tak serio - po co to powiedział ?
            > >
            > Też się nadziwić nie mogę :)

            gdy to mówił to był dopiero co po mega kłótni ze mną i ze swoimi
            toksycznymi rodzicami, do tego był pijany na maksa i chciał mi w ten
            sposób zrobić przykrość, bo wiedział że to mój najczulszy punkt.

            ale już jest ok, wyjaśnilismy sobie wiele spraw. Jak to się mówi
            wyłożyliśmy kawę na ławę. Przerowadziliśmy z sobą długą i szczerą
            rozmowę. Tak na prawde nie było tak do końca jak wtedy po pijaku
            opowiadał, prawda okazała się mniej szokująco, o wiele mniej
            szokująca.
              • kenia.pl Re: czy wybaczylibyście ... 07.09.08, 21:41
                anais_6 napisała:

                > Życzę Ci jak najlepiej, ale czasem popijaku ludzie są najbardziej
                > szczerzy...

                dzięki za życzenia. Wiesz co w przypadku mojego męża jest tak, że on
                po pijaku lubi się użalać albo ściulać historyjki. Do tej pory było
                tak, że jak coś mi nagadał po pijaku to nie reagowałam, puszczałam
                to bokiem bo wiedziałam, że głupoty plecie, po prostu alkohol robi
                swoje. No ale w tym przypadku, jak wyskoczył mi z taką historyjką to
                juz nie mogłam tego puścić bokiem
                  • kenia.pl bi_chetny 08.09.08, 10:53
                    bi_chetny napisał:

                    > czyli co, podkoloryzował, żeby cię zranić ?

                    dokładnie. A najbardziej podejrzane było to, że gdy mi to mówił po
                    pijaku to słyszałam wiele wersji, że ewidentnie było znać, że coś
                    kręci. On był wtedy mocno pijany i okropnie wściekły, bo jak już
                    pisałam był po kłótni z rodzicami i ze mną. Chciał mnie w ten sposób
                    zranić i podkoloryzował historyjkę
      • kenia.pl Re: czy wybaczylibyście ... 03.09.08, 17:15
        > Wytłumaczyl sie dlaczego to robił, przypadek? czy romans?
        > uczucie?

        gdy już wytrzeźwiał (bo mówił mi to po pijaku, kiedy to ledwie na
        nogach stał) i jak nerwy nam obojgu opadły (bo akurat w momencie
        kiedy to mówił byliśmy mocno skłóceni) porozmawialiśmy szczerze.
        Powiedział, że ubarwił swoją historyjkę tylko po to aby mnie zranić
        bo był na mnie wściekły. A że był pijany to tak „naściulał”. A po
        drugie był po mega kłótni z jego toksycznymi rodzicami. Przyznał
        się, że zdradził mnie z dwiema dziewczynami ale to było na samym
        początku naszego chodzenia, kiedy to jeszcze nie był pewien czy ja
        to ta właściwa. Pamiętam, że wtedy nie za bardzo układało się między
        nami, on miał wówczas 19-20 lat. I w naszym związku zaczęło się
        psuć, ponieważ jego priorytetowymi sprawami stali się koledzy i
        alkohol. Miałam tego dość i zaczęłam spotykać się z jego jedynym
        przyjacielem. Po 2 tygodniach wróciliśmy do siebie. Mąż mówi, że jak
        tylko wróciliśmy do siebie zaprzestał zdrad. A nawet pamiętam, że
        zaraz po powrocie do siebie zerwał ze mną, mówiąc że nie jest mnie
        wart. Wtedy nie wytłumaczył mi o co chodzi. A teraz tak. Mówi, że
        podle się czuł po tych zdradach, wiedział że mnie skrzywdził i
        dlatego chciał odejść ... ale nie potrafił i następnego dnia
        poprosił abyśmy zaczęli wszystko na nowo. I od tej pory już żadnej
        inne nie dotknął (czyli od 7 lat). Powiem szczerze, że jestem tak
        skołowana i już słyszałam od niego 3 wersje, że nie wiem czy mam w
        tą co wyżej opisałam uwierzyć.

        mówi że zdardził bo głupi był, do tych dziewczyn nic nie czuł, że
        żałuje, że jeszcze wtedy nie wiedział czy chce ze mną być na zawsze

        już sama nie wiem w co mam wierzyc
        • xentia23 Re: czy wybaczylibyście ... 04.09.08, 08:34
          Jak go kochasz to mu wybacz.
          A może sumienie go gryzie już tyle lat, że w końcu wybuchł. Wg mnie
          nie powinien o tym mówic po tylu latach, bo i po co. Szybkie numerki
          ot tak dla sportu dawno temu. Sama nie wiem, ale pytanie jak to
          wpłynie na wasze realacje i związek, w sercu zostanie pewnie też ta
          nutka niepewności czy się nie powtórzy, a gwarancji nigdy nie ma...I
          Jeszcze kilka wersji tych samych wydarzeń, cos kręci...
          • kenia.pl Re: czy wybaczylibyście ... 04.09.08, 09:17
            xentia23 napisała:
            > A może sumienie go gryzie już tyle lat, że w końcu wybuchł. Wg
            mnie
            > nie powinien o tym mówic po tylu latach, bo i po co.

            bo pijany i do tego wściekły na mnie był więc powiedział. Zwłaszcza,
            że jak zaczął temat to ja go pociągnęłam za jęzor ... ale robiąc to
            byłam pewna że nie usłyszę tego co usłyszałam. Byłam pewna, że był
            mi wierny od samego początku.

            > Sama nie wiem, ale pytanie jak to wpłynie na wasze realacje
            > i związek, w sercu zostanie pewnie też ta nutka niepewności
            > czy się nie powtórzy, a gwarancji nigdy nie ma...

            to fakt, że od chwili gdy prawda wyszła na jaw - dość że straciłam
            do niego zaufanie to jeszcze została we mnie "zasiana" TA cholerna
            niepewność. Dokładnie jest tak jak napisałaś, że zastanawiam się czy
            czasem to się nie powtórzy. Panicznie się tego boję.

            > Jeszcze kilka wersji tych samych wydarzeń, cos kręci...

            z tymi wersjami było tak, że pierwszą usłyszałam w momencie kiedy
            był pijany i zły na mnie. Drugą jak już lekko wytrzeźwiał ale
            jeszcze był zły. A tą trzecią co w powyższym poście napisałam
            usłyszałam gdy usiedliśmy i na spokojnie porozmawialiśmy. To on
            poprosił mnie o szczerą rozmowę. Widział, że miotam się z kąta w kąt
            i jestem smutna, zamyślona i miałam oczy zapłakane. Prosił mnie abym
            mu wybaczyła bo mnie bardzo kocha i żebym nie przejmowała się tym co
            było 7 lat temu, ważne jest co jest teraz, że jesteśmy małżeństwem i
            musimy dbać o naszą miłość. Zarzekał się, że tamte wyskoki to była
            czysta głupota pod wpływem alkoholu, że jeszcze wtedy nie myślał o
            nas na poważnie. Mówiąc to miał łzy w oczach. Zapewniał mnie, że
            żałuje tego, że nigdy później już się to nie powtórzyło. Prosił mnie
            abym na nowo mu zaufała. Mocno mnie tulił i całował po głowie. Gdy
            jechaliśmy samochodem nad jeziorko, zapanowała między nami cisza. Po
            chwili złapał mnie za rękę i powiedział że mnie kocha i zrobi
            wszystko abym była szczęśliwa. Powiedział, że ślubował mi miłość,
            wierność, uczciwość i będzie się tego trzymał, że nie chce żadnej
            innej tylko mnie. A ja mu powiedziałam, że mimo wszystko mnie zranił
            tak mocno, że przestałam mu ufać i nie wiem czy mam wierzyć w jego
            jakiekolwiek deklaracje, obietnice i przyrzeczenia. Powiedziałam mu
            co czuję itd. I o tym, że jeśli historia się powtórzy i zdradzi mnie
            teraz to ja mu tego nie wybaczę, choćby nie wiem co robił.
            Zapewniłam go, że jeśli dojdzie teraz do zdrady to od razu składam
            papiery rozwodowe. I nie będzie możliwości odciągnięcia mnie od tej
            decyzji.
            • azmb Re: czy wybaczylibyście ... 04.09.08, 10:05
              Zajrzałam tu pierwszy raz, bez zamiaru pisania, ale problem Kenii
              poruszył mnie bardzo. I to nie jakaś stareńka zdrada Jej chłopaka,
              ale problem, który będzie Ją dręczył do końca małżeństwa- tego
              małżeństwa. Chodzi mi picie, o picie alkoholu przez Jej męza. Zauważ
              Kenio, że dramaty Wasze mają w tle alkohol. Podpowiadam, nauczona
              własnym doświadczeniem, przyjrzyj się temu aspektowi Waszego
              małżeństwa. Z seca i bardzo poważnie radzę Ci zwrócić uwagę na to,
              bo jest prawdziwy problem. A tak na marginesie- odpuść mu
              przeszłość, wykorzystaj Jego skruchę i miłość do powalczenia o
              rezygnację z wódki... hm, alem optymistka , co?
              • kenia.pl azmb 04.09.08, 12:07
                > Chodzi mi picie, o picie alkoholu przez Jej męza. Zauważ
                > Kenio, że dramaty Wasze mają w tle alkohol. Podpowiadam, nauczona
                > własnym doświadczeniem, przyjrzyj się temu aspektowi Waszego
                > małżeństwa. Z seca i bardzo poważnie radzę Ci zwrócić uwagę na to,
                > bo jest prawdziwy problem. A tak na marginesie- odpuść mu
                > przeszłość, wykorzystaj Jego skruchę i miłość do powalczenia o
                > rezygnację z wódki...

                wiem, że mój mąż czasem przesadza z alkoholem. Gdy jest trzeźwy jest
                ok, a jak jest pijany to wtedy są różne kłótnie. Podczas których
                padają ostre słowa z jego ust ... albo np. tak jak ostatnio
                powiedział mi o tych zdradach.

                azmb a powiedz mi co myślisz o tym co mi powiedział? o tych
                zdradach. Jak TY to odbierasz? Czy mam prawa mieć obawy że może mnie
                ponownie zdradzić mimo iż zarzeka się, że tamto było dawno temu,
                żałuje, i że nigdy to się nie powtórzy. Pytam bo już mam mętlik w
                głowie i nie wiem w co mam wierzyć. Nie wiem jak mam z nim
                rozmawiać, co zrobić itd.
                • azmb Re: azmb 04.09.08, 13:48
                  według mnie (to mój bardzo subiektywny pogląd) powinnaś sobie dać z
                  nim spokój. Wiem, wiem- kochasz go.... Jest na którymś z forów wątek
                  o kobietach "uzależnionych" od miłości do mężczyzny, nieumiejących
                  odejść, błagających na kolanach, wydzwaniających itp. Ty masz już
                  małżeńską przysięgę, która, jak widzisz, nie ma żadnego znaczenia
                  dla męża. Nie wierzę w miłość ani jego ani Twoją. Cóż to za
                  uczucie,jaka to miłość kiedy on ewiedentnie robi Ci wodę z mózgu,
                  manipuluje, lekcewży wręcz ośmiesza Cię. Kiedy Ty go śledzisz,
                  naruszasz prawo do prywatności, zachowujesz się jak szpieg... to
                  miłość? Może poczucie posiadania, ale nie miłość. Jeżeli nawet
                  fizycznie nie odbył stosunku z tamtą panią, to zdradza Cię
                  nieustannie, myśląc o niej, nie zrywając kontaktu, pisząc erotyczne
                  tekściki. Jesteś naiwna, kupujesz jego tłumaczenie, choćby
                  najgłupsze. Można i tak, tylko proszę Cię, nie miej z nim dzieci, bo
                  to będą nieszczęśliwe acz niewinne niczemu istoty...
                  Wybacz szczerość. Mogę się mylić- i oby tak było:)
                  • kenia.pl Re: azmb 04.09.08, 14:41
                    > Kiedy Ty go śledzisz, naruszasz prawo do prywatności,
                    > zachowujesz się jak szpieg... to miłość?

                    azmb chyba pomyśliłaś posty bo ja nie śledzę go

                    > Jeżeli nawet fizycznie nie odbył stosunku z tamtą panią,
                    > to zdradza Cię nieustannie, myśląc o niej, nie zrywając
                    > kontaktu, pisząc erotyczne tekściki.

                    azmb nie było żadnej Pani. To była gówniara. Mąz zapewnia mnie że to
                    było 7 lat temu. Więc miał wtedy 19 lat a ta dziewczyna jest
                    młodsza. pomyliłas chyba posty
                    • azmb Re: azmb 04.09.08, 14:59
                      Kenia, przepraszam, oczywiście pomyliłam psoty... napisałam
                      sprostowanie, ale oczywiście komp się zawiesił i nie pojawiło się.
                      Przepraszam Cię bardzo, oczywieście to był tekst do innej osoby.
                      Wybacz raz jeszcze.
                      • azmb Re: azmb 04.09.08, 15:02
                        i nie "psoty" a posty, i nie "oczewiście" a oczywście:) Przepraszam
                        za te literówki. A Ty Keniu możesz chyba zapomnieć mężowi, prawda?
                        • kenia.pl Re: azmb 04.09.08, 16:26
                          azmb nie przepraszaj nie masz za co, każdemu pomyłki się zdarzają.

                          > A Ty Keniu możesz chyba zapomnieć mężowi, prawda?
                          a TY na moim miejscu zapomniałabyś?
                        • kenia.pl Re: 04.09.08, 16:50
                          Może byłoby łatwiej przejść spokojnie do dnia codziennego, gdyby od
                          samego początku był szczery. A tak to z jego ust padły 3 wersje
                          wydarzeń.
                          1. „zdradzałem Cię do samego ślubu” czyli przez ponad 6 lat
                          2. „zdradzałem Cię do samych zaręczyn” – czyli przez ponad 5 lat
                          3. „zdradzałem Cię tylko na początku naszego związku” – czyli
                          przez ok. 3 lata

                          1 wersję powiedział po pijaku, był tak pijany że szok, nie miał sił
                          nawet oczu otworzyć ani głowy trzymać prosto, tylko zwisała mu.
                          Mówiąc to był pijany i mega wściekły na mnie i na swoich rodziców,
                          bo dopiero co była kłótnia jego z rodzicami i potem nasza.
                          2 wersję powiedział ok. pół godziny po pierwszej – nadal był w tym
                          samym stanie upojenia alkoholowego i ale już mniej wściekły na mnie
                          a 3 wersję usłyszałam jak już wytrzeźwiał całkowicie. Przyszedł do
                          pokoju, zobaczył że leżę na łóżku i płaczę w poduszkę. Usiadł obok
                          podniósł mnie. Obiema dłońmi objął moją twarz, patrzył mi prosto w
                          oczy i mówił, że to działo się na samym początku naszego chodzenia.
                          Wtedy dla niego liczyli się kumple, dobra zabawa i alkohol.
                          Zapewniał mnie, że żałuje tych zdrad bo nic mu to nie dało. Przyznał
                          się że w sumie było ich 4 (3 razy z jedną i raz z inną). Powiedział
                          mi dokładnie gdzie. Wszystkie były pod wpływem alkoholu.
                          Powiedziałam, mu że skąd mam mieć pewność że ta wersja jest właściwa
                          a nie 1 albo ta 2 wersja. Powiedział, że jest w stanie na wszystko
                          przysiąc, wtedy spytałam a czy na grób mojej Mamy przysiągłby.
                          Odpowiedział, że TAK i zrobił to ... ale ja mimo wszystko nie wiem
                          czy mam mu wierzyć. Przecież wierzyłam przez 10 lat, że jestem tą
                          jedyną, że nie ma innych. Zapewniał mnie o tym dość często. Teraz
                          tak myślę sobie a raczej zadręczam się tą myślą, czy faktycznie mówi
                          prawdę, że ta 3 wersja jest prawdziwa, że aż przyrzekł na grób mojej
                          Mamy. A czy nie miał innego wyjścia i musiał przysiąc bo został
                          przyparty do muru i jakby tego nie zrobił to znów wyszłoby, że
                          kłamie. Nie wiem już sama. Chyba już zgłupiała, jestem blisko
                          obłędu. Mówi, że 1 i 2 wersję wymyślił bo był wściekły i chciał mi
                          zrobić przykrość. A ja już sama nie wiem, gdzie w tym wszystkim leży
                          prawda. Tak siedząc ze mną na łóżku i trzymając moją twarz w
                          dłoniach, zapewnił mnie, że kocha tylko mnie i innych nie będzie.
                          Nie wiem czy wierzyć ... bo tak samo mówił, jak byłam jego
                          dziewczyną i co się okazało, mówił jedno a robił zupełnie co innego.
                          Ja mam problemy na tle kardiologicznym. Mam nie domykalność zastawek
                          i takie inne dolegliwości, jest duże prawdopodobieństwo że w
                          przyszłości czeka mnie operacja. Lekarze zabronili mi się denerwować
                          bo to bardzo nie korzystnie wpływa, bo wtedy krew szybko przepływa a
                          ja mam liche zastawki. Niestety teraz przezywam koszmar i odczuwam
                          to na zdrowiu. Wczoraj jak jechaliśmy samochodem miałam niesamowity
                          ból, ucisk w klatce piersiowej, nie mogłam tchu złapać a serce
                          przekuwały mi setki igieł, kołatało jak szalone. Powiedziałam o tym
                          mężowi. Chciał mnie do lekarza zawieźć. Nie zgodziłam się, bo lekarz
                          mi nie pomorze. To nerwy i stres dały znać o sobie. I tak sobie
                          siedziałam, a mąż jedną ręką trzymał kierownicę a drugą chwycił mnie
                          za rękę i powiedział, że mnie kocha, że zależy mu na małżeństwie i
                          że nigdy już takiego świństwa mi nie zrobi. A ja i tak i tak nie
                          wiem czy wierzyć. Zwłaszcza, że po tym jak wtedy mi powiedział po
                          pijaku 1 wersję dodał, że kiedyś mnie i tak zdradzi, bo jest facetem
                          i będzie chciał „świeżego mięsa” a jak mu odpowiedziałam, że w
                          kościele przyrzekał miłość, wierność i uczciwość to odpowiedział „w
                          dupie mam kościół”. I jak ja mam wierzyć?! Gdyby od razu powiedział
                          tą 3 wersję i tylko taka by była i nie mówił innych słów (np. te
                          które dopiero co zacytowałam) to być może łatwiej byłoby mi uwierzyć
                          i jakoś spróbować to zaakceptować. A tak to ta 1i 2 wersja + te
                          zacytowane wyżej słowa sprawiły, ze mam jeden mętlik w głowie. Nie
                          potrafię sobie tego wszystkiego poukładać. Czuję, że wariuję.
                          Każdego dnia czuję się z tym wszystkim co raz to gorzej.
                          • azmb Re: 04.09.08, 23:39
                            Keniu, wybacz mu, albo go rzuć, ale nie pozwol sobie życ na takiej
                            huśtwce emocjonalnej, Ty masz dbać o siebie, o swoje życie...
                            zdecyduj coś i konsekwentnie się tego trzymaj. Jak wybierzesz zycie
                            z nim, nigdy już nie wracaj do przeszłości. Jeżeli potrafisz.
                            Inaczej zadręczysz siebie i jego. A on będzie się upijał, a on
                            będzie Ci sprzedawał tysiące wersji, żeby Ci dokuczyć, upokorzyć,
                            ukarać itp. itd. Lubisz jazdę bez trzymanki, to bądź z nim i pytaj o
                            właściwą wersję...
                            • kenia.pl azmb 05.09.08, 10:58
                              azmb napisała:

                              > Keniu, wybacz mu, albo go rzuć, ale nie pozwol sobie życ na takiej
                              > huśtwce emocjonalnej, Ty masz dbać o siebie, o swoje życie...
                              > zdecyduj coś i konsekwentnie się tego trzymaj. Jak wybierzesz
                              zycie
                              > z nim, nigdy już nie wracaj do przeszłości. Jeżeli potrafisz.
                              > Inaczej zadręczysz siebie i jego. A on będzie się upijał, a on
                              > będzie Ci sprzedawał tysiące wersji, żeby Ci dokuczyć, upokorzyć,
                              > ukarać itp. itd. Lubisz jazdę bez trzymanki, to bądź z nim i pytaj
                              o
                              > właściwą wersję...

                              wczoraj poprosił mnie o rozmowę. Przepraszał za to, że wyrządził mi
                              taką przykrość, że żałuje tego co zrobił. Twierdzi, że było mu z tym
                              nie łatwo, że był sam na siebie zły o to ... że zaraz po tym zerwał
                              ze mną, bo czuł się podle ... ale wrócił do mnie bo mnie kocha i nie
                              potrafił beze mnie żyć ... bo uważa mnie za kochaną osobę i nie ma
                              takiej drugiej jak ja. Przysięgał, że już nigdy tego nie zrobi. Gdy
                              położyłam się spać, położył się obok podwinął mi koszulkę i wtulił
                              swoja głowę w mój brzuch, zaczął go żałować i powtarzać że mnie
                              kocha i nie chce mnie stracić ... że nie przyznał się do tego
                              wcześniej bo wiedział że zakończę nasz związek i do żadnego ślubu
                              nie dojdzie. Nie powiedział bo sam zrozumiał, że popełnił błąd.
                              Ja mimo wszystko jestem tym wszystkim mocno poruszona i sama już
                              nie wiem, czy to wszystko mówi na poważnie, z głębi serca a czy
                              tylko po to abym dała mu już święty spokój.
                              Kocham go, jesteśmy razem od prawie 10 lat (nie długo będzie nasza 3
                              rocznica ślubu), przeżywaliśmy różne chwile, wzloty i upadki ale
                              zawsze jakoś pogadywaliśmy się. Przeżyliśmy ciężki kryzys, ja aż
                              wyprowadziłam się od niego na 2 tygodnie, była już nawet rozmowa o
                              rozwodzie ale mimo wszystko wróciliśmy do siebie. Nawet sama
                              teściowa (bo mieszkamy z nią) mówił, że gdy wyprowadzałam się udawał
                              chojraka że żadnego wrażenia na nim to nie robi. A jak zabrałam
                              swoje rzeczy to podobnież codziennie miotał się po domu i nie
                              wiedział co ma z sobą robić.

                              • headonshoulders Re: azmb 06.09.08, 15:48
                                nastrasz go ze chcesz rozwodu( tak POWAZNIE) a pozniej zgodz sie na
                                bycie wciaz razem ALE TYLKO JEZELI RPZESTANIE PIC ALKOCHOL.

                                Po wodce jezyk sie rozwiazuje, uwazam ze wielu rzeczy nie wiesz i
                                wiele moze Ci nie mowic, jednak z tego co piszesz to facet ktory na
                                trzezwo mysli a po pijaku bedzie robil pod wplywem chwili..
                          • azmb Re: 05.09.08, 13:15
                            keniu, zrobisz, jak zechcesz. Jeżeli potrzebujesz konkretnej
                            odpowiedzi zero- jedynkowej to brzmi ona tak: zostań z nim, zapomnij
                            o zdradzie, NIE wracaj już do tematu. W poprzednim poście zjadłam
                            słowko "nie":) miało być "nie pytaj o prawdziwą wersję", a
                            wyszło "pytaj"... Jak zostajesz z nim, to nie dręcz ani jego ani
                            siebie przeszłością. Postaraj się wyzbyć tej ponoć typowej cechy
                            kobiety:)Powodzenia!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka