Dodaj do ulubionych

jak długo będzie jeszcze bolało???

09.09.08, 12:03
Jakiś czas temu dowiedziałam się, że mąż mnie zdradza. Szalałam,
awanturowałam się, brałam lekarstwa na uspokojenie. Był nie
wzruszony. Nie przyznawał się, a jak wytaczałam działo z argumantami
potwierdzającymi zdradę - to milczał lub zdawkowo mówił że to mało
znaczące, że może dopiero by coś wynikło, że sam zastanawiał sie
czego to ona chce od niego, bo to na nawiązała kontakt. To, że to on
odsunął się odemnie nie miało dla niego znaczenia. Niby jest ze
mną, ale myślami nieobecny, gdzieś daleko. Nie szaleję już tak jak
na poczatku. Ale cały czas boli, boli tak mocno w środku. Kiedy
przestanie???? Bawiąc sie romansikiem, czy on pomyślał o mnie - co
mnie czeka. Jak ja to wszysko zniosę- kto dał prawo jemu , jej
do niszcenia życia drugiemu człowiekowi. Muszę teraz pomyśleć o
sobie, jak mam pozbierać sie po tym wszystkim. On mi wcale w tym
nie pomaga. Ma hustawki nastrojów. Jednego dnia - dba o mnie, kocha,
całuje, drugiego nie odzywa sie, siedzi i myślami jest gdzies
daleko, dotyka jak trędowatej. Jak mu uwierzyć????
Obserwuj wątek
    • marlena_mill Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 11.09.08, 08:49
      On potrzebuje czasu , on sam nie jest pewniem czego własciwie chce.
      Najważniejsze jest to czego Ty argo chcesz, czy chcesz odejść czy
      zostać. Wiem, że to trudne wiem jak to boli, ale musisz to
      przeczekać. czas ... daj sobie i jemu czas. wiem, ze to banalne ale
      ja innego wyjścia nie znam. gdy już rany trochę się wygoją i
      atmosfera nie będzie taka gęsta to zacznij z nim rozmawiać, zapytaj
      go ja widzi waszą przyszłość ? no chyba że wcześniej Ty zadecydujesz
      o swojej przyszłości ale już bez niego.
      Rozumiem Cię wiem, że nikogo nie zmusisz aby Cię kochał ...to boli,
      ale z taką opcja też musisz się liczyć.
        • xentia23 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 11.09.08, 22:09
          <Pracujemy, śpimy, prowadzimy
          > dom i myślimy co takiego ona miała czego mnie zabrakło>

          Wiesz co nie można tak myslec, -czego mnie zabrakło-!!! Pamietaj to
          ON zdradził, nie TY!!
          Wiesz co najlepiej myśl o sobie i o swoich uczuciach. Zadaj sobie
          pytanie czego się boisz...czego chcesz i czy warto walczyć...

          • naiwna01 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 12.09.08, 06:28
            Macie rację, myśleć o sobie
            Ale ja nie umię, nie jest totakie łatwe.
            Nie pomagają rozmowy, idzie cały czas w zaparte,
            a ja nie chcę być oszukiwana
            wiem że najlepszy byłby kubeł zimnej wody
            ale jak
            nie chcę się wyprowadzać
            a obojętność i zlewka nie wiem czy potrafie
            cholernie potrzebuję bliskosci i uwagi...
            już niedługo mam rodzic nasze 2 dziecko
          • argo40 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 12.09.08, 07:45
            Myślę cały czas o sobie - zawsze o siebie dbałam jestem
            czterdziestolatką, nie mam nadwagi, fryzjer, kosmetyczka seksowna
            bielizna i co - zauroczyła go czymś. Może to była rozmowa, a może
            udawała słaba kobietkę, której zawsze trzeba w czymś pomóc (ja
            radziłam sobie sama - nawet umiem kupić samochód)może urósł w jej
            oczach do rangi bohatera i jego EGO połechtało - jednak najbardziej
            boli mnie brak uczciwości z jego strony. Tchórzostwo. Jest na tyle
            słaby aby powiedzieć tak stało sie przykro mi. Oczywiście nie
            odejdzie - z wygodnictwa.
            • xentia23 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 12.09.08, 09:01
              Oj kobiety!! Witam w klubie:)
              Prawda jest taka, ze kobiety szukają zawsze winy w sobie, co było
              nie tak, a może się zmienię,a może to, a może tamto....
              Wiem, ze nie łatwo myśleć o tym czego się chce, jak się nie wie na
              czym stoi...
              Ja tez jestem niezalezna i musze sobie radzić na codzien, może to
              pułapka??
              Jak to powiedział mój kolega: Romans jest wtedy, jak brakuje czegos
              w związku....
              Tylko to "czegoś" jest bardzo ulotne i niemierzalne czasami.
              Prawda jest też taka, że 75% facetów wraca do swoich żon po zdradzie.
              Drugie pytanie - czy warto potem całe życie się zadręczać czy znowu
              mu czegoś zabraknie...
              Ja bym chciała, aby zrozumiał, że jestem dla niego najważniejsza i
              dlaczego to zrobił, aby potem można było tego uniknąc.
              Jak nie to wolna droga...


          • bi_chetny @xentia23 17.09.08, 16:01
            ano właśnie że trzeba spojrzeć na siebie również. nie przyjmować winy w 100%,
            ale część niestety tak. spojrzeć poza swoje ego.
            • xentia23 Re: @xentia23 18.09.08, 09:20
              bi_chetny

              Pewnie, że winy nigdy nie ma w 100% w jednej osobie.
              Widzę, że lubisz określenie wyjść poza swoje ego - ale coś w tym
              jest pewnie. Tylko, że to dwie osoby muszą wyjść i zrozumieć co było
              nie tak. A oskarżenia typu - mam "żonę potwora" do niczego nie
              prowadzą.
              Chodziło mi o to, że to kobiety bardziej sie przejmują i obwiniają
              przede wszystkim siebie, szukaja w sobie braków...
              A Ty po zdradzie spojrzałes poza własne ego?? Dużo wniosków
              wyciągnołeś?
              • bi_chetny Re: @xentia23 18.09.08, 12:07
                oczywiście że spojrzałem. tylko widzisz, ja jestem osobą otwartą, umiejącą mówić
                o swoich oczekiwaniach i problemach. moja żona natomiast jest DDA. co mogłem
                sobie zarzucić po tym wszystkim ? że może powinienem był w którymś momencie
                wyprowadzić się z domu i poczekać na rozwój wypadków. tak się nie stało.
    • niunia0929 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 12.09.08, 10:04
      niestety...długo.U mnie mineło półtora roku,zerwał z nią zaraz jak zrobiłam mu
      awanturę i..boli dalej.Nie tak jak wtedy.Ale huśtawki nastrojów są.Zarówno u
      niego jak i u mnie.Ja już odpuszczam.Żałuje,że nie wywaliłam go z domu od
      razu.teraz miałabym już spokój i jakoś by się ułożyło.A tak tkwie w czymś i nie
      wiadomo co to jest.Za parę dni nasza rocznica ślubu.Mam to gdzieś
      • argo40 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 12.09.08, 10:16
        A naszą rocznicę ślubu spędził z nią
        Muszę szybko nabrać do tego dystansu - pozbierać się. Koleżanka
        powiedziała mi, że to ja muszę określić czego właściwie chcę - czy
        chcę ratować małżeństwo - czy rozwieść się. Tydzień temu chciałam
        ratować wszystko - dzisiaj zastanawiam się czy warto. Nie chcę tak
        jak niunia0929 napisać za półtora roku - "A tak tkwie w czymś i nie
        wiadomo co to jest." Tragiczne jest to, że moja wiara w Boga gdzieś
        uleciała.
    • aicha_fr Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 15.09.08, 14:22
      Sama się nad tym zastanawiam... i myślę, że tak długo będzie bolało aż zdołam wybaczyć.
      Ja chcę wybaczyć i wszystkim polecam taką ścieżkę. Szkoda życia żeby przez nie iść z takim ciężarem, poczuciem krzywdy, bólem, żalem itd.
      To jest jak żałoba. Trzeba swoje przecierpieć, do końca. Ale najpierw się trzeba solidnie wyzłościć, wykrzyczeć, wypłakać żeby już nic nie zostało, tylko spokój i nadzieja.

      Przy tym ja oddzielam kwestię wybaczenia od zaufania na nowo. Chcę wybaczyć, ale czy znów zacznę wierzyć i będę chciała dalej walczyć o ten związek? tego jeszcze nie wiem. Na pewno wiele też zależy od postawy partnera który zdradził.

      Aha: mnie na huśtawki nastrojów pomaga psycholog.

      Mam nadzieję, że coś z tego co napisałam Ci się przyda.
      Trzymaj się!
        • aicha_fr Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 16.09.08, 08:19
          Przede wszystkim zadbaj teraz o siebie! To Ty najpierw musisz odzyskać spokój i
          równowagę.
          Masz blisko kogoś, kto może dać Ci wsparcie? Przyjaciół?

          Sama kiedyś nie byłam zwolenniczką takich rozwiązań, ale może czasowa separacja
          i odpoczynek od siebie byłby dobrym pomysłem? Może jak się szanowny wyprowadzi
          na jakiś czas byłoby Ci łatwiej się pozbierać i zastanowić, czego chcesz. Choć
          przede wszystkim to on musi wiedzieć, na czym i na kim jemu zależy. A tak to
          codziennie boli Cię sam jego widok, prawda?
          U mnie to się sprawdza - M. mieszka na drugim końcu miasta i tylko widujemy się
          od czasu do czasu. Dzięki temu na pewno jest między nami spokojniej.
          • xentia23 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 16.09.08, 09:57
            Z jednej strony jest pewnien spokój jak go nie trzeba oglądac
            codziennie, ale powiem tak: i tak boli. Mysli w głowie i tak
            szaleją, że pewnie z nia itp. Ja już wysiadłam - wczoraj spakowałam
            resztę jego ciuchów do wora....Jego główna odpowiedź brzmi - NIE
            WIEM. I podkreśla, że kocha mnie wglębi serca, a wg mnie jak w głębi
            to tak jakby wcale...
            To jak on nie wie co ma robić to sorry...na co tu czekać i ile....

            EMOCJE.....
            • argo40 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 16.09.08, 10:28
              Twój "Mąż" to chociaż mówi, że cię kocha w głębi serca. Mój nie
              odzywa się nic. Wyobraźnia działa-kłębią się pytania - czy się z nią
              spotyka, czy dzwonią do siebie, piszą smsy. Brakje poczucia
              bezpieczeństwa z jego strony, troski o mnie. Obojętność jest gorsza
              od krzyków, kłótni - jego odwieczny tekst"żadnej granicy nie
              przekroczyłem, a ze swoja wyobraźnią musisz sobie sama
              poradzić".Kolejny raz zbieram się na poważną rozmowę z min. Już
              podjęłam decyzję - tylko teraz muszę jego o niej poinformować. Może
              wtedy poczuje sie lepiej.
    • kingas38 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 17.09.08, 08:31
      Argo... facet się zakochał i tyle... trafił na poddatny grunt,nowe
      ciało,wszystko nowe, inne, czułe... no i wzięło go...typowe
      zachowanie znane z autopsji,stąd to zamyslenie,milczenie,huśtawki
      nastrojów... bo jest na etapie ,,walki z sumieniem" a przynajmniej
      resztkami które jeszcze mu zostały.Jedyne co możesz zrobić to
      odpuścić,Twoja walka jak widzisz nic nie daje,szkoda
      zdrowia...jeżeli chcesz cokolwiek uratować na tym etapie na
      spokojnie powiedz mu co czujesz , daj mu czas na podjęcie decyzji i
      zajmij się sobą, swoim życiem, rozwojem,zacznij rozpieszczać siebie
      samą... tamta cizia wie czego chce i nie ustąpi więc nie łudz się że
      ona czy on pomyślą o tym jak ty się czujesz... mają to głęboko w
      d... liczą się tylko oni,on Ci nie pomoże pozbierać się więc musisz
      sama...sama przez to przechodziłam i wiem jak to jest ...pozdrawiam
    • marlena_mill Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 18.09.08, 10:45
      Jest niestety tak, że nikt nie lubi byc zawieszony w próżni,
      wszystkie chciałybyśmy znac od razu odpowiedzi na nasze pytania,
      zwłaszcza tak ważne i kluczowe dla naszego życia.
      Co dalej, jak to będzie, co on myśli i co czuje.
      Z mojego smutnego doświadczenie wynika jednak, że niczego na da się
      przyśpieszyć, że facet za nic się nie chce otworzyć, nie odpowiada
      na pytania a nas to zżera i dręczy.
      Najlepiej jest to przeczekać, to juz wiemy, tylko nikt nie wie jak
      długo to może potrwać, i czy w takich przypadkach długo to jest trzy
      miesiące czy na przykład dwa lata ?
      Ja trwam w takim stanie jak TY Argo już rok... rok na orbicie życia,
      rok w próżni, w zawieszeniu, rok w czekaniu nie widomo na co... to
      jest jak czekanie na wyrok !!! ja w każdym razie tak sie czuję, bo
      moja sytuacja jest identyczna jak twoja i zadaję sobie codziennie
      pytanie, jak długo ? kiedy w koncu coś się zmieni?
      I wiesz co myśle, że jak sama tego nie zmienię, to się nigdy nie
      skończy, bo mężczyźni to tchórze, nie potrafią podejmować życiowych
      decyzji, nie potrafia wziąść odpowiedzialności za życie swoje i
      swoich rodzin.


        • xentia23 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 18.09.08, 14:49
          Wiesz co marlena cięzko cos radzić, ale ja bym tyle nie pociągnęla.
          Czego się boisz??
          Ja jak przestałam się bać samotności i tego czy sobie poradze to
          jest mi dużo lżej.....Ja mam już cały plan co bede robiła jak sie
          rozstaniemy, a prawda jest taka, że życie zmieni mi się całkowicie -
          łącznie z przeprowadzką, zmianą miasta, pracy itp. i sie nie boję!!!
          I mam małe dziecko.
          Rok czekania na niewiadomo co?
          Zachowujesz sie jakbys była na jego łasce - jak będzie chciał to
          fajnie, jak nie to dramat.
          Zacznij byc szczęśliwa bez niego.

          Jak ja wywaliłam ciuchy męża z szafy to mi ulżyło na całego, a on
          jaki był wsciekły jak to zobaczył. Dopiero pekło w nim coś - dopiero
          jak zobaczył, że to nie przelewki....


        • argo40 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 18.09.08, 15:15
          Ja mam prawie dorosłych synów - "matura mnie czeka". Byłam w
          kompletnym szoku jak sie dowiedziałam - jestem 20 lat po ślubie.
          Podjecie decyzji zajęło mi półtora miesiąca i wiesz co - jak ją już
          podjęłam poczułam się wolna, odważna - naprawdę bezpeiczna. Trudno
          komuś radzić - ale mam cudowną koleżankę - pedagoga, która pomogła
          mi podjąć decyzję - przyszłam do domu i odważnie zaczęłam rozmowę z
          mężem - patrzyłam mu w oczy i uśmiechałam się z pogardą. Byłam na
          tyle pewna siebie, że nie bałam się. Pozdr.
          • endorfinkaa Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 20.09.08, 12:56
            >Podjecie decyzji zajęło mi półtora miesiąca i wiesz co - jak ją już
            > podjęłam poczułam się wolna, odważna - naprawdę bezpeiczna.<

            To trzeba uciąć bardzo szybko. Inaczej łatwo się wykończyć. Ja od upewnienia się, że mąż mnie zdradził załatwiłam sprawę w 3 tygodnie. 2 tygodnie nosiłam się z decyzją, potem rozmowa - czy próbujemy poskładać nasz związek czy nie, i na jakich warunkach. 5 dni dla niego na odpowiedź.
            I na razie próbujemy być razem.

            Argo - życzę powodzenia, wytrwałości i wiary w siebie.
    • marlena_mill Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 19.09.08, 13:28
      Dzięki za wsparcie !
      Na szczęście nie jestem na jego łasce, najgorsze to, ze to ja
      zostanę w naszym domu (bo dom jest mój)i boje się bardzo tej pustki,
      która pozostanie gdy on sie wyprowadzi. Prosiłm go juz o to, on nie
      widzi powodu, nie chce. Właściwie nawet udaje, że nie usłyszał, gdy
      go o to prosiłam bardzo poważnie.
      Też wolałabym sie gdzieś przenieść, gdzie mogłabym zacząć wszystko
      od nowa. Tylko to wiąże się ze zmainą wszystkiego, praca,dom...
      Zaczęłam starania o wyjazd do pracy za granicą (placówka), może się
      uda, tylko znowu dzieci nie chcą ... i jak to wszystko ugryźć?
      • argo40 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 19.09.08, 15:14
        Dziewczyno jestes w komfortowej sytuacji (dom jest twój) ja mam z
        mężem wspólny dom, za który płaciliśy razem ale to jego rodzina
        mieszkała tam wcześniej. "Pustka po nim" zastanów się, przecież - Ty
        juz jestes samotna - co z tego że w związku. Czas nam wszyskim
        zdradzonym nauczyć się żyć i korzystać z życia. Też mi jest ciężko,
        ale zaczynam myśleć pozytywnie - zaczynam od małych kroków. Nigdy
        wcześniej nie chodziłam do kościola a teraz zacznę. Ktoś na forum
        napisał do tanga trzeba dwojga ja już tańczę sama, ty też. Pozdr.
        Mój email gazetowy już działa gdybyś chciała to napisz.
    • dagi80 Re: jak długo będzie jeszcze bolało??? 24.09.08, 14:19
      ja walcze ze swoimi uczuciami już póltora roku. Wtedy dowiedziałam się o zdradzie. Miesiąc zastanawiał się czy chce być ze mną czy z nią. Odpychał na każdym kroku, nie rozmawiał a ja spadałam coraz bardziej w dół: nie spałam, nie jadłam tylko płakałam. W końcu postanowił zostaje z nami i odbudowujemy naszą rodzinę. I tu zaczyna się problem bo mojego zawiedzionego zaufania i wiary nie da się tak łatwo odbudować. Nie ufam mu, nie wierze w jego słowa, cały czas tkwie na rozdrożu. Niby chce z nim być bo go kocham, ale cały czas sie zastanawiam czy jest wierny czy znów nie robi czegoś.
      Ktoś tu proponował żeby na jakiś czas się rozstać, u nas sie to nie sprawdziło. M. musiał wyjechać do pracy na kilka miesięcy. już jakoś dochodziliśmy do porozumienia starał się, ja próbowałam zapomnieć oczywiście stale kontrolując sytuacje. Teraz on jest tam ja tu i ciągle zastanawiam się co robi, a on z nudów już kombinuje.
      czasami myśle że dobrze byoby żebyśmy już wtedy się rozstali może do tej pory nasze życie ułożyłoby sie a tak zawieszeni w próżni, bo nikt mnie nie zapewni że na 100% będzie super i nic więcej takiego się nie zdarzy. Ale są dzieci, ja na jego utrzymaniu wieć oprócz tej miłości do niego jest strach o wszytsko. Pół zycia byliśmy razem i teraz to wszytsko przekreślić, ja nie potrafie już zyć inaczej niż z nim.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka