Dodaj do ulubionych

Zdradzona, wypominam zdradę.

25.04.09, 22:45
Zostałam zdradzona przez mojego obecnego narzeczonego kilka lat temu. To był
skok w bok. Wiem, wielu z Was powie, że to nie zdrada, ale dla mnie to była
wielka sprawa. Wybaczyłam, zostaliśmy razem. Obiecałam mu wtedy, że nie będę
mu tego wypominać. Zrobiłam to przez te prawie cztery lata cztery razy,
łącznie z dzisiejszym. Dziś jednak mocno go dotknęłam. Wiem, że przeholowałam,
nie chciałam go krzywdzić. Wina jest moja, on działał w dobrych intencjach, a
ja niestety zachowałam się strasznie. I teraz żałuję tego jak żadnej głupoty w
życiu. Kocham go bardzo, on jest mądrym, czułym człowiekiem. Chciałabym umieć
go przeprosić. Nie możemy teraz mieszkać razem, więc nie mogę wiele zrobić.
Wyłączył telefon. Boję się, że go teraz stracę, choć przetrwaliśmy tamto
zdarzenie. Może ktoś podpowie mi coś?
Obserwuj wątek
    • arleta12-1214 Re: Zdradzona, wypominam zdradę. 26.04.09, 22:18
      Bez przesady,skok w bok to też zdrada ktora boli i masz prawo czsem
      mu to wypomnieć ideałem nie jest więc niech świętego nie gra,taki
      obrażalski jak dziecko się zachowuje.Co z tego że to kilka lat temu
      było zawiódł zaufanie i koniec odbudowac je nie jest łatwo,za co ty
      go masz przepraszać że się przespal z inną panienką to on powinien
      cię na rekach nosić że dalej z nim jeteś,ślubu nie macie mogłaś z
      łatwością odejść i że nie poszłaś ty z innym tylko wierna byłaś.Masz
      prawo do złych chwil jak każdy jesteś czlowiekiem 4razy na kilka lat
      to mało,dobrze że tego nie robisz często bo taki związek wogóle
      sensu by nie miał ale 4razy to naprawde mało.Nie zadreczaj sie
      powiem ci tak im ty sie bedziesz bardziej starac tym on to bardziej
      wykorzysta,możesz przeprosic i tyle jak mu naprawde zalezy to
      przyjdzie jak nie nic na siłę,wierz mi na jednym facecie świat sie
      nei konczy,co zrobisz twoja decyzja życze powodzenia!
      • uleczka_k Re: Zdradzona, wypominam zdradę. 27.04.09, 11:57
        To nie do końca tak, że jestem zapatrzona w niego jak w obrazek. Myślę, że łapię
        równowagę i wiem co jest ważne i dla mnie i dla niego. Kocham go i nie
        chciałabym go stracić. Tamto zdarzenie już zapomniałam, choć boli, to jednak nie
        rozpaczam, ludzie maja gorzej. Ale czasem jakaś cholera mnie podkusi i jad się
        wysączy. A że mam charakterek nienajłatwiejszy, to potrafię być przykra. Bardzo
        przykra.
        Dlatego wiem, że teraz to ja go mocno dotknęłam, nie chciałam tego, zareagowałam
        niewspółmiernie do winy. Przestraszyłam się, że teraz to może już rzeczywiście
        być koniec. Sprawa się trochę ułagodziła, ale dużo tym zepsułam. Nie chcę być
        taka, staram się taka nie być. I dalej liczę na to, że ktoś ma dobry patent jak
        pomóc sobie samej. Albo na to, że są ludzie podobni do mnie, takie wredoty,
        którym jest przykro zaraz jak tylko nabałaganią sobie i komus w życiu. Przykra
        sprawa. :(
        • endy-wia Re: Zdradzona, wypominam zdradę. 09.10.09, 21:51
          WITAJ,

          nie jestes wredota, ja nia jestem, przeczytaj moja historie...
          musisz byc silna kobieta, 4 razy na 4 lata, u mnie jest to kilkadziesiat razy w ciagu doby,plus rekoczyny,wyzwiska itp...podziwiam cie i naprawde jesli masz w sobie tyle sily to jestes wielkim czlowiekiem...
          pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka