jakie jestescie? kobieta - enigma

29.01.04, 14:37
nieodgadniona tajemnicza. kim jest? ona ta ktora kocham. poznalem ja.
zaczelismy sie spotykac i zawsze podchodzilem z rezerwa do niej. nie balem
sie jej. zaufalem jej. poznala mnie. mowilem wszystko. chcialem by zanim sie
we mnie zakocha wiedziala w kim sie zakocha. wiedziala czym to grozi. jakie
sa konsekwencje tych slow. tych i nie tylko tych. plany? mowia ze sa
wspaniale. to fakt. jesli sa ludzie ktorzy sie kochaja. maja podobne
spojrzenie na swiat. opinie na jego temat. rozwiazania nier zawsze idace ta
sama droga to plany sa wspaniale bo zawsze doprowadza ich do tego samego
celu. czasami on ja a czasami ona jego wesprze na duhu. poda reke on jej a
czasami ona jemu i razem przejda przez ten ciezkich decyzji okres. mowia ze
kobiety potrafia kochac. to one sa powsciagliwe w wyrazaniu na glos uczuc.
to nie prawda. a moze? sam juz nie wiem. najgorsze jest to ze one nie zawsze
zdaja sobie sprawe z mocy tych slow. z mysli na glos wypowiadanych. a my
jesli potrafimy sluchac to zapamietujemy te slowa ktore jak teraz w tej
chwili rania. czasami kobiety sa za szybkie i nie zawsze slusznie podejmuja
decyzje. czasami jest tez tak ze zmieniaja zdanie o 180 st. i nie ma to nic
wspolnwego z "kobieta zmienna jest". sa marzenia idealy, dazenia-cele w
zyciu ktorymi sie kierujemy do ktorych dazymy. wydaje nam sie ze to "ona" a
potem coz. to slowa do kobiet. jakie jestescie?
enigma_MC
    • agresja4 Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 29.01.04, 18:03
      enigma_mcmxcad napisała:

      > nieodgadniona tajemnicza. kim jest?

      - niestety, tylko sobą

      >ona ta ktora kocham. poznalem ja.
      > zaczelismy sie spotykac i zawsze podchodzilem z rezerwa do niej.

      - to taka furtka, na wypadek, gdybyś chciał się ulotnić - czy co to znaczy?

      >nie balem
      > sie jej. zaufalem jej. poznala mnie. mowilem wszystko.

      - to co chciała usłyszeć, by zostać?

      >chcialem by zanim sie
      > we mnie zakocha wiedziala w kim sie zakocha. wiedziala czym to grozi. jakie
      > sa konsekwencje tych slow. tych i nie tylko tych.

      - to że ktoś mówi, że kocha, to nic nie znaczy - to tylko słowo. Ważne jest to
      co czuje, a to widać.

      >plany? mowia ze sa
      > wspaniale. to fakt. jesli sa ludzie ktorzy sie kochaja. maja podobne
      > spojrzenie na swiat. opinie na jego temat. rozwiazania nier zawsze idace ta
      > sama droga to plany sa wspaniale bo zawsze doprowadza ich do tego samego
      > celu.

      - kto planuje?
      rzadko zadarza się by już na początku wiedzieć jak zaplanować resztę życia.
      Jeden może mówić, a drugi na ten moment zagadzać się na wszystko.

      >czasami on ja a czasami ona jego wesprze na duhu. poda reke on jej a
      > czasami ona jemu i razem przejda przez ten ciezkich decyzji okres.

      - zwykle opisywane przez Ciebie zachowania mają miejsce w starym, bardzo dobrym
      związku.

      >mowia ze
      > kobiety potrafia kochac. to one sa powsciagliwe w wyrazaniu na glos uczuc.
      > to nie prawda. a moze? sam juz nie wiem.
      - a może ktoś już zdążył je tego nauczyć - tj nieufności

      >najgorsze jest to ze one nie zawsze
      > zdaja sobie sprawe z mocy tych slow. z mysli na glos wypowiadanych.

      - każdy może pod wpływem chwili powiedzieć coś, czego nie chciał,
      każdy też może zmienić zdanie

      >a my
      > jesli potrafimy sluchac to zapamietujemy te slowa ktore jak teraz w tej
      > chwili rania.

      - macie świetną pamięć wybiórczą

      >czasami kobiety sa za szybkie i nie zawsze slusznie podejmuja
      > decyzje.

      - mężczyźni są zdecydowanie szybsi

      >czasami jest tez tak ze zmieniaja zdanie o 180 st. i nie ma to nic
      > wspolnwego z "kobieta zmienna jest".

      - ile żon z dziećmi jest porzuconych
      bo 40 stka mu się już nie podoba. Obrót o 180 st - to 20 stka

      >sa marzenia idealy, dazenia-cele w
      > zyciu ktorymi sie kierujemy do ktorych dazymy. wydaje nam sie ze to "ona" a
      > potem coz. to slowa do kobiet. jakie jestescie?
      > enigma_MC

      - czasem, aby trafić na tę drugą połówkę, szuka się całe życie
      Jeseśmy sobą, a nie Waszym o nas wyobrażeniem.
      Warto to uszanować.
      Wówczas mniej rozczarowań będzie na tym świecie.
      • enigma_mcmxcad Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 30.01.04, 04:04
        agresja4

        rzeczywiscie jestes agresywna. wszyscy faceci do jednego worka. zawiazac
        sznurkiem z kamieniem i do rzeki.

        - niestety, tylko sobą

        ja bym nie powiedzial ze tylko soba. nie lubie , nie to za malo nie nawidze
        kobiecego udawania. po co. chcecie od nas szczerosci a udajecie.

        - to taka furtka, na wypadek, gdybyś chciał się ulotnić - czy co to znaczy?

        wybacz mi ale mnie nie znasz. znasz moze a moze nie tego ktorego poznalas i on
        mial ta "furtke". widzisz ja przywiazuje wage do slow i czynow. to nie pogoda
        co sie zmienia. tworzy sie miedzy wami, miedzy mna a nia historia i nie wolno
        mowic rzeczy ktorych sie do konca nie rozumie. nie zdaje sobie sprawe. a potem
        sie wycofuje. przestraszylem ja? moze? nie owijam w bawelne. wole grac w
        otwarte karty. kobieta z ktora chce spedzic reszte zycia chce by byla
        szczesliwa. to moj cel. jesli mnie wybierze. ale to inna bajka.

        - to co chciała usłyszeć, by zostać?

        a co musicie uslyszec by zostac?

        - to że ktoś mówi, że kocha, to nic nie znaczy - to tylko słowo. Ważne jest to
        co czuje, a to widać.
        nie wiem jak ty ale ja mowie komus ze go nie lubie i tak uwazam i z nim nie
        rozmawiam. unikam go. staje sie mi obcy. jesli mowie ze go kocham to zanim to
        powiem musze byc tego pewien. to nie haslo reklamowe. recepta na chwilowe
        szczescie. mowiac te slowa pociagasz za soba odpowiedzialnosc. nagle nie
        jestes sam. jest on czy ona zapatrzeni w siebie i liczacy na siebie. jesli tak
        nie jest to czym sa warte slowa wlasnie te. kim jest ta osoba je
        wypowiadajaca? jest nikim. jest pusta.

        - kto planuje?

        sa ludzie co planuja wszystko. nawet szczescie. nie da sie tego zmierzyc,
        policzyc. mozesz tylko o nie zabiegac, walczyc. nic ponad to. a plany a moze
        deklaracje maja byc dla tej drugiej osoby gwarantem na szczescie. to dziwne.
        czy nie?


        - zwykle opisywane przez Ciebie zachowania mają miejsce w starym, bardzo
        dobrym związku.
        czy to zle ze dazymy do idealu. niech bedzie naszym punktem odniesienia.
        wyznacza nam kryteria. a czy starym. coz nie ma w nim playstation sa tylko
        wrzosowiska.

        - a może ktoś już zdążył je tego nauczyć - tj nieufności

        tak i za to ciebie nie winie. winie tych facetow i te kobiety co za nic maja
        uczucia. wartosci o ktorych tak pieknie mowia. zywi hipokryci. potem
        przychodzisz ty, spotykasz mnie i mi nie wierzysz bo dlaczego? dlaczego ja mam
        byc inny?

        - każdy może pod wpływem chwili powiedzieć coś, czego nie chciał,
        > każdy też może zmienić zdanie
        i owszem moze. moze wyjsc z kina, lub z kolejki za pieczywem. ale zanim sie
        mowi o tych rzeczach, sprawach powinno sie pomyslec. dlaczego? bo od tej
        decyzji zalezy nasze dalsze zycie. a zmiana zdania dla mnie to nic innego jak
        dizecinada tej drugiej strony, zycie w zwiazku we snie. przebudzenie
        i "przepraszam ale panu to juz dziekujemy"

        - macie świetną pamięć wybiórczą

        mowisz? a wy tendencje do uogolniania. ja pamietam wszystko. to nic dobrego.
        fajnier by bylo miec wybiorcza pamiec. pamietalbym dobre rzeczy a reszta dl
        lamusa.

        - mężczyźni są zdecydowanie szybsi

        polemizowalbym. w seksie. wiekszosc. sa tez tacy co delektuja sie ta chwila. a
        kobiety? sama powiedz?

        - ile żon z dziećmi jest porzuconych

        ile kobiet zdradzil mezczyzn i jest razem z dziecmi. a oni zdradzeni sami.
        placa alimenty i co 2 tygodnie odwiedzaja dzieci bo na czestsze wizyty sad sie
        nie zgodzil.

        - czasem, aby trafić na tę drugą połówkę, szuka się całe życie
        > Jeseśmy sobą, a nie Waszym o nas wyobrażeniem.
        > Warto to uszanować.
        > Wówczas mniej rozczarowań będzie na tym świecie.

        piszesz jakbys uwazala ze to zlo to my. rozczarowania to nasza przyczyna. z
        tym naszym o was wyobrazeniem nie zgodze sie. nie mowicie nam co sie wam w nas
        nie podoba. mowicie to nie ma sensu. odchodzicie. wydaje mi sie ze to glownie
        wy macie o nas inne wyobrazenie. czujecie sie oszukane i rozczarowane. czasem
        nie chcecie sluchac tego co do was mowimy. sluchacie nas wybiorczo.
        arozczarowania nie zawsze sa nasza wina. moze a raczej na pewno tez wasza w
        wasyzm nas postrzeganiu.
        enigma
    • sugar.free Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 29.01.04, 22:18
      jesteśmy:
      nieodgadnione
      tajemnicze
      świadome siebie
      czasem eteryczne
      a czasem niczym niewzruszone
      wrażliwe
      uczuciowe
      skryte
      z poczuciem piękna
      i intensywnością uczuć.
      czym jeszcze enigma?

      niemiecka maszyna szyfrująca powstała pod koniec lat 20 (liczne późniejsze
      modyfikacje), szeroko używana w czasie II wojny światowej. Jej sposób
      kodowania został złamany przez pracującą dla polskiego wywiadu grupę
      matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego: M. Rejewskiego, J. Różyckiego i H.
      Zygalskiego, w 1933 w Polsce zbudowano replikę Enigmy, co umożliwiło rutynowe
      deszyfrowanie niemieckich tajnych depesz.

      Dane o sposobie kodowania zostały przekazane wywiadowi angielskiemu w sierpniu
      1939. Wiedza o sposobie szyfrowania depesz niemieckich w znacznym stopniu
      przyczyniła się do sukcesów militarnych wojsk sprzymierzonych.

      Do dzisiaj zachowały sie trzy egzemparze enigmy.

      Trzy.


      -----------
      FreeYourMind
      • enigma_mcmxcad Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 30.01.04, 03:23
        napisałas:

        > jesteśmy:
        > nieodgadnione
        i to jest piekne ale dlaczego zazwyczaj pozbawione sensu. sa mezczyuzni co
        chca sluchac. chodzic tam gdzie wy. zrozumiec was kobiety a nie tak jak ty
        teraz mnie traktujesz z gory. walczaca feministka probujaca pokazac ile jest
        warta. a tak naprawde wierze ze kobiety roznia sie miedzy soba. podobnie jak
        mezczyzni. sa tacy co "nie psuja rynku" nie wyrzadzaja krzywdy. sa by kochac.
        a ja jaki jestem. nie znam siebie do konca. dzieki wam poznaje.

        > tajemnicze
        to fakt czasami na sile

        > świadome siebie. pokaz mi taka a zmienie zdanie. czy chcesz sie podobac
        facetowi. zmieniasz sie dla niego? jezeli tak to nie jestes swiadoma siebie.
        nie idziesz obrana droga. a poza tym to tak naprawde chcialabys nia byc jak ja
        facetem co was nie potrzebuje. ale to nie takie proste. jedno co wiem. czego
        jestem swiadom. moze jej nie znajde. moze zabraknie mi czasu. zycie przeminie
        ale jesli ja spotkam to to poczuje i juz nie bede sie zastanawial nad obawami.
        dziwnym uczuciem swiadczacym o tym ze sie jest niby blisko a tak daleko tej
        osoby. powiem czesc i koniec. glupie?

        > czasem eteryczne

        ???

        > a czasem niczym niewzruszone.

        ja spotkalem nie powiem ze zimne kobiety. takich nie ma. to fakt. sa tylko
        letnie i mniej cieple. a powaznie zycie uczuciowe musi sie krecic wokol was.
        to wy musicie byc dopieszczane. nie uwazam by bylo to zle ale wkurza mnie gdy
        staracie sie udowodnic ze jestescie niewzruszone. dlakogo to? ta manifestacja
        niezaleznosci i uszczypliwosc. przyklad: chociazby Twoj wywod na temat enigmy.
        to proste wejsc na portal onetu. na wiem wszystko i kliknac kombinacje ctrl+c
        a potem ctrl+v. czy jestem zlosliwy? nie. dlaczego? irytuje mnie traktowanie
        przez kobiety mezczyzn przedmiotowo. takich jak ja np. ktorzy przebijaja sie
        przez ta znieczulice innych samcow. moze tego slowa chcialas uzyc.

        > wrażliwe

        > uczuciowe

        wrazliwe i uczuciowe???? wiesz powiem ci tak. zaczynajac rozmowe od tych
        stwierdzen lub tez traktowania nas mezczyzn z gory nie znajdziesz tego ktorego
        szukasz. moze juz go znalazlas ale jesli tak to nie jest mu latwo gdy slyszy o
        twojej niezaleznosci. ja dam sobie rade. nie potrzebuje ciebie by poradzic
        sobie w zyciu. ja odbieram to jako niepewnosc. ja jestem facetem co uwielbia
        kobiety znajace swoja wartosc. walczace o swoje. nie chodzi o skromnosc. o
        wartosc jaka maja w sobie. swiadomosc tego kim sa same dla siebie i brak checi
        w udowadnianiu bezsensownym mezczyznie jakie to one sa. jezeli bedziesz mu
        udowadniac ze to potrafisz czy tamto. mowic mu o tym to nie ma to sensu.
        szkoda twojego czasu i slow. oczy powinny mu wystarczyc. powinien to dostrzec
        w twoich czynach.

        > skryte

        bez watpienia. nie chcecie sie dzielic swoimi sekretami z nami bo poco? z gory
        zakladacie ze nie potrafimy wam pomoc. moze? ale czy ty probowalas. jesli tak
        to probuj znowu. bo ja uwazam ze na 10 facetw jest 1 moze 2 ktorzy sa inni. a
        ty jesli go szukasz to kto wie moze nie wiedzac o nim nie znajac go od razu go
        zkreslisz. i sie miniecie.

        > z poczuciem piękna
        moze? ale tym waszym. nie interesuje was co my myslimy. widzimy. a z czasem
        wasze piekno jego postrzeganie zmienia sie jak wy o 180 st.


        > i intensywnością uczuć.

        moze ale na krotka chwile. jestescie sprinterkami. wystarczy wam checi tylko
        na "100m" a gdy jest zadyszka stajecie w miejscu i mowicie "dalej nie biegne
        nie chce sie spocic"

        > czym jeszcze enigma?
        >
        > niemiecka maszyna szyfrująca powstała pod koniec lat 20 (liczne późniejsze
        > modyfikacje), szeroko używana w czasie II wojny światowej. Jej sposób
        > kodowania został złamany przez pracującą dla polskiego wywiadu grupę
        > matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego: M. Rejewskiego, J. Różyckiego i H.
        > Zygalskiego, w 1933 w Polsce zbudowano replikę Enigmy, co umożliwiło
        rutynowe
        > deszyfrowanie niemieckich tajnych depesz.
        >
        > Dane o sposobie kodowania zostały przekazane wywiadowi angielskiemu w
        sierpniu
        > 1939. Wiedza o sposobie szyfrowania depesz niemieckich w znacznym stopniu
        > przyczyniła się do sukcesów militarnych wojsk sprzymierzonych.
        >
        > Do dzisiaj zachowały sie trzy egzemparze enigmy.
        >
        > Trzy.
        >
        i konczac moze jest ich wiecej. nie chodzi okombinacje szyfrow. prostych w
        przekazie ale moze przez to w tym zakreconym swiecie zbyt zaszyfrowanych
        mezczyzn

        enigma
        • ciekawa14 Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 30.01.04, 08:50
          przeczytałam Wasze wypowiedzi i uważam że jesteś zraniony. Podobnie jak wszyscy
          uogólniasz kobiety. Każda kobieta podobnie jak każdy mężczyzna jest inna. Każdy
          wychowuje się w innym środowisku. Ostatnio uświadomiłam sobie co czuję do
          człowieka którego znam od dwóch lat. Zawsze czułam że on jest blisko mnie.
          Pomimo że rozsądek mówił mi że to nie ma sensu postanowiłam zaryzykować. I co?
          Niestety on nie potrafi przyznać się do swoich uczuć. Woli stać z boku lub
          nawet coś zniszczyć. Brak mu odwagi. Dlaczego? Nie mam pojęcia.
          Ale wiem jedno to nie jest powód aby uważać że wszyscy mężczyźni są tacy sami.
          On jest taki. Trudno, muszę się z tym pogodzić i iść dalej. Na nim jednym świat
          się nie kończy. Innych również nie zamierzam obwiniać za jego zachowanie.
          Myślę że powinieneś również starać się podejść do życia w podobny sposób.
          Spotkałeś na swojej drodze taką kobietę, następną którą spotakasz będzie inna
          ale nie wyrabiaj sobie zdania że wszystkie kobiety są takie czy takie, bo
          pewnego dnia spotkasz cudowną dla Ciebie kobietę i jej nie dotrzeżesz bo
          będziesz przepełniony złością i opiniami, którymi teraz się sam karmisz.
          • enigma_mcmxcad Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 30.01.04, 11:57
            witaj ciekawa. ciekawejest to co napisalas. widzisz masz racje jestem
            zraniony. nie zamierzam o tym milczec. nie uogolniam ale z tych kobiet ktore
            poznalem mialy ze soba wiele wspolnego. poznalem tez kobiete coprzez 2 lata
            jak Ty byla z innym. poznala mnie. zaczela sluchac to co mowie. jak mowie i w
            ogole. poznawala mnie coraz bardziej a ja ja tylko z obserwacji. czula sie
            zraniona przez niego. wiedzialem ze sie pakuje w cos co nie skonczy sie
            dobrze. lecz mialem nadzieje. poszedlem za uczuciem. zaczalem jej pomagac.
            przejsc ten trudny okres. rozmawialismy duzo o niej o jej sprawach. o tym co
            czuje do niego. ja nie zaczynalem tych tematow. lecz nie konczylem. czulem ze
            chce sie wygadac, ze to jej pomaga. wiec mowila a ja zbieralem to w sobie.
            dzieki temu poznawalem ja coraz bardziej. mowila mi na glos o swoich
            watpliwosciach. dlaczego on zrobil tak a tak? a jak ty bys zareagowal?
            staralem sie stac z boku. nie zajmowac pozycji po jednej z obu stron. czasami
            mowilem stanowczo ze to czy tamto mi sie w nim nie podobalo. tak mezczyzni nie
            powinni reagowac i traktowac kobiet. tak trwalo pare miesiecy. ona wciaz miala
            problemy. sprawy nie rozwiazane, ciagnace sie z przeszlosci zwiazane z tym
            zwiazkiem. czasami sie do niej odzywal. ona go ignorowala. a ja widzac
            klebiace sie w jej glowie mysli ktore nie znaja ujscia z braku odpowiedzi
            martwilem sie o nia. o nas. nie dopuszczala mnie do siebie. zamilkla.
            probowalem rozmawiac. spokojnie. uwazalem ze czasem rozmowa podzielenie sie
            swoimi problemami z druga osoba pomagaja. nmie wiem jak ty ale ja czulem na
            swoich plecach ciezar tych jej problemow. nigdy nie uciekalem i nie uciekam.
            kochalem ja. moze nigdy nie przestane. moze to co teraz czuje to uczucie
            trudne do nazwania. kiedy o niej mysle czuje spokoj potem bol potem znow
            spokoj i po ciszy w glowie chwila zadumy i zyczenie by byla szczesliwa.
            potrafi ranic. ma to opanowane. ale ja tego nie widzialem. choc czulem.
            oszukiwalem siebie. potem przyszlo porownywanie mnie do niego. paradoks?
            najpierw na poczatku bylem innym totalnie rozniacym sie od niego facetem.
            mowila mi o tym. lepszym. a teraz ona jest znow z nim. wrocila do niego. i na
            co te slowa. mysli latwo wypowiadane. ktore ciezko mi przychodza do glowy.
            mysli co zrodzily sie z marzen. dlatego boisz sie je wypowiadac na glos. jesli
            zaufalas drugiej osobie jak ja sluchasz jej i nagle widzisz ze ona marzy i
            dazy do tego samego co ty. lecz w tym jest cos jeszcze. ty szanujesz swoje
            marzenia. nie rzucasz nimi jak popadnie. zanim je wypowiesz zastanowisz sie
            1000 razy. a kiedy juz powiesz to traktujesz te slowa jako deklaracje. zrobie
            to dla ciebie. sprawie ze marzenie to o ktorym tak mowimy spelni sie. i zrobie
            to glownie dla ciebie a potem dla siebie. tego ona nie widziala. ze najwieksza
            radoscia i wyznacznikiem szczescia byla dla mnie ona. reszta to tylko
            przedmioty i statysci ktorzy graja w naszym wspolnym zyciu. i wiesz co zycze
            jej jak najlepiej. kocham ja choc tego nie potrafie juz nazwac. dziwne? gdybym
            ja spotkal to mimo tego co do niej czuje nie zatrzymalbym jej. to ona mnie
            zostawila. potraktowala gorzej od niego. nagle okazalem sie od niego gorszym.
            nie licze na to i nie zrozum mnie zle ale oni nie beda z soba dlugo. on ma
            wady. ona ich nie akceptuje. jest zagubiona. boi sie byc samotna. z tego
            powodu popelnia bledy. powinna sie zastanowic nad tym czego szuka. a nie
            wchodzic z kijem w mrowisko.
            a ja tez mam nadzieje ze kobiety sa rozne. i ich roznica nie tylko polega na
            roznicy kolorow na glowie. dlatego nie powiem ze szukam. ale mam oczy otwarte
            i patrze. jezeli ktos naprawde chce byc szczesliwym daje siebie w calosci. to
            trudne zwazywszy gdy poraz n-ty sie sparyl. nie oczekuje niczego w zamian.
            nagroda dla niego jest szczescie tej drugiej osoby. to tyle. nie mierzysz tego
            bo i jak. nie dociekasz dlaczego. i nie mowisz ze nie chcesz bo potem ktos
            bedzie chcial od ciebie czegos w zamian. ona miala takie podejscie. i moze to
            ja zgubilo. ja jak inni bym jej nie zostawil.
            a ty:

            cytuje: człowieka którego znam od dwóch lat. Zawsze czułam że on jest blisko
            mnie.
            > Pomimo że rozsądek mówił mi że to nie ma sensu postanowiłam zaryzykować. I
            co?
            tego nie rozumiem. znacie koniec takich rozwiazan a w nie brniecie jak cmy. a
            ja bylem blisko niej. wspieralem ja i gdyby tylko dala mi siebie wiecej.
            okazala wiecej uczuc kto wie jakby teraz bylo. w naszym przypadku koniec nie
            byl znany. mogloby byc dobrze. tego nikt nie wie. a mimo to ona odeszla i
            zaryzykowala. ale co? tak jak ty? a teraz gdy zrozumie. jesli to czy wybaczyc
            jej? czy bede mogl jej znow zaufac? kolejne ciche mysli i bede sie
            zastanawial. nie chce juz tego. moglo byc normalnie ale ona widocznie tego nie
            chciala.
            pozdrawiam
            • miai Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 30.01.04, 12:32
              ja odpowiem bardzo krotko, tamten facet znalazl sposob by nia manipulowac. Wie
              czego pragnie i tym macha jej pewnie jak przyslowiowa marchewka. A ona wierzy,
              ze kiedys te marchewke bedzie miala w dloni. Ale obudzi sie kiedys. Moze
              sprobuj pomyslec nad tym co jest ta marchewka? Odnajdz ja w sobie o ofiaruj jej.
              • enigma_mcmxcad Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 30.01.04, 13:24
                czy warto. szukac marchewki. wydaje mi sie ze nie tedy droga. co to za zwiazek
                w ktorym jeden manipuluje drugim. a kto jest "oslem" moze jestem z innej gliny
                ale uwazam ze nie wolno manipulowac. ja niechcialbym byc manipulowanym.
                • miai Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 30.01.04, 13:58
                  nie chodzilo mi o to bys nia manipulowal. Wytlumacze Ci to na przykladzie: ja
                  wiem juz czego potrzebuje w zyciu by byc szczesliwa. Facet moze mnie ponizac,
                  oszukiwac, moze miec najgorsze wady ale jesli potrafi dac cieplo i czulosc
                  wybacze mu wszystko. Dla mnie to jest marchweka. Mialam podobna sytuacje do
                  Twojej sympatii i moj byly manipulowal mna dajac mi zludzenie ze mnie kocha ze
                  jest dla mnie cieply i czuly i sie ugielam. Po tym wszystkim co mi zrobil (a
                  skrzywdzil mnie okrutnie) ja do niego wrocilam. Ale szybko przekonalam sie ze
                  to zludzenie. Moj obecny mezczyzna daje mi duzo ciepla i czulosci i nie jest to
                  manipulacja. Rozumiesz? Moze Twoja sympatia tez potrzebuje czulosci, a moze
                  poprostu kogos o silnym charakterze - nie wiem. Znasz ja troche, pomysl co ja
                  ujmowalo w tamtym mezczyznie moze znajdziesz ta marchewke, i jesli nie bedzie
                  to niezgodne z Toba ofiaruj ja jej. Badz dla niej tym kogo ona potrzebuje.
            • ciekawa14 Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 30.01.04, 13:32
              Wiesz, Jesteś naprawdę zraniony. I teraz to Ty potrzebujesz się wygadać.
              Naprawdę Cię rozumiem bo byłam w bardzo podobnej sytuacji. Też ktoś mnie
              zostawił dla kogoś innego a jeszcze w międzyczasie zniszczył mi psychikę. Jedno
              co mogę Ci powiedzieć to że ona popełniła największy błąd a Ty dałeś się w to
              wciągnąć. Cóż wiele osób tak robi. I nie tylko kobiety. Chcąc zapomnieć o kimś
              rzucają się w nastęny związek. Ale to niestety nie pomaga. Jeszcze bardziej
              rani obie osoby. Nie można wchodzić w nowy związek z bagażem niedokończonych
              spraw. Zwłaszcza że większość osób jest takich że im bardziej ich ktoś rani tym
              bardziej ich do nich ciągnie. Brzmi jak paradoks ale taka jest rzeczywistość.
              Niestety z przykrością stwierdzam że jeżeli wejdziesz Ty teraz w jakiś związek
              też kogoś zranisz. Nie zapomniałeś o tamtej kobiecie. To że jej życzysz
              szczęścia to cudowne. Każdy chce być szczęśliwy i ma do tego prawo. Ponadto nie
              wiesz co Cię czeka za następnym zakręcie. Czasami to co wydaje nam się dzisiaj
              katastrofą jutro może okazać się czymś pięknym. Jeżeli spojrzysz tylko na to z
              dystansem i wyciągniesz wnioski dla siebie.To że boli to normalne. To znak że
              nie jesteś człowiekiem pozbawionym uczuć.
              Widzisz to że napisałam że coś wydawało się bezsensu to nie znaczy że ja znałam
              koniec i weszłam w coś. To była walka między rozsądkiem a tym co siedziało
              wewnątrz. Niestety wygrał rozsądek - powinnam w tym przypadku nim się kierować.
              Myślisz że chciałam tego? Nie, absolutnie chciałam aby się wszystko ułożyło.

              Wyciągnij dla siebie wnioski że nie wolno angażować się w związki gdzie jedna
              osoba leczy rany po ostatnim związku. A przede wszystkim Ty nie wchodź w
              związek dopóki doputy nie zapomnisz o tamtej kobiecie. Bo później ktoś będzie
              analizować Twoje zachowanie.
            • semmi Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 30.01.04, 20:57
              Znam podobną historie.Niby dużo wiesz ale czy napewno?
              Co naprawde ją trapiło wiedziała ino Ona.Może byłeś ważny ale miała powody żeby
              się nie odzywać.Jeśli jest możliwość zawsze możesz to pytanie zadać jej
              dlaczego tak postąpiła nie inaczej a nie oceniaj.
            • kawka22 Re: jakie jestescie? kobieta - enigma 31.01.04, 05:10
              Z tego co piszesz wynika, ze ty ja kochales, ale ona przez caly ten czas
              kochala tamtego drugiego, a ciebie uwazala tylko za przyjaciela, ktoremu mozna
              sie wygadac, wyplakac. Wrocila do tamtego, bo ciagle jeszcze ma nadzieje, ze
              tamten kiedys sie zmieni i bedzie taki, jakim ty byles dla niej. Czujesz sie
              zraniony, ze wybrala tamtego gorszego, ale jak sam widzisz "serce nie sluga".
              Pytasz sie jakie my jestesmy? No wlasnie zawsze mamy nadzieje, ze to, co wydaje
              nam sie zle, kiedys sie wreszcie zmieni na lepsze.
        • sugar.free bez dyskusji 30.01.04, 15:30
          nie znasz mnie a śmiesz oceniać.
          Furia? Ślepota? Zacietrzewienie?
          Nie będę opowiadać o sobie - może jestem w szczęśliwym związku, pełnym
          zrozumienia, partnerstwa, nas o nas i nie musze nikogo szukać. Może jestem
          bardzo świadoma siebie i swej niezależności. Ale to nie jest ważne.
          Wybaczam. Tobie.

          Porozmawiaj z Nią. Ona tu jest przecież. Wprowadź w życie, to o czym piszesz.
          I żyj.

          ps. wątek raczej wyprowadź na forum psychologia... tutaj bardziej o Lilith się
          dyskutuje...
          • enigma_mcmxcad Re: bez dyskusji 30.01.04, 23:32
            nie znasz mnie a śmiesz oceniać.
            > Furia? Ślepota? Zacietrzewienie?
            > Nie będę opowiadać o sobie

            nie bo nie uwazam siebie za autorytet. wiem ze malo wiem. pytam was bo uwazam
            ze wiecie wiecej. nie traktuje ludzi z gory. a z wprowadzaniem w zycie tego o
            czym pisze nie jest latwo. do tego daze. jestes niegrzeczna ale co mi do tego.
            poza tym nie wiem jak bylo z toba i twoimi facetami tego tez nie chce
            wiedziec. poczujesz ochote to napiszesz. jedno z twych wypowiedzi mozna wyczuc
            nie lubisz nas. uwazasz ze gadamy to co chcecie uslyszec i tego potem wam nie
            dajemy. ja dokladnie wiedzialem co mnie moze spotkac w tym zwiazku a mimo to
            probowalem bo mialem nadzieje ze wlasnie nam na przekor innym uda sie. na
            rozmowy nie ma juz czasu. zreszta o czym mam z nia rozmawiac. uslysze
            odpowiedz badz nie a ona i tak niczego nie zmieni. zreszta zranila mnie a to
            choc mozna wybaczyc to trudniej o tym zapomniec. a miejsce sam sobie wybiore
            bo kto wie czy ku twojej uciesze za dzien nie spytam o znak zodiaku. pozdrawiam

            ps. ja nikogo nie szukam. zle mnie zrozumialas
    • enigma_mcmxcad jakie jestescie? kobieta - enigma. Koniec i począt 01.02.04, 04:07
      Jakie jesteście? kobieta-enigma

      Nie mogę spać. Zresztą ostatnimi czasy nie sypiam najlepiej. Najlepiej głowie
      pustka i przekręcanie się z boku na bok. Niemoc znalezienia odpowiedzi na
      nurtujące mnie pytania. Na wstępie, bo znając siebie mogę zapomnieć dziękuję
      Wam wszystkim za odzew. Za słowa, które wiele mi dały do myślenia. Taka była
      intencja poruszenia tego tematu na forum. Przepraszam ze już nie zapytam o znak
      zodiaku. To, czego szukałem w tych pytaniach i odpowiedziach dostałem. Teraz
      kończąc ten temat chce się z wami podzielić swoimi wnioskami.

      Wybacz mi agresja4 i sugar.free ze się Was czepiałem. Po prostu trafnie
      opisałyście istotę rzeczy. Tym, kim jesteście, jak niewiele o Was kobietach my
      mężczyźni wiemy. Choć wiem, ze miedzy nami mną i ja już nic się nie zmieni.
      Każde z nas będzie żyło własnym życiem zdala od siebie to chciałbym by
      wiedziała ze bardzo ja kochałem i kocham i nie mam jej za źle ze mnie
      zostawiła. Sam bym odszedł. Dlaczego? Z kąd to nagle olśnienie? Już pisze.

      Mam na swoje szczęście przyjaciela, który pomógł mi poukładać to wszystko w
      logiczna całość. Dzięki niemu i Wam, za co dziękuję zrozumiałem, ze tak
      naprawdę to do tej pory bawiłem się w życie. Ze nie zdawałem sobie do końca,
      czym jest codzienność. Tak ona zabiła to, co udało mi się na początku stworzyć.
      Dla mnie to była miłość. A dla niej? Cóż trzeba by ja o to zapytać. Ja nie
      potrafię tego nazwać? Teraz wiem ze nie można być z kimś, kto nie wierzy w
      siebie. Bo jak ona mogła uwierzyć we mnie w nas skoro ja sam…już wiecie.
      Widziała we mnie lęk, który przerodził się w jej obawy, co do nas i do mnie. Co
      niektóre z was nazwałyby to brakiem stabilizacji. Cos w każdym razie w tym
      jest. Ja w tych wcześniejszych wypowiedziach nie chciałem, nie było to moim
      zamiarem kogokolwiek oceniać. Musiałbym wiedzieć wszystko. Chciałem bardziej
      sprowokować Was do dyskusji.

      Teraz jestem sam i nie mam już do Niej żalu ze tak się stało. Postąpiła
      słusznie. Ona tak jak agresja4 i sugar.free wie, czego chce i dąży do tego.
      Trudno ze boli. Niestety musi bolec. Brak czasu jest powodem ze nie kończymy
      wielu spraw łagodniej tylko je drastycznie skracamy. Niektórzy mówią ze taki
      live. I maja racje.

      Ja będąc z nią oczekiwałem od niej tylko jednego. Dałem co tylko mogłem. Całego
      siebie. Takiego jakim byłem. Jakim jestem. Jakim już nie chce być. Tylko
      jednego. Jej spojrzenia, które mówi, co rano: kocham cię, walcz za nas o nas,
      jestem i będę cały czas z tobą. Widać za wiele od niej oczekiwałem.
      A teraz, kiedy już jest mi lżej pozostaje mi tylko albo aż zmagać się z
      najprostszymi sprawami codzienność. Według mojego przyjaciela jest to walka z
      najprostszymi sprawami codzienności. Na przykład ze wstawaniem. Zaplanuj sobie,
      ze codziennie będziesz wstawał o 7.00 i wstawaj. Walcz ze złymi nałogami. I
      wierzcie mi. Robię to. Walczę cale swoje dotychczasowe życie. Raz jest lepiej a
      raz gorzej. Nie poddaje się. Żyje z nadzieja ze to kiedyś ktoś doceni i nie
      koniecznie w tym życiu.

      A ona? Postąpiła słusznie. Dlatego ja szanuje. Nie wielu ludzi spotyka się na
      swojej drodze w życiu, którzy potrafią tobie wskazać właściwą drogę. Ona
      pośrednio mi ja wskazała. A to, o czym Wam pisałem chce wcielić w życie. Żyć
      według tych zasad. Możliwie jak najbardziej jasnych przejrzystych pozbawionych
      złudzeń.

      I kończąc to pisanie mam nadzieje ze może kiedyś ona wejdzie na forum i
      przeczyta te słowa i pomyśli, że są faceci, którzy nie zmieniając siebie, lecz
      swoje przyzwyczajenia dla tych kobiet, które kochają. Choć to głupie, bo nie
      będzie wiedziała, że to ja właśnie do niej kieruje ten list, będę chciał by mi
      wybaczyła, że obiecałem a się z danej obietnicy nie wywiązałem. Na swoja obronę
      powiem tylko, że tej strony medalu nie znalem. Mam na myśli codzienność.
      Codzienność, co już tyle zabiła związków.

      A teraz, kiedy jest mi lżej czas nabrać powietrza w płuca i pozamiatać
      niepozamiatane i jak ktoś z Was powiedział wcielić w życie to, o czym tyle
      pisałem.

      Pozdrawiam

      Ps. Przepraszam Ciebie bardzo, że pozwoliłem Tobie w sobie się zakochać.
Pełna wersja