Czy magia moze zrujnowac zycie?

25.03.04, 13:38
Szanowne Panie i Panowie
Przeczytalam wiele opini nt tarota. Chciałabym prosic o opinie nt mojej
sytuacji zyciowej, bo byc moze ma to zwiazek z moimi zainteresowaniami. Przez
cale swoje zycie szukam milosci i partnera, kogos kto bedzie mnie kochal a ja
jego; w zwiazku z tym, ze mi sie nie wiedzie, zaczelam zbierac talizmany,
runy, zaczelam sama wrozyc z kart tarota, chodzilam do wrozek i prosilam o
pomoc i rade. Im bardziej sie w to angazowalam, tym jest gorzej. Jesli uda mi
sie nawet stworzyc zwiazek, ktory na poczatku wyglada na wielka milosc, to po
np roku albo dwoch rozpada sie, a ja przechodze po raz kolejny zalamanie
nerwowe. Od zycia dostalam inteligencje, niezwykla urode, dobra i ambitna
prace, i wszystko o czym moze marzyc moda dziewczyna. Ale prywatnie mi sie
nie uklada, a moje znajomosci rujnuja mnie totalnie. Nie uklada mi sie, wiec
szukam pocieszenia w magii, w nadzieji, ze moze cos mi pomoze, jakies
zaklecie, wrozba albo talizman. Jaka jest pana rada? Czy tarot rzeczywiscie
moze wszystko popsuc? Czy to moze byc tak, ze nawet jesli cos sie zaczyna
pieknie, to pozniej odplaca mi sie czarna magia potrojnym zlem, a ja koncze
na prochach i terapiach psychologicznych? Dziekuje za odpowiedz
    • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 25.03.04, 15:15
      Niezależnie od tego, co uważam na temat rozgraniczenia między magią a nie-magią
      i co sądzę o tarocie, a o tym już parokrotnie mówiłam, kontaktem z siłami
      wyższymi nie powinna się zajmować osoba, która ma kłopoty ze stabilnością.
      Dlaczego? Bo podobne przyciąga podobne. Rozwibrowaniem energetycznym i
      psychicznym można więc przyciągnąć istoty, którym daleko do chęci pomocy.
      Ewa G.
    • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 25.03.04, 15:33
      Oczywiście, że moze i nie ma to nic wspólnego z regułą: podobne przyciaga
      podobne ( nawiasem mowiąc jest to regula ze wszech miar magiczna, zwiazxana z
      prawem "odpowiedniosci i przenośnosci" sformulowanym przez XIX wiecznych
      okultystów iprzewijajaca sie przez wzystkie dziela Aleistera Crowleya - glossa
      do uwag pani Ewy Gs. )jest tu pseudo-regułą, mamiacą ludzi złudną wiarą, że
      skoro ich "wibracje" są ok. a oni sami "uporządkowani duchowo" i psychicznie
      to ściagną tylko "dobre duchy". W magii obowiązuje natomiast inne prawo: prawo
      uzależnienia. Jest jak narkotyk. Najpierw daje miłe rzeczy, potem dopiero
      zaczynaja sie koszmary - ot takie, o jakich Pani pisze. Juz wspomniałerm. Ratuj
      zycie, dziewczyno!!!!! I nie słuchaj fałszywych "mesjaszy". Siedziałem 40 lat w
      magii i wiem ile są warte rady innych okultystów ( zwłaszcza tych, ktorzy
      udaja, że magii nie uprawiają ). Prochy i sesje psychologiczne to wersja light
      konca. Mniej lightowy koniec to szpital psychiatryczny albo samobójstwo.
      Pomysl, ile razy będziesz szła ko;o leżącego w rynsztoku cpuna, ze mimo swojej
      fizycznej urody zaczynasz wygladać jak on, tyle, ze nie w świecie materialnym,
      ale duchowym. Z czasem może tamten wygląd "przejść" i na tę płaszczyzne swiata.
      Widziałem dziesiątki, setki takich osób. Serce sie kraje. A dla ilu z nich nie
      ma juz ratunku! Pozdrawiam i zyczę dobrego rozeznania. JWS
      • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 25.03.04, 15:55
        Tak jest, magią lepiej się nie parać i trzymać się z dala. Popieram.
        Ewa G.
      • lisette Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 26.03.04, 01:18
        Witam :)
        Tak na marginesie zapytam, zeby nie zakladac nowego watku, a co mysli pan o
        egzorcyzmach i opetaniach?
        • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 26.03.04, 13:35
          1. opętanie jest najcięższym zniewoleniem przez szatana ( może nastąpic z
          różnych przyczyn, także w skutek zajmowania sie okultyzmem i magia, ale nie
          tylko ); 2. wszystko zależy o jakim egzorcyzmie mówimy. Pozdrawiam, JWS
          • Gość: EB Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.pl 08.07.04, 12:22
            Chciałam bardzo podziękować Panu „suljan” to dzięki jemu wczoraj wyrzuciłam
            karty Tarota i przyrzekłam sobie, że więcej po nie sięgnę, nie zadzwonię i nie
            pójdę do wróżki. Mam nadzieję, że wytrwam.
            Jestem już chyba na ostatnim etapie uzależniania... To straszne i niestety
            prawdziwe.
            A zaczęło się tak jak Pan pisał. Miłe rzeczy – „ktoś” wszystko o mnie wiedział,
            znał moje upodobania, przeszłość... Do pewnego czasu wszystkie wróżby
            się sprawdzały – ale chociaż nie zawsze tak jak to sobie
            wyobrażałam! Zostawało rozgoryczenie ale dalej w to brnęłam..
            Szukałam nadziei, myślałam ze te wróżby dodadzą mi otuchy.. Niestety wpadłam
            depresję, która zabrnęła już tak daleko że....zaczęłam myśleć o śmierci!
            Nie pomoże mi żaden psychiatra, psychoanalityk itp. Muszę sama wyjść z tego
            bagna.
            Jeśli ktoś to czyta i nie wierzy – to dodam jeszcze coś, ściągnęłam do domu
            duchy. Cha cha, ja nigdy nie wierząca w coś takiego! Zaczęło się od syna. Coś
            go w nocy obudziło. Po przebudzeniu ujrzał postać w czarnym płaszczu, która po
            pewnym czasie rozpłynęła się. Nie bardzo mu wierzyłam, dopóki nie spotkało mnie
            to samo.
            W środku nocy coś mi się śniło i zaczęłam krzyczeć. Ktoś dotknął mojego
            ramienia. Myślałam, ze to syn mnie budzi. Ale nie! Otworzyłam oczy, a
            przede mną stała biała postać dość pokaźnego wzrostu, cała w bandażach ze
            złośliwym uśmiechem na „ustach” . Zamurowało mnie! Rzuciłam jedno niecenzuralne
            słowo i zapaliłam lampkę. To coś znikło.
            Nie zapomnę do końca życia tego złośliwego uśmiechu! I wiem co on znaczył.
            Właśnie w pewnej sprawie poradziłam się kart. Sprawdziło się ale były też
            skutki uboczne, bardzo przykre skutki! , które stały się przyczyną depresji.
            Ale nie chce o tym pisać. Dodam jeszcze, ze „oni” ostatnio zaczęli sobie
            poczynać w inny sposób. Gaszą i zapalają światło, a ostatnio „KTOŚ” rzucił w
            pustej kuchni szklanka z fusami po kawie!
            Niech mój list będzie przestrogą dla innych!
      • warnan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 29.03.04, 10:27
        to co przed chwila przeczytalam jest niesamowite. sama w tej chwili przechodze
        pieklo, w moim zyciu jest coraz gorzej, a zajelam sie magią, żeby odnaleść
        spokój i szczęście. Teraz sama sprowadzam niepokoj na siebie i swój dom chociaż
        bardzo tego nie chcę. czuję, jakby coś we mnie siedziało i kierowało moim
        zachowaniem zawsze w złą stronę. Robie rzeczy złe i krywdzące innych a potem
        siebie za to nienawidzę.To wszystko teraz wydaje mi się jasne-to wina
        magii,ktora od jakiegos czasu mnie fascynuje i myślałam,że pomoze mi wydostać
        się z dołka.Ale okazuje sie ze pogrąża mnie jeszcze bardziej.Nie wiedzialam o
        tym.Uważajcie!
        • bm123 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 29.03.04, 10:39
          Witam serdecznie,
          Napisz prosze, co nazywasz magia? Czy podobnie jak ja: wrazylas z kart tarota,
          interesowalas sie talizmanami, horoskopami itp? Czy moze to bylo jeszcze cos
          innego?
          pozdr
          • warnan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 29.03.04, 11:23
            dla mnie magia to znieksztalcanie rzeczywistosci,wpływanie na nią poprzez
            wytworzone w umyśle obrazy.Czytam pisma o magicznej stronie zycia, szukam w
            internecie informacji na ten temat (i znajduje), zdobywam odpowiednie ksiazki.
            Nie chodze do wróżek, nikt mi nie stawial tarota, ale sama wykonywalam pewne
            rytuały, a ponadto wierzylam w to co przeczytalam i w myslach probowalam
            odrealniac życie.
            • ciekawa14 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 29.03.04, 13:28
              A co według Ciebie jest realne? To co widzisz i słyszysz? A kim my jesteśmy?
              Czyż nie jesteśmy zaprogramowanymi osobami w wyniku wychowywania się w takim a
              nie innym środowisku, w takiej a nie innej rodzinie?
              Czyż nie zostało udowodnione że wzrok i słuch są wspaniałymi filtrami
              rzeczywistości i wyłapuje z niej to co w danej chwili najbardziej jest nam
              potrzebne oraz w dużej mierze zależy od naszego stanu emocjonalnego.

    • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 25.03.04, 15:44
      Przepraszam za ton odpowiedzi w: Chrześcijaństwo a wróżbiarstwo". Przekazuję
      maila, łatwiej sie kontaktowac i nie wdawac w nużące polemiki z... Mój mail:
      jan.suliga@wp.pl Pozdrawiam i zyczę wytrwałości, rozsądku i wiary. JWS
    • anahella Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 25.03.04, 22:29
      A ja uwazam ze to nie magia, nie runy, nie tarot, nie Saturn czy inny Pluton
      rujnuje zycie tylko sami sobie rujnujemy uzalezniajac sie od czegokolwiek. I
      czy bedzie to tarot czy alkohol - to tak samo dzialamy przeciwko sobie.

      A tak czy siak magia jest niebezpieczna, bo to pozyczka od losu - kiedys trzeba
      bedzie ja zwrocic. Poza tym jezeli ktos sadzi ze za pomoca talizmanu pojdzie
      droga na skroty to grubo sie myli.

      Ludzie lubia szukac przyczyn w swych porazkach w zlym losie lub innej osobie.
      NIestety (i tego nauczyla mnie astrologia) ze przyczynami zlych rzeczy jestesmy
      my sami. Bo nie akceptujemy siebie, nie kochamy siebie takimi jakimi jestesmy,
      bo nie szanujemy sibie, a co za tym nie akceptujemy, nie kochamy i nie
      szanujemy drugiego czlowieka.
      • bm123 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 26.03.04, 08:49
        gorzej gdy kogos kochasz ponad swoje zycie i jestes gotowa zrobic dla Niego
        wszystko; chyba nie mialas nigdy problemow w milosci, wiec bardzo
        bagatelizujesz i uproszczasz zle i dobre rzeczy; zdaje sie, ze nigdy tez nie
        bylas tak zdesperowana, aby posunac sie do wszystkiego...
        • anahella Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 26.03.04, 09:47
          bm123 napisała:

          > gorzej gdy kogos kochasz ponad swoje zycie i jestes gotowa zrobic dla Niego
          > wszystko;
          > chyba nie mialas nigdy problemow w milosci, wiec bardzo
          > bagatelizujesz i uproszczasz zle i dobre rzeczy; zdaje sie, ze nigdy tez nie
          > bylas tak zdesperowana, aby posunac sie do wszystkiego...

          Nie bagatelizuje. Co do moich przezyc w milosci to swoje przezylam i wiele sie nauczylam. Tez mam za soba trudne chwile. Ale nie widze powodu zeby
          robic dla partnera wszystko. Warto jednak zachowac cos dla siebie. Moze stad wlasnie biora sie problemy w partnerstwie, ze za duzo dajesz - to tylko
          sugestia oczywiscie a nie stwierdzenie. Jezeli chcesz to podeslij mi dane do horoskopu na priv - dzien, miesiac, rok, godzina i miejsce urodzenia.
          Moze horoskop wyjasni czemu Ci sie nie uklada? Nie mam zamiaru prognozowac Ci przyszlosci tylko zobaczyc co w Tobie siedzi i nad czym mozesz
          popracowac.
          • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 26.03.04, 13:30
            I zrobiwszy to "zaprogramować życie". Uff... Jeśli nie jest to magia, to ja nie
            jestem JWS. Pozdrawiam, JWS
            • vitoria3 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 26.03.04, 18:28
              Suljan, czy po tym wszystkim czego sie nauczyles idac ta alternatywna sciezka,
              gdybys teraz mogl sie cofnac o te wszystkie lata i wybrac raz jeszcze...Czy
              zylbys "normalnie"? Czy nie sadzisz, ze pewien poziom samoswiadomosci moze byc
              pomocny (nie wchodzac tu juz na terytorium manipulacji ta wiedza na innych)?
              • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 27.03.04, 12:31
                Czy, gdybym mógł cofnąć te wszystkie lata wybrałbym "normale" zycie? Na
                szczęście nie mam tego dylematu ( nie mogę sie cofnąć ). Wiem natomiast, ze
                miałem dużo, duzo szczęścia. I wiem również, że poletko zwane "okultyzm" uslane
                jest trupami. Nie wiem, czemu Bog pozwolił mi tak długo na nim siedzieć. Może
                po to, bym, jako wieloletni okultysta, ktory zna okultyzm "od podszewki" mógł
                innych ostrzec, zaś jako okultysta nawrócony na Jezusa - wskazać drogę wyjścia.
                Ale nie jestem tego pewien. Gdybym był bowiem pewien, uważałbym, ze pełnie
                jakąś misje. Tak nie jest. Pozdrawiam, JWS. Ps. teza, jakoby dopiero ten, kto
                zna pieklo może odnaleść niebo jest sluszna, ale w bajkach i mitach. I w
                filmach z Hollywood. Mówimy o realnym życiu!!!!!!!!
            • anahella Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 26.03.04, 20:38
              suljan napisał:

              > I zrobiwszy to "zaprogramować życie". Uff... Jeśli nie jest to magia, to ja
              nie
              >
              > jestem JWS. Pozdrawiam, JWS

              Widze ze juz mnie Pan ocenil. Ktos mi niedawno cos na tym forum pisal na temat
              oceniania...
              • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 27.03.04, 12:38
                Nie Panią oceniłem, lecz to, że jesli sie komuś "programuje życie" to jest
                magia. Nie sądzę ludzi uprawiajacych magie. Piszę tylko, co według mnie, mojej
                znajomosci okultyzmu i Biblii, robią. Nie po to, by ich oceniać, lecz po to, by
                sie zaczęsli nad tym zastanawiać. A moze jednak ten JWS ma rację? Nawiasem
                mówiąc, nie zależy mi równiez na tym, by mieć racje. Cóż mi z tego, ze ktos
                kiedys, uwiklawszy sie tak głęboko, ze nie będzie widzial wyjścia powie: JWS
                słusznie ostrzegał. Nic mi z tego. Zero satysfakcji. Co najwyzej ból serca i
                smutek, że mam przed soba nastepna ofiarę wlasnych i diabelskich uwiedzeń.
                Pozdrawiam, JWS
                • anahella Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 27.03.04, 20:10
                  suljan napisał:

                  > Nie Panią oceniłem, lecz to, że jesli sie komuś "programuje życie" to jest
                  > magia.

                  Aha - czyli zalozyl Pan, ze przepowiem dziewczynie przyszlosc? No swietnie. Ja
                  tam mysle, ze proby grzebania w cudzych myslach to jest jest ohydna magia.
                  Nawet gdy jest tak nieskuteczna jak w tym przypadku. Sadzi mnie Pan swoja
                  miarka. Nie jest Pan dla mnie przykladem nawrocenia, ale przykladem na to, ze
                  z magia trudno zerwac, bo uprawia sie ja nawet wtedy gdy oficjalnie sie
                  twierdzi ze tego sie nie robi. Jeszcze niedawno robil Pan z siebie guru
                  tarotowego, teraz udaje Pan guru antytarotowego. Moze czas zostac po prostu
                  czlowiekiem?
                  • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 29.03.04, 12:06
                    Ludzkie zycie można magicznie "zaprogramować" na różne sposoby. Nie tylko
                    przepowiadając przyszlość, także określając za pomoca magii ( astroloogia jest
                    częścia magicznej tradycji! ) osobowe cechy kogoś i wskazując w ten soposób, że
                    jesli je wykorzysta cos osiągnie. Na pozor jest to bliskie psychologii, tyle,
                    że psychologia to nauka ( cokolwiek by o niej nie sądzic ), aś astrologia z
                    całą pewnoscia nauka nie jest, choc uzywa "naukowych termionów". Pani Anahello,
                    zwodzenie siebie jest zawsze wstępem do zwodzenia innhych. Wiem o tym z
                    własnego zycia. Pozdrawiam, JWS. Ps.Jak rozumien, bedąc "tarotowym guru"
                    zyskałbym jeszcze jakąś sympatie, teraz zas juz nie. Bywa. Pani ocene mojej
                    osoby pozostawiam bez komentarza.
                    • anahella Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 29.03.04, 18:27
                      suljan napisał:

                      > Ps.Jak rozumien, bedąc "tarotowym guru"
                      > zyskałbym jeszcze jakąś sympatie, teraz zas juz nie.

                      I znow sugeruje mi Pan cos, czego nie napisalam ani nie pomyslalam.
                      • gamesza1 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 30.03.04, 08:51
                        Mam wrażenie, że Pan Suljan nie jest chyba do końca wewnetrznie pogodzony ze swoimi decyzjami i cały czas chce się upewnić, czy droga, którą wybrał jest własnie taka, jakiej pragnie... Przy czym nie trzeba w swoich wypowiedziach raz po raz kłuc szpilkami adwersarzy, którzy parają się ezoteryką.. Jesli w Pana zyciu nastapił zwrot, nie znaczy to, że inni maja takie same potrzeby... Uważam za jakieś kompletne nieporozumienie mówienie o tym, iz każdy kto zajmuje się astrologią, tarotem i innymi praktykami ezoterycznymi to ten, który wszedł na droge szatana... Niech Pan nie stawia wszystkich pod jedna kreską, bo to kompletna bzdura..
                        Spośród ludzi, którzy sie tym zajmują są i tacy, którzy maja pukładane zycie osobiste, są szczęśliwi, ale sa i tacy, którzy nie potrafią znaleźć tej drugiej połówki... To normalne, kto powiedział, że ezoteryka daje patent na szczęśliwe życie?? Karty czy astrologia pomagają ludziom wyjść z krętych ścieżek życia, zapobiec ewentualnym nieszczęściom, ale nikt nie daje przez to gotowej recepty na życie! Każdy ma wolna wole i charakter, by wykorzystać szanse jakie daje życie... Często bywa tak, że ludzie nie zajmujący się ezoteryką maja po stokroć gorszy los niż ci, którzy się tym zajmują...
                        Więc po co tak generalizować ? Oczywiście wiadomo, że są tacy, którzy przekraczaja granice i nie powinni zajmowac się np. magią, ale to są jednostki... Nawet wśród aniołow zdarzały się czarne owce... A dla równowagi niech Pan poczyta V Ewangelię. Pozdrawiam.
                        • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 31.03.04, 12:00
                          Gamesza1 napisała" "a dla równowagi niech Pan poczyta V ewangelię". Nie wiem
                          tylko którą, bo istnieje kilka tekstów pretendujacych do tego miana. O jednym z
                          nich pisałem w 1992 lub 93 roku w ezoterycznym pisemku "Nie z tej ziemi", po
                          czym zamieściłem jej tłumaczenie ( uzywałem wtedy pseudonimu Adam Kadmon ).
                          Autora drugiej "V ewangelii" znam, czerstwy z niego staruszek, lecz nie wyglada
                          na kogos, ktoi żył w I wieku po Chrystusie. Polski propagator innej "V
                          ewangelii" zmarł kilka lat temu, byłem na jego pogrzebie. Pozdrawiam, JWS
                      • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 31.03.04, 11:48
                        Słowa "jak rozumiem" oznaczaja przypuszczenie, a nie sugerowanie czegos.
                        Sklaniaja rozmowce do wyjasnienia, czy dobrze go rozumiemy. Żle zrozumiałem.
                        Źle przypuszczałem. Ot, i wszystko. Jeli uznała Pani, ze jakakolwiek moja
                        wypowiedx była atakiem na Pani osobe, przepraszam i prosze o wybaczenie. Nie
                        taka była moja intencja. A skoro nie odnosi sie Pani w zaden sposób do uzytych
                        przeze mnie argumentów merytorycznych, proponuje zaniechac dalszej polemiki.
                        Pozdrawiam, JWS
                  • ula5311 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 08.07.04, 16:14
                    Uważam,że magia to coś głębszego i bardziej wzniosłego
                    niż wróżenie z tarota.
                    • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.07.04, 21:08
                      A ja nie tylko wrółżeniu tarotem tu mowie.
                      • Gość: Frater T. Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 10.07.04, 10:10
                        Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                        A ja widzę, iż permanentnie wiąże się tu magiję li tylko z tarotem w sensie
                        dywinacyjnym, co przecież nie jest istotą jego zastosowania w zachodniej
                        tradycji hermeneutycznej, z korzystaniem z porad wszelakich wróżek itp. To tak
                        jakby utożsamiać chrześcijaństwo z chodzeniem do kościoła. Nic bardziej
                        fałszywego.

                        I skoro, jak Pan mówi, siedział Pan tyle lat w okultyzmie to powinien wiedzieć,
                        iż to, co pisze tu większość forumowiczów, nie ma nic wspólnego z magiją.
                        Większość z nich to dyletanci i ignoranci, którym Pan wtóruje i przyczynia się
                        do dalszego osadzania ich w okowach Ciemności. Niech nastanie Światłość.

                        L.V.X. -
                        LIGHT IN EXTENSION
                        KHABS AM PEKHT

                        Love is the law, love under will.
                        • j.wojak bieganie po wróżkach to nie jest magia 10.07.04, 16:38
                          Bieganie po wróżkach to nie to samo co nawiedzenie przez demona. Wróżbiarstwo
                          to tak naprawdę dość przyziemna i trochę jarmarczna magia (np. Artur E. Waite
                          twierdził, że przypisywanie Wielkim Arkanom Tarota znaczen wróżebnych jest
                          wynikiem "zuchwalstwa" oraz że zostały one do wróżenia przystosowane a nie
                          stworzone).
                          Nie mieszajmy pojęć, nie wprowadzajmy chaosu!
                          A swoją drogą, im p. Suljan bardziej odżegnuje sie od okultyzmu, tym mocniej
                          posługuje sie okultystyczną wizja świata z demonami i sferą astralną... A co z
                          innymi "piętrami" magicznego wszechswiata? Gdzie zniknęły dobre duchy???
        • gosialska1 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 27.03.04, 11:20
          Ja też kochałam ponad swoje życie..., ale no właśnie - co zrobić kiedy ta druga
          osoba nie kocha? To jak porażka. Wiem dzisiaj, że wszystko co dajemy ludziom to
          do nas wraca (niekoniecznie od nich) i że trzeba być zawsze ponad tą całą
          głupotę, która nas otacza. Ja też sie pomyliłam, myślałam, że to miłość mojego
          życia. Trudno i szkoda, że nie wyszło. Spójrz, świat jest piękny. Zobacz - Ty
          ryzykujesz i chociaż czasami nie wychodzi to nie masz poczucia, że nic nie
          robisz. Tak po prostu jest w życiu. Głowa do góry. Po nocy zawsze nastaje
          dzień.
        • dori7 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 06.04.04, 00:13
          bm123 napisała:

          > gorzej gdy kogos kochasz ponad swoje zycie i jestes gotowa zrobic dla Niego
          > wszystko;

          Jesli kogos kochasz, to nie odbierasz mu wolnosci i nie robisz z niego swojej
          marionetki, wmawiajac sobie na dodatek, ze to "dla Niego wszystko".
          • bm123 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 06.04.04, 10:10
            Dori7 - zdaje sie, ze nie masz pojecia, co to jest prawdziwa milosc. Ja nikomu
            wolnosci nie odbieralam, ani nie byl moja marionetka. Nie znasz mojego zycia
            ani mojej sytuacji, wiec nie wypowiadaj sie, ani mnie nie krytykuj. Nie znalas
            rowniez tego czlowieka, ani tego jak Go traktowalam. Wiec nie mow mi, co
            robilam zle. Akurat w tym temacie nie widze swojej winy. Tym razem nie
            pozdrawiam.
            • dori7 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 07.04.04, 09:59
              bm123 napisała:

              > Dori7 - zdaje sie, ze nie masz pojecia, co to jest prawdziwa milosc. Ja
              nikomu
              > wolnosci nie odbieralam, ani nie byl moja marionetka. Nie znasz mojego zycia
              > ani mojej sytuacji, wiec nie wypowiadaj sie, ani mnie nie krytykuj. Nie
              znalas
              > rowniez tego czlowieka, ani tego jak Go traktowalam. Wiec nie mow mi, co
              > robilam zle. Akurat w tym temacie nie widze swojej winy. Tym razem nie
              > pozdrawiam.

              1. Nie krytykuje Ciebie, ale fragment Twojej wypowiedzi - zasadnicza roznica.

              2. Jesli umieszczasz post na forum, musisz liczyc sie z tym, ze nie wszystkie
              odpowiedzi beda dla ciebie mile do przelkniecia.

              3. Ty rowniez nie znasz mojego zycia, wiec nei masz pojecia, co ja wiem czy
              czego nie wiem o milosci. Wiem na pewno jedno: ona jest jak dar, ktory
              dostajesz od drugiej osooby - dobrowolnie: jesli probujesz go wyludzic, wydobyc
              szantazem czy wrecz ukrasc, przestaje byc darem i zdecydowanie traci na
              wartosci.

              4. wiem, ze na pewno jest ci bardzo ciezko, ale twierdzenie, ze nikt na tym
              swiecie nie zna sie na milosci i Ty jedna ja przezylas, jest lekka przesada.
              Poza tym, doszukiwanie sie winy w swiecie zewnetrznym, we wszystkim, co "poza
              mna", jest bardzo wygodne i na krotsza mete rzeczywiscie poprawia humor, ale
              zdrowiej jest jednak zastanowic sie, gdzei lezy moja wina. Bo zawsze jakas
              gdzies lezy. Przykre, ale prawdziwe.

              5. dopoki sie nie pozbierasz ani choc w czesci nie zrozumiesz, ze wszystko, co
              wysylasz w swiat, wraca do Ciebie,a to, co dostajesz pozornie "z zewnatrz" jest
              tym, co sama do siebie przyciagasz, lepiej nie tykaj zadnych kart, bo bedziesz
              sie jeszcze bardziej pograzac, a po co? Takie rzeczy sa dla ludzi silnych
              duchem i odpornych, ktorzy maja dostateczne oparcie w samych sobie. Do
              pocieszania lepsi sa zaufani przyjaciele.

              6. Nawet jesli uznasz za stosowne mnie znowu objechac za teorie niezgodne z
              Twoim pogladem na swiat, to raczej nei pomoze Ci to w zaden sposob w uporaniu
              sie z Twoim problemem. Zycze Ci szybkiego odzyskania rownowagi i odwaznego
              stawienia czola samej sobie :)
    • karimar Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 01.04.04, 11:30
      gamesza1 napisała:
      1. "Uważam za jakieś kompletne nieporozumienie mówienie o tym, iz każdy kto
      zajmuje się astrologią, tarotem i innymi praktykami ezoterycznymi to ten, który
      wszedł na droge szatana... Niech Pan nie stawia wszystkich pod jedna kreską, bo
      to kompletna bzdura." - Proszę Panią, wiemy, że podział na lekkie i ciężkie
      narkotyki jest kłamstwem - dokładnie tak samo jest z magią białą czy czarną.
      Prawda jest jedna - magia pod każdą postacią szkodzi i dopóki nie poczujemy na
      własnej skórze, w tym przypadku na psychice i duszy, jest nam trudno w to
      uwierzyć. Osoby zajmujące się wymienionymi przez Panią praktykami nie są złe,
      złe są narzędzia i metody, którymi operują, często w dobrej wierze.
      gamesza1 napisała: 2. "Karty czy astrologia pomagają ludziom wyjść z krętych
      ścieżek życia..." Depresje, lęki, migreny, nerwice, rozchwianie emocjonalne,
      odsuwanie od siebie najbliższych - proszę mi wierzyć, mnóstwo innych
      konsekwencji - to są skutki korzystania z magii. Ponoszą je bardzo często
      dzieci, wnuki. Mam często okazję rozmawiać z ofiarami magii, osobami,
      którym "poukładano" życie, które przeszły etap twierzdenia, że to pomaga -
      cierpią z powodu własnej niewiedzy, nikt ich nie przestrzegł albo chciały
      spóbować, bo koleżance "pomogło", wyglądało niewinnie. Empirycznie bardzo
      trudno wykazać zależności, o których tu mówimy, co szkodzi a co pomaga.
      Próbowałam - nie pozwolono mi. Pozdrawiam, Karolina.
      • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 01.04.04, 14:40
        W pełni popieram to, co napisała Karolina. Owoce magii są zgniłe i straszne,
        choc na początku ładnie wyglądają i milo smakują. Pożerałem je tonami. Do dziś
        męczy mnie czkawka, zwłaszcza jak widzę szeroko otwartą brame do piekieł, ku
        ktorej zmierzaja naiwni-ufni, naiwni-zwiedzeni, naiwni-wiedzący i ci, ktorzy
        ich zwodzą. Trzymaj się. JWS
    • lisette Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 01.04.04, 20:39
      Skoro juz tak rozmawiamy sobie o wplywie magii na zycie, to opowiem dosc dziwna
      historie, ktora przytrafila mi sie jakis czas temu i przerazila mnie nie na
      zarty.
      Kolega meza zaprosil nas oboje na kolacje do swojego domu. Kolega zonaty, dwoje
      dzieci. Przyszlismy do nich z wizyta. Zaproszono nas z zamiarem blizszego
      poznania i nawiazania towarzyskich kontakow. Ja w ogole nie znalam tych ludzi,
      maz znal tylko tego faceta, bo z nim pracuje. Dotychczas znali sie tylko z
      pracy. Wszystko zapowiadalo sie zupelnie normalnie, naturalnie i niewinnie.
      Po przyjsciu wyczulam, ze ta rodzina jest jakas bardzo dziwna. Panowala tam
      dosc specyficzna "atmosfera rozwoju duchowego", a od gospodarzy czulo sie na
      kilometer, ze zajmuja sie ezoteryka. Zachowywali sie bardzo uwaznie i
      obserwowali wszystko jeszcze uwazniej, wierzac ze kazdy najdrobniejszy szczegol
      ma jakies znaczenie i nie jest przypadkowy. Kobieta swidrowala nas wzrokiem.
      Zjedlismy kolacje. Po kolacji poszli polozyc dzieci spac. Potem wrocili i
      siedzielismy jeszcze troche na fotelach rozmawiajac. Nagle, ni z tego ni z
      owego ta kobieta zaczela widziec wokol mnie jakies duchy. Przerazilam sie nie
      na zarty i zaczelam trzasc ze strachu. Z duchami nie chce miec nic do
      czynienia. Zaczela opisywac jakiegos ducha, szczegoly zgadzaly sie z kims z
      rodziny (tu mnie juz zupelnie zszokowala, bo skad mogla znac moich przodkow),
      powiedziala tez ze ta osoba szuka ze mna kontaktu, ze sie mna opiekuje, ale nie
      moze znalezc i ze kluczem do odnalezienia tego kontaktu jest obraz, ktory mam w
      domu. Po czym opisala specyficzna rame do tego obrazu. Wbilo mnie w fotel.
      Faktycznie mialam ten obraz, nalezal on do moich dziadkow, z ktorymi bylam
      bardzo zzyta. Bylam w szoku. Ale przestraszylam sie nie na zarty i
      postanowilam, ze zadnych kontaktow z zaswiatami. Zadnych. Wyszlismy stamtad
      absolutnie zszokowani.

      Za jakis czas maz rozmawial z tym kolega w pracy i (tu kolejny szok) kolega
      powiedzial mu, ze oni juz nigdy nie zaprosza nas na kolacje, ze nie jestesmy
      dla nich ciekawym towarzystwem i ze nie maja dla nas czasu (doslownie tak).
      W sumie dobrze, ale sie zdenerwowalam.

      I co myslicie o tym wydarzeniu?

      • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 02.04.04, 11:38
        Wówiąc najkrócej Zły puka do Ciebie, Lisette i szuka kontaktu. Jak nie przez
        tarota, to inaczej. Uważaj! Cokolwiek sie jeszcze zdarzy natychmiast
        odrzucaj "ofertę". Sek w tym, ze w tej rozgrywce człowiek nie da sobie sam
        rady. Zły owie o nas owiecej niz my sami o sobie. Zna naszą przeszłość, dzieje
        krewnych, dziadków, pradziadków itp. Mami nas więc "sprawdzalnoscią" swych
        wieszczeń lub innych informacji. To jest lep, my jestesmy dlan muchami. Trzeba
        iść w druga strone. Do Boga, do Jezusa. Tylko Bog ma moc ochronić nas przed
        diabłem. Pozdrawiam, JWS
      • pawpos Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 05.04.04, 16:46
        A oto mój wkład podzielony na dwie części: teoretyczną i praktyczną.

        Obie te części pokazują jednak to samo - siła, która stoi za ezoteryką - możemy
        ją nazwać sztanem - nienawidzi ludzi i dąży do jego unicestwienia. Dlaczego?
        Ponieważ człowiek jest (póki co) najdoskonalszym bokim dziełem (m.in. dlatego,
        że ma świadomość, wolną wolę itd. - czego np. zwierzęta i rośliny nie mają.)- i
        dlatego jest przez ZLO znienawidzony.

        Walka o unicestwienie człowieka jest realna i warto bycie nieostrożnym można
        przypłacić życiem. Co więcej jeżeli to robimy bez Boga to jakbyśmy się nie
        starali i tak jesteśmy przegrani, ponieważ zło jest mocniejsze od nas. Zawsze
        nas złamie.....

        Przy czym chce zaznaczyć, że ten komentarz jest bardzo osobistym stwierdzeniem
        nt. mnie samego - nie zaś komentarzem do wcześniejszych stwierdzeń.

        Praktyczna:
        Nasza historia dotyczy tzw. sfery duchowej. To ważne - nasza historia
        uświadomiła nam bowiem, że świat duchowy jest realny, nie są to wymysły
        starszej babci, ale całkiem namacalna rzeczywistość, w której istnieją byty,
        są ustalone pewne zasady itd.

        Początek
        Poznaliśmy się z moją żoną 5 lat temu i byliśmy bardzo w sobie zakochani. Szybko
        zdecydowaliśmy na dziecko. Urodził się nam pierwszy synek - Tomcio, potem
        drugi - Kubuś. Żyliśmy dostatnio, dość komfortowo, spokojnie. A jednak....

        Od czasu do czasu nachodziły nas dziwne sytuacje - ataki złości i agresji,
        złego nastroju bez powodu. Sytuacje te się nasilały - pojawiła sie
        obojętność; agresja i złość nasilały się. Dotyczyło to głównie mojej żony,
        ale nie tylko.

        Kłopoty
        W naszym domu moja żona zaczęła odczuwać czyjąć obecność, a w pewnym
        momencie nasze dzieci zaczęły "widzieć" postacie, których myśmy nie
        widzieli.

        Wtedy jednak nie zwracaliśmy na to uwagi. Moja żona była wróżką
        (www.republika.pl/adibea), więc te sprawy nie były jej tak bardzo obce.
        Oboje dopuszczaliśmy do siebie możliwość istnienia duchowej rzeczywistości,
        choć ja we wróżeniu nie uczestniczyłem.

        A jednak.... Sytuacja stawała się coraz cięższa i cięższa. Obojgu nam bardzo
        zależało na małżeństwie i rodzinie. Staraliśmy się bardzo - wspólnie
        planowaliśmy, spędzaliśmy wspólnie czas bez dzieci, korzystaliśmy z
        rodzinnych i indywidualnych terapii.

        W końcu sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, że kilka razy rozmawialiśmy o
        tym, że w zasadzie nie jesteśmy już razem. Oboje bardzo to przeżywaliśmy, ale
        nie mogliśmy znaleźć rozwiązania - bo też nie znaliśmy przyczyny. Tłumaczyliśmy
        to sobie wpływem doświadczeń z dziedziństwa itd.

        Koniec końców pod koniec 2002 było już tak źle, że np. ja nie byłem w stanie
        praktycznie pracować - przychodziłem do pracy i praktycznie byłem w stanie
        wykonywać jedynie mechaniczne czynności - i to z trudem. Trudno mi było się
        zmobilizować, skoncentrować. Mój poziom energii był bardzo niski -byłem
        jakby "odłączony". Później dowiedziałem się, że okultyści nazywają to
        stanem "duchowej śmierci", zrestą biblia nzywa to mniej więcej tak samo.

        Wtedy "przez przypadek" poznałem kilku Chrześcijan i postanowiłem prosić
        Boga o ratunek. Nie potrafiłem sobie poradzić z całą sytuacją i Chrystus
        wydawał się być jedynym ratunkiem. Zresztą słusznie. Gorąco modliłem się o
        kilka rzeczy: aby Ojciec zaopiekował się nami, dał nam mądrość co robić i
        siłę aby zrobić to co zrobić należało.

        Wtedy stało się. Spotkaliśmy "przez przypadek" ludzi związanych z okultyzmem
        (różnymi jego odmianami) i okazało się, że nasze doświadczenia nie są im
        obce. Okazało się, że stany nerwowe, problemy ze snem itp. zdarzają się
        praktycznie wszystkim. W wielu przypadkach kończyło się to rozwodami,
        myślami samobójczymi lub wręcz próbami samobójstwa.


        Wtedy postanowiliśmy z tym skończyć. Posłuchaliśmy słowa bożego, które mówi:
        1) okultyzm jest niczym innym jak wykorzystywaniem zwodniczych sił
        demonicznych - one na
        początku dają chojnie, prędzej czy później jednak przychodzi zapłacić
        rachunek
        2) korzystanie z wróżb oraz kontaktowanie się z duchami zmarłych jest jedną
        z nielicznym rzeczy za które będziemy potępieni.
        3) konsekwencje takich praktyk "ciągną" się za kolejnymi 3-4 pokoleniami

        Co więc uczyniliśmy - spaliliśmy wszystko. Z perspektywy dzisiajszej - okultyzm
        został praktycznie wyciśnięty z nszego życia - jak tubki od pasty. Nasz udział
        w całym tym procesie był napradę znikomy. Sprawy same się działy. Kolejni
        ludzie, kolejne świadectwa, kolejne decyzje.

        Cały proces "uzdrawiania" trwal kilka miesięcy, nie było łatwo.

        Sytuacja dzisiejsza
        Dziś nasze małżeństwo i rodzina przeżywa bardzo dobry czas. Większość rzeczy
        "sobie wybaczyliśmy". Jak lubię to nazywać - "inaczej oddychamy".
        Zaprzestanie wróżenia oraz zawierzenie naszej rodziny Chrystusowi było
        praktycznie jedyną rzeczą, którą zrobiliśmy.

        Ponieważ w tzw. międzyczasie zdobyliśmy jakiś fragment wiedzy nt. wpływu
        okultyzmu na życie postanowiliśmy wykorzystywać zdobyte doświadczenia do
        tego aby przestrzegać innych. Osobom, które korzystają lub zajmują się tym
        grozi bowiem śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie chcę brzmieć jak
        "nawiedzony", ale wiele w międzyczasie widziałem i widzę.


        Nie wiem w 100% dlaczego dzieją się te rzeczy. Wiem jednak, że jedną z
        przyczyn może być udział lub przywiązanie do np. horoskopów. Istnieje
        też możliwość, że w przeszłości ktoś z rodziny (nawet kilka pokoleń
        wstecz)takimi praktykami się zajmowali.

        Najważniejsze: sprawy, których dotykamy są duchowe - nie z naszego świata. One
        funkcjonują inaczej niż sprawy na Ziemi, wśród nas. Jeśli więc chcemy np. od
        czegoś uwolnić się wtedy musimy skorzystać z sił duchowych - nasze "ziemskie"
        metody nie bardzo działają. W naszym przypadku "duchowym" wybawcą był Chrystus.
        Do tej pory nie spotkałem nikogo, kto byłby wybawiony w inny sposób.

        Teoretyczna: przedstawiam całość aby dać kontekst - proszę zwrócić uwagę na
        wers 5
        Księga Wyjścia (exodus) 20 rozdział
        Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: (2) Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię
        wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (3) Nie będziesz miał cudzych bogów
        obok Mnie! (4) Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co
        jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w
        wodach pod ziemią! (5) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im
        służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze
        występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych,
        którzy Mnie nienawidzą. (6) Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym,
        którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. (7) Nie będziesz wzywał
        imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie
        tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy. (8) Pamiętaj o dniu szabatu,
        aby go uświęcić. (9) Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe
        zajęcia. (10) Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie
        możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani
        twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani
        cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. (11) W sześciu dniach bowiem
        uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś
        dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.
        (12) Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
        twój, da tobie. (13) Nie będziesz zabijał. (14) Nie będziesz cudzołożył. (15)
        Nie będziesz kradł. (16) Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa
        jako świadek. (17)
        • ama5 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 05.04.04, 22:56
          jestesm pod wrazeniem, suljan i pawpos. moge powiedziec tylko jedno: dzieki.
          • pawpos Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 06.04.04, 09:29
            Nie ma za co ama5. Gdybyś słyszała o kimś, lub sama byla w potrzebie pisz
            sop@plusnet.pl.
            Wiesz.... nie jest łatwo pisać i mówić o tych przeżyciach - to nie jest nic
            miłego - wielu okultystów ma podobne przeżycia - tylko nie widzą lub nie chcą
            zobaczyć co za tym stoi. Smucę się jak widzę, jak ZLO ich związało, oszukało.
            Na dodatek oni przeważnie chcą dobrze - moja żona mówiła: Paweł, a może to od
            Boga - ten dar. Ja na to - może...., ale dlaczego Bóg mówi w Bibli, że wróżenie
            i kontakt z duchami jest jednym z głównych powodów potępienia i to w dodatku w
            kolejne pokolenia??? Dlaczego budzisz się w nocy kompletnie nie wiedząc
            dlaczego i bojąc się - bez powodu? Dlaczego widzisz i czujesz duchy - bez
            swojej woli? Co więcej - nasze dzieci również..... i boją się tego co widzą???
            Czy Bóg tego chce?
            Strategia Szatana jest podobna do narkotyku - nie wiadomo kiedy a człowiek jest
            zniewolony - tyle, ze wprzypadku okultyzmu (do tego worka wrzucam również
            numerologię - moja żona też tym się zajmowała - choć przyznaję, że nie jest to
            takie mocne jak np. Tarot) zniewala duch a nie materia - w związku z tym lekarz
            terapeuta nie pomoże - żaden człowiek nie pomoże. Ducha trzeba zwalczyć duchem.
            No, ale jak uwierzyć Chrystusowi, skoro się go nawet nie widziało..... To jest
            chyba najtrudniejsze. Lekarstwo bierzemy do ręki - a Chrystusa?
            Pawel
          • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 06.04.04, 13:47
            I ja dziekuje. Pozdrowienia, JWS
    • pawpos Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 06.04.04, 16:00
      polecam audycje świat odlotów

      ftp://ftpgospel:ftpgospel@media.gospel.pl/moje_spotkanie_z_Jezusem/
      • karimar Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 07.04.04, 16:45
        pawpos, to jest kopalnia świadectw! Są mi bardzo bliskie, dużo moich wątków.
        Dziękuję. Karolina.
        • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 08.04.04, 11:35
          To witaj w "klubie", Karimar, JWS
    • olek13 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 08:54
      Ten wątek (a i kilka innych) rozwija się w duchu przestróg i
      ostrzeżeń. I dobrze. Dołożę także kilka swoich :)
      Jeśli masz obawy, lęki, brakuje Ci głębokiego i prawdziwego
      zaufania w Miłość, Mądrość i Moc Boga - to nie zbliżaj
      się do ezoteryki.
      Jeśli prawdziwe, a głęboko w podświadomości ukryte motywacje
      Twoich działań wynikają z poczucia braku, niegodności, masz
      obawy przed karą za "grzeszne" działania - unikaj ezoteryki
      jak diabeł wody święconej, bo Ci zaszkodzi!
      Prawda jest dostępna tylko tym, którzy mają odwagę i siłę ją
      poznać, mimo przeszkód i pułapek. Najlepszym dowodem na to,
      że to niełatwe, są losy głównych animatorów tego wątku. To
      nie żarty! Nawet 40 lat doświadczeń "okultystycznych" niczego
      nie dają poza cierpieniem, jeśli się popełnia podstawowy
      błąd - grzech niewiary.
      Jeśli nie znasz siebie, swoich ukrytych wyobrażeń i pragnień
      wystarczająco głęboko i dokładnie - zawróć z tej drogi, bo Twoje
      własne intencje zwiodą Cię. To są prawdziwie szatańskie sztuczki,
      nie lekceważ tego!
      Jeśli jednak zdecydujesz się pójść ścieżką poznania, to pamiętaj -
      ostrzegałem Cię :)
      Pozdrawiam.
      • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 09:19
        Witaj Olku,
        My się już chyba trochę znamy, psychologicznie rzecz biorąc :)
        • olek13 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 09:25
          A tak może być. Bywam tam :)
      • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 09:26
        Do Olka13; naiwny człowieku - Ty naprawdę wierzysz w to, co piszesz?
        Najwyraźniej tak. Ulegasz iluzjom. Ufasz w swoja, ludzka
        moc "miłości", "madrości", która znakomicie imituje "miłość i madrość" Boga.
        To, o czym piszesz to wymnysły jaśnie oswieconych okultystów, arystokratow
        ezoterycznej i mistycznej "duchowosci". Sa one przeznaczone dla takich jak Ty
        pieknoduchów i naiwnych poszukiwaczy ezoterycznych wrażeń, ktorzy faktycznie,
        na pewnym etapie magicznej czy mistycznej inicjacji wierza w te banialuki.
        Więcej! Głoszą je z duma i pychą. Czy sądzisz, ze ominie cie los wszystkich
        zwiedzionych. Zapewniam cie, ze nie. Chyba, ze w ostatniej fazie swej "duchowej
        podróży" zrobisz to, co zrobiła garstka okultystów ( znam takich kilku ).
        Zaprzedasz sie. I będziesz swiadomie zwodził innych. Będziesz wiódł ich na
        zatracenie, zyskujac tutaj "nagrody", "sławę", "autorytet". Do czasu. Potem
        ujrzysz czym jest Pustka. Nie ta mistyczna, o ktorej piszą nieznajacy pustki.
        Ujrzysz straszne, przepastne NIHILO. I nikt ci juz nie pomoże. Ani twoje
        intencje, ani wola, ani wiara ( bo jej nie posiadasz, choc wierzysz, ze
        wierzysz , ani czlowiek, ani anioł, ani Bóg, ani twój preceptor, bo to on okaże
        sie twoim grobem. Zatrzymaj się, stań, jest jeszcze czas. Potem juz go nie
        bedzie. Pozdrawiam. JWS
        • olek13 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 09:33
          suljan,
          nieładnie tak rzucać klątwy pod moim adresem ;)
          • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 13:13
            Olku13; wierzysz w klątwy?! Niesamowite. Ale, jak rozumiem ( to przypuszczenie,
            nie sugestia!!!!!!! )nie boisz sie ich.
            Nie, nie rzuciłem klątwy. Opisałem tylko pewną drogę, która jak amen w pacierzu
            Ciebie czeka jeśli sie nie zatrzymasz. Czeka każdego, kto zajmuje sie magia,
            ezoteryka i okultyzmem na jakimkolwiek poziomie "uduchowienia". Kresem jest
            NIHILO, ktorego "rozkoszy" można jeszcze doswiadczyć za zycia. To była ( jest )
            przestroga, zwyczajna przestroga, nic więcej. Ty dokonujesz wyboru. Albo z
            Bogiem, albo z Przeciwnikiem. I jesli się łudzisz, ze istnieje jakieś "trzecie
            wyjscie" lub, ze jesteś z Bogiem zajmujac sie ezoteryką, okultyzmem, magią
            itp. - MYLISZ SIĘ. Nie jesteś. Śnisz o tym tylko, ufając, ze ów sen jest
            rzeczywistością. Pozdrawiam, JWS
            • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 13:23
              Pani Suljanie,
              a czym różni się to, o czym Pan "opowiada" Olkowi od kobiety w tramwaju
              krzyczącej "Bóg cię pokara"?
              • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 13:35
                Tym, Pani Ewo, że nie krzyczę i nie wyrokuję w imieniu Boga, lecz nieco
                dosadnie kreslę perspektywę pewnej drogi. Nie uzywam do tego magicznych
                narzędzi ( jak Pani ) i nie wystepuję jako prorok, lecz jako ex-okultysta,
                ktory ów stan NIHILO zna z doswiadczenia i wie, jak sie wtedy czuł. Jasne, to
                moje doswiadczenia, zas argument "weiem, przezyłem" nie wystarcza. Polecam
                zatem Apokalipsę, rozdział 22, wers 15. I tu uwaga. Dla wielu to tez nie jest
                toargument, dyskutowalismy tu juz o tym. Ale i oni dysponują, w moim pojeciu,
                goloslownymi zapewnieniami, ze tak nie będzie ( a dlacxzego nie bedzie - bo
                mają inne doswiadczenia i czytali inne książki ). Więc znów ALBO ALBO. I uwaga
                druga - wspomniane w tym wersecie "psy" nie są zwierzętami: tym mianem na całym
                Bliskim Wschodzie okresla sie ludzi nieczystych ( tj. uwiklanych w demoniczne
                praktyki np. ). Reszta jest jasna. Pozdrawiam, JWS
                • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 13:42
                  Aha.
                  "nie krzyczę i nie wyrokuję w imieniu Boga"
                  Jakoś ciężko mi się z Panem zgodzić w tej kwestii :)))
                  • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 13:47
                    zacytuje, żeby nie być gołosłowną :)
                    "Czy sądzisz, ze ominie cie los wszystkich zwiedzionych. Zapewniam cie, ze nie.
                    Chyba, ze w ostatniej fazie swej "duchowej podróży" zrobisz to, co zrobiła
                    garstka okultystów ( znam takich kilku ).
                    Zaprzedasz sie. I będziesz swiadomie zwodził innych. Będziesz wiódł ich na
                    zatracenie, zyskujac tutaj "nagrody", "sławę", "autorytet". Do czasu. Potem
                    ujrzysz czym jest Pustka. Nie ta mistyczna, o ktorej piszą nieznajacy pustki.
                    Ujrzysz straszne, przepastne NIHILO. I nikt ci juz nie pomoże. Ani twoje
                    intencje, ani wola, ani wiara ( bo jej nie posiadasz, choc wierzysz, ze
                    wierzysz , ani czlowiek, ani anioł, ani Bóg, ani twój preceptor, bo to on okaże
                    sie twoim grobem."

                    Swoją drogą, nawet stylistyka tej wypowiedzi przywodzi na myśl klątwę.
                    • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 14:15
                      Oj, Pani Ewo, widzę, że zna sie Pani na klątwach. Ale skoro moja wypowiedż ja
                      Pani przywodzi na mysl, co mogę zrobic? Chyba tylko pobłogosławić, zycząc, by
                      dotarła do Pani treść wypowiedzi, a nie jej rzekomy ton, moc, urok, czy
                      cokolwiek innego, co Pani w niej czuje. I jeszcze jedno: z tego, co widzę,
                      przywiązuje Pani wagę do słów. Wie Pani, ze w pewnych sytuacjach mogą one
                      zadzialać jak samosprawdzajaca się przepowiednia. Toc to istota magii!!!!! I
                      Pani zapewnia, iz magii nie uprawia? Ojej, znow zaczepiłem. Sorry, sorry,
                      sorry! Juz nie bedę. A w każdym razie taka mam intencje. Lecz intencjami....
                      Ok, dobrze. Szczęśliwych świąt! JWS.
                      • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 14:22
                        po co mieć dobre intencje, mając świadomość, że na nic one się nie zdadzą? Czy
                        rzeczywiście są one wtedy prawdziwe?
                        Ja też życzę Panu szczęśliwych świąt.
                        • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 16:22
                          Pani Ewo, dobre intencje sa przydatne w zyciu ( to się nazywa empatia ), ale
                          nie w magii, ktora "drenuje" nasza podswiadomośc i stamtad czerpie energię (a
                          dokladniej moc, ktorą "karmią sie" demony ). Co zas w nas siedzi lepiej wiedza
                          one od nas. Poza tym Olek13 ma rację - tu działa prawo fizyki, tyle, ze nie
                          swiata materialnego, lecz duchowego.Magiczny akt sprawia, ze wydobyte na
                          zewnatrz mroczne nasze "ja" stanowi podklad "ja swietlistego" i jest - jesli
                          tak mozna rzec - jego napędem. Świadomi tego ( i innych, juz nie
                          psychologicznych, ale i duchowych )prawidel dawni mystagodzy i magowie dążyli
                          zatem do scalenia obu tych sfer ( drogą inicjacji ). Jest to słynny mityczny
                          paradoks: rycerz ( "świetlisty" heros ), by stac sie prawdziwym smokobojcą
                          musial zabic smoka ( ciemna strona jaźni ) i samemu stac sie jak smok i rycerz
                          jednoczesnie. Zyskiwal moc, a ona jest głównym źródłem wszelkich działań
                          magicznych. Czyniąc dobro czynil więc jednocześnie zło - doprowadzal siebie do
                          samozniszczenia ( przyklady mityczne i niemityczne można mnozyć ). I tyle
                          znacza nasze "dobre" intencje w magii. Chcemy dobrze, a wychodzi jak zawsze.
                          Gdyby miały one rzeczywistą omc, wszechswiat byłby rajem. A nie jest, prawda? I
                          nie będzie. To po pierwsze. Po drugie, demony dobrze wiedzą, że ludzie chca
                          dobra. Wmawiaja więc im, ze jesli beda z nimi współdzialać osiagna dobro. Po
                          co? Ano po to, by uwidoczniwszy ludziom rzekome dobro ( "dobre", na pozor
                          pozytywne efekty wróżb, numerologicznych zabaw czy innych form magii )jeszcze
                          mocniej ich ze soba związać; związać tak dalece, by nie podejrzewali nawet, kto
                          za tym wszystkim stoi. Złe efekty magii są zatem starannie ukrywane, informacje
                          na ten temat wysmiewane, poddawane w wątpliwość, a jescze lepiej, by czlowiek
                          nie wierzyl w istnienie diabła. No i super. Jest ugotowany. Pozdrawiam i
                          życzenia raz jeszcze składam, JWS. Ps. Jesli ktoś twierdzi, że "wszelka energia
                          pochodzi od Boga" zalecam wyjazd do Oświęcimia. Tam też byla energia. I to
                          jaka! Prosto z piekieł, ktore - jak wielu sądzi - ponoć nie istnieją.
                          • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 13.04.04, 08:33
                            No tak, dziękuję bardzo za wykład, ale nie o niego prosiłam, i, jak Pan wie,
                            nie zgadzam się z tym co Pan mówi :)
                            Pan mówi o powierzchownych intencjach, ja mówię o najgłębszych, tych najmniej
                            uświadomionych, to one są ważne w rozwoju duchowym. Jasne, że nie wystarczy
                            mieć powierzchownie dobrych intencji.
                            Dobrym przykładem na "wielowarstwowość" intencji są tu Pańskie intencje
                            względem mnie. Ma Pan intencję mnie nie zaczepiać a jednoczesnie od razu w nią
                            powątpiewa. A więc głębsza intencja nieco nie zgadza się z powierzchowną. Więc
                            co to za intencja? Ile jest warta?
                            Miło spędził Pan święta? :)
                            Ewa G.
                            • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 13.04.04, 13:04
                              Pani Ewo, toc ja wlasnie o takich, najgłębiej osadzonych intencjach pisałem!!!!!
                              To one sa naszym "brudem", naszym "grzechem", naszą "zgnilizną". Wie o tym
                              zarówno ksiadz katolicki, jak i znawca teorii Junga. W tym sensie nasze "dobre"
                              intencje są g.... warte. Co do zas moich intencji, to powiem krótko. Nie
                              zaczepiam Pani, lecz to, co Pani robi ( nie moja wina, że stawia Pani między
                              soba a swoja profesją tak wyrazisty znak równości ). Staram sie nie stosowac
                              argumentow ad personam ( personalnych ), choc może nie zawsze mi to wychodzi.
                              Widze jednak, że nie ma Pani pojęcia o podstawowych prawach magii ( no bo niby
                              skad, skoro Pani - jak wierzy - magii nie uprawia ). Otóż uprawia ja Pani i to
                              na dużą skalę, skoro jest Pani konsultantem tylu osób w tym Forum. Te zaś osoby
                              prosza Pnią o doradztwo, o to, by Pani, zmieniajac im ich "numeryczne
                              właściwosci" ( sorry za nieprecyzyjne nazewnictwo ) zmieniła im życie, wizje
                              siebie itp. A coż to takiego, jak nie MAGIA? Ostrzegam przeto przed MAGIĄ, a
                              nie przed Panią Ewą jako człowiekiem. A że ów człowiek odrzuca proste fakty, to
                              juz insza inszość, choć dla samego siebie i innych jest ona ciutko ryzykowna.
                              Nie mam zamiaru o tym Pani przekonywać, ale może inni sie zastanowią i zadadza
                              sobie proste pytanie: na czym opieraja swoje zaufanie do ludzi, ktorzy przy
                              pomocy niejasnych sił, zdolnosci i technik potrafią "grzebać się" w ich duszy,
                              w psychice, w jaźni i posiadaja zdolność dokonywania w nich zmian. Czemu
                              otwieraja sie na to, nie wiedząc kto, co i jak. To tak, jakby otwierali
                              wszystkiem okna i drzwi swych domow i gestem tym zapraszali - wejdź. A kto
                              zazwyczaj przychodzi? Zlodziej, prawda? Nie, nie Pani jest tym zlodziejem.
                              Zlodziejem, mordercą, gwałcicielem jest ten, kto stoi za magią, za mocami, do
                              jakich sie Pani odwoluje stosowanymi przez siebie technikami. I dziala on bez
                              wzglkedu na to, czy Pani weń wierzy, czy nie wierzy, czy Pani go czuje, czy też
                              przypisuje mu postac boska, anielską, świetlistą. Ponadto, jako numerolog,
                              ktory kontaktuje sie z aniolami, uprawia Pani cos w rodzaju "doradztwa
                              duchowego". Czy to mala odpowiedzialność? Czy ktoś, kto to czyni, nie powinien
                              zadac soebie pytania: skąd sa te duchy? Czy nie powinien ich sprawdzic,
                              zweryfikować swoje doswiadczenia o doswiadczenia innych, o Biblię ( w koncu
                              pisało ich wielu facetów, ktorzy tez czegos doświadczyli ). Odnosze wszelako
                              wrażenie, że - wzorem innych wyznawcow New Age - unika Pani podstawowych pytań.
                              Cała zreszta nasza dyskusja jest tego dowodem. Przez tysiąclecia ludzie
                              wiwrzyli i doswiadczali obecnosci 2 duchowych sił - Dobra i Zla. Wg Pani mylili
                              sie. Istnieje tylko Dobro, zło ma tylko i wyłącznie ludzki wymiar i może
                              wynikać z zamkniecia sie na Boga. Jest Pani tego absolutnie pewna? Skąd? Z
                              jakis wspólczesnych książek? Z wiary w to, ze dziś obalono wszystkie mity,
                              wszystkie wcześniejsze kanony wiary? Dlatego pisałem o Pani : oto nowy prorok,
                              prorok nowej "duchowosci", ktos kto odkryl, że mylili sie wszyscy - od prorokow
                              Starego Testamentu po Jezusa włącznie. A jesli sie nie mylili? Jesli to oni
                              mają racje? Co wtedy? Co wtedy, Pani Ewo? Czy bedzie Pani, tak jak ja, wolać:
                              pomyliłem się! BO JA SIE POMYLILEM, WIERZĄC NIEGDYS W TO, CO PANI TERAZ
                              WIERZY!!! I zaplacilem za to słoną cenę. Powie Pnai - to pana, jednostkowe
                              doswiadczenia. Nie. Jest nas, przypominam, wielu. Wielu ex-okultystów, ktorzy
                              potwierdzą moje slowa w oparciu o wlasne, jednostkowe doswiadczenia. I wszyscy,
                              jak jeden mąż, tkwilismy w tej samej uludzie, ktorą Pani uznaje za prawdę.
                              Dokladnie. Co do joty. Pozdrawiam i przepraszam za styl. Pisze w pospiechu.
                              JWS
                              • ewa.gs Re: Po raz ostatni. 13.04.04, 13:28
                                Dziękuję Panie Janie, że tak się Pan o mnie troszczy (i o tych ludzi, którym
                                pomagam).
                                Nie rozumiemy się jednak na całej skali. Żadne przytoczone przez Pana argumenty
                                nie były w stanie przekonać mnie do Pańskiej teorii, żadne moje nie są w stanie
                                przekonać Pana.
                                Mimo, że nie podzielam Pańskich poglądów, gratuluję (naprawdę, bez szczypty
                                ironii), że potrafił Pan odnaleźć po takim piekle własne szczęście.
                                Życzę Panu szczęścia na Pańskiej drodze.
                                Życzę Panu, aby umiał Pan życzyć mi szczęścia na mojej.
                                Na zakończenie jeszcze: potrafiłabym z naszych rozważań wyciągnąć morze
                                Panskich argumentów ad personam. Stwierdzam to tylko informacyjnie, po to, aby
                                mógł Pan się nad tym realnie zastanowić. Już tylko dla siebie.

                                Pozdrawiam (naprawdę) serdecznie i żegnam się z Panem.
                                Ewa G.
                          • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 13.04.04, 11:31
                            Panie Suljanie,
                            Oczywistym jest dla mnie, że Oświęcim nie jest przepełniony Boską energią.
                            To, o czym Pan mówi, to skutki przetransformowania jej przez człowieka w taki,
                            a nie inny, sposób. Jeśli człowiek zamknął się na Boga, zamknął sobie
                            dopływ "żywej" energii, a tę, którą miał, obracał w kółko w obiegu własnych
                            blokad emocjonalnych. Blokad emocjonalnych, powstałych w wyniku odcięcia się od
                            Boga...
                            Oczywiście, to ogromne uproszczenie. Tu znów polecam (zainteresowanym, bo nie
                            sądzę, żeby Pan do tego zajrzał) W. Reicha "Mordercy Chrystusa", myślę, że ma
                            wiele racji.
            • olek13 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 13:35
              Czy wierzę w klątwy? To nie kwestia wiary, tylko "praw fizyki".
              Bo czymże, jeśli nie klątwą jest próba wzbudzenia we mnie poczucia
              winy, zaszczepienia wizji kar, jakie na mnie spadną, gdy nie zrezygnuję
              z grzesznych pomysłów?. Toż to klątwa w najczystszej postaci. No chyba
              że słowo "klątwa" ma różne znaczenia w naszych słownikach.
              Klątw się nie boję, mając świadomość Bożej ochrony i własnej niewinności.
              Tego też Tobie życzę.
              Zadziwia mnie tylko Twoja niezachwiana pewność, co do kresu moich poczynań.
              Jeśli nawet Twoje tak się zakończyły, to skąd pewność, że i mnie to czeka?
              Tak, wiem, stoi za Tobą cały autorytet Twojego Kościoła, ale to nie jest
              żaden autorytet dla mnie. Dla mnie istnieje tylko jeden autorytet - Bóg.
              Twierdzisz, że ja się mylę. Ja twierdzę to samo o Tobie. No i co?
              Ponieważ jestem świadom, że nikt zapewne tu nikogo nie przekona (zresztą nie
              po to to wszystko piszę), to jeszcze wyrażę Ci wdzięczność za Twoje przestrogi
              i proszę - nie przestrzegaj mnie więcej, dobrze? Potrafisz się powstrzymać?
              Pozdrawiam
              • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 14:25
                Olku13, odpowiem tak: gdybys mial rację, największą klątwą byłaby sama Biblia,
                bo oznajmia Tobie i wszystkim ludziom: nie uprawiajcie magii, gdyż jesli ja
                będziecie uprawiać, spotka was najpierw nieszczęście, potem zatrata. On tez
                mówi, ze nie ma ludzi niewinnych, bezgrzesznych, absolutnie czystych. Co zatem
                robi przeciwnik? Wmawia nam, ze te przestrogi są fałszywe i my mu wierzymy, bo
                tak nam wygodniej, przyjemniej i milej. Nie stoi za mna autorytet zadnego
                kościoła. Opieram sie na autorytecie Biblii. Ot, i wszystko ( nie wchodzac w
                szczegóły ). To tylke tytułem wyjasnienia. Pewnie, ze potrafię postrzymac sie
                od przestrzegania Ciebie. Ale dlaczego myslisz tylko o sobie? Sa tu jeszcze
                inni, ktorzy to czytają. Wiem, wolałbys, żebym zniknął i przestał marudzic. Nie
                ty jeden. Ale jestem upierdliwy. I odpowiadam na listy. Pozdrawiam, JWS
                • ewa.gs Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 14:33
                  Panie Suljanie,
                  Co do Biblii - jest słowem pisanym, a w związku z tym uzupełnionym o ludzkie
                  wyobrażenia i ograniczenia związane z mową. Dlatego wolę pytać po prostu Boga.
                  Druga rzecz - każdy tłumacz wie (znając kolegów i koleżanki po fachu), że
                  przekład, nawet dobry przekład, potrafi wywrocić na lewą stronę znaczenie
                  oryginału. Każde słowo ma wiele znaczeń i odcieni, to, które z nich wybierzemy,
                  jest odzwierciedleniem naszych własnych, indywidualnych skojarzeń z danym
                  słowem w ojczystym języku. Mało które ze słów odpowiada w 100% jakiemukolwiek
                  słowu w innym języku - to kwestia konotacji kulturowych, historii, emocji
                  tłumacza.

                • olek13 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 14:33
                  A jednak...
                  Nie mogłeś się oprzeć.
                  Chciałem, tylko, byś dał spokój z przestrogami dla mnie.
                  Poza tym prowadź swoją krucjatę.
                  Zwyciężyłeś! Ja znikam.
                  Miłej zabawy :)
        • bm123 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 12:40
          Ja bede trzymala strone suljan. Moje doswiadczenia z tarotem trwaly 5 lat,
          ostatnie 2 lata intensywnie. W grudniu zeszlego roku spalilam karty i czy to
          karty, czy cos innego, ale moje zycie zaczelo wracac do normy. Dlatego ja
          rowniez namawiam do zrezygnowania z tzw magii. Z pewnoscia nie jest to sila
          boska, ale diabelska. Dla mnie karty okazaly sie przeklenstwem. Nie pomogly mi
          milosc, wiara, zaangazowanie, tzw szlachetny cel. Teraz zaczynam zyc i wszystko
          zaczyna sie ukladac. Pozdrawiam. Ps Jak ktos chce porozmawiac prywatnie o moich
          doswiadczeniach to zapraszam: bm123@gazeta.pl
          • olek13 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 12:52
            bm123,
            w czym trzymasz stronę suljana? W rzucaniu klątw i wieszczeniu
            kar piekielnych?
            Rozumiem, że Ty i on macie negatywne doświadczenia. Nie będę się
            wysilał na interpretacje i tłumaczenia, co jest tych doświadczeń
            powodem. W pełni uznaję też prawo każdego do mówienia, co myśli.
            Ale proszę, by i moje prawo w tym zakresie uznano. Ja mam inne
            doświadczenia i mam prawo o nich mówić. Jeśli zaś to jest dla kogoś
            zagrożeniem, to już jego problem.
            A w kwestii tej, kto ma rację, to powiem tylko, że racja jest
            jak d*** - każdy ma swoją :)
            Jeśli zaś ktoś twierdzi, że ma monopol na Prawdę, to dla mnie oznacza,
            że najwyraźniej coś z nim nie tak. A jeśli do tego dodaje, że ową Prawdę
            poznał od ducha, głosów w głowie, guru, ze świętej księgi czy od
            samego Boga i teraz MUSI ją przekazywać innym - to polecam terapię w
            zakładzie otwartym lub zamkniętym, do wyboru. Niestety, podobnie jest
            z tymi, którzy koniecznie muszą przestrzegać innych. I o kim mówię,
            zgadnij koteczku...?
            • bm123 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 14:39
              Koteczku, rob co chcesz, to Ty sie bedziesz smazyl w piekle:) Nikt Ci nie kaze
              lub kaze - zajmowac sie ezoteryka. Niektorzy Cie po prostu przestrzegaja. Moje
              poczatkowe doswiadczenia byly bardzo ciekawe, dopiero pozniej nadeszly "chwile
              grozy". A trzymam strone suljana, bo On ma racje. A klatwy z pewnoscia na
              Ciebie nie rzucil. Pozdrawiam,
              • longinka Olku masz rację!!!!!!!!!!!!!!!11 09.04.04, 16:09
                Czytam,czytam ... nie będę wdawać się w dysputy,bo to bez sensu żonglować
                słowami...:Koteczku będziesz smażył się w piekle" bez komentarza.
                Całe to przestrzeganie przed magią jest jakieś chore,straszenie innych i
                uznawane się za autorytet...Mam teraz za dużo pracy aby napisać wszystko co
                myślę o tym.
                Najważniejsze- Olku - myślę podobnie jak Ty :))) Gratuluję wypowiedzi!
                A wszystkim Wesołych Świąt!
              • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 16:30
                bm123, dzieki, nie czuje sie sam. I masz racje, klatw nie rzucam. Milych swiąt,
                JWS
            • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 16:28
              I słusznie Olku13 piszesz, ze każdy ma swoją d.... I tylko w nia będzie
              dostawał. Tak głosi 1234 prawo magii. JWS. Ps. żartowałem. Ps. 2 - tylko jesli
              chodzi o to, ze jest to 1234 prawo magii. Ale - zabawmy się - policz:
              1+2+3+4=10, a 10, jak wiadomo to jedynka ( połączona z zerem, czyli NIHILO ).
              Ok, prima aproilis minął, a nie wiem, czy masz poczucia humoru. JWS
    • mask100 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 19:12
      Jakbym słyszała księdza z ambony ! Nie wierz w zabobobony, nie spluwaj trzy razy przez lewe ramie, jak zobaczysz kota czarnego, nie siadaj i nie licz do 10 jesli wrocisz do domu bo czegos zapomnialas, piatek 13-go to Twoj szczesliwy dzien! Zadnych konkretow, zadnych faktow, tylko straszenie ! Nikt mnie nie przekona do pustosłowia.
      • vitoria3 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.04.04, 21:11
        I spoko, nie musisz się przekonywać. Każdy ma swoje życie. Empiryzm też jest na
        nie sposobem. Czasem trochę brutalnym, ale cóż...
        To są nasze wybory - czy zawsze świadome, to już nie mi oceniać.

        Ale przecież bez względu na metodę pracujecie z energią.
        A skąd znacie jej źródło?

        Każdy może sprawdzać na własnej skórze, jeśli chce.
        Ja nie chcę. Już więcej.

        I wszystkich pozdrawiam i życzę wesołych świąt :)
        • pani.jazz Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 13.04.04, 17:27
          Czytam ten watek i czytam, i naszla mnie pewna refleksja. Wiadomo, ze magia
          byla odwiecznie sztuka zarezerwowana tylko dla wybranych. Obecnie tylu ludzi
          podejmuje sie dzialan okolomagicznych, ze az strach pomyslec, co by bylo, gdyby
          wszyscy mieli stac sie magami. Moze wiec magiczne energie bronia sie przed
          natlokiem adeptow. Tych, o ktorych wiedza, ze pozostana na etapie czytania
          horoskopow zostawiaja w spokoju, bo przeciez takie osoby nie moga zrobic nikomu
          zadnej krzywdy. Ale tych, ktorzy postawili krok dalej albo zaszli sciezka
          daleko, musza sprawdzic, poddac probie. Dlatego okultysci z wieloletnim stazem
          nagle doswiadczaja okresow kryzysu - magia chce sprawdzic ich wiernosc i
          wytrzymalosc. Niektorym przytrafia sie to wczesniej, niektorym pozniej.
          Wiadomo - im dluzej pozostajemy z kims w trwalym zwiazku, tym trudniej poradzic
          sobie z tym, ze zostalismy odrzuceni. Magia zachowuje sie jak nieco przewrotna
          kochanka, ktora, chcac sprawdzic nasze uczucia, poddaje nas najtrudniejszym
          probom. Ci, ktorzy przetrwaja, zostana wyniesieni na piedestal. Ci, ktorzy
          zaszli za daleko, ale postanowia sie odwrocic, beda mieli do konca zycia
          prowizoryczny spokoj, pod ktorym czaic sie wciaz bedzie dziwny, niby niczym nie
          powodowany, ale nieprzerwany niepokoj.
          Swiadomi tego, co nas czeka, mozemy sie na to godzic i isc dalej albo odwrocic
          sie i nigdy nie wracac. Pamietajmy, ze zadne z tych dzialan nie bedzie
          tchorzostwem, zadne nie splami naszego honoru. Zadne tez nie zabroni nam zyc
          godnie i szczesliwie.

          Ale to tylko moja drobna refleksja.

          Pozdrawiam,
          pani.jazz
          • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 14.04.04, 16:45
            Witam pani.jazz w innym odcinku, dawnosmy sie nie widzieli. Znakomity wyklad.
            Trzeba go zatytulować: MAGICZNA INICJACJA ( dokladnie ją Pani opisała ). Jeden
            tylko szkopuł - owa MAGIA zdeje sie w niej naki kierować, poddawac próbom itp.
            Jakieś to bezosobowe. Czym ( kim ) jest owa MAGIA? Zwlaszcza, jeśli zachowuje
            się jak odrzucona lub uhonorowana kochanka? Bo jakoś tego wątku nie pojąłem ( o
            swoim rozumieniu go nie bede pisać ). Pozdrawiam, JWS. Ps. magia nigdy nie byla
            dla wybranych. Dotyczyło to tytlko tzw. wysokiej magii. Wie Pani co to takiego?
            • pani.jazz Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 14.04.04, 17:59
              Panie Suljanie, widze, ze zaczyna sie tu tworzyc normalna merytoryczna
              dyskusja, zamiast rzucania w siebie nawzajem grozbami i obelgami. To dobrze,
              cieszy mnie to.

              "Czym ( kim ) jest owa MAGIA?"
              Magia to energie, nikt za nimi nie stoi poza Natura, z ktorej plyna. Nie lubie
              bawic sie w nazywanie wszystkiego po imieniu, bo wiele rzeczy na tym traci. Nie
              jestem osoba wierzaca i nikt mnie nie przekona, ze jego Bog istnieje. Pisze to
              z pelna swiadomoscia - i z calym szacunkiem, jaki zywie do wszystkich religii.
              Dlatego nie przyznam racji nikomu, kto bedzie mnie probowal przekonac, ze magia
              jest sztuka diabelska - albo, ze jest przyzwolona przez Boga. Szczerze mowiac
              malo mnie to interesuje. Dlatego nie boje sie piekla, ktore mi pan, jako jednej
              z osob praktykujacy okultyzm w takiej czy innej formie, prorokuje.
              Jak sadze, nie zgodzi sie ze mna pan i wiele innych osob, pytajac, skad wiem i
              jak moge miec pewnosc, ze Boga nie ma. Odpowiem im na to pytaniem: skad sami
              bierzecie pewnosc, ze Bog jest i, co moze wazniejsze, istnieje w takiej formie,
              w jakiej go czcicie?
              Ale nie bede sie bardziej zaglebiac w watki religijne, bo nie o to w tym
              chodzi, a w kazdym razie jest to tylko temat poboczny.

              Moje wspomnienie o magii jako kochance bylo li tylko metafora, moze niezbyt
              szczesliwa, fakt. Pisalam poprzedni post na goraco, kiedy przyszla mi do glowy
              tamta refleksja. Zwracam wiec honor - magia nie moze byc upersonifikowana, bo
              nie stoi za nia zadna konkretna i definiowalna sila. Tylko Natura, a te kazdy
              pojmuje inaczej.

              Teraz moje pytanie. I kolejna dywagacja, jak sadze.
              Skoro dokladnie opisalam magiczna inicjacje, to czemu tylu ludzi, wiedzac, ze
              im sie przydarzy, nie walczy o swoje i nie idzie dalej, tylko zawraca? Przeciez
              wiedza, ze moga dopiac swego i w efekcie zyskac duzo wiecej. Czy jest az tak
              ciezko? Czy naprawde ten czas cierpien nie zostanie sowicie wynagrodzony? Skad
              moga wiedziec, jesli nie przewalcza?
              Jezus tez cierpial na krzyzu, a przeciez cierpial za wszystkich ludzi, wiec
              jego bol musial byc wrecz nie do pojecia. I sam zgodzil sie na to cierpienie. A
              jako Syn Bozy mogl dokonac wszystkiego, zupelnie wszystkiego i odwrocic swoj
              los... Czym jest wiec zwykly czlowiek wobec Jezusa? My nie mozemy zdzialac
              cudu, mozemy sie tylko odwrocic. Moze wiec warto, zebysmy i my cierpieli? Wiem,
              rozumiem, ludzka potrzeba wygody i bezpieczenstwa kloci sie z tym twierdzeniem.
              I, wlasciwie slusznie. Bo tylko pomyslcie, co by sie stalo, gdyby wszyscy
              chcieli cierpiec i dzieki cierpieniu wejsc na wyzszy szczebel egzystencji...

              Prosze wybaczyc zapedzanie sie w rozwazania, ktore dla niektorych
              prawdopodobnie stoja na pograniczu herezji. Mam jednak nadzieje, ze ta dyskusja
              moze przyjac dzieki temu troche inny tor.

              Pozdrawiam,
              pani.jazz

              P.S. Prosze o definicje wysokiej magii. Nie wiem, czy moje rozumienie tego
              terminu jest pelne.
              Pozdrawiam nieustajaco.
              • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 15.04.04, 14:58
                Do pani.jazz
                A więc Natura=Bog, tylko że Bóg o naturze bezosobowej, albo Natura pozbawiona
                osobowiej Jaźni, lecz jakoś ( jak ) "madra", skoro wszystko to jakos, co
                widzimy, funkcjonuje. Jak widzę uprawia Pani "magiczny taoizm". Jeżeli wszystko
                jest energia, toi energia ta musi miec swoje żródło. Z Pani wywodów wynika, ze
                z... energii. Energia - innymi slowy - energię popycha i "energetyzuje". Troche
                to maslo maślane, ale na poziomie mistycznych doznań mozliwe ( patrz wspomniany
                Taoizm ). Takie podejscie wyklucza oczywiscie wiarę, zas tylko poprzez wiarę
                mozna uznac istnienie Boga. Sorry, niue tylko. Jeszcze pozostaje wiedza -
                ezoteryczna oczywiscie ( takji ezoteryk nie wierzy w Boga, on WIE, ze on jest,
                bo Go doswiadcza ). A wiec - wiedza plus doswiadczenie.
                Nie mam zamiaru Pani przekonywac, ze Bóg jest, bo to nie ma sensu ( wielu juz
                próbowało "udowodnić", ze istnieje i mkiepsko im to wyszlo ). Podstaw
                chrześcijaństwa tez nie wytłumaczę ( za duzo pisac, mowimy różnymi językami ).
                Powiem tylko tak, lecz proszę tego nie brac za osobisty przytyk. Przed 30 laty
                tez byłem takim "taostą" ( a nawet "ateistą" )i, kiedy to wspopminam i czytam
                co Pani napisała, rozumiem jak trudno przelozyc jeden sposób mowienia o Bogu na
                drugi język, w ktorym Boga nie ma, lecz jest Natura, Tao czy cokolwiek innego.
                To dwie, zgola odmienne wizje swiata. W tej drugiej magia jest oczywiście
                dozwolona ( nie ma zakazu czy czegos w tym stylu ). I ok. Rzecz jednask nie w
                zakazach, lecz w etycznej odpowiedzialnosci tego, kto uprawia magię i magicznie
                ingeruje w swoje ( to może byc ok ) oraz innych ( tu trzeba sie zastanowić )
                zycie. Kto mu dal do tego prawo? Natura? Nie. Natura natury? No wlaśnie, ale
                owa "natura Natury" jest a-etyczna ). Normu zatem ustanawia człowiek i są one
                kulturowo uwarunkowane. Zadna jednak kultura, zaden kodeks moralny nie zezwala
                na manipulkowanie ludźmi ( w dobrym lub złym celu ), gdyz odbiera im sie w ten
                sposób wolność wyboru i samostanowienia. Sprawa jest sliska, wiem, ale istotna,
                gdyż uprawiajacy magie człowiek wykorzystuje do swoich celow energie, ktorej
                istnienia wiekszośc ludzi nie podejrzewa nawet, co czyni go kimś
                wyjatkowym, "lepszym" od innych. To sasmo można powiedzieć o lekarzu, lekarza
                jednak mozna sprawdzic, podobnie jak sklad chemiczny medykamentów i ich
                działanie na organizm. Lekarz wyznaje zasadę: nie szkodzić. To samo winno chyba
                obowiązywac maga, lecz do jakiego stopnia panuje on nad wyczuwalnymi przez
                siebie, lecz potężniejszymi od niego silami? Tez sprawa śliska i rodzaca
                pytania. A co z magami, ktorzy ewidentnie twierdzą, że współpracuja z aniolami
                i innymi duchowymi bytami? Schizole? I jak sie to ma do "mądrej", lecz
                bezosobowej Natury? A co z tymi magami, ktorzy powiadają, że to Bóg ich
                prowadzi? Schizole podwójni? Hm... No, nie wiem. Oni wszyscy "bawia się" w
                magię i uprawiają MAGIĘ. Kto ma rację? Pani, czy oni? Trudno rozstrzygnąć.
                Pozdrawiam, JWS Ps. wysoka magia to taki rodzaj magii, który
                operuje "energiami wysokich wibracji", a raczej ( w tej fazie wtajemniczenia
                nikt juz nie wierzy w Naturę )współdziała z ich źródłami - duchami wysokich
                hierarchii ). J
                • samanta1 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 15.04.04, 20:07

                  Panie Suljan ..popadl pan z jednej skrajnosci w druga . Z pewnoscia zabawa z
                  magia nie jest dobra,z pewnoscia przy jej pomocy nabywamy pewnych programow ,no
                  ale z tym szatanem to pan juz przegial:))) Po co Panu pieklo skoro ma pan je
                  juz w sobie.Przeczeciz czytajac panskie postu czuje sie ,ze pan cierpi diabelne
                  meki .Sam pan juz sobie zupelnie niepotrzebnie wymierzyl kare .Skoro doszedl
                  Pan do slusznego wniosku,ze magia nie jest dobra to tylko pogratulowac!!!! ma
                  Pan juz to za soba .Niech sobie pan spokojnie wybaczy te magie i cieszy sie
                  zyciem .Prosze raczej sprawdzic czy nie otacza pana po tej "zabawie" w czary
                  jakies nieciekawe towarzystwo astralne . Niech Pan nie wierzy w bajki o
                  szatanie ,wystarczy wiara w Boga.Powodzenia:))
                • samanta1 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 15.04.04, 20:09
                  "takji ezoteryk nie wierzy w Boga, on WIE, ze on jest,
                  bo Go doswiadcza )"

                  Zanim zacznie go doswiadczac,najpierw w niego wierzy ...to drugie przychodzi
                  pozniej ,czego i panu zycze:)))) Pozdrawiam serdecznie.
                • mask100 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 15.04.04, 20:32
                  Zadna jednak kultura, zaden kodeks moralny nie zezwala
                  na manipulkowanie ludźmi ( w dobrym lub złym celu ), gdyz odbiera im sie w ten
                  sposób wolność wyboru i samostanowienia.

                  To samo mozna powiedzieć o klerze.. Manipulują ludźmi od wieków. Najczęściej to nie wiara spędza tłumy do Kościoła, ale strach. Przed tym, że kiedys nie będzie slubu, pogrzebu, kolędy itp.. Maja do tego prawo? Nie mają, nikt im nie dał takiego prawa, a juz na pewno nie sam Pan Bóg. To samozwańcy, którzy pod otoczką wiary wykorzystują ja dla swoich materialnych celów. Sa księża z powołania, ale jest ich tak strasznie mało, że zaczynam juz wątpić, czy rzeczywiście istnieją.
                  Jesli chodzi o wolność wyboru i samostanowienie, niech no tylko ktoś spróbuje sie przeciwko nim wypowiedzieć, albo przeciwstawić !! Każdy wie jak jest...

                  " A co z magami, ktorzy ewidentnie twierdzą, że współpracuja z aniolami
                  i innymi duchowymi bytami? Schizole? "

                  A co z ludźmi, którzy proszą anioły i różnych świetych o pomoc? To też schizole?A co, jesli te pomoc uzyskają? Kto sprawił cud np. wyzdrowienia, albo wyjścia z najgorszych klopotów jakie mozna sobie wyobrazić? Tez w tym maczał palce diabeł, czy to po prostu moc modlitwy?
                  Jesli ktoś duchowo "rozmawia" z np. swoim aniołem stróżem, to jest kretynem i powinien zacząć sie leczyć? A gdzie nadzieja i ulga jaką przynosi ten monolog?
                  Czytam Pana wypowiedzi i nijak to wszystko kupy sie nie trzyma..
                  Może był Pan dobry w magii i okultyzmie, ale jesli chodzi o przeciwny biegun nie ma Pan daru przekonywania. Mam wrażenie, że zapędza sie Pan sam w kozi róg.
                  Pozdrawiam
                  • samanta1 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 15.04.04, 20:44
                    Mask....spokojnie...Dajze temu czlowiekowi najpierw uporzadkowac swoje zycie a
                    pozniej pros o wyjasnienie:)))
                    Do kleru nie mozesz miec pretensji,bo nikt nikogo nie zmusza do chodzenia do
                    kosciola.Mamy wolna wole przeciez.
                    " " A co z magami, ktorzy ewidentnie twierdzą, że współpracuja z aniolami
                    > i innymi duchowymi bytami? Schizole? "
                    No wlasnie ...dobrze to ujales..."innymi duchowymi bytami" ...z pewnoscia nie
                    sa to anioly .

                    "> A co z ludźmi, którzy proszą anioły i różnych świetych o pomoc? To też
                    schizole
                    > ?A co, jesli te pomoc uzyskają? Kto sprawił cud np. wyzdrowienia, albo
                    wyjścia
                    > z najgorszych klopotów jakie mozna sobie wyobrazić? Tez w tym maczał palce
                    diab
                    > eł, czy to po prostu moc modlitwy?
                    > Jesli ktoś duchowo "rozmawia" z np. swoim aniołem stróżem, to jest kretynem i
                    p
                    > owinien zacząć sie leczyć? " No coz...ten kto potrafi nawiazac kontakt ze
                    swoim aniolem strozem,przwodnikiem duchowym czy jak go nazwiemy jest
                    szczesliwym czlowiekiem .Ma wowczas najwiekszego przyjaciela,na ktorego pomoc
                    zawsze moze liczyc.
                    "A gdzie nadzieja i ulga jaką przynosi ten monolog?" Nie zawsze sa to monologi
                    moj drogi ...Na swoje pytania uzyskuja zazwyczaj odpowiedzi .
                    Spokojnie...Pan S znajdzie swoja droge kiedys,jesli nie w tym zyciu to w
                    nastepnym ...pod warunkiem ,ze znowu nie zajmie sie magia:)))))


                    • mask100 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 16.04.04, 09:28
                      Pan S. musi chyba przejśc jakiś etap oczyszczenia ze wszystkich naleciałości, które pojawiły się w przeszłości.. Myślę, że zawsze będzie takim magoholikiem, który będzie walczył ze swoimi słabościami, by nie sięnąć po to, co go wciągnęło na dno.. W jego wypowiedziach widac chaos i mnóstwo pytań bez odpowiedzi..

                      Co do aniołów, każdy ma swój punkt widzenia na ten temat...
                      Ja doceniłam te opiekę wychodząc z kilku powaznych opresji..
                      Zawsze będę uważała, że siła modlitwy jest potężna.

                      Pozdrawiam
                  • pawpos Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 15.04.04, 21:55
                    Witaj,

                    Na samym początku pragnę zaznaczyć, że to co piszę jest wyłącznie
                    moją "filozofią" - nie chcę jej nikomu narzucać, ani inwigilować. Patrząc jak
                    rozwija się dyskusja na Forum, prosze mnie nie atakować. Nie po to jest to
                    forum - moim zdaniem. W przeciągu ostatnich trzech tygodni wiele się nauczyłem,
                    dowiedziałem z tego forum i niech już tak zostanie - nie skaczmy sobie do
                    gardeł.

                    Manipulacja zaczyna się wtedy kiedyś ktoś drugiemu człowiekowi odbiera prawo
                    wyboru - dane przecież przez samego Boga - tzn. wolną wolę. I oczywiście jestem
                    temu przeciwny.
                    Niestety kler nie jest od tego wolny. Dlaczego - ponieważ Kościół jest
                    instytucją tworzoną przez ludzi - a oni z definicji nie są idealni. Każdy
                    błądzi. Kościół Rzymskokatolicki bardzo błądzi - zresztą nie on jeden. Ale nie
                    popadajmy w skrajność - taki np. Sobór Watykański II - sporo zmienił - np.
                    Pismo św w lokalnych językach itd. Nie żebym uważał, że to wystarczy - ale po
                    prostu myśle, żeby nie popadać w skrajność.

                    Błądzenie polega (w mojej skromnej opinii) na kilku rzeczach:
                    - rozumienie Kościoła - Chrystus mówi o Kościele jako o wiernych a nie
                    instytucji - Instytucja to już wytwór ludzki. Z drugiej strony - jak inaczej
                    zorganizować tak masowy ruch? - jest kilka lepszych pomysłów
                    - przywiązaniu do sakramentów - tu zgodzę się z Tobą, że Kościół wykorzystuje
                    sakramenty aby manipulować ludźmi (nie twierdzę, że świadomie) - żal mi jest
                    ludzi, którzy nie mogą dostać rozwodu kościelnego a potem przez całe życie żyją
                    w poczuciu życia w grzechu - jakoś mi się nie wydaje, zeby tego Bóg od nas
                    chcial.

                    Jeśli zaś chodzi o magię i duchy.... No więc tu nie jestem ekspertem, ale
                    czytam Słowo Boże - a tam Chrystus mówi tak: "Przeze mnie do Ojca" - w kilku
                    miejscach. Czyli tak jakby przestrzegał nas mówiąc "nie znacie duchowego
                    świata, nie wiecie o co w nim chodzi, nie macie mocy i świadomości jak się w
                    nim poruszać - więc dla Waszego dobra - nie szukajcie innych pośredników" - ja
                    to tak rozumiem. Pośrednicy = ryzyko. Zaliczam do tego grona również anioły i
                    świętych - dlaczego Chrystus z nich nie korzystał - dlaczego za swojego życia
                    nie ustanowił swoich uczniów świętymi? Myślę, że dlatego, aby ich nie czczono -
                    i aby nikt nie mógł się pod nich podszyć - ale może się mylę.

                    A jeśli ktoś twierdzi, że współpracuje?..... Ja tam ufam Chrystusowi - jego
                    intencje odnośnie mojego życia znam - Wiele razy go wysłuchałem i nigdy się nie
                    zawiodłem. Innych intencji nie znam - wolę nie ryzykować.

                    Z mojego punktu widzenia jest jednak jeden wyjątek - Duch święty - on jest dość
                    szczegółowo opisany - jako trzecia osoba boża. I do niej mam zaufanie.

                    Zdarza się, że ludzie czynią różne ponadnaturalne rzeczy - leczą, przepowiadają
                    itd. Wydaje mi się, że to nie Oni, lecz Coś za tym stoi. Jeśli tak to dobrze
                    jest się upewnić, że to coś ma w stosunku do nas dobre intencje. Zdarza się, że
                    korzystamy z sił, które nie mają dobrych intencji. Po pierwszym etapie
                    otrzymywania darów przychodzi pora płacenia rachunku - i wtedy jest może być
                    kłopot. Polecam lekturę drugiego rozdziału księgi genesis od wersu 8. Zwróćmy
                    uwagę: Bóg - który ma do nas dobre intencje - mówi: nie jedz z tego drzewa
                    (oczywiście w przenośni), a Wąż mów - Bóg nie ma racji - jedz, a będziesz
                    Bogiem. I tu pojawia się kwestia naszej wolnej woli - co wybierzemy?

                    Pozdrawiam serdecznie,

                    Pawel
                    • samanta1 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 15.04.04, 23:42

                      skad wiesz co mowil chrystus? Jestes pewien ze on to mowil? A moze to tez
                      manipulacja? Moze niedokladnie spisano jego slowa? Z tamtych czasow sa tez
                      zapiski znalezione w Indiach ,ktore mowia o tym ,ze Jezus nie umarl na
                      krzyzu ,ale ozenil sie i mial dzieci.... Moze lepiej nie sluchac ksiezy a
                      zaufac wlasnej intuicji?
                      • pawpos Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 16.04.04, 01:45
                        Witaj ponownie:
                        Skąd wiem?... Jest kilka argumentów, ale ekspertem nie jestem. Postaram się
                        przegrzebać historię powstawania słowa Bożego, aby bazować na faktach
                        Po pierwsze czterech ludzi napisało niezależnie jego historię i jest ona bardzo
                        zbieżna. O ile się nie mylę te ostateczne wersje były weryfikowane z ludźmi,
                        którzy zyli w czasach Chrystusa i potwierdzali te wydarzenia. Są tez oryginalne
                        greckie zwoje - ale to najlepiej sprawdzę.

                        Natomiast tak bardziej osobiście ... trochę to jest tak, że albo założę, że
                        jest to prawda albo fałsz - póki co mierząc po owocach (czyli tym jak zmienia
                        się życie moje i mojej rodziny) widzę, że raczej prawda. Dodatkowy niuans
                        polega na tym, że nie bazuję wyłącznie na Słowie - sprawdzam je - poprzez
                        modlitwę oraz kroki wiary - tzn. idę w stronę, która mi się "wydaje ok" i
                        patrzę jak sie na niej czuję (niepokój czy pokój) i jakie ona rodzi owoce.

                        Taki mały przykład z życia małżeńskiego:
                        trochę nie bardzo sie nam układało z żoną - o czym pisałem. Tak pytałem Pana
                        Boga i pomoc - gorąco prosiłem. I nagle ktoś prawie zupełnie mi obcy opowiada
                        mi o swoim małżeństwie i cytuje list do Efezjan - V rozdział - coś takiego "i
                        mąż umiłuje swoją żonę tak jak Chrystus umiłował Kościół i oddał zań samego
                        siebie". Potem po kilku dniach ktoś znowu mi mówi coś o tym, że za miłością
                        należy stawiać kropkę a nie przecinki. Myślę, więc myślę. I podejmuję decyzję -
                        ok, za swoją miłością stawiam kropkę. I co się dzieje - zaczynam się inaczej
                        zachowywać - okazywać miłość tak dużą jak to tylko możliwe - i co....? Moje
                        małżeństwo rozkwita, dzieci są spokojniejsze. Owoce - OK. Jak ja sie czuję -
                        spokojnie. No więc idę dalej....krok po kroku. Zabawne jest to, że zazwyczaj po
                        wykonaniu tego kroku owoce są większe niż się spodziewam - to trochę jakbym
                        robił jeden krok z zamiarem wejścia jeden schodek wyżej a tu nagle schodek
                        okazuje się windą i jestem jedno piętro wyżej.

                        Ktoś mi kiedyś powiedział: wiesz z wiarą to jest prosta sprawa. Chodzi o
                        zaufanie. Masz watpliwość jak postąpić?
                        1) Zapytaj (ale bez powątpiewania - List św. Jakuba 1 rozdział)
                        2) Wysłuchaj (Słowa bożego, głosu bożego, wydarzeń w życiu)
                        3) zrób pierwszy krok
                        4) zbadaj owoce
                        5) wykonaj kolejny krok (jeśli owoce były OK)

                        Pawel
    • Gość: olo Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 18:06
      jeśli interesuje cie moje zdanie.
      wydaje mi się że za mocno sie w to angazujesz (moim zdaniem)
      trzeba to traktować nie jako wyrocznie (ciężko mi wyrazić myśli)
      a coś co moze (wcale nie musi!!!)ci pomóc zmienic swój los.
      poza tym nie uciekaj do wróżb na codzień tak tez nie można,
      z talizmanami też bym uważał.moze właściwe byłoby porzucenie na jakiś czas
      wróżek i kart,postawienie na własny umysł (który jest wielką potęgą!)i do
      przodu.
      moie motto brzmi: Bóg czasem spowalnia swe łaski, ale nigdy ich nie odmawia.
      jeśli masz ochote kiedyś popisać:
      ttt333@poczta.onet.pl
      pzdr.olo

    • Gość: jaaaaaaaaaaaaa Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: 62.233.204.* 06.07.04, 00:36
      Może!!!!!!!!! Zatruwa nasze życie pomału i niepostrzeżenie, uzależnia, osacza.
      Drodzy internauci- żyjcie uważnie i nie szukajcie pomocy tam, gdzie możecie
      znaleźć tylko krótkotrwałe ukojenie, a zaraz za nim niszczycielskie moce. To
      nie jest zabawa.
      • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 06.07.04, 11:31
        Nic dodać, nic ująć. JWS
    • Gość: gosc Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: 195.205.45.* 06.07.04, 12:33
      Dziekuje za ta opinie, mysle ze pomogla mnie i wielu innym sie uratowac
      • Gość: EB Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.pl 07.07.04, 14:19
        Własnie mi pomogło. Mam nadzieję, ze uda mi sie skończyć z Tarotem raz na
        zawsze (do tej pory brakowało mi konskwencji) Za długo w tym siedzialam..To
        karty szatna. Kiedyś w to nie wierzyłam...
    • Gość: Pafnucy Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.net.pulawy.pl 08.07.04, 09:55
      Szanowne BM 123!
      Jak masz ochotę coś więcej się dowiedzieć to bardzo proszę o kontakt na adres
      pafnucy1@wp.pl może Ci trochę pomogę.
    • Gość: Pafnucy Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.net.pulawy.pl 08.07.04, 10:42
      Moi Drodzy!
      Niby przypadkiem wszedłem na tą stronę. Przypadków w życiu NIE MA Wszyscy boimy
      się magii i niewiadomego. Co to jest MAGIA? Otóż magia jest to brak wiedzy.
      Kiedy ja jako dziecko poznałem liczby i dowiedziałem się, że np. liczbę 4 można
      uzyskać z 1+1+1+1+ lub 2+2 lub 3+1 DZIAŁANIA MATEMATYTCZNE JUŻ W TYM MOMENCIE
      NIE BYŁY DLA MNIE MAGIĄ. I tak jest w każdej dziedzinie naszego życia. Musimy
      też pamiętać, że obecne nauki akademickie i to wszystkie dotychczas poznane
      wzięły się z niecodziennych naszych ludzkich zachowań w przyrodzie. A więc
      początek nauce dała PARAPSYCHOLOGIA tak znienawidzona przez większość
      naukowców. Każdy z nas może mieć uzewnętrzniane niby niecodzienne zdolności
      typu para. BO MY TO WSZYSTKO W SOBIE MAMY. Teraz najważniejsza strona naszego
      życia - to należy trafić na właściwego nauczyciela, aby nas pozytywnie
      pokierował.
      Onego czasu w TVN w programie "NIE DO WIARY" był reportaż o Janie, który przed
      kolejnym wyjazdem do Austrii poszedł do TAROcistki, która między innymi
      powiedziała co jego będzie czekać w najbliższej przyszłości. I to co mu
      powiedziała wszystko się sprawdziło. W ostateczności sracił cały swój majątek,
      który wypracował sobie w Austrii, ponieważ jego podświadomość wszystko robiła,
      aby to co się dowiedział spełniło się. Ta TAROcistka źle jego pokierowała.
      Przypuszczam, że była o małej kulturze osobistej jak i niskiej inteligencji, a
      więc musimy być ostrożni z kim mamy do czynienia, kogo prosimy o radę. Ja
      jestem przeciw wróżbom. Natomiast noszenie dobrych talizmanów jest pozytytywne
      ponieważ one pomagają nam przetrwać. Przecież talizmanami są wszystkie noszone
      znaki utażsamiające nas z daną wiarą czy wyznawaną filozofią życia.
      Tak parwdę mówiąc powinniśmy iść do ciekawych ludzi aby nam powiedzieli coś o
      naszym charakterze, a nie przyszłości. Przecież my tak naprawdę siebie do końca
      nie znamy. A na zawracaną uwagę oburzamy się "co, ja taki naprawdę jestem?"
      Na tym skończę ponieważ można by było napisać na ten temat jeszcze sporo.
      Jeżeli masz ochotę to napisz do mnie, a może rozwiążemy wspólnie jakiś problem
      mój czy Twój. E-mail pafnucy1@wp.pl Pozdrawiam Was wszystkich.
      • Gość: EB Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.pl 08.07.04, 12:34
        Chciałam bardzo podziękować Panu „suljan” to dzięki jemu wczoraj wyrzuciłam
        karty Tarota i przyrzekłam sobie, że więcej po nie sięgnę, nie zadzwonię i nie
        pójdę do wróżki. Mam nadzieję, że wytrwam.
        Jestem już chyba na ostatnim etapie uzależniania... To straszne i niestety
        prawdziwe.
        A zaczęło się tak jak Pan pisał. Miłe rzeczy – „ktoś” wszystko o mnie wiedział,
        znał moje upodobania, przeszłość... Do pewnego czasu wszystkie wróżby
        się sprawdzały – ale chociaż nie zawsze tak jak to sobie
        wyobrażałam! Zostawało rozgoryczenie ale dalej w to brnęłam..
        Szukałam nadziei, myślałam ze te wróżby dodadzą mi otuchy.. Niestety wpadłam
        depresję, która zabrnęła już tak daleko że....zaczęłam myśleć o śmierci!
        Nie pomoże mi żaden psychiatra, psychoanalityk itp. Muszę sama wyjść z tego
        bagna.
        Jeśli ktoś to czyta i nie wierzy – to dodam jeszcze coś, ściągnęłam do domu
        duchy. Cha cha, ja nigdy nie wierząca w coś takiego! Zaczęło się od syna. Coś
        go w nocy obudziło. Po przebudzeniu ujrzał postać w czarnym płaszczu, która po
        pewnym czasie rozpłynęła się. Nie bardzo mu wierzyłam, dopóki nie spotkało mnie
        to samo.
        W środku nocy coś mi się śniło i zaczęłam krzyczeć. Ktoś dotknął mojego
        ramienia. Myślałam, ze to syn mnie budzi. Ale nie! Otworzyłam oczy, a
        przede mną stała biała postać dość pokaźnego wzrostu, cała w bandażach ze
        złośliwym uśmiechem na „ustach” . Zamurowało mnie! Rzuciłam jedno niecenzuralne
        słowo i zapaliłam lampkę. To coś znikło.
        Nie zapomnę do końca życia tego złośliwego uśmiechu! I wiem co on znaczył.
        Właśnie w pewnej sprawie poradziłam się kart. Sprawdziło się ale były też
        skutki uboczne, bardzo przykre skutki! , które stały się przyczyną depresji.
        Ale nie chce o tym pisać. Dodam jeszcze, ze „oni” ostatnio zaczęli sobie
        poczynać w inny sposób. Gaszą i zapalają światło, a ostatnio „KTOŚ” rzucił w
        pustej kuchni szklanka z fusami po kawie!
        Niech mój list będzie przestrogą dla innych!

        • Gość: Kózka Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.crowley.pl 08.07.04, 15:37
          Pierwszy raz biorę udział w internetowym forum dyskusyjnym. Przedmiot dyskusji
          budzi we mnie tak żywe emocje, że przełamuje jednak swoją nieśmiałość. Muszę
          przyznać, że mętlik w głowie mam spory i przerażenie lekkie mnie dopada :). Ja
          również należę do osób fascynujących się Tarotem. Parę lat temu miałam bardzo
          wyrazisty sen dotyczący Tarota - odczytałam go jako "wóz, albo przewóz".
          Zaproszenie do tańca, ale i ostrzeżenie przed konsekwencjami decyzji - jeśli
          się zdecyduję, już nic nie będzie takie jak dawniej. Intuicja ostrzegała mnie,
          że jednak nie dam sobie z tym rady, że jestem osobą skłonną do uzależnień od
          przedmiotu fascynacji (o innych "mocach" nawet w głowie mi nie świtało) i o
          tyle traktowałam mój związek z Tarotem za niebezpieczny dla siebie. Wyrzuciłam
          karty z mocnym postanowieniem, że odcinam się od tematu. Dziwnym
          trafem "wróciły" do mnie same parokrotnie - a to koleżanka przez przypadek
          zostawiła swoją talię u mnie w domu, a to trafiła do mnie gazeta z prezentem w
          postaci Wielkich Arkanów dla czytelniczek.... Rezultat taki, że parokrotnie
          próbowałam zerwać z nałogiem (w moim przypadku można już o tym mówić), ale z
          miernym rezultatem. Teraz codziennie korzystam z talii umieszczonej na jednej
          ze stron internetowych. Myślę, że jestem w dosyć ważnym momencie swojego życia,
          trochę pogubiona, gdzieś w drodze, oczekująca na podpowiedź, szukająca
          czegoś ...Gdybym miała wyciągnąć Kartę pewnie byłby to Głupiec :) Tarot miał
          być drogą rozbudzającą moją intuicję (podobnie jak I-ching, runy) - nigdy nie
          postrzegałam Go jako narzędzia ułatwiającego kontakt z mocami o których wiedzę
          mam żadną, a co więcej ochoty na zgłębianie wcale.... Obcych bytów obok siebie
          na szczęście jak na razie nie widzę (i oby tak zostało :)) ale to, że czegoś
          gołym okiem nie widać nie oznacza, ze nie istnieje, więc niepokój ta dyskusja
          we mnie zasiała spory.
          Pozdrawiam uczestników serdecznie.

          Ps. A co z Huną, z Metodą Silvy - są też niebezpieczne dla takiego ignoranta
          jak ja?
          • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 08.07.04, 15:51
            Magia jest jak narkotyk, pisalem o tym wielokrotnie, i trudno sie od niej
            uwolnic. Powraca w taki czy inny sposob. Huna, metoda Silvy, reiki - wszystko
            to sa techniki oparte na magii. Nie tylko tarot jest "groźny", rzecz bowiem nie
            w tarocie, runach czy fusach od kawy. Rzecz w metodzie wiążącej czlowieka z
            demoniczna sfera swiata duchowego. A czy ona sie przejawia czy nie, to juz inna
            sprawa. Bywa tak, ze jej nie czujemy i nie widzimy ( potrafi sie swietnie
            maskowac ), lecz widza to inni, poznaja po owocach itd.
            W razie potrzeby podaje swoj mail: jan.suliga@wp.pl; proszę sie kontaktowac.
            Pozdrawiam, JWS
            • Gość: Kózka Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.crowley.pl 08.07.04, 16:33
              Dziękuję Panu. Skontaktuję się na pewno.
              Pozdrawiam.
              Małgorzata
              • Gość: Frater T. Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 08.07.04, 22:49
                Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                "Czy magia może zrujnować życie?" Cóż...owe pytanie już w chwili swego
                powstania zdaje się być chybione. Gdyby zabrać się za naukową analizę życia, to
                okaże się, że tak naprawdę wszystko, co nie jest wynikiem Woli, może nam
                zrujnować życie. To takie proste i oczywiste. To, czy ktoś sobie zrujnuje
                życie, czy też nie, zależy wyłącznie od tego kogoś, a nie, na przykład, od
                magiji sensu stricte. Pamiętajmy słowa mistrza: Równowaga jest podstawą Dzieła.

                A więc wnioski powstałe na skutek tego pytania, a które możemy przeczytać
                poniżej, są stricte subiektywne, zarówno te dotyczące planu mundane, jak i te,
                które dotyczą planu duchowego.

                Średnio inteligentny człowiek zauważy, że magija może tak samo zrujnować życie
                jak chrześcijaństwo - na przykład. Oczywiście rycerze Jezusa zaprzeczą, ale nie
                dziwie się.

                Na koniec można powiedzieć, że ci którzy mają zamiar bawić się w magiję z
                pewnością łatwiej sobie skręcą kark niż ci, którzy czynią z niej istotę życia.
                A więc: "czy magia może zrujnować życie?" Tym, którzy nie osiągnęli Równowagi
                po środku Krzyża Elementów, oraz wszystkim dyletantom i ignorantom, może się
                takie coś przydarzyć.

                Love is the law, love under will.
                • j.wojak magia magii nierówna 09.07.04, 08:45
                  Pewien problem to ustalenie, co my właściwie uważamy za magię. Wywoływanie
                  duchów to z pewnością nie to samo co wróżenie kartami tarota wyciętymi z
                  czasopisma dla nastolatek. Nie popadajmy w paranoję.
                  Czy np. używający od wieków Księgi Przemian Chińczycy to- jeden po drugim-
                  duchowi straceńcy? Oczywisty absurd!
                  • cmytojet magia = magia!!! 09.07.04, 09:25
                    Oj, wojak, wojak

                    Zaciemniać to ty potrafisz rewelacyjnie!

                    > Wywoływanie duchów to z pewnością nie to samo co wróżenie kartami tarota
                    > wyciętymi z czasopisma dla nastolatek.

                    Skąd wiesz? Kim jesteś, żeby twierdzić "z pewnością" ...

                    Nieważne jest czy są to karty wycięte z pisma czy narysowane węglem na
                    ścianie. Ważne jest nasze nastawienie - że chcemy i robimy coś niezgodnie z
                    zasadami.

                    > Nie popadajmy w paranoję.

                    Mów za siebie ...

                    > Czy np. używający od wieków Księgi Przemian Chińczycy to- jeden po drugim-
                    > duchowi straceńcy? Oczywisty absurd!

                    Argumenty, argumenty, wojak - one są podstawą dyskusji. Twoje emocjonalne
                    oburzenie niczego nie zmieni :)

                    +++ uprzejmie pozdrawiający :) +++
                    cmytojet
                    • Gość: Frater T. Re: magia = magia!!! IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 09.07.04, 19:06
                      Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                      > Skąd wiesz? Kim jesteś, żeby twierdzić "z pewnością" ...

                      Panie "cmytojet", a kim Pan jest, by podważać owe twierdzenie pewności?

                      > Ważne jest nasze nastawienie - że chcemy i robimy coś niezgodnie z
                      > zasadami.

                      Niezgodne z czyimi zasadami? z pańskimi, suljana itp., czy też z zasadami
                      jakiejś książki?

                      Love is the law, love under will.
                      • cmytojet Re: magia = magia!!! 11.07.04, 19:59
                        "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy,
                        kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny."

                        > Panie "cmytojet", a kim Pan jest, by podważać owe twierdzenie pewności?

                        Ja jestem normalnym człowiekiem. Nic nie wiem na pewno na podstawie jedynie
                        swoich przekonań, które moga być fałszywe. Rozumiem, że Ty i wojak
                        to duchowi supermeni, nieomylni i chodzący ponad tłumem. Trzymajcie się
                        się ode mnie z daleka, bowiem nie znoszę wyniosłych typków.

                        > > Ważne jest nasze nastawienie - że chcemy i robimy coś niezgodnie z
                        > > zasadami.
                        >
                        > Niezgodne z czyimi zasadami? z pańskimi, suljana itp., czy też z zasadami
                        > jakiejś książki?

                        ZASADAMI - czyli czymś co jest niezmienne niezależnie do kogo się stosuje.
                        Wiem, że dla Was (Ciebie i wojaka) niezmienność zasad to abstrakcja ...
                        Kali ukraść to dobrze, Kalemu ukraść to źle :)

                        • Gość: Frater T. Re: magia = magia!!! IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 11.07.04, 22:06
                          Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                          > Ja jestem normalnym człowiekiem. Rozumiem, że Ty i wojak
                          > to duchowi supermeni, nieomylni i chodzący ponad tłumem. Trzymajcie się
                          > się ode mnie z daleka, bowiem nie znoszę wyniosłych typków.

                          Sądzę, że jak każdy z nas. Odkąd śledzę to forum nikt tu nie mówił o sobie, iż
                          jest jakimś duchowym supermenem, nieomylnym itp. To nic innego jak Pana
                          fałszywe wnioski oraz błędne postrzeganie. Pan wydaje się być kimś, kto w ogóle
                          nie czyta tego, co piszą inni, albo jednym z tych, którzy wypowiadając się,
                          niewiele mówią na poruszany temat i głównie ujawniają stan swojego umysłu - jak
                          pisał w jednej ze swych książek Timothy Leary. A tak poza tym, nie sądzę abym
                          trzymał się Pana zbyt blisko (siC!). Przestańmy oceniać ludzi przez pryzmat
                          samego siebie.

                          >ZASADAMI - czyli czymś co jest niezmienne niezależnie do kogo się stosuje.

                          Czyli z jakimi zasadami, co takiego jest niezmiene niezależnie od jednostki -
                          oczywiście w kontekście poruszanego tematu, czyli magiji. Z jakimi zasadami
                          jest niezgodna magija? Proszę śmiało wymienić te niezmienne zasady.

                          > Wiem, że dla Was (Ciebie i wojaka) niezmienność zasad to abstrakcja ...

                          A skąd Pan o tym wie! Przecież to nie Pan jest duchowym supermenem, nieomylnym
                          i noszącym ponad tłumem.

                          Lepiej dla tej dyskusji byłoby gdybyśmy trzymali się tematu i skupili się na
                          jego pytaniu. Oczywiście jeśli ma ktoś jeszcze coś sensownego do powiedzenia.

                          Love is the law, love under will.
                          • cmytojet magia = magia!!! 12.07.04, 11:35
                            "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy,
                            kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny."

                            > ... Trzymajcie się się ode mnie z daleka, bowiem nie znoszę wyniosłych
                            > typków.
                            >
                            > Sądzę, że jak każdy z nas. Odkąd śledzę to forum nikt tu nie mówił o
                            > sobie, iż jest jakimś duchowym supermenem, nieomylnym itp.

                            Jeszcze nie spotkałem wyniosłego typka, który by się przyznał do swojej
                            wyniosłości, wiec to o niczym nie świadczy. Nie kupuje tego argumentu.

                            > Czyli z jakimi zasadami, co takiego jest niezmiene niezależnie od
                            jednostki -
                            > oczywiście w kontekście poruszanego tematu, czyli magiji. Z jakimi zasadami
                            > jest niezgodna magija? Proszę śmiało wymienić te niezmienne zasady.

                            Nie magiji ale magii.
                            Zasady już smiało wymieniałem nie raz, wystarczy przemóc swoje lenistwo
                            i znaleźć w innych postach.

                            I kto tu się nie trzyma tematu? Przypomnę (bez nadzieji na sensowna
                            odpowiedz), że wątek dotyczy tematu co to jest magia, czy i dlaczego i w
                            jaki sposób jest szkodliwa. Moj post to reakcja na chęć jego (watku)
                            rozmydlenia przez j.wojaka (pozdrawiam) zdaniami nie na temat dot. pism
                            dla nastolatek.

                            > > Wiem, że dla Was (Ciebie i wojaka) niezmienność zasad to abstrakcja ...
                            >
                            > A skąd Pan o tym wie! Przecież to nie Pan jest duchowym supermenem,
                            > nieomylnym i noszącym ponad tłumem.

                            To prawda, nie ja.
                            Wiem to na podstawie Waszych postów i analizy pism których jesteście autorami.
                • Gość: Kózka Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? IP: *.crowley.pl 09.07.04, 09:42
                  Od dziecka miałam silny wewnętrzny zakaz "bawieniem się magią" i zajmowaniem
                  okultyzmem i nie o zabawę tutaj chyba chodzi... Ja po prostu nie wiem gdzie
                  leży granica między korzystaniem z takich darów jak wyobraźnia, intuicja,
                  rozbudzaniem ich i uczeniem się jak z nich świadomie korzystać, a gdzie zaczyna
                  NIEŚWIADOMY (podkreślam) kontakt z siłami, z którymi stykać się nie chce.
                  • j.wojak Twoje widzenie świata 09.07.04, 10:32
                    Tylko co ma do tego wróżenie na stronie internetowej? Tyle samo co "brunet
                    wieczorową porą" z mistycyzmem czy filozofią. Problem podstawowy to chyba to,
                    jakie jest Twoje widzenie świata. Naukowiec powie Ci, że okultyzm, magia i
                    wróżby to przestarzałe zabobony. Człowiek b. religijny- że masz podporządkować
                    się takiemu czy innemu Słowu Bożemu- w przeciwnym razie zgrzeszysz i wpadniesz
                    w diabelskie sidła. Najważniejsze to zachować umiar i zdrowy rozsądek, choć
                    oczywiście nie zawsze jest to łatwe.
                    Nie oczekuj, że na tym forum ktoś da Ci prostą wskazówkę co masz myśleć i
                    robić.
                    • Gość: Kózka Re: Twoje widzenie świata IP: *.crowley.pl 09.07.04, 11:06
                      Moje widzenie świata zmienia się. Jedyną pewną rzeczą dla mnie są zmiany.
                      Ponieważ ciągle "jestem w drodze" przyda mi się parę cennych wskazówek.
                      Oczywiście ode mnie zależy czy i jak z nich skorzystam :). Uzależnienie się od
                      Tarota czy innych systemów wróżebnych świadczy o pewnej skłonności mojego
                      charakteru, ale to nie wyklucza tego, że może na tym stwierdzeniu temat się nie
                      kończy.
                      • Gość: EB Re: Twoje widzenie świata IP: *.pl 09.07.04, 12:31
                        Myślę, że jestem w dosyć ważnym momencie swojego życia,
                        trochę pogubiona, gdzieś w drodze, oczekująca na podpowiedź, szukająca
                        czegoś ...”

                        Powiem Pani tak: kiedyś zaczynałam tak samo. Szukałam czegoś co mogłoby by mi
                        dać odpowiedzi na moje „dlaczego”... Poznawałam różne religie, potem było
                        zainteresowanie ezotoryką... Karty z gazety, profesjonalne talie, wróżby na
                        telefon, odwiedzanie wróżek - takie były początki. I tak to się zaczyna.
                        Głupotą jest twierdzenie, że kary z gazety lub komputera są nieszkodliwe. Tak
                        może mówić ktoś kto nie zabrnął tak daleko jak ja i kto nie doświadczył tego co
                        ja.
                        Mój kolega tez dawno temu przestrzegał mnie. Ale jak to ja „musiałam dotknąć”
                        żeby uwierzyć. Niech Pani nie powiela moich błędów naprawdę nie warto!
                        • Gość: Kózka Re: Twoje widzenie świata IP: *.crowley.pl 09.07.04, 13:44
                          Do EB i Suljana
                          Dziękuję :)
                          Ponieważ
                          ... Karty z gazety, profesjonalne talie, wróżby na telefon, odwiedzanie wróżek
                          - ten etap również mam już za sobą ROZUM
                          podpowiada, że następny może przebiec podobnie jak u Pani. Mam szczerą
                          nadzieję, że starczy Pani sił aby pozamykać drzwi wszystkim
                          nieproszonym "gościom" i życzę z całego serca odzyskania równowagi.
                          Do Suljana
                          Pozwolę sobie skorzystać z Pana zaproszenia i napisać do Pana poza forum.
                          Mam parę pytań dotyczących Silvy, a nie chcę zanudzać innych uczestników.

                          Pozdrawiam serdecznie.

                          Ps.
                          Ktoś powiedział (niestety nie pamiętam kto), że największym osiągnięciem Diabła
                          jest to, że ludzie przestali w niego wierzyć.
                          • suljan Re: Twoje widzenie świata 09.07.04, 14:48
                            Masz racje, Kózko, najwiekszym sukcesem diabla jest to, zxe ludzie weń nie
                            wierza.
                            A do kontaktu poza forum zapraszam,
                            Pozdr. JWS
                  • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.07.04, 12:15
                    Granica miedzy wyobraźnia, intuicja, wrazliwoscią a magia, poprzez ktora
                    czlowiek kontaktuje sie ( zazwyczaj nieswiadomie na poczatku ) ze sfera demonow
                    jest trudnba do uczwycenia, Kózko. Dlatego, moim zdaniem trzeba dobrze wywazyc
                    miedzy zaufaniem do wlasnej natury, ktora przestrzega Cie przed "bawieniem sie
                    w magię", a jednoczesnie - jak podejrzewam - wyposazyła Cie we wrazliwośc,
                    intuicje i wyobraźnie, a uważną samoobserwacją i "zyciowym realizmem". Można
                    rzec, iz w ten sposob uczysz sie rozmowy z samym/sama soba.
                    To po pierwsze. Po drugie - istotna jest Twoja relacja z Bogiem, ktora - wciąz
                    to podkreslam - winna byc osadzona w konkretnych ramach WIARY, MODLITWY I
                    ZAUFANIA do Stworcy. On tez przestrzega Cie w swoim Slowie przed angazowaniem
                    sie w magiczne praktyki. A skoro tak, to Twoja intuicyjna obawa
                    przed "bawieniem sie w magie" jest nie tylko Twoim "wewnętrznym glosem", ale i
                    Jego slowem skierowanym do Ciebie.
                    Ja też Go slyszalem i nie posluchałem. Owoce tego nieposlkuszenstwa zbieram do
                    dzisiaj. Sa gorzkie.
        • suljan Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 08.07.04, 15:53
          Nie ma za co dziekować, EB. Przerabialem to na wlasnej skorze wielokrotnie,
          dlatego ostrzegam.
          Czy mogłbym dostac Pana/Pani opowieśc w mailu. Podaje go w liście ponizej.
          Pozdrawiam, JWS
      • ewa.gs Re: Pafnucy 08.07.04, 12:40
        Jeśli to Pan, to chciałam dopowiedzieć jedną rzecz - poproszę, żeby wysłał Pan
        obiecany e-mail na skrzynkę ewa.gs@gazeta.pl. Skrzynka podana na mojej stronie
        www jeszcze nie działa :)
    • agrentowy4321 Re: Czy magia moze zrujnowac zycie? 09.03.23, 15:40
      Ile wy zajmujecie się tym?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja