helciamorelcia
25.11.10, 10:44
Witajcie
Opowiem Wam co mi sie jakis czas temu snilo.Wyszlam z domu i zauwazylam ze slonce nie wzeszlo bylo ciemno a w oddali widzialam jakies piekne oswietlone miasto,takie zlote swiatla wydobywajace sie z tego miasta.Spojzalam i zobaczylam mnustwo ludzi,narody i wiedzialam ze oni wszyscy ida na sad ostateczny to bylo niesamowite i takie realistyczne.W gorze na niebie wraz z nami przesowal sie po niebie krzyz.W pewnym mmencie za nami otwozyly sie wielkie wrota a z tamtad wyszli tacy sami mezczyzni wszyscy ubrani na czarno i wylecialy roje pszczol.Te pszczoly zadlily ludzi ale ja nie wiem skad wiedzialam ze to jest cos wiecej czulam ze to diabelska sprawka ze chcial jeszcze ostatni raz sprawdzic ludzi.Wiedzialam ze jak uwieze to nic mi sie nie stani i sie nie stalo.Po jakims czasie znalazlam sie na wzniesienu takiej gorze a na niej stal krzyz z przybitym Jezusem.Spojzalam na niego i przeszylo mnie straszne zinmo taki wewnetrzny chlod.Spytalam Panie czemu tak czuje czemu tak musi byc?Aon mi odpowiedzial A CZEGO TY OCZEKIWAŁAŚ!.I wtedy sie obudzilam strasznie zdenerwowana,plakalam bo mialam wrazenie i zreszta czulam to ze poszlam na ten saz z niczym,ze powiedzial mi czego ja oczekiwalam nic nie przynoszac ze soba.Tak bardzo sie tym przejelam.Ktos moze mi cos wiecej o tym snie powiedziec? Jeszcze mam jedna rzecz ktora mnie gnebi od jakiegos czasu nie jest to stale ale czuje ze tocze w sobie wewnetrzna walke czuje jakies podszepty nie slowa ale bardziej uczucia cos kaze mi sie do siebie dopuscic bronie sie przed tym a czasem czuje takie no wposc mnie no wposc do siebie.Przyznam ze kiedyj bardzo interesowalam sie niewyjasnionymi zjawiskami,lubilam dowiadywac sie roznosci o opetanich czy duchach nie bylo to jakims moim maniactwem poprostu ciekawosc.Ale odkad mam w sobie takie podszepty unikam wszystkiego co dialelski lub z tym zwiazane.Poprostu sie boje czuje jakbym stala nad jakas krawendzia nad granica.Poradzcie prosze muslalam zeby porozmawiac o tym wszystkim z ksiedzem ale boje sie wysmiana albo posadzenia o glupote.