tagoria
14.03.11, 19:07
Nie wiem czy to odpowiednie forum na opisy tegu typu sytuacji, zaryzykuje jednak i przy okazji proszę o opinie (poważne :-)
Swego czasu uczestniczyłam w pogrzebie. Pogrzeb był podczas całkiem zwykłej pogody, częściowe zachmurzenie, przebijające się słońce, średnia temperatura.
Przyjechał karawan, wniesiono trumnę ze zmarłą do przycmentarnej kaplicy. Zwyczajowo wszyscy zgromadzeni podchodzili żegnać się ze zmarłą.
Po tym ceremoniale wszedl ksiądz, organista rozpoczął grę. W momencie gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki organów i ksiądz rozpoczął mszę, nagle najpierw bardzo mocno zagrzamiało. Następnie zaczęły walić pioruny jeden po drugi, na przemian z donośnymi grzmotami, aż kaplica drżała. W kilka chwil na dworze z zwykłej umiarkowanej pogody rozpętała się nawałnica z ulewą.
Powiedzcie, co sądzicie czy to zwyczajny zbieg okoliczności czy też znak od zmarłej ?