Isinka,bardzo proszę o wróżbę

12.05.04, 17:25
witaj,
jestem tu pierwszy raz ale po przeczytaniu kilku postów zauważyłam że Ty
czytasz karty
jestem w związku z chłopakiem
czy na podstawie naszych dat urodzin możesz mi powiedzieć kilka wróżb naszą
przyszłość?on 28.06.1977; ja 03.11.1979
    • aga29wawa Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 21:39
      ja niesmialo rowniez chcialabym prosic:)))
      • isinka Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 23:00
        To podaj datę urodzenia swoją i mężczyzny z którym jestes w zwiazku
    • violka81 Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 22:17
      ISINKO prosze zobacz jak mozesz nasze daty. Jestemy jaz dawno para ale on
      wyjechal teraz zagranice. Czy nasz zwiazek przetrwa?

      ja:24.05.1981
      Grzesiek:12.05.1975

      pozdrawiam:)
      Wiola

      • isinka Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 23:04
        Coś nie mam dzisiaj szczęścia, tak samo jak poprzedniej dziewczynie nie dam rade
        położyć ci kart miłosnych, bo jesteście numerologicznymi 3:(
        Moge położyć tarota na zwiazek, jak chcesz to napisz maila tylko podaj imię
        swoje jego i miasta skąd jesteście
        • isinka Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 23:32
          I jeszcze zamotana jestem jak słoik, bo podałaś imię swoje i jego, to tak
          szybciutko układ na związek
          Nic złego nie widzę:) Widzę, że on strasznie tęskni i bardzo by chciał wrócić,
          ale to raczej nie tak szybko(tak jakby miał wrócic dopiero za 2 lata), tak
          przetrwa, a czemu nie miałby przetrwać próby czasu, za bardzo sie kochacie, nie
          martw się, że wszystko się rozpadnie, za dużo miłości z obu stron.
    • adka84 Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 22:37
      Isinko to ja tez prosze o karty milosne:)
      Jestesmy para ale tak ciekawa jestem czy to ma sens:)

      ja:5.10.1984
      Piotrek:17.06.1985

      Serdecznie dziekuj Ada
      • isinka Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 23:11
        ma sens:) ciut różne wymagania, ale ogólnie nie jest xle. On jest jakiś słaby
        psychicznie, tak jakby łatwo się załamywał, czasami Ciebie irytuje to, że nie
        ijest stanowczy, chciałabyś, by był inny, ale wiesz on wewnętrznie jest
        jeszcze"dzieckiem". boisz się rozstania? Nie ma czego na najbliższe 10 lat nie
        jest ci pisana samotność, wydaje mi się, że się pobierzecie.
    • isinka Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 22:59
      Witaj Giusy:)
      Ech paskudnie jesteście obydwoje numerologicznymi 4, czyli albo wielka miłość,
      albo nienawisć.
      Nie dam rady położyć kart miłosnych:( Jak chcesz to napisz do mnie maila położę
      rozkład na zwiazek, ale podaj imię swoje i jego i miasta gdzie mieszkacie.
      Pozdrawiam
    • kropka44 Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 23:39
      i ja tez bardzo prosze...

      ja 29/9/1976, on 22/10/1980, co takiego bylo miedzy nami, co
      przyciagnelo nas ku sobie, a potem tak nagle rozdzielilo, i to nie raz... I czy
      warto to naprawiac...?
      • isinka Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 12.05.04, 23:40
        Odpowiedziałam ci w innym wątku.
        • muzyka82 Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 13.05.04, 13:03
          isinka, a czy moglabys powiedziec tez cos mi? zadalam tez to pytanie w innym
          watku ale nikt mi nie pomogl. ja urodzilam sie 16.05.1982 a on 30.01.1980. mamy
          problemy. dzieki.
          • isinka Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 13.05.04, 23:25
            Problem To wy macie to fakt, Ty próbujesz okazać mu uczucie, on nie chce,
            reaguje chłodem i niechęcią, Wiesz co jeżeli chodzi o to co może być, to powiem
            Ci, że on stwierdzi, że Cie kocha, ale Ty juz nie bedziesz Go chciała, przykro
            mi w życiu sie nie dogadacie, ale przecież zawsze warto próbowac
    • pawpos Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 13.05.04, 15:27
      Witaj,

      Szczerze odradzam wróżenie - poniżej nasza historia - w razie pytań proszę o
      kontakt
      sop@plusnet.pl

      A oto moja historia podzielona na dwie części: teoretyczną i praktyczną. Obie
      te części pokazują jednak to samo - siła, która stoi za ezoteryką (w naszym
      przypadku Tarot, wahadełko, i numerologia) - możemy ją nazwać złem - nienawidzi
      ludzi i dąży do jego unicestwienia. Dlaczego? Ponieważ człowiek jest (póki co)
      najdoskonalszym boskim dziełem (m.in. dlatego, że ma świadomość, wolną wolę
      itd. - czego np. zwierzęta i rośliny nie mają. Walka o unicestwienie człowieka
      jest realna a bycie nieostrożnym można przypłacić życiem. Co więcej jeżeli to
      robimy bez Boga to jakbyśmy się nie starali i tak jesteśmy przegrani, ponieważ
      zło jest mocniejsze od nas. Zawsze nas złamie.....

      Najważniejsze jest to co w sercu każdego z nas. Uważam, że lepiej jest szukać i
      wyrywać nieprawość z własnego wnętrza, niż szukać wytłumaczeń. Przy czym chce
      zaznaczyć, że ten komentarz jest Pytam siebie - co ja z tym wszystkim zrobię.
      Za to jestem odpowiedzialny i na to mam wpływ. Kościół (a w zasadzie konkretni
      ludzie w kościele) mają swoją odpowiedzialność.


      NASZA HISTORIA
      Nasza historia dotyczy tzw. sfery duchowej. To ważne - nasza historia
      uświadomiła nam bowiem, że świat duchowy jest realny, nie są to wymysły
      starszej babci, ale całkiem namacalna rzeczywistość, w której istnieją byty, są
      ustalone pewne zasady itd.

      Początek
      Poznaliśmy się z moją żoną 5 lat temu i byliśmy bardzo w sobie zakochani.
      Szybko zdecydowaliśmy na dziecko. Urodził się nam pierwszy synek - Tomcio,
      potem drugi - Kubuś. Żyliśmy dostatnio, dość komfortowo, spokojnie. A
      jednak.... Od czasu do czasu nachodziły nas dziwne sytuacje - ataki złości i
      agresji, złego nastroju bez powodu. Sytuacje te się nasilały - pojawiła się
      obojętność; agresja i złość nasilały się. Dotyczyło to głównie mojej żony, ale
      nie tylko.

      Kłopoty
      W naszym domu moja żona zaczęła odczuwać czyjąś obecność, a w pewnym momencie
      nasze dzieci zaczęły "widzieć" postacie, których myśmy nie widzieli. Wtedy
      jednak nie zwracaliśmy na to uwagi. Moja żona była wróżką
      (www.republika.pl/adibea), więc te sprawy nie były jej tak bardzo obce. Oboje
      dopuszczaliśmy do siebie możliwość istnienia duchowej rzeczywistości, choć ja
      we wróżeniu nie uczestniczyłem. A jednak.... sytuacja stawała się coraz cięższa
      i cięższa. Obojgu nam bardzo zależało na małżeństwie i rodzinie. Staraliśmy się
      bardzo – wspólnie planowaliśmy, spędzaliśmy wspólnie czas bez dzieci,
      korzystaliśmy z rodzinnych i indywidualnych terapii.

      W kocu sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, że kilka razy rozmawialiśmy o tym,
      że w zasadzie nie jesteśmy już razem. Oboje bardzo to przeżywaliśmy, ale nie
      mogliśmy znaleźć rozwiązania - bo też nie znaliśmy przyczyny. Tłumaczyliśmy to
      sobie wpływem doświadczeń z dzieciństwa itd. Koniec końców pod koniec 2002 było
      już tak źle, że np. ja nie byłem w stanie praktycznie pracować - przychodziłem
      do pracy i praktycznie byłem w stanie wykonywać jedynie mechaniczne czynności -
      i to z trudem. Trudno mi było się zmobilizować, skoncentrować. Mój poziom
      energii był bardzo niski –byłem jakby "odłączony". Później dowiedziałem się, że
      okultyści nazywają to stanem "duchowej śmierci", zresztą biblia nazywa to mniej
      więcej tak samo.

      Wtedy "przez przypadek" poznałem kilku Chrześcijan i postanowiłem prosić Boga o
      ratunek. Nie potrafiłem sobie poradzić z całą sytuacją i Chrystus wydawał się
      być jedynym ratunkiem. Zresztą słusznie. Gorąco modliłem się o kilka rzeczy:
      aby Ojciec zaopiekował się nami, dał nam mądrość co robić i siłę aby zrobić to
      co zrobić należało.

      Wtedy stało się. Spotkaliśmy "przez przypadek" ludzi związanych z okultyzmem
      (różnymi jego odmianami) i okazało się, że nasze doświadczenia nie są im obce.
      Okazało się, że stany nerwowe, problemy ze snem itp. zdarzają się praktycznie
      wszystkim. Najczęściej kończyło się to jakimś złem: zdradą, rozwodem, myślami
      samobójczymi lub wręcz próbami samobójstwa.

      Wtedy postanowiliśmy z tym skoczyć. Zaufaliśmy słowu bożemu, które mówi:
      1) okultyzm jest niczym innym jak wykorzystywaniem sił demonicznych - one na
      początku dają hojnie, prędzej czy później jednak przychodzi zapłacić rachunek
      2) korzystanie z wróżb oraz kontaktowanie się z duchami zmarłych jest jedną z
      nielicznym rzeczy za które będziemy potępieni.
      3) konsekwencje takich praktyk "ciągną" się za kolejnymi 3-4 pokoleniami
      4) ratunkiem jest wyraźne zwrócenie się kontra, zaprzestanie praktyk i
      zniszczenie (spalenie) wszystkich "akcesoriów". Co więc uczyniliśmy -
      spaliliśmy wszystko.

      Z perspektywy dzisiejszej – okultyzm został praktycznie wyciśnięty z naszego
      życia - jak tubki od pasty. Nasz udział w całym tym procesie był naprawdę
      niewielki. Sprawy same się działy. Kolejni
      ludzie, kolejne świadectwa, kolejne decyzje. Sytuacja dzisiejsza Dziś nasze
      małżeństwo i rodzina przeżywa bardzo dobry czas. Większość rzeczy sobie
      wybaczyliśmy. Jak lubię to nazywać - "inaczej oddychamy".

      Zawierzenie naszej rodziny Chrystusowi i w konsekwencji zaprzestanie wróżenia
      było praktycznie jedyną rzeczą, którą zrobiliśmy. Ponieważ w tzw. międzyczasie
      zdobyliśmy jakiś fragment wiedzy nt. wpływu okultyzmu na życie postanowiliśmy
      wykorzystywać zdobyte doświadczenia do tego aby przestrzegać innych. Osobom,
      które korzystają lub zajmują się tym grozi bowiem śmiertelne niebezpieczeństwo.
      Nie chcę brzmieć jak "nawiedzony", ale wiele w międzyczasie widziałem i widzę.

      Nie wiem w 100% dlaczego dzieją się te rzeczy. Wiem jednak, że jedną z przyczyn
      może być udział lub przywiązanie do np. horoskopów. Istnieje też możliwość, że
      w przeszłości ktoś z rodziny (nawet kilka pokoleń wstecz) takimi praktykami się
      zajmowali.

      Dodatkowo: sprawy, których dotykamy są duchowe - nie z naszego świata. One
      funkcjonują inaczej niż sprawy na Ziemi, wśród nas. Jeśli więc chcemy np. od
      czegoś uwolnić się wtedy musimy skorzystać z sił duchowych – nasze "ziemskie"
      metody nie bardzo działają. W naszym przypadku "duchowym" wybawcą był Chrystus.

      Do tej pory nie spotkałem nikogo, kto byłby wybawiony w inny sposób.

      To część teoretyczna - Księga Kapłańska - stary testament - rozdział 29
      (31) Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie
      będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich.
    • ninka75 Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 13.05.04, 18:12
      Isinka, kochana jesteś, ze tak wszystkim pomagasz. Mam prośbę, mogłabyś pomóc i
      mnie? Tylko ze ja jestem sama i ostatnio coś trace nadzieję, ze kiedys
      kogokolwiek spotkam. Powiedz mi, czy ja jeszcze będe szczęśliwa w miłości?
      Moja data urodzenia to 12 lipca 1975:) Proszę, popatrz, co tam u mnie słychać.
      Dzieki wielkie:)
      • isinka Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 13.05.04, 23:29
        Naprawdę, naprawdę wróżę tylko na zwiazki, naprawde nie mam czasu,żeby rozkładac
        każdemu tarota przez neta, przykro mi ale zgnięłabym w tłumie maili, napawno
        kogoś poznasz, szczęście czeka na wszystkich...
      • isinka Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 13.05.04, 23:31
        Możesz napisac maila ale napisz mi imię swoje i miasto gdzie mieszkasz, spojrzę,
        kiedy pojawi się jakiś mężczyzna, ale tylko to
        • pani.jazz Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 14.05.04, 00:02
          Isinko, jestem pelna podziwu dla Twojej wytrwalosci. Nie umialabym tak, pewnie
          zwialabym jak niepyszna z podkulonym ogonem, gdyby tyle osob mnie prosilo o
          stawianie kart. Podziwiam, naprawde.

          Pozdrawiam Cie serdecznie,
          pani.jazz

          P.S. Gdybys mogla zajrzec do siebie na o2, bylabym bardzo wdzieczna.

          pozdrawiam nieustajaco
    • agrentowy4321 Re: Isinka,bardzo proszę o wróżbę 09.03.23, 10:12
      Ile wy zajmujecie się tym?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja