tagoria
12.06.11, 16:33
Bywałam na przestrzeni około roku u wróżek z prostym pytaniem o pewnego mężczyznę którego nie znam jeszcze osobiście.
Pytanie było proste oczywiście o zamiary uczucia do mnie oraz czy on wolny czy z kimś w związku.
Korzystałam z usług dokładnie wróżek dwóch i jednej jasnowidz.
Wszystkie jak jeden mąż mówiły podobnie o tym kimś, więcej: niemal tak samo, że on jest sam, że po zawodzie miłosnym, że ma trudności z angażowaniem się, a wobec mnie zamkniety, nieufny, ale że fascynuje się mną, przeżywa, z daleka obserwuje.
Wychodziła postać cichego smutnego wielbiciela - traumatyka. Ok, przyjęłam do wiadomości...
Ja nie opisywałam sytuacji, nie mogły więc wyczytać sytuacji z kontekstu.
Nie tak dawno, okazało się, że ten facet ma od dawna kobietę, nie jest po żadnym zawodzie miłosnym, nie ma żadnych traum, żyje sobie szczęśliwie a na mnie patrzy jak na każdego.
Skąd takie pomyłki się biorą ?
Ja nie mam żalu do tych wróżek, nie czuję się przez te kobiety oszukana. Ich "zeznania" w dodatku były prawie takie same. One nie znają się nawzajem, nie pracują na portalach żeby móc np. wymianiać informację...
Może mi to ktoś wytłumaczyć dlaczego w kartach wychodzi czasem inna rzeczywistość niż rzeczywiście jest ?