Astrologia tez moze byc zla???

13.05.04, 09:09
Jestem ciekawa czy astrologia i numerologia moga miec negatywny wplyw na
nasze zycie tak jak np Tarot?? Mam tu na mysli wplyw duchow i swiata
astralnego?
Dzieki
    • ewa.gs Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 09:14
      A jakiej odpowiedzi się spodziewasz?
      Mogę Ci tylko podpowiedzieć, że znajdą się tacy, którzy powiedzą, że to
      narzędzie szatana, i tacy, którzy powiedzą że to błogosławieństwo Boże.
      Ale takie dyskusje już były...
      :)
    • iza.podlaska Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 12:38
      Witam,
      moim zdaniem zle sformulowala Pani pytanie - to nie ststemy filozoficzne,
      eszoteryczne, matematyczne, fizyczne, humanistyczne, religijne sa zle, ale
      niewlasciwe sa ich interpretacje czy wybory zyciowe, ktorych dokonuja ludzie
      podpierajac sie tymi systemami

      Pozdrawiam serdecznie

      Iza Podlaska
    • pawpos Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 15:11
      Witaj derkafi,

      Nie chcę Cię do niczego przekonywać tylko przedstawić pogląd, który sama
      poddasz krytycznej ocenie.

      Pytanie, które trzeba sobie zadać dotyczy źródła wiedzy, którą podpierają sie
      osoby się tym zajmujące. Oczywiście są trzy odpowiedzi:
      - sam przepowiadający - wtedy to by się nigdy nie sprawdzało - a sprawdza się.
      - Bóg - niektórzy, którzy sie tym zajmują tak mówią, że to jest natchnione
      przez Boga. Tylko tedy jest problem: Biblia. Ona w wielu miejscach mówi, żeby
      tego nie robić. Żeby pokładać ufność w Bogu a nie w "ludzkich" imitacjach.
      Dlatego (myślę sobie) Pismo święte przestrzega.
      Księga Kapłańska - stary testament - rozdział 29
      (31) Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie
      będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich
      - Zło umownie nazywane Szatanem - no wtedy to jakby samo się wyjaśnia.

      Jeśli zaś chcesz sama osobiście uzyskać odpowiedź, mam radę. Pomódl sie - ale
      tak z sercem - do Pana Boga - nawet jeśli tego nigdy nie robiłaś. On Ci wskarze
      drogę.

      Wszystkiego najlepszego.

      Paweł
    • pawpos Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 15:12
      Aha i jeszcze jedno.

      Ja nie biorę pieniędzy (całkiem sporych) za swoje porady/wróżby itd.

      Paweł
      • pani.jazz Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 15:58
        Wybaczcie, ale juz nie moge.

        Panie Pawle, a co jesli nie ma ani Boga, ani Szatana? Kto wtedy za tym stoi?
        Moze nie wszystko wypada nazywac i szufladkowac. Prosze sie zastanowic.

        Pozdrawiam,
        pani.jazz
        • pawpos Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 16:20
          Może nie ma - może Pani ma rację.

          A może nie.....

          Ja prezentuję moje doświadczenia, które przy okazji są zbiegają z biblijnym
          obrazem. Dla jasności najpierw były doświadczenia.

          Proszę pisać o swoich a osoba, która rozpoczęła wątek sama sobie wyrobi zdanie.

          Pozdrawiam Panią serdecznie,

          Paweł
      • olek13 Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 18:59
        ..." Ja nie biorę pieniędzy (całkiem sporych) za swoje porady/wróżby itd."...

        To taka "niewinna" manipulacyjka, ustawiająca już na starcie w gorszej pozycji tych, którzy robią coś dla innych za pieniądze?
        • pawpos Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 19:27
          Witaj,

          Jak definiujesz manipulację? Ja utożsamiam manipulację z Kłamstwem dla jakiegoś
          zysku (celu).

          A ja nie kłamię - osoby piszące na tym forum zarabiają pieniądze - sam wiem.
          Moja żona brała 100 pln za godzinę spotkania.

          To nie jest manipulacja.

          Paweł
          • olek13 Re: Astrologia tez moze byc zla??? 14.05.04, 07:56
            Manipulacją jest dla mnie każde działanie, które ma na celu zmuszenie drugiego człowieka/ludzi do pożądanych przez manipulującego działań, przy czym intencja manipulującego nie jest przedstawiona w sposób jawny.
            Jeśli próbujesz wzbudzić w czytelnikach forum niechęć i spowodować ich rezygnację z korzystania z usług wróżek, używając w tym celu sugestii o moralnie dwuznacznej tychże wróżek postawie (pomagają - ale za pieniądze! :) ), to moim zdaniem jest to manipulacja.
            A - manipulacja nie zawsze jest świadoma. Możesz dążyć do realizacji swoich celów manipulując innymi i nie dostrzegając tego. Podświadomość jest kreatywna :).
            Pozdrawiam
    • suljan Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 20:15
      Dorkafi, astrologia to jedna z "mancji" ( sztuk ) magicznych, choc ubrana
      w "naukowy stroik" ( wyliczenia, kosmogramy, katy, nachylenia, węzły księzycowe
      itp ). Jak każda forma dywinacji "programuje" komus zycie poprzez okreslenie
      jego przyszlości, cech charakteru itp. Ten z pozorru niewqinny zabieg wymaga od
      astroiloga niesiwadoimego zazwyczaj czerpania wiedzy od sil, ktore uosabiane sa
      przez znaki zodiaku, planety itd. A co to za siły? To juz insza inszośc. Jedni
      widza w nich "dobre energie", inni - reprezentację negatywnych potęg.
      • pani.jazz Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 21:00
        Czemu od razu "programowanie"? Jesli mamy do czynienia z horoskopem natalnym,
        to niczego nie da sie przepowiedziec. Mozna tylko odczytac potencjal, z ktorym
        sie czlowiek rodzi. Prosze nie mowic, ze to nastawianie czlowieka na jakas
        droge, bo czlowiek sam sie nastawia. Dobrze zinterpretowany horoskop natalny
        mowi obiektywnie o czlowieku i rzadko sie myli.
        Coz moze byc zlego na przyklad w tym, ze ktos z ukladu planet odczyta mi, ze
        moj ojciec mnie porzucil we wczesnym dziecinstwie, skoro tak sie rzeczywiscie
        stalo, a dziecinstwo mam juz dawno za soba? To tylko potwierdzenie faktu z
        rzeczywistosci - i jednoczesnie potwierdzenie faktu, ze z gwiazd da sie
        wyczytac wiele o czlowieku.

        Swoja droga nie znam osobiscie zadnego astrologa, ktory powiedzialby, ze umie
        ze stuprocentowa, ba, z jakakolwiek pewnoscia powiedziec, co stanie sie z
        czlowiekiem za miesiac albo rok. Chocby dlatego, ze nikt nie jest w stanie
        jednoczesnie wziac pod uwage takiej ilosci danych zdarzen, jaka nas spotyka.

        O silach nie ma tu co mowic, moim zdaniem. Dlaczego w ogole sily mialyby byc
        pozytywne lub negatywne? To tak, jakby mowic, ze kiedy wybucha wulkan, to
        Natura przejawia swoja ciemna strone, a jak kwitnie kwiat - jasna. To tylko
        subiektywne odczucia ludzi, nie majace nic wspolnego z pierwotnymi silami,
        ktore drzemia we wszechswiecie. Czlowiek lubi wszystko nazywac, a poza tym jest
        slaby i dlatego uparl sie, ze musi byc Bog (albo bog - w zaleznosci od
        religii), najlepszy i najbardziej prawy, ktoremu przeciwstawia sie uosabiajacy
        zlo Szatan. To swoja droga strasznie czarno-bialy podzial potem nami
        rzadzacych.
        Madrzejsi byli starozytni Grecy albo Rzymianie, ktorzy calemu panteonowi swoich
        bogow nadawali zupelnie ludzkie cechy i pozwalali im byc ponad soba, ale jako
        zmieszanie energii jasnych i ciemnych. Kazdy bog mial swoja funkcje, ktora
        mogla zdawac sie "zla", ale tak naprawde byla niezbedna dla istnienia swiata.
        Ale to tylko na marginesie.
        Energie sa obojetne. Tylko to, co ludzie z nimi uczynia moze byc "dobre"
        lub "zle".

        Pozdrawiam,
        pani.jazz
        • suljan Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 21:43
          Religia Grekow i Rzymian wymarła. Ale, co kto lubi. Choc z drugiej strony,
          kiedy tak sie czyta mity starozytnych. Ileż to rzeczy moze zdiałać "dobra"
          przepowiednia. Taka, ktora ciążyła na Jazonie, na Odyseuszu, Achillesie,
          Romuliusie i Remusie... Nie, nie, starozytni naprawdę byli mądrzy. Wiedzieli,
          co znaczy "prognozować" i "generowac" czyjś los. Zwracam honor.
          • pani.jazz Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 22:05
            Pisze pan:
            "Ileż to rzeczy moze zdiałać "dobra" przepowiednia. Taka, ktora ciążyła na
            Jazonie, na Odyseuszu, Achillesie, Romuliusie i Remusie... Nie, nie, starozytni
            naprawdę byli mądrzy. Wiedzieli, co znaczy "prognozować" i "generowac" czyjś
            los."

            I w tym momencie porzucam wszelka nadzieje, ze dam rade kiedykolwiek sie z
            panem dogadac. Pan najwyrazniej nie umie czytac ze zrozumieniem. Zanim podejmie
            pan kolejna probe polemiki, prosze posiasc te niezywkle przydatna umiejetnosc.
            Przy slepej wscieklosci i kurczowym trzymaniu sie swoich hermetycznych teorii
            nie zdobedzie pan uznania wsrod ludzi chetnych do rozmowy polegajacej na
            wymianie pogladow bez koniecznosci atakowania sie nawzajem. W kazdym razie
            wlasnie stracil pan jednego rozmowce.

            Pozdrawiam,
            pani.jazz
            • suljan Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 22:38
              A czy ja Panią zaatakowałem? W czym i w jaki sposób? Tym, ze napisałem "dobra"
              przepowiednia wziąwszy slowo "dobra" w cudzysłów? Chciałem tylko powiedziec, że
              starozytni wróżbici dobrze znali "prognozujaca" funkcję przepowiedni ( radze
              poczytac historię Delf, fascynujace, jak owe przepowiednie generowały losy nie
              tylko ludzi, alew i całych państw). Czy nie mam tu racji? Toc to prawda
              historyczna. Zaś mity ukazuja, skryta pod zasłona symboli i opowiesci, pewna
              prawdę, magiczna prawdę o człowieku ( herosie np. ) uwiklanym w los, ktory
              został mu przepowiedziany. Mysli Pani, ze takie wątki wzięły sie z przypadku? I
              gdzie tu atak na Pani osobę. Wszak nie polemizuje z Pani teza, że energia jest
              neutralna, a w ludziach diopiero staje sie "dobra" albo "zła". To kwestia
              wiary, przekonań, doswiadczeń. Moje sa takie, Pani inne, spieralismy sie juz i
              ok. Ale obrazać sie o mity? Drobna przesada. I kto tu nie umie czytać i
              słuchać? Hę?
              • pani.jazz Re: Astrologia tez moze byc zla??? 13.05.04, 23:53
                Nie zrozumielismy sie najwyrazniej.

                1. O ataku mowilam niekoniecznie w kwestii panskiej odpowiedzi na moj post, ale
                w kwestii panskiego upodobania do atakow w ogole. Swoja droga w poprzprzednim
                swoim poscie zawarl pan pewna doze agresji, ktora zlagodzil w tym, na ktory
                obecnie odpowiadam. Nie mozna tak bylo od razu?

                2. O starozytnej Grecji nie mowilam w kontekscie przepowiedni, tylko pojmowania
                archetypicznego dobra i zla tudziez energii dobrych i zlych. Pan odwrocil kota
                ogonem, mowiac o przepowiedniach.

                3. Nie obrazam sie, bo nie mam w zwyczaju. Po prostu czasem opadaja mi rece,
                kiedy ktos tak sie zafiksuje w jakims temacie, ze nie widzi niczego poza nim.
                Czemu nie pozwoli pan innym na dzialanie z ich wolnej woli (to chyba zreszta
                nieladnie, w koncu Bog dal ja nam wszystkim, wiec sprzeciwiac sie Mu byloby
                niestosownoscia)? Odpowie mi pan, ze z troski o ich bezpieczenstwo i spokoj.
                Pieknie. Ale niech mi pan wierzy, jesli ktos bedzie chcial sie przekonac na
                wlasnej skorze, to sie przekona. A jesli ktos sie przestraszy panskich wizji
                piekielnych, to moze i lepiej? (Swoja droga, powiele zarzut juz parokrotnie do
                pana wystosowany: czy takie wizje nie sa "programowaniem" podobnym, dajmy na
                to, astrologicznemu "programowaniu"?) Tylko nie rozumiem, czemu odbierac
                ludziom mozliwosc osobistego poparzenia sie, oferujac w zamian ledwo
                napomknienia o swoich bliznach (bo blizn nam pan, tak de facto, nie pokazuje w
                calosci. Dotad nie wiemy, co tak naprawde kazalo sie panu nawrocic. Wiemy
                tylko, ze wszelka ezoteryka to zlo i szatan.).

                4. I - prosze i przepraszam zarazem - darujmy sobie osobieste wycieczki
                dotyczace umiejetnosci czytania ze zrozumieniem. Jednym idzie to lepiej, innym
                jeszcze lepiej, bo potrafia przeczytac to, co chca przeczytac. Sama czasem nie
                jestem wolna od tego. Przyznaje sie do nieladnego zakusu na panskie
                umiejetnosci czytelnicze i klaniam gleboko.

                5. Mozliwosc kontynuowania dyskusji z panem rozwaze jeszcze, jesli dostarczy mi
                pan jakiegos konkretnego argumentu na panskie przekonania. Wyimkow z Biblii juz
                sie naczytalam, rowniez wizji ogni piekielnych i diablow z moja albo ktoregos
                kolegi okultysty raczka czy nozka nadziana na widly i smazona nad piekielnym
                ogniskiem plonacym obok zapisanej gotykiem tabliczki: "OKULTURA" (bo w piekle
                na pewno tez troche specyficznego rodzaju sielanki sie znajdzie).

                Pozdrawiam,
                pani.jazz
                • suljan Re: Astrologia tez moze byc zla??? 14.05.04, 11:23
                  No to i ja sie pokajam, przepraszajac za zbyt ostry ton, fakt, czasami wpadam
                  jak w studnię i trudno mi z niej wyjsc. K'woli wyjasnienia dodam tylko, zse
                  wspomnialem o przepowiedniach u Grekow i Rzymian dlatego, ze temat tyczy
                  przepowiedni, a konkretnie astrologii. Z Pani opinią nt. grecko-rzymskich bogow
                  zgadzam się całkowicie - sa ambiwalentni i obrazuja archetyp złączenie w jednym
                  dobra i zla. Co do pozwalania komus, byu wykorzystujac swoja wolna wole i sam
                  sie sparzyl tez sie zgadzam, a co wiecej - pozwalam na to ( no bo niby jak
                  miałbym mu nie pozwolić? ).Niczego tez nie odbieram - jedni piszą, ze to OK, że
                  dobre intencje itd., a ja pisze, ze nie OK, ze wredota i diabelstwo. A czemu?
                  Bo tak sadzę, oni zas sądzą cos innego. Że bywam ciety, zgoda, matka-natura (
                  albo Bóg - jak Pani woli ) obdarzyła/obdarzył mnie wymownoscią ( a ze nie
                  zawwsze miłą, fakt, musze nad tym popracować, trudne to, oj trudne, lata
                  przyzwyczajeń ). OK, wyimków z Biblii nie bede cytowal, zrestzą w
                  temacie "astrologia" tego nie czynilem, jak pewnie Pani zauwazyła. I nie
                  straszyłem nikogo pieklem, po co straszyc?
                  Chce Pani konkretów z życia..... Hm... Odpoiwiem tak: okultysta ma zazwyczaj
                  swiadomośc, ze współdziała z jakimis duchowymi energiami lub bytami ( tu zdania
                  sa podzielone ). Nie-okultysta ma o tym blade pojecie, zwykle neguje ow fakt
                  dopoty, dopoki na wlasnej skorze nie przekona sie,że "coś w tyj jest". Kwestia
                  doswiadczenia. MKoje dosweiadczenie jako wróżbity ( uprawialem ten proceder
                  niegdys ) jest takie, iz stoja za tym duchowe istnosci, ale nie moge tewgo
                  udowodnic ( no bo niby jak? ). Rozpoznalem tez mechanizm prognozowania i do
                  dzis spotykam swoje "ofiary". Ale, jak rzeklem, to jest moje rozumienie, moje
                  doswiadczenie jako czlowieka, ktory uprawial magie. Znam srodkwisko wróżów i
                  wróżek, nikt z nich nigdy nie przyzna się do tego, ze komus cos "programuje".
                  Dlaczego? Bo wystraszyloby to klientow. Miedzy soba wszakże nie maja tajemjnic
                  i czesto o tym rozmawiaja. No tak, ale to znow moje "goloslowne" stwierdzenie.
                  A jednak cos w tym jest. Tak, jak z musyka. Ktos czuje, ktoś jej nie czuje.
                  Ten, co czuje z trudnoscia przekona tego, ktory nie czuje. Lubi Pani jazz? Mnie
                  on "kręci", wyczuwam "ducha jazzu". I jak wytlumaczyc zwolennikowi disco-polo,
                  ze jego muzyka to g....? ( blagam, prosze tego nie brac do siebie, to TYLKO
                  METAFORA! ). Pozdrawiam serdecznie, JWS
    • j.wojak co ma do tego świat astralny??? 08.06.04, 11:44
      Albo astrologia działa- i rzeczywiście cechy charakteru człowieka mają
      symboliczne odbicie w horoskopie urodzeniowym, wedle zasady "jak w górze tak i
      na dole" albo nie. Co mają do tego duchy???
      Ludzie mają różne charaktery i nie jest winą astrologii, że próbuje je
      opisywać. Nie jest tez winą astrologii, że np. wiosna na naszej półkuli
      rozpoczyna się, gdy Słońce wchodzi w znak Barana.
      Oczywiście, nasz drogi suljan, jako gorliwy okultysta (wyznawca
      jakiejś "czarnej" odmiany, uznającej wyłacznie dualistyczny, czarno-biały obraz
      wszechświata) będzie się upierał przy demonach, bytach z astralu, Arymanie i
      piekle...
      • cmytojet Re: co ma do tego świat astralny??? 08.06.04, 15:10
        j.wojak napisał:

        > Albo astrologia działa- i rzeczywiście cechy charakteru człowieka mają
        > symboliczne odbicie w horoskopie urodzeniowym, wedle zasady "jak w górze
        > tak i na dole" albo nie. Co mają do tego duchy???

        jakie duchy? czy są w ogóle jakieś duchy?

        zagadnienie jakie podnosisz astrologów zupełnie nie interesuje (czy i w jakim
        stopniu "się sprawdza"). Kompletny brak danych statystycznych :)
        Skoro więc podstawy są irracjonalne, to jest to "wiara" nie "wiedza".
        A skoro jest to "wiara" (ktoś jest przekonany co do słusznosci niezależnie
        od statystyki) to wkraczamy w świat niesprawdzalny naukowo, nienamacalny.
        Nie mamy zmysłów do poznawania tego świata bezpośrednio. I pomysł, że tym
        wszystkim (tym, że "działa") sterują duchy, jest tak samo dobry. Dlaczego nie?

        Generalnie czuję się jak w klatce ze świadomością, że moje cechy są określone
        przez pewien mechanizm - dla mnie KAZDY jest INNY i dlatego BEZCENNY, UNIKALNY.

        > Oczywiście, nasz drogi suljan, jako gorliwy okultysta (wyznawca
        > jakiejś "czarnej" odmiany, uznającej wyłacznie dualistyczny, czarno-biały
        > obraz wszechświata) będzie się upierał przy demonach, bytach z astralu,
        > Arymanie i piekle...

        pomówienia, twierdzenia bez pokrycia, ściema ...
        to zdecydowanie robisz najlepiej.
        • j.wojak jasne- znowu cmytojet i znowu "obok" tematu 08.06.04, 15:36
          Wybacz,ale widać, że masz niewielkie pojęcie o omawianych sprawach. Tradycyjnie
          już niewiele wnosisz do dyskusji, komentujesz głownie cudze posty.
          • cmytojet jasne to znowu j.wojna - sędzia cudzych poczynań 08.06.04, 15:47
            > Wybacz,ale widać, że masz niewielkie pojęcie o omawianych sprawach.

            to Twoja ocena, jak zwykle bezpodstawna ...
            odpowiedziałem Ci na pytanie, Ty odbiegłeś od tematu.

            > ... komentujesz głownie cudze posty.

            Ty też :) na tym polega włąśnie lista dyskusyjna. Informuje Cię tak na wszelki
            wypadek, jakbyś się sam nie zorientował ...
            • j.wojak Re: jasne to znowu j.wojna - sędzia cudzych poczy 08.06.04, 19:09
              >Kompletny brak danych statystycznych :)
              Widać, że nie słyszałeś o badaniach Michaela Gauquelina, Vernona Clarka i in. :)

              >Nie mamy zmysłów do poznawania tego świata bezpośrednio. I pomysł, że tym
              >wszystkim (tym, że "działa") sterują duchy, jest tak samo dobry. Dlaczego nie?

              Czym sterują? Bieg planet jest niezmienny od wieków.
              Niektórzy twierdzą, że mikro i makrokosmos są podobne- i to są astrologowie
              ("jak w górze tak w dole" albo teoria synchroniczności Junga-Pauliego). Inni
              twierdzą, że cykle kosmiczne nie mają wpływu na człowieka- i oto cała istota
              sporu.

              >Generalnie czuję się jak w klatce ze świadomością, że moje cechy są określone
              >przez pewien mechanizm
              To chyba nie lubisz genetyki?

              >dla mnie KAZDY jest INNY i dlatego BEZCENNY, UNIKALNY.
              Z kim polemizujesz? Ktoś twierdził, że nie???

              > pomówienia, twierdzenia bez pokrycia
              Chyba nie czytałeś odnośnych postów.
              • cmytojet Re: jasne to znowu j.wojna - sędzia cudzych poczy 10.06.04, 16:14
                > >Nie mamy zmysłów do poznawania tego świata bezpośrednio. I pomysł, że tym
                > >wszystkim (tym, że "działa") sterują duchy, jest tak samo dobry.
                > Dlaczego nie?
                >
                > Czym sterują? Bieg planet jest niezmienny od wieków.

                Ty to jestes jednak ciężko myślący.
                Sterują oczywiście Twoim biegiem myśli. Że zamiast na serio wziąć się za siebie
                zajmujesz się głupotami, które prowadzą donikąd.

                > >dla mnie KAZDY jest INNY i dlatego BEZCENNY, UNIKALNY.
                > Z kim polemizujesz? Ktoś twierdził, że nie???

                Oczywiście z Tobą. Przy założeniu, że to czego bronisz to Twoje poglady :)
                Pośrednio tak twierdziłeś, bo całe to zamieszanie z astrologią dzieli
                ludzkośc na ileś tam kategorii (szufladek). Wcale nie taką znowu dużą
                ilość. Zresztą nie ważne - OGRANICZONĄ ilość. Cóż za ciasne poglądy!

                > > pomówienia, twierdzenia bez pokrycia
                > Chyba nie czytałeś odnośnych postów.

                doadałem, jeszcze "ściema" ale tego nie skomentowałeś, więc zakładam
                że się zgadzasz :)
                • j.wojak Re: jasne to znowu j.wojna - sędzia cudzych poczy 10.06.04, 23:29
                  cmytojet napisał:

                  > Ty to jestes jednak ciężko myślący.
                  > Sterują oczywiście Twoim biegiem myśli. Że zamiast na serio wziąć się za
                  siebie zajmujesz się głupotami, które prowadzą donikąd.

                  Najwyraźniej zapomniałeś już, jaki jest temat tego wątku. A poza tym- skąd
                  wiesz, czym ja się zajmuję? I kto tu jest sędzią???


                  > Oczywiście z Tobą. Przy założeniu, że to czego bronisz to Twoje poglady :)

                  Nie wyłożyłem swoich poglądów- napisałem tylko, że z astrologią jest albo tak-
                  albo tak i tak czy siak duchy nie mają nic do tego!

                  > Pośrednio tak twierdziłeś, bo całe to zamieszanie z astrologią dzieli
                  > ludzkośc na ileś tam kategorii (szufladek). Wcale nie taką znowu dużą
                  > ilość. Zresztą nie ważne - OGRANICZONĄ ilość. Cóż za ciasne poglądy!

                  Psychologia też dzieli ludzi na ileś tam kategorii. Coś mi się zdaje, że dla
                  Ciebie astrologia to tylko 12 znaków Zodiaku...

                  > doadałem, jeszcze "ściema" ale tego nie skomentowałeś, więc zakładam
                  > że się zgadzasz :)
                  "Ściema" to twoja opinia, co tu komentować?
                  A propos- ty też nie wszystko skomentowałeś!
      • suljan Re: co ma do tego świat astralny??? 08.06.04, 21:44
        No i masz, gdzie nie spojrzeć j.wojak siedzi i o arymanie bredzi, chciałoby sie
        napisac, ale to ja podobno bredzę, a j.wojak nie, he he he. Oj, na rymowanki mi
        się dziś wzięło, co oznacza, ze dobrze sie bawie. Ale jak chceszx wojenki,
        panie j. wojak to ja bedziesz miał, bo widze, ze nie odpusciłeś ( sorry, pan
        nie odpuscil ) i dalej przy suljanie grzebiesz. Do rzeczy. "Pierwsze primo" -
        usciślijmy, ze obecnie slonce nie wschopdzi juz w znaku barana, robilo to 2
        tys. lat temu, o czym pan j.wojak wie, ale nie che napisac. "Drugie primo" -
        zasada "tako w gorze, jako mna dole",to zasada okultna ze wszech mmiar, z gnozy
        i hermetyzmu wzieta, a dokladniej ze Szmaragdowej Tablicy ( i kto tu jest
        okultysta ). W mnagii zasada ta nosi nazwe prawa odpowiedniosci i analogii,
        sformulował je Paracelsus ( taki XV-sto wieczny hermetysta i alchemik, czytaj
        okultysta ), a od nowa zinterpretowal w swoichy książkach niejaki Eliphas Levi,
        mag zyjacy w XIX wieku, bardzo znana w kregach ezoterycznych postac. Teraz
        poowluje sie na nie pan j.wojak ( JWS tez o nim, tj. o tym prawie pisał ). Tyle
        powtorki z rozrywki, czyli mały wyklad tyczący hoistorii magii.
        "Primo trzecie" - zawsze pytalem astrologow, co to za kosmiczne sily wplywaja
        na cechy charakteru i losy czlowieka, ci zaś ghadali cos o planmetach,
        zodiakach itp. Zostawmy planety, wiadomo, ze są, choc oistatnio nie wiemy ile,
        bo co do Plutona sa liczne wątpliwosci. Czym jest zodiak? Ogladanym z ziemskiej
        perspektywy ukladem giazd, z ktorych 1 moze byc w odleglosci 1 mln. lat
        swiwetlnych od naszsej planety, 2 - 5 milionow, 3 - 200 lat. Jesli ktos mi
        powie, ze te gwiazdy tworza w rzeczywiostosci kosmicznej, tj,. w realu, JAKIS
        ZITEGROWANY UKLAD, to sorry, ale go wyśmieje. Nie tworza. Tworza one natomiast
        uklad zwany zodiakiem, ktory w magicznej rzeczywistosci, ktora stanbowi
        fundament atrologii jakos tam wplywa na ludzkie losy itp. Innymi slowy, panie
        j.wojak, choćbys sie pan na nie wiem jakich astrofizykow powoływał ( ich
        stosunek do astrologii jest zdecydowanie negatwny ), to nic to panu nie pomoze,
        bo mowiac o wplywach kosmosu na nasze zycie miesza pan dwie rzeczywistosci i,
        sorrty za szczerośc, robi ludziom wode z mózgu. Nikty nie przeczy, ze konty
        nachylenia osi ziemi w stosunku do slońca ma wpływ na zmianę pór roku, ale to
        jest real. Zodiaki realnymi nie sa, sa obrazem magicznej rzeczywistosci,
        symbolami sil, ktore odciskaja swe pietno na ludzkim zyciu, sa to sily duchowe,
        niematerialne. A jesli sily, to gdzie ich źródło? No, tu juz astrologowie
        wycofuja sie rakiem ( nie mylic z zodiakiem raka ) i wola o tym nie mowic,
        wykręcajac sie sianem lub mrucząc "nie wiemy", "my tylko obliczamy" itp.
        "Czwarte primo" - astrologiczna ( magiczna ) rzeczywistość jest do pewnego
        stopnia realna, tj. mozna przy jej mpomocy okreslic szereg rzeczy. W ten sam
        sposob działa magia ( gdyby nie miala wpływu na real nikt by sie nia nie
        zajmował ).
        "Primo piąte" Astrologia=magia. A skoro tak, to wracamy do "ad remu"( jak
        powiadał mój pewien znajmomy ezoteryk, ktory swietnie znał łacinę ), czyli do
        dyskusji o szkodliwosci ( lub nie ) magii.
        "Primo szóste" - pozdrawiam ze wszech miar serdecznie. JWS
        • j.wojak gdzie ta wojenka? 08.06.04, 23:29
          Witam!
          suljan napisał:
          > ale to ja podobno bredzę, a j.wojak nie, he he he.
          Nie mówiłem, że Pan bredzi, ale skoro sam Pan tak mówi- przez grzeczność nie
          przeczę...

          > usciślijmy, ze obecnie slonce nie wschopdzi juz w znaku barana, robilo to 2
          > tys. lat temu, o czym pan j.wojak wie, ale nie che napisac.

          Ciekawe odkrycie. A większości ludzi sie wydaje, że Słońce wschodzi w znaku
          Barana co roku przez ok. miesiąc...
          0 stopni Barana= astronomiczna wiosna, 0 st. Raka- lato, 0 st. Wagi- jesień, 0
          st. Koziorożca- astronomiczna zima i to każdego roku (na półkuli pólnocnej
          oczywiście)
          O zjawisku precesji punktów równonocy Pan wie, ale nie chce napisać.

          > zasada "tako w gorze, jako mna dole",to zasada okultna ze wszech mmiar, z
          gnozy i hermetyzmu wzieta, a dokladniej ze Szmaragdowej Tablicy

          Jasne, że tak, no i co z tego? Automatycznie jest nic nie warta? Dla
          udowodnienia takiej tezy potrzeba traktatu filozoficznego!

          > "Primo trzecie" - zawsze pytalem astrologow, co to za kosmiczne sily wplywaja
          > na cechy charakteru i losy czlowieka, ci zaś ghadali cos o planmetach,
          > zodiakach itp.
          Astrologowie gadali o planetach i znakach zodiaku- to rzeczywiście niezwykłe!

          > Czym jest zodiak? Ogladanym z ziemskiej
          > perspektywy ukladem giazd, z ktorych 1 moze byc w odleglosci 1 mln. lat
          > swiwetlnych od naszsej planety, 2 - 5 milionow, 3 - 200 lat.

          Czemu nie napisze Pan wprost, że chodzi o różnice pomiędzy zodiakiem
          tropikalnym (zwrotnikowym), gwiazdowym a konstelacyjnym? Rozumiem- lepszy efekt
          propagandowy.

          >Innymi slowy, panie j.wojak, choćbys sie pan na nie wiem jakich astrofizykow
          >powoływał (ich stosunek do astrologii jest zdecydowanie negatwny )

          Nic nie wspominałem o astrofizykach, ale co tam...

          > bo mowiac o wplywach kosmosu na nasze zycie miesza pan dwie rzeczywistosci i,
          > sorrty za szczerośc, robi ludziom wode z mózgu.

          Dobrze, że Pan nie robi.

          > Zodiaki realnymi nie sa, sa obrazem magicznej rzeczywistosci,
          > symbolami sil, ktore odciskaja swe pietno na ludzkim zyciu, sa to sily
          >duchowe, niematerialne. A jesli sily, to gdzie ich źródło?

          Pan okultysta jak zwykle swoje...

          > wycofuja sie rakiem ( nie mylic z zodiakiem raka ) i wola o tym nie mowic,
          > wykręcajac sie sianem lub mrucząc "nie wiemy", "my tylko obliczamy" itp.

          Dobrze, że jest Pan- nasz wszystkowiedzący wybawca.

          > "Czwarte primo" - astrologiczna ( magiczna ) rzeczywistość jest do pewnego
          > stopnia realna, tj. mozna przy jej mpomocy okreslic szereg rzeczy. W ten sam
          > sposob działa magia ( gdyby nie miala wpływu na real nikt by sie nia nie
          > zajmował ).

          Wiemy= przecież Pan jest okultystą, dla Pana magia działa bezsprzecznie

          > "Primo piąte" Astrologia=magia.

          Na pewno nauką nie jest.

          > "Primo szóste" - pozdrawiam ze wszech miar serdecznie. JWS
          A ja nie- a swoja drogą- gdzie ta wojna?

          Niech Pan zrozumie- ja się do Pan sekty nie zapisuję!
          Ponownie szczerze życzę powrotu do zdrowia i równowagi.

          Jacek W.
          • suljan Re: odechciało mi sie 09.06.04, 00:08
            odechciało mi sie, faktycznie, nie warto wojować.
            Co do reszty Pana wypowiedzi - non comments. Same stanowia wystarczajacy
            komentarz.
            Pozdrawiam, JWS
            • pani.jazz Re: odechciało mi sie 11.06.04, 00:02
              Panie Suljanie,
              pozwoli pan, ze zadam mu pytanie troche odbiegajace od glownego watku? Nie bede
              potrzebowala na nie odpowiedzi, wystarczy, jesli pan sie nad tym szczerze
              zastanowi i SOBIE odpowie.
              Prosze sie zastanowic, co pan robi na tym forum. Czy to, ze pan tak lgnie do
              tego miejsca przepelnionego ezoteryka nie swiadczy o tym, ze wcale sie pan nie
              uwolnil od starych okultystycznych nawykow? Tu czuje sie pan bezpiecznie,
              znajac jezyk "wroga" i mogac odpowiednio nim manipulowac, ale nie tylko
              dlatego. Glownie z tego powodu, ze to panski swiat, ten sam, w ktorym pan
              siedzial dziesiatki lat, ten, ktory byl panskim zyciem, a potem zostal
              zamieniony na inny, zreszta do ezoterycznego bardzo zblizony (ale to juz moj
              poglad, moze nie powinnam sie nim dzielic).

              Nie jest to zaden zarzut, zaden sposob zawoalowanego atakowania pana. To tylko
              i wylacznie moje spostrzezenie, ktorym chcialam sie z panem podzielic i
              pozostawic do rozwazenia.

              Pozdrawiam,
              pani.jazz
              • dzokejka druga strona medalu 11.06.04, 01:10
                a ja mysle, ze suljan po prostu chce pokazac druga strone medalu, pokazac, ze
                nie wszystko zloto, co sie swieci. I co najwazniejsze, nie wyssal tego z palca,
                ale mowi z pozycji wlasnego doswiadczenia. I nie musze sie z tym zgadzac, moze
                mnie czasem razic zbytnia natarczywosc, czy dosadnosc wypowiedzi suljana, ale
                dobrze, ze ktos mowi o 'ciemnej' stronie. Dopiero wtedy mozna miec pelny poglad
                na jakas sprawe. Mnie osobiscie teksty suljana daly wiele do myslenia, bo magia
                bardziej z niewinnymi gierkami, zabawami mi sie zawsze kojarzyla, a nie z
                igraniem z silami, ktore nas przerastaja.
                • pani.jazz Re: druga strona medalu 11.06.04, 11:54
                  Nie neguje tego, nie twierdze, ze nie powinien. Nie o to mi chodzilo. Mam
                  nadzieje, ze sam Suljan bedzie wiedzial, o co.

                  p,
                  p.j
              • suljan Re: odechciało mi sie 11.06.04, 13:02
                Pani.jazz - osdpowiedx juz padla i choc nie ja odpowiedzialem jest ona zgodna z
                prawda.
                Nikim nie manipuluje, a ze język "wroga" znam, to fakt. Nie traktuje zreszta tu
                nikogo jako swego przeciwnika, wroga czy nieprzyjaciela.
                Ciekawe. Nie jestem tu jedyny, ktory ma podobne zdanie o magii czy astrologii,
                ale do nich nie kieruje Pani tego pytania. Dlaczego? Czy sadzi Pani, ze skoro
                cioepnąłem magie to musze unikac ludzi, ktorzy ja uprawiaja albo nia sie
                interesuja? A to niby dlaczego? Znam ten swiat i wiem czym "pachnie". Ufajdalem
                sie nim po uszy i zalośc mnie sciska, kiedy widzę, jak inni w to wchodza i
                jeszcze pisza peany na cześć ezoteryki. Wiem, ze jestem dla nich jak wrzod na
                d... Wrzod dwojako doskwierajacy zreszta, bo po pierwsze znam ezoteryke i mam
                wieloletnie doswiadczenie w tej materii, po drugie - nie ukrywam swego
                stanowiska wobec niej. Nie jestem wiec "nawiedzonym" chrzescijaninem - takich
                latwo przegonic albo zlekcewazyc ( próbowano to ze mną zrobic z mizernym
                skutkiem ). Sugeruje Pani, ze wciąż tkwie w ezoteryce. Nie Pani pierwsza, nie
                ostatnia. Tak latwiej, mozna ludziom zamydlic oczy i wmowic, ze JWS to wciąz
                okulttysta, tylko okultysta-inaczej. To sie nazywa "podważanie zaufania"
                oraz "sianie wątpliwosci". Zabieg prosty jak drut, a strategia oczywista, choc
                moze nie do konca uswiadomiona ( w Pani przypadku ). Wiec wyjasniam: o
                ezoteryce mozna mowic dwojako: uzywajac języka ezoteryki ( po to, by obnazyc
                mechanizmy nia rzadzące ) oraz językiem innej rzeczywistosci duchowej (
                Biblii ). Robie i to i to, zależnie od kontekstu i potrzeby, lecz nie dlatego,
                izbym wciąz byl okultysta, a z tego powodu, ze czasem tak latwiej jest pewne
                rzeczy wyjasnic.
                A swoja droga nie odpowiedziala mi Pani na pare pytan. Tych tyczacych muzyki.
                No, ale zostawmy to na kiedy indziej. Pozdrawiam. JWS
                • pani.jazz Re: odechciało mi sie 12.06.04, 14:12
                  Pytania tyczace sie muzyki? Moja pamiec bywa zawodna, prosze mi przypomniec,
                  chetnie odpowiem.

                  p,
                  p.j
                  • suljan Re: odechciało mi sie 12.06.04, 23:58
                    oj, tez nie pamiętam. Porównałem etyke z muzyką, o ile pamięć mnie nie myli.
                    Chodzilo mi o to, ze tak jak z muzyką, ktora sie czuje albo nie, tak jest i z
                    etyką w magii. Albo "to" masz, albo "nie masz", i tyle. Ja miałem i od poczatku
                    wiedziałem, ze etyka w magii odgrywa ważka rolę; kiedy więc widać ( a kazdy
                    wróita to widzi ), ze komuś sie generuje przyszlość, ingerując tym samym w
                    świat jego wolnej woli, to trzeba sie mocno zastanowic, czy mamy do tego prawo
                    (nawet, jesli ktos o to nas prosi). I tyle. Pozdrawiam.
                    • pani.jazz Re: odechciało mi sie 13.06.04, 11:16
                      Panie Suljanie, rozumiem o co panu chodzi z tym "czuciem" muzyki w porownaniu
                      do "czucia" etyki.
                      Etyke odbieram jak bardzo wazka w magii, wiec przez wzglad na nia nie dzialam
                      na szkode innego czlowieka. Jesli ktos prosi mnie o powrozenie mu i wrozba
                      wypada pomyslnie, to nawet jesli jest to to panskie "programowanie", to
                      przeciez nastawiam czlowieka na odbieranie dobrych bodzcow, daje mu sile na
                      walke o swoje.
                      A co, jesli karty mowia zle, spyta pan? Trzeba wiedziec, jak powiedziec o tym
                      jak jest, trzeba umiec zlagodzic pewne aspekty, wskazac rowniez jasne strony
                      sytuacji. I prosze nie mowic, ze w tym momencie to jest manipulacja klientem
                      albo oklamywanie go. Manipuluje jedynie tym, co mowia mi karty, a przeciez na
                      tym polega ich interpretacja. Czy oklamuje? Nie. Po prostu pokazuje z innej
                      strony. Jesli nadal twierdzi pan, ze to klamstwo, to musialby pan potepiac
                      postawe optymisty, ktory w kazdym wydarzeniu potrafi zobaczyc jasne strony w
                      imie zasady "always look on the bright side of life". Sama jestem taka wlasnie
                      optymistka, a mnie klamca w mojej postawie nazywac nie wypada.
                      Swoja droga to juz jest kwestia nastawienia czlowieka, czy swoje przyszle zycie
                      bedzie widzial przez pryzmat kart, ktore mu postawiono, czy nie. Jesli tak, to
                      moze zrobi wszystko, zeby osiagnac swoje cele - a jesli dobrze przedstawione,
                      to na pewno pozytywne cele. Jesli nie - i tak zrobilby wszystko, zeby swoje
                      cele osiagnac.
                      Wszystko lezy wg mnie w interpretacyjnych umiejetnosciach wrozbity.

                      Poza tym etyka, panie Suljanie, to zbior zasad ulozonych przez ludzi dla ludzi,
                      zeby latwiej bylo ich zaprogramowac i usadzic. Moze dla jakichs wyzszych bytow,
                      z ktorymi teoretycznie sie kontaktujemy podczas wrozenia, ludzka etyka jest
                      powodem do ubawu po pachy?
                      Zreszta, etyka zmienia sie z czasem, prosze nie zapominac.

                      Pozdrawiam,
                      pani.jazz
                      • suljan Re: odechciało mi sie 13.06.04, 21:09
                        W tym, co Pani robi nie jest Pani oryginalna. Tak postepouje wiekszość
                        wróżących ludzi ( zwłaszcza, gdy czynia to "zawowodow" ). Sam tez tak
                        postepowałem.
                        Z Pani wniosku, ze etykaa to tylko zbior zasad ulozonych przez ludzi mozna
                        wyciagnąc wniosek, ze wczoraj obowiazywały te, a dzis inne zasady ( zależnie od
                        naszych upodobian i kulturowych wzorcow ). Skoro tak, to jutro przykazanie "nie
                        zabijaj" może zostac równie dobrze zastsapione przykazaniem "zabijaj" i bedzie
                        ok. Ciekawy wniosek, prawda? To sie nazywa relatwywizm moralny. Wygodne, ale
                        zgubne, zwłaszcza w chwili, gdy z stajemy sie całkiem realna ofiarą takich
                        relatywnych wzorców ( np.w skuteg groźby zabójstwa lub kradzieży ). Odpowie
                        Pani ta to zapewne: przeciez ja nikogoi nie zabijam i nikogo nie okradam. Nie,
                        tego Pani nie robi w sensie dosłownym. Pani tylko manipuluje czyims życiem.
                        Fakt, w 10 porzykazaniach nie ma zakazu"nie manipujuj". Jest natomiast
                        przykazanie "nie skladaj fałszywego świadectwa....". O co w nim chodzi? Chodzi
                        o to, by fałszywie nie świadczyc przeciw komus ( np. w sądzie ) i skutkiem tego
                        nie POWODOWAĆ zmian w jego zyciu ( tak negatwynych, jak pozytywnych, jesli
                        fałsdzywe świaqdectwo ukrywa wine bliźniego, ktory dzięki niemu zostanie
                        uniewinniny, choc popełnil przestepstwo ). W szerszym znaczeniu przykazanie to
                        odnosi sie do WSZELKIEGO TYPU generowania komus losu poprzez wykorzystanie
                        swej wiedzy o tym kimś ( np. wiedzy płynacej ze źródeł magicznych ). Byc moze
                        powie Pani, ze to naciągane. Może. Ale etyka wymaga wrażliwosci nie tylko
                        serca, ale i rozumu. I pewnej dociekliwosci. Czego serdecznie zyczę. JWS
                        • pani.jazz Re: odechciało mi sie 13.06.04, 23:58
                          Prosze nie mylic etyki z moralnoscia. Zabral sie pan za etyke, to o niej prosze mowic. 10 przykazan do niej nie nalezy. 10 przykazan to podstawowe prawa moralne. O moralnosci nie bylo rozmowy. Zreszta moze mi pan zarzucac co chce. Madry Polak po szkodzie. Pan zaszedl za daleko. Nie znaczy to, ze kazdy musi tak daleko zajsc. I nie zawroci mnie pan z mojej drogi, nie ma pan takiej sily i mocy, nawet gdyby sie panu wydawalo, ze ma za soba cale boze zastepy.
                          Nie rozumiem, czemu twierdzi pan, ze skoro mu sie to przydarzylo, to przydarzy sie kazdemu. Jest wielu astrologow i wrozbitow i zyja chyba calkiem dobrze, a w kazdym razie nawet jesli ich spotkalo cos nieprzyjemnego, to nie lataja po forach i nie wieszcza zguby calemu niebozemu swiatu. To jest kwestia zdrowego rozsadku, jak sadze, i znajomosci podstawowej etykiety.

                          pozdrawiam,
                          pani.jazz
                          • suljan Re: odechciało mi sie 14.06.04, 12:50
                            Pani.jazz, nie chce Pani z niczego zawracać. A czy mam racje czy nie sama sie
                            Pani kiedys przekona. I ciekaw jestem jak bedzie sie wtedy czul Pani zdrowy
                            rozsadek. A moze nie. Moze sie Pani uda? Kto wie? Kto to wie?
    • agrentowy4321 Re: Astrologia tez moze byc zla??? 09.03.23, 10:10
      Bardzo ambitne zagadnienie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja