Dodaj do ulubionych

Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia

IP: *.toya.net.pl 16.05.12, 20:32
Ponieważ sporo na forum pytań o wróżki, chcę podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami. Byłam u wielu łódzkich wróżek, miałam taką fazę w życiu, że musiałam. To moje subiektywne opinie na ich temat, może ktoś skorzysta, może nie. A może po prostu wyciągniecie wnioski...
Nadmieniam, że ten wątek adresuję do osób naprawdę zainteresowanych, bo je rozumiem i pragnę pomóc. Komentarze typu "co za bzdury", proszę pozostawić dla siebie. Żyjemy w wolnym kraju :)

1. Wróżka Maria - Piotrkowska 21, wizyta 80 zł. Przez ok 45 minut powie niewiele, same ogólniki, duzo mówi w trakcie na temat swoich klientek, ich problemów, o swoim życiu, co bywa irytujące. Niewiele sie sprawdza.

2. Wróżka Małgosia, adres jak wyżej, córka p. Marii. Przemiła i bardzo się stara, ale chaotyczna - przeskakuje z wątku na wątek, jak wyhaczy jakiś problem to drąży kolejnymi dziesięcioma rozkładami kart. W sumie i tak wychodzą same ogólniki. Mnie nic się nie sprawdziło.

3. Wróżka Bernadetta, Piotrkowska 28, wizyta 100 zł. Bardzo miła, wizyta trwa w zależności od ilości pytań. Dużo się sprawdza, niestety nie wszystko. Odradzam kontakt internetowy z tą panią - za wróżbę przez internet płaci się tyle samo, a otrzymuje stek banałów plus "rad" typu proszę się nie przejmować, proszę znaleźć więcej czasu dla siebie itp. Często czas, w którym umiejscawia pewne zdarzenia przesuwa się o parę miesięcy, ale ona tłumaczy to tym, że tak miało być, bo to "nie byl właściwy czas"... Niestety, na te same pytania podczas trzech kolejnych wizyt na przestrzeni roku, potrafi odpowiedzieć zupełnie inaczej (np. mężczyznę "mojego życia" miałam poznać w podróży, w pracy, wśród znajomych... do tej pory nie poznałam , choć "termin" minął pół roku temu :)
Mam mieszane uczucia.

4. Wróżka Angelika, Rzgowska 40, kiedyś Zachodnia, a wcześniej Zielona. Wizyta półgodzinna 40 zł. Chyba najlepsza, u której byłam. Nic nie mówiłam, ona o nic nie wypytywała, a wyciągała takie rzeczy, że byłam w szoku. Jakby siedziała w mojej głowie, czytała w moich myślach. Część się sprawdziła, na resztę czekam, bo przepowiednia obejmuje dwa lata w przód. Jedyny mankament - pani moze wydawać się trochę opryskliwa, po pół godzinie po prostu wyprosiła mnie za drzwi, bo już czekała nowa klientka. A miałam tyle pytań!

5. Wróżka Merkurja, Sprawiedliwa 4. za półtoragodzinną rozmowę 150 zł - analiza horoskopu urodzeniowego, tarot, karty anielskie, wszystko. Pani bardzo wrażliwa, dobrze przygotowana, empatyczna, angażuje się. Jesli ktoś potrzebuje psychoterapii, szczególnie polecam. Można dociec przyczyny wielu swoich problemów itp. Niestety, mam mały niesmak, bo na koniec, na proste pytanie o relacje z dawno niewidzianym znajomym, gadała mi takie głupoty, że aż wstyd (zrozumiała chyba, że byłam z nim w związku, a on mnie porzucil, bzdura) . ale dużo się sprawdziło, mam jeszcze rok na wypełnienie się - lub nie - reszty.

Zdecydowanie odradzam wszelkie reklamujące się wróżki internetowe i smsowe - wyłudzają pieniądze, piszą bzdury, albo oparte na analizie numerologicznej i dacie urodzenia (charakterystyka znaku zodiaku, jak horoskop) albo po prostu wymyślają. Na to samo pytanie zadane w przeciągu dwóch tygodni kilkakrotnie, otrzymałam z 10 różnych odpowiedzi.

To tyle.
Pozdrawiam.

PS. Od jakiegoś czasu nie korzystam już z tzw. "doradztwa życiowego", choć być może kiedyś do niego wrócę... :)





Obserwuj wątek
    • Gość: jalka Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.12, 11:41
      fajne spostrzezenia.
      Ja do pani Buczek Szymanskiej chodzilam,ale niestety nic mi sie nie sprawdzilo. Totalnie mija sie z celem.
      U Pani Malgosi, z Piotrkowskiej 21. bylam4 razy, nie wszystko mi sie sprawdza,albo nie jest w czasie,ale ogolnie duzo mi pomogla w wyprostowaniu problemu i ogarnieciem teamtu, o ktory pytalam.
      Sa niektore sytuacje,ktore nie mialy miejsca, ale to raczej te, o ktore nie pytalam zbyt dosadnie.
      O to co gnebilam pania Malgosie spelnialo mi sie wszystko.
      Mam czasem takie wraznie,jakby bylo lepiej nie zadawac pytan. Pozwolic sie jej wykazac .
      Ma czysta karte, a ja w glowie moge sobie dostosowac wszystko.Jest to trudne,bo gnebia nas pytania. Ale im wiecej tym zaczyna wychodzic kogiel mogiel. P.Maria faktycznie mowi za duzo o problemach klientek. Nie chce przeciez sluchac o czyis problemach jak mam swoje.
      Place, by mnie postawiono kabale i nie chcialabym, by to przekazywano dalej..
      Wrozka Andzelika na Rzgowskiej..hmm..musze sprobowac.
      • kaczucha111 Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 26.01.13, 16:40
        Moje subiektywne spojrzenie na temat łódzkich wróżek:

        1. Merkurja - Byłam u tej Pani w październiku, na tzw. wróżbie łączonej. Pani bardzo miła, wczuwa się w sytuację klienta. Układa horoskop urodzeniowy i to jest chyba najciekawsze. Wróży też z tarota i kart anielskich. Przed wróżbą modli się, ale najpierw spytała, czy mi to nie przeszkadza. Mam wrażenie, że mówi wszystko, bez owijania w bawełnę. Czy jej przepowiednie sprawdzają się? Póki co, trudno powiedzieć, ale może jeszcze jest za wcześnie........... Koszt - 150zł.

        2. Joanna Fortuna - Miałam przyjemność spotkać się z Panią Joanną w Andrzejki. Bardzo ciepła, sympatyczna osoba. Wróżyła z tarota i kart anielskich. Na razie nic mi się nie sprawdziło. Trochę przeszkadzało mi to, że próbowała mnie umoralniać np. jak zapytałam o pewnego zainteresowanego mną żonatego pana, właściwie nie wróżyła, tylko mówiło o tym, żeby sobie złej karmy nie skrobać, bo "on nie pani". Zdziwiło mnie też, że robi rozkład na "co by było, gdyby" - tzn. gdybym w przeszłości postąpiła inaczej, jak by się ułożyło. I oczywiście okazało się, że wybrałam lepiej! Przyznam, że wydało mi się to mało wiarygodne. Koszt - 33zł (podobno była promocja).

        3. Maria Marta - Byłam u Marii Marty, bardzo miła Pani. Mówiła, że teraz wróży już mniej, bo ksiądz nie chce Jej później dać rozgrzeszenia. Wróży z tarota - jak dla mnie wróżba bardzo pozytywna. Trafnie mówiła o obecnej sytuacji, trudnościach, jakie przede mną, ale dała dużo nadziei, że "koło przeznaczenia kręci się we właściwą stronę". Miło spędzony czas. Koszt - 50zł.

        4. Alicja z Retkinii - Byłam niedawno u wróżki Alicji na Retkinii. Nie wiem, czy chodzi o tę samą, ale ta "moja" ma blisko 80 lat. Najpierw przez ponad pół godziny opowiadała o sobie, pokazywała dyplomy, kursy itd. Później mnie "odblokowywała" masując dłonie. Bardzo dużo wypytuje, twierdząc, ze musi sobie wszystko poukładać. Sama wróżba, to karty tradycyjne - 3 rozkłady. Długo patrzy w karty, a mówi raczej niewiele. Więcej o przeszłości, niż o przyszłości. Moim zdaniem brak jej podstawowej (jak dla mnie) umiejętności - nie potrafi dać nadziei, że nawet, jak coś idzie nie tak, będzie lepiej. I coś, co zraziło mnie na maksa - na koniec namawiała mnie na zakup kosmetyków, które rozprowadza. Koszt - 40zł.

        5. Cyganki ze Zgierza - Byłam u jednej i u drugiej. U Żanety przeraził mnie tłum ludzi w korytarzu, u Jarusiowej byłam sama. Obydwie twierdziły, ze do końca ubiegłego roku poznam mężczyznę, z którym się zwiążę na stałe. Jest koniec stycznia i nikogo nie poznałam. Słyszałam o przesunięciu czasowym, ale już raczej w to nie wierzę. Koszt - 20-30zł.

        6. Olga z Cudnego Sklepu - Pani bardzo miła, uśmiechnięta, ale bardzo przeszkadzało mi, że w trakcie spotkania paliła papierosy. Wróży ze zwykłych kart i z tarota. Mówi dużo, trochę poucza (czego nie lubię), ale też zmusza do myślenia. Jak w tym roku zmienię pracę na bardzo dobrze płatną, uznam, że jej wróżby się spełniają. Koszt - 80zł.

        7. Wróżka Angelika - Pani miła, mówiła dużo, ale odnosiłam wrażenie, że oczekuje potwierdzenia swoich słów. Raczej nie sprawdziła się teraźniejszość, więc na przyszłość nie liczę. Koszt - 40zł.

        8. Natalia z Ksawerowa - W trakcie wizyty przeszkadzało mi to, że nie siedziałyśmy przy jednym stole. Pani siedziała przy biurku, a ja z boku w fotelu. Wróżba z tarota i zwykłych kart, jak dla mnie mało optymistyczna. Pani mówi wszystko, bez owijania w bawełnę, raczej na parę lat. Póki co - nic się nie sprawdza. Koszt - 50zł + 10zł na wybraną osobę.

        9. Wróżka Anastazja (ta nieżyjąca niestety) - byłam u Niej na krótko przed Jej śmiercią. Miałam wówczas męża, który mnie zdradzał i malutkie dziecko. Od razu powiedziała, że nie będziemy razem i że będę mieć jeszcze jedno dziecko i jeszcze jednego męża. Po paru latach sytuacja wygląda tak - mam drugie dziecko, ale z mężem się rozwodzę, bo zdradzał mnie ponownie. Drugiego męża na razie nie widać.

        Pozdrawiam
      • Gość: matea po czasie... IP: *.toya.net.pl 17.02.13, 11:37
        Widzisz, problem w tym, że ja mogę pisać tylko za siebie. Subiektywnie i na podstawie tego, co rzeczywiście po czasie sprawdziło się w moim przypadku. Mogę np. napisać, że Merkurja była kompletnym niewypałem, ale tu na forum jest wiele osób nią zachwyconych i zadowolonych ze sprawdzalności jej wróżb...

        Ok, subiektywnie rzecz biorąc:

        - Maria: trafnie przewidziała rozstanie z moim mężem, niestety w niedługim czasie miał pojawić się kolejny, docelowy partner - do dziś (a minęły prawie 3 lata) się nie pojawił. Ja nie wiem, co znaczy "niedługo" wg wróżki Marii, generalnie ta wróżka czasem w kartach nie operuje. Jej sprawdzalność oceniam tak na 40 - 50 %. Kilka faktów się sprawdziło, kilka nie...

        - Małgosia: do tej pory żadna z wróżb się nie sprawdziła. Wróżka podaje czas w przybliżeniu i u mnie np. 2 lata temu odnośnie pewnego zdarzenia podawała czas "do 8 miesięcy", po pół roku "do pół roku", a za jakiś czas znów "do ośmiu miesięcy"... i minęło juz znacznie więcej czasu, zatem wróżba jak kulą w płot.

        - Bernadetta: jej sprawdzalnośc ocenilabym na jakieś 60 - 70 %. Przwidziała duzo szczegółów odnośnie przyszłości, które miały miejsce, takie niby mało istotne, a jednak pomogły np. jeśli zmienię adwokata podczas sprawy rozwodowej na mężczyznę, to wygram, w przeciwnym razie będą problemy. Po długich wahaniach tak zrobiłam i bylo tak jak wróżka mówiła. Sporo takich krótkich, konkretnych przepowiedni na najbliższy czas się sprawdziło (ja zadawałam pytania, ona odpowiadała). Natomiast B. ma problem z umiejscowieniem faktów w czasie - kompletnie nie trafia. Nawet jeśli ten czas to "do dwóch lat". Po dwóch latach nic z tego...

        - Angelika: kompletna klapa, nic się nie sprawdziło, żadne, nawet najmniejsze "fakty" z przepowiedni nie miały miejsca w moim zyciu

        - Merkurja: zupełny niewypał, największe moje rozczarowanie. Według jej słów na wiosnę powinnam szykować się do ślubu, niestety tak nie jest :) narzeczonego też póki co brak :)

        Nie oceniam tych wróżek, po prostu podaję fakty - jak było w moim przypadku.

        Naprawdę nie wiem, którą z tych wróżek mogłabym polecić, chyba żadną :0 U p. Niestraty nie byłam, od kilku miesięcy nie chodzę do wróżek, jakoś za bardzo sie rozczarowałam i rację ma jedna z forumowiczek, że to niestety kupa kasy... Z perspektywy trochę mi jej szkoda (kasy).
        Może nie trafiłam na "swoją" wróżkę, może jestem typem osoby "opornej" na wróżby :)

        Pozdrawiam :)
    • Gość: Pati Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia IP: *.149.11.109.rev.sfr.net 27.03.13, 13:29
      Ja korzystam z uslug p.Malgosi z piotrkowskiej i jestem zadowolona.
      Co pol roku odwiedzam ja i dzieki niej uchronilam sie od beznadziejnych mezczyzn. To ona rozniez przepowiedziala mi obecnego partnera..malo tego..bylam u wrozki p.Buczek-Szymanskiej,ktora powiedziala mi ze zdam egzamin,ktorego nie zdalam i o ktorym powiedziala mi P.Malgosia,ze nie zdam,gdyz nie jest to moj czas..od 2 lat korzystam z wrozb Malgosi i jestem jej wdzieczna za ostrzezenia.
      • niedorzecznosci Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 07.04.16, 18:48
        Jasne... :-). To chyba sama Andżelika napisała he he he. Jest beznadziejna. Odgrywa psycholożkę, prawniczkę i przede wszystkim gwiazdę magii :-). Ale na pewno nie wróży!!!! Gada wierutne bzdury! Moją mamę napuszczała na kogoś w rodzinie! Masakra! I nic, kompletnie nic nie zgadzało się z teraźniejszością, więc w ogóle nie przywiązuję wagi do tego co powiedziała o rzekomej przyszłości. A o przeszłości w ogóle nie mówiła. Nic konkretnego nie powiedziała, same ogólniki. Podam Wam dziewczyny jeden z przykładów, żebyście nie traciły pieniędzy. Np. powiedziała mi, że żadnych chorób nie widzi, mam sobie zbadać hormony :):):). Jestem po 40-stce (co niestety widać :)), więc oczywiste jest, że trzeba sobie te hormony zbadać :). A w rzeczywistości mam 2 poważne choroby i to też był powód, że się do niej udałam, żeby mi powiedziała co z tym dalej będzie. Przez całą wróżbę czekała, żeby coś jej o sobie powiedzieć albo wręcz zadawała pytania, żeby iść w tym kierunku. A już dowodem na jej brak umiejętności w tej dziedzinie nich będzie fakt, że w przeciągu krótkiego czasu była u niej moja mama, jak wspomniałam, i mówiła nam o tej samej osobie zupełnie coś przeciwnego! Szkoda czasu! I pieniędzy! Pozdrawiam :-)
    • alchemiia Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 16.05.14, 09:17
      Byłam u Angeliki, sporo prawdy powiedziała o mojej teraźniejszości. W zasadzie wszystko rzeczywiście tak jak jest. Nie to było jednak istotne. Przepowiedziała mi coś co ma się zdarzyć w najbliższjej przyszłości, coś w co absolutnie nie wierzę, na ten moment wydaje się niemożliwe. Przyszłam do niej tak naprawde tylko z tym jednym pytaniem (podświadomie wiedząc, że i tak jest już za późno - jak wiadomo tonący brzytwy się chwyta).
      Jeśli sie sprawdzi na pewno napiszę.
      Powiedziała jeszcze o kilku sprawach. Zobaczymy.
      Wyszłam oszołomiona, nie zadałam kilku pytań, które powinnam.
      Cały czas zastanawiam się nad tą najwazniejszą dla mnie kwestią, a może chciała mnie tylko pocieszyć....? Na pewno dodała mi skrzydeł, przez pierwsze dni fruwałam nad ziemią. A potem pomyślałam, że to chyba moja naiwność.
      Zobaczymy....
      • mehlberg.a Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 16.01.15, 20:20
        alchemiia napisała:

        > Byłam u Angeliki, sporo prawdy powiedziała o mojej teraźniejszości. W zasadzie
        > wszystko rzeczywiście tak jak jest. Nie to było jednak istotne. Przepowiedziała
        > mi coś co ma się zdarzyć w najbliższjej przyszłości, coś w co absolutnie nie w
        > ierzę, na ten moment wydaje się niemożliwe. Przyszłam do niej tak naprawde tylk
        > o z tym jednym pytaniem (podświadomie wiedząc, że i tak jest już za późno - jak
        > wiadomo tonący brzytwy się chwyta).
        > Jeśli sie sprawdzi na pewno napiszę.
        > Powiedziała jeszcze o kilku sprawach. Zobaczymy.
        > Wyszłam oszołomiona, nie zadałam kilku pytań, które powinnam.
        > Cały czas zastanawiam się nad tą najwazniejszą dla mnie kwestią, a może chciała
        > mnie tylko pocieszyć....? Na pewno dodała mi skrzydeł, przez pierwsze dni fruw
        > ałam nad ziemią. A potem pomyślałam, że to chyba moja naiwność.
        > Zobaczymy....
        Witam jestem teraz w dosc smutnej sytuacji wiec moze wróżka mi pomoże czy moge prosic o kontakt i adres do Angeliki z gory dziekuje i pozdrawiam
    • monikalee Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 03.06.14, 09:19
      Witam
      Jestem bardzo w bardzo trudnej sytuacji i rodzinnie i zawodowo, mam długi nie na swoje życzenie malutkie dzieci ...ale dość o mnie poszłam do Pani NAtaliji z Ksawerowa chyba szukałam pocieszenia i je otrzymałam nie koloryzowała mówiła że będzie trudno mówiła o mojej samotności ale jednoczenie mówiła co zrobić aby się przed niektórymi błędami ustrzec i za każdym razem mówiłam sobie " to nie możliwe że tak się stanie" a potem małą rację. Dziś chodzę z wieloma jeszcze problemami, nie omijają mnie ale wiem na co uważać. Dodatkowo śmiać mi się chce bo czasem myślę sobie to niemożliwe kiedy słyszę co mnie np. miłego spotka uśmiecham się pod nosem i nie przyjmuje do wiadomości a potem wszystko się sprawdza.
      Polecam również mamę Pani NAtaliji wróży z ręki, u mnie wróżby na przyszłość wychodzą dobre wręcz wspaniałe bo wielka część np. budowa domu była moim marzeniem od dawna i czekam na ich spełnienie.
      obie kobiety wyrozumiałe, nie oceniają czasem tylko Pani Natalia postawi do pionu ale robi to z wielkim wyczuciem.
      Dodatkowym atutem jest cena 50 zł + 10 zł rozłożenie kart na każdą wybraną osobę. Mnie to pozwala na częstsze wizyty szczególnie jak jestem w sytuacji podbramkowej lub na rozdrożu a od ponad 10 msc taka sytuacja niestety trwa ;-(
      Ponieważ ja wzięłam nr. tel z jakiegoś forum więc myślę że nie będzie problemu jak podam nr. 518384911.
      Polecam koniecznie udać się do obu Pań, mama Pani NAtali jeszcze nie wyjechała na Ukrainę więc jest okazja.
      Jeśi ktoś chce poznać moją historię i w jaki sposób pomogła mi Wróżka zapraszam na priv: moniklee@o2.pl
      • abianka27 Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 12.09.14, 13:30
        Witam,
        ja też podzielę się swoim zdaniem z wizyt u wróżek.
        Byłam u p. Grażyny Niestraty (karty klasyczne 50 zł ok pół godz. ) jakiś czas temu , niestety nic się nie sprawdziło. Przeszkadzało mi, że pani paliła papierosy w mojej obecności.

        Byłam u obu cyganek w Zgierzu, trzeba ich dobrze słuchać żeby coś zrozumieć, krótka wizyta, kolejki (karty klasyczne rozkład jednym ciągiem i cały czas mówienie wizyta około 4 minuty 20, 30 zł). Sprawdziła się jedna sytuacja u tej przy placu.

        Byłam u Olgi z cudownego sklepu, też paliła papierosy i wybałuszała oczy, oceniała mnie ogólnie niezbyt miłe wrażenie (karty klasyczne i tarot 80 zł około pół godz. ) nastraszyła mnie, na szczęście nic się nie sprawdziło.

        Byłam u Angeliki na ul. Rzgowskiej ( 40 zł 40 min). karty klasyczne i tarot) bardzo dużo się sprawdziło dlatego kilka razy. Bardzo inteligentna, empatyczna, zrównoważona i kulturalna kobieta. Pali papierosy ale nie przy wróżbie i kliencie. Mówi sama z rozkładu, odpowiada na zadane pytania, wróży ze zdjęcia. Ma swój salonik z klimatem. Polecam

        Byłam u Eulalii na Widzewie (100 zł za godz. karty klasyczne i tarot, horoskop, wahadełko). Bardzo mądra, doświadczona i sprawiedliwa kobieta. Sama mówi z rozkładu i odpowiada na zadawane pytania. Wszystko się sprawdziło w 100 % określa bardzo dobrze czas wydarzeń i wiele szczegółów np choroby. Przyjmuje w mieszkaniu ale miło i intymnie. Polecam
    • elle59 Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 30.07.15, 22:03
      Byłam u wrózki Andzeliki.na ul Rzgowskiej. Totalna porażka,pani w sumie ogolnikowo wrozyła.Jak swierdziła ,za pierwszym razem rozkłada tak karty. yle ,że ja nie chodze do wróżek codziennie .Poszłam z ciekawości. Nastepnym razem poszłam..do jej uczennicy,czyli pani ktora tez siedzi w gabinecie i wrózy.Tam woogle nic sie nie dowiedziałam.mało tego p.Andzelika..ktora była przy tym ..pospieszała mówiąc ,że klientka czeka.. gdy wyszłam nikogo nie było....zupełnie nie polecam. N a tym etapie skonczylam z wrozbami....
    • abianka27 Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 25.10.17, 13:24
      Super że opisałaś swoje spostrzeżenia, zawsze warto zobaczyć jak inni postrzegają takie sprawy. Na jeden punkt 4. mogę się wypowiedzieć bo sama korzystałam i podobnie oceniam. Dla mnie też jest mało czasu chciałabym jak najwięcej się dowiedzieć ale rzeczywiście wróżba trwa pół godziny. W sumie jak przeanalizowałam to jest wystarczający czas dla obu stron.
    • sandrahsjks Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 02.11.17, 10:23
      Witam, ja byłam u wrozki cyganki ze Zgierza (nie wiem jak się nazywa) poszłam do niej miesiąc po miesiącu z ciekawości zeby sprawdzić czy powie to samo- w ogóle jej wróżby obejmują chyba tylko miesiąc ponieważ na początku mówi - co się stanie co ma być w miesiącu. Na drugiej wizycie powiedziała mi zupeeeeelnie coś innego niż na pierwszej, dosłownie wszystko się zmieniło jak w kalejdoskopie. Czy to jest możliwe ?
    • wzrastajacasila Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 09.10.18, 17:10
      Witam, ponieważ opinie z tego wątku pomogły mi w znalezieniu dobrego doradztwa kiedy tego potrzebowałam, chcę się odwdzięczyć dodając swoje spostrzeżenia, może też kiedyś komuś pomogą. Zanim jednak przejdę do opisywania moich doświadczeń i spostrzeżeń na temat poszczególnych wróżek chcę dodać jedno oczywiste, ale ważne stwierdzenie, że nikt nie ma 100% sprawdzalności, bo życie jest zbyt zawiłą matnią zdarzeń, żeby je wszystkie dobrze odczytać. Są natomiast wróżki, które mają wysoką sprawdzalność :-) Poniżej moje spostrzeżenia na temat wróżek z których do tej pory korzystałam:

      Eulalia Pogońska – bardzo dobrze określa czas, podaje sporo szczegółów. Na początku wydawało mi się, że plecie bzdury, ale sprawy potoczyły się tak jak jak mówiła. Minusem jest to, że niektóre szczegóły wykluczają się nawzajem, więc trzeba patrzeć na wróżbę zdroworozsądkowo, natomiast nie jest to specjalnie częste i jej sprawdzalność oceniam na 90%. Nie jestem przekonana co do sprawdzalności jej wahadełka, ale to jeszcze będę miała okazje zweryfikować, z kart za to czyta bardzo szczegółowo, tarot i klasyczne, tak jak kilka osób wcześniej wspominało. Muszę też dodać, że jest bezpośrednia, ale kulturalna i etyczna babka. Swoje lata już ma, więc mądrość życiową też.

      Raissa Hau – też z Łodzi, ale wróży chyba tylko online. Sprawdzalność jej wróżb oceniam podobnie jak Eulali, podaje sporo szczegółów, również tarot i karty klasyczne. Co dziwne z tarota wróży tylko z arkan wielkiech, ale najważniejsze, że się sprawdza :-) Młoda osoba, twierdzi, że nie uczyła się kart, bo odziedziczyła talent i rzeczywiście widać to po jej wróżbach, że opowiadanie o przyszłości przychodzi jej łatwo. Jest bardzo cierpliwa, sporo ją męczyłam i cierpliwie odpowiadała na moje pytania. Najwiekszym minusem jest czas, najlepiej mnożyć przez dwa. Sprawy o które pytałam miały wydarzyć sie za 3 miesiące, a wydarzyły się za poł roku. Jeśli zależy nam na tym kiedy dana rzecz się wydarzy radzę poprosić, żeby postawiła karty miesiącami i sprawdziła w którym miesiącu dana sytuacja się pokaże.

      Joanna Wiśniewska – kiedyś wróżyła w Łodzi w jakiejś księgarni, ale teraz chyba głównie na swoim kanale na youtube. Z największych zalet wymienię czas, chodź też nie zawsze się sprawdza i raczej nie na takim poziomie jak u Eulali. Mam dylemat jak tutaj ocenić sprawdzalność wróżb, bo były sytuacje, że sporo się sprawdzało, a były też takie, że kompletnie nic. Na pewno nie podaje tyle szczegółów jak Eulalia czy Raissa, raczej wróżba ogólna, no i różnie z nastawieniem do klienta bywa, zdarzają się niemiłe uwagi, chociaż mnie to nie ruszało, bo najważniejszy był dla mnie przekaz z kart. Jak ktoś ma mały dylemat i szybko potrzebuje odpowiedzi to polecam zadać pytanie na youtube, bo koszt jest niewielki i bardzo dba o anonimowość, więc bez obaw, mimo że film będzie dostępny na kanale.

      Cyganki ze Zgierza – hmm też kiedyś korzystałam i niestety mało się sprawdziło, a właściwie to chyba nic do tej pory.

      To tyle z moich łódzkich przygód :-) Jeszcze raz dziękuję, szczególnie matei za założenie tego wątku oraz osobom, które pisały o sprawdzalności czasu u Eulali, bo na znalezieniu takiej osoby najbardziej mi zależało. Na razie nie zamierzam korzystać z wróżb, bo nie chcę wiedzieć za dużo, ale pare spraw o których wspominały Eulalia i Raissa ma się jeszcze realizować w przyszłości, więc może za jakiś czas dorzucę jeszcze kilka spostrzeżeń :-)
    • lodziankaa Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 08.03.19, 20:51
      To może i ja opowiem o swoich "przygodach" (chociaż korzystałam na żywo z porad wróżek zaledwie dwa razy - bo tych telefonicznych nie liczę):
      1. Cyganka ze Zgierza (nie wiem, jak się nazywa, ale domek od ulicy) - nasłuchałam się tylu fantastycznych opinii, że od długiego czasu czułam po prostu potrzebę się do niej udać. Wyszłam mega mega mega zawiedziona... Gadała bzdury, które mówi każdemu "dobre serduszko miałaś, ludziom za bardzo ufałaś"... Albo niby to sypanie imionami... Ok, sypie, ale każdy zna jakiegoś Tomka/Piotrka/Anię :D Jakie to szczęście mnie ma nie spotkać, jak to ja źle w pracy nie miałam - banały, które pasują do każdego! - nic się nie sprawdziło, bierze "co łaska", ja dałam 20, albo 30 zł.

      2. Wróżka Angelika - dobra wróżka. Co mnie do niej przekonało - bardzo trafnie i KONKRETNIE wypowiedziała się, co do mojej przeszłości (to były rzeczy, których nie można tak od czapy przypasować, to były baaardzo konkretne rzeczy) - a dla mnie to wyznacznik. Co do teraźniejszości - miała rację. Co do przyszłości - zobaczymy, ale jestem dobrej myśli. :) Wyłapywała w międzyczasie różne rzeczy dotyczące rodziny i jej przyszłości. Podawała szczegóły, które dokładnie się zgadzały u mnie (dokładnie!). Wyszłam od niej naładowana pozytywną energią i totalnie nie przez to, że obiecała mi gruszki na wierzbie, bo tak nie było. Warto - koszt 50 zł.
    • laurabutter Re: Wróżki w Łodzi - moje spostrzeżenia 11.03.19, 12:16
      Nie jestem wróżką, która chce naciągnąć na pieniądze ale pomóc. Opinie ludzi zawsze będą podzielone co do rzetelności wróżek, ale ja podchodzę do wróżb rzetelnie i poważnie.
      Oferuję rozkład kart Tarota, aby rozwiać wszystkie wątpliwości Klienta, a także przedstawiam obszerny opis na najbliższe miesiące, w odniesieniu do wszystkich sfer. Staram się odpowiedzieć bardzo rzeczowo na każde pytanie.

      E-mail: laurabutter@wp.pl
      • olek13 Rzetelnie i poważnie? 11.03.19, 17:01
        Gdybyś była rzetelna, to nie opowiadałabyś bajek o wróżeniu. Gdybyś była poważna i odpowiedzialna, nie sprzedawałabyś naiwnym ludziom kitu. Zatem nie ściemniaj, bo to jest żałosne.
        • spotkania_z_tarotem Re: Rzetelnie i poważnie? 11.03.19, 19:00
          olek13 napisał:

          > Gdybyś była rzetelna, to nie opowiadałabyś bajek o wróżeniu. Gdybyś była poważn
          > a i odpowiedzialna, nie sprzedawałabyś naiwnym ludziom kitu. Zatem nie ściemnia
          > j, bo to jest żałosne.

          Olek. Skoro to żałosne to co właściwie robisz na tym forum? Czujesz misję uświadamiania naiwnych ludzi? Przecież to nie naiwność pcha ludzi w stronę wróżb, tylko chęć zmierzenia się z tym, co nieznane. Ludzie chodzą do psychoterapeutów i efekty też są różne. Czasem rezultaty są wspaniałe, czasem nie. Wszystko zależy od zainteresowanego. Tarot jest narzędziem terapeutycznym. Poczytaj więcej o tych kartach, dotrzyj do teorii Carla Gustava Younga, idź choć raz do dobrej wróżki, a dopiero potem krytykuj.
          • olek13 Re: Rzetelnie i poważnie? 11.03.19, 20:20
            spotkania_z_tarotem napisała:

            > Przecież to nie naiwność pcha ludzi w stronę wróżb, tylko chęć zmierzenia się z tym,
            > co nieznane.

            Nieprawda.
            Ludzie chodzą do wróżek, bo:
            - są zdesperowani, nie potrafiąc osiągnąć upragnionego celu,
            - nie potrafią podjąć decyzji,
            - są przekonani o braku kontroli nad swoim życiem,
            - nie chcą się zmierzyć z rzeczywistością.
            Zwykle się to wiąże/wynika z deficytów samooceny. A wróżka koniec końców klientowi powie to, co on chce usłyszeć. I tyle.
            Jeśli coś z powyższego ma cechy terapeutyczne, to ja jestem księżną Kentu.
            Pomijam przy tym, że wszystkie porady z kart, gwiazd itp. mają walor opowieści wyssanych z palca.
            Ezoteryczne wymysły Junga nie znalazły najmniejszego potwierdzenia mimo jego fascynacji postępami fizyki (np. kwantowej), które usiłował jakoś wpleść w swoje nieziemskie hipotezy (co i teraz próbują robić różni popaprańcy).
            Argument o pójściu do dobrej wróżki jest całkiem zabawny zważywszy, że nic o mnie nie wiesz. Może to ja jestem dobrą wróżką, do której inni przychodzą, tylko co z tego?
            Żałosne jest, że ludzie wierzą w bajki, a spryciarze czerpią z tego zyski. Nie licz na to, że nie będę tego krytykował.
            • spotkania_z_tarotem Re: Rzetelnie i poważnie? 11.03.19, 20:37
              olek13 napisał:

              > Nie licz na to, że nie będę tego krytykował.

              Ależ wcale na to nie liczę. Uważam jednak, że korzyść z pójścia do DOBREJ wróżki jest o wiele większa, niż z miliona usług na rynku, które są legalne i bardzo szkodliwe, za to agresywnie reklamowane. Są to wszelkiego typu szybkie pożyczki, usługi doradców finansowych itp. itd, nie mówiąc już o olbrzymiej ilości niepotrzebnych nikomu produktów typu "szczoteczka soniczna", "krem ze ślimaka" itp. itd., które ludzie bezmyślnie kupują nie zastanawiając się, czy te rzeczy naprawdę mają jakąś wartość. Każdy za to potrzebuje czasem uwagi, takiej stuprocentowej. I dobra wróżka to powinna klientowi dać plus dobrze położone karty. Tarot to nie zaklęcia, czy uroki. To życie w obrazkach. Ile w rozkładach prawdy o przyszłości? Tyle, ile intuicji i mądrości ma dobra wróżka. Wiele spraw na świecie już jest zdeterminowanych i sporo można wyczytać z kart. Nie jest to wiedza tajemna, tylko mądrość i intuicja. Plus... szczypta dobrej magii. Czym bez niej byłby nasz świat? Pustynią logiki bez ludzkiej twarzy.
              • olek13 Re: Rzetelnie i poważnie? 11.03.19, 22:01
                Zgadzam się, że często ludzie potrzebują uwagi, wysłuchania, wsparcia. Bywa i tak, że nie ma kogoś bliskiego, kto tę rolę może przyjąć, a bywa też tak, że nie ma się ochoty na nikogo bliskiego w roli powiernika. Ale...
                Nie istnieje żadna intuicja, pozwalająca przewidzieć przyszłość. Są tylko szanse i trafienia bądź pudła. Taka intuicja to ułuda, w którą chcą niektórzy wierzyć. Może tak jest niektórym łatwiej, ale czy uczciwe jest utwierdzanie kogoś w takiej wierze i czerpanie z tego zysków?
                Świat jest wystarczająco bogaty i piękny bez magii. Więcej - z magią byłby nieznośny i odbierany jako jeszcze bardziej niesprawiedliwy, dający niektórym nieuprawnione przewagi. Logika w niczym nie ogranicza ani świata, ani postrzegania go. Logika pozwala go poznawać, dochodzić prawdy. Potwierdzi to każdy, kto podejmie choć minimalny wysiłek odkrywania rzeczywistości. Jaka zatem jest korzyść w tworzeniu fantazmatów, mających imitować rzeczywistość? Po co uciekać od niej w imaginacje? I tak zwykle w końcu przychodzi płacić rachunek za niewykorzystanie szans, jakie dają racjonalne działania.
                • spotkania_z_tarotem Re: Rzetelnie i poważnie? 12.03.19, 08:47
                  olek13 napisał:

                  > Może tak jest niektórym łatwiej, ale czy uczciwe jest utwierdzanie kogoś w t
                  > akiej wierze i czerpanie z tego zysków?

                  Jeśli samemu nie ma się takiej wiary to zdecydowanie jest to nieuczciwe.

                  > Jaka zatem jest korzyść w tworzeniu fantazmatów, mających imitować rzeczywistość? Po co uciekać od niej w imaginacje?

                  Na to pytanie odpowiedział już Albert Einstein: "Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie."

                  > I tak zwykle w końcu przychodzi płacić rachunek za niewykorzystanie szans, jakie dają racjonalne działania.

                  Z tym się zgadzam. Zauważ jednak, że samo racjonalne działanie, bez głębszej motywacji jest drogą donikąd i nierzadko prowadzi do depresji, albo frustracji. Postanowienie: "chcę więcej zarabiać", czy "chcę pozbyć się kłopotów" to nie jest postanowienie dotyczące celu, tylko zdobycia narzędzi. To, co naprawdę daje ludziom szczęście jest ulotne i nieuchwytne: jest to miłość i poczucie sprawczości. I nawet jeśli człowiek czasem nie umie tego sprecyzować to zawsze chodzi mu o te właśnie wartości. Nie da się ich zmierzyć, ani logicznie wytłumaczyć, dlatego ludzie się często gubią na swojej drodze życiowej. Wtedy może pomóc terapeuta, albo tarocista. Żeby nauczyć się całej symboliki Tarota trzeba dużego doświadczenia życiowego. Moim zdaniem co najmniej trzeba mieć 40 lat, bo wtedy wyostrza się intuicja i człowiek inaczej zaczyna patrzeć na świat. Byłam racjonalną ateistką, ale to się zmieniło odkąd wyostrzyła mi się intuicja. Takie jest moje doświadczenie i racjonalnie patrząc na to, co mi się przytrafiło nie mogę inaczej interpretować świata niż właśnie w ten sposób. Przy czym trzeba pamiętać, że Tarot nie "wróży" ani numerów lotto, ani bruneta wieczorową porą. Tarot pokazuje w swoich symbolach sytuację, o którą się go pyta. Dlaczego nie jest to przypadkowa kombinacja? Nie wiem. Po prostu nie jest.
                  • olek13 Re: Rzetelnie i poważnie? 12.03.19, 09:25
                    spotkania_z_tarotem napisała:

                    > Jeśli samemu nie ma się takiej wiary to zdecydowanie jest to nieuczciwe.
                    A co z uczciwością wróżki wobec siebie samej? Która wróżka uczciwie i obiektywnie zweryfikowała swoje rzekome talenty? Lepiej jest się zakłamywać, że się takowe posiada?

                    > Na to pytanie odpowiedział już Albert Einstein: "Logika zaprowadzi cię z punktu
                    > A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie."
                    Może i tak powiedział, tyle że to mocno chybiony argument. Einstein użył wyobraźni w celu budowania modelu, który rzetelnie zweryfikował i dowiódł jego poprawności. Która wróżka taki dowód przeprowadziła?

                    Tarot niczego nie pokazuje. To wyobraźnia tworzy obrazy na podstawie doświadczeń, oczekiwań i emocji. Intuicja zaś prowadzi na manowce w obszarach, w których brakuje wiedzy. Znowu Einstein jest dobrym przykładem: jego intuicja się sprawdziła, bo miał wiedzę o tym, co jest możliwe i przy tym potrafił wyjść poza ograniczające schematy.
                    Wróżki tkwią w schematach swoich przekonań i wiary, zatem niczego nie odkryją, nie mówiąc już o tym, że mechanizmy obronne nie pozwalają im dostrzegać swoich błędów. I tak pogrążają się w myślowym regresie, osładzając to sosem duchowości i cudowności. A rzeczywistość skrzeczy...

                    • spotkania_z_tarotem Re: Rzetelnie i poważnie? 13.03.19, 11:00
                      olek13 napisał:

                      > A co z uczciwością wróżki wobec siebie samej? Która wróżka uczciwie i obiektywn
                      > ie zweryfikowała swoje rzekome talenty?

                      Ja. Choć nie nazywam siebie wróżką, jestem tarocistką, a moją dewizą jest: "po pierwsze nie szkodzić". Wielu osobom pomogłam pozbierać się w życiu i to jest bardzo wymierna i obiektywna wartość.

                      > Może i tak powiedział, tyle że to mocno chybiony argument. Einstein użył wyobra
                      > źni w celu budowania modelu, który rzetelnie zweryfikował i dowiódł jego popraw
                      > ności. Która wróżka taki dowód przeprowadziła?

                      Nie przeprowadza się dowodów poprawności ludzkich wyborów, postępowania, czy zachowania. Miarą jest szczęście człowieka.

                      > Intuicja zaś prowadzi na manowce w obszarach, w których
                      > brakuje wiedzy. Znowu Einstein jest dobrym przykładem: jego intuicja się sprawd
                      > ziła, bo miał wiedzę o tym, co jest możliwe i przy tym potrafił wyjść poza ogra
                      > niczające schematy.

                      "Intuicja", która prowadzi na manowce nie jest zatem prawdziwą intuicją.
                      • olek13 Re: Rzetelnie i poważnie? 13.03.19, 12:24
                        Jasne. "Wielu osobom pomogłam", "Nie przeprowadza się dowodów poprawności ludzkich wyborów, postępowania, czy zachowania."
                        Stary, ograny schemat wykręcania się.
                        Otóż nieprawdą jest, że nie da się zweryfikować takich rzeczy. Da się, to kwestia metodologii, wysiłku i uczciwości właśnie. Dobrą analogią jest badanie skuteczności środków farmakologicznych: podwójnie ślepa próba, opracowanie statystyczne, metaanalizy itd. Wyniki są wiarygodne.
                        No ale lepiej mówić "nie da się" i dalej zarabiać, sprzedając tę maść na szczury...
                        "Prawdziwa intuicja" to coś innego, niż po prostu intuicja? I oczywiście Ty to posiadasz..?
                        Powtórzę: intuicja bazuje na wiedzy, doświaczeniu. Innymi słowy: opiera się na posiadanych informacjach. Mogą to też być informacje w obszarze nieświadomości, ale są realne i nabyte. Rodzajem takich informacjami są także schematy poznawcze, które potrafią zwieść np. przy ocenie pierwszy raz widzianej osoby. I nie ma w tym żadnych czarów ani cudów, jak jasnowidzenia bądź telepatie. To bzdury, co wielokrotnie wykazano.
                        No ale jeśli potrafisz udowodnić posiadanie nieomylnej "prawdziwej intuicji", to chętnie zapoznam się z dowodami. Podpowiem: solenne zapewnienia takimi dowodami nie są.
                        Nie neguję, że pomogłaś wielu ludziom. Ale stanowczo twierdzę, że nie posiadasz żadnych nadprzyrodzonych zdolności. Tylko tak sobie wierzysz i z tej wiary nie zrezygnujesz. Zgadnij dlaczego?
                        Równie dobrze albo i lepiej pomagać potrafią też zwyczajni ludzie, nie tacy wyjątkowi jak Ty...
                        • camaretto Re: Rzetelnie i poważnie? 26.07.21, 08:23
                          Olku , ja NIE posiadając "żadnych nadprzyrodzonych zdolności" - choć je zweryfikowałam rzemieślniczo, jako healerka czy radiestetka jestem w ESP "dobra" no i znana "w środowisku "... NIE posiadając zatem nic prócz możliwości rozmowy, choć krótkiej z "obiektem troski "nierzadko partnerskiej i przyjacielskiej,np. przy "ostrej anoreksji" - wyprowadziłam już parę osób indywidualnie ze stanu "odlotu" i nakrawędzi życia i śmierci. Ale WIEDZIAŁAM skąd ..nie wiem, na "czuja" może - a może to było jasnowidzenie - nic mnie to nie obchodzi - że anorektyk się np. do mnie już nigdy nie odezwie - po prostu"mina psychiczna" była zbyt duża.Ale następnego dnia po rozmowie zaczęła jeść.Nie powiem nigdy, co powiedziałam, bo to tajemnica, dość że zaczęło się "dziać", a miesiąc...wszyscy prosili i nic.Innym razem ...opisałam i TO właśnie byłoby moim celem - wzięłam ją na "karcianą psychoterapię domową " , na odlocie kompletnie niezauważana osoba,miała "jeszcze jedną szansę". Skorzystała, odrzucenie było widoczne, supermen nie pojawił się więcej, choć dał w końcu znak życia per sms."Trzymał ją" tak niestety,dość długo. Depresja z ostrym przebiegiem, prawdopodobnie normalnie trudna do uratowania bez leków. Tymczasem,z naszą pomocą grupową ,udało się, chociaż kosztowało to parę miesięcy, zanim biedaczka "wróciła do siebie". Nie mówię ,że sąsiada to nic nie kosztowało, a za kumpla wiele osób by jeszcze dopłaciło.
                          Następnych paru zebrałam jak w "kocie Bobie" ze stanu popijaku albo swear narkomanii. spod drzwi. Na szczęście jeszcze żywych, bo już szły "złote strzały". Zaczęło się od faktum że na wrzaski psychologa rodziny wyrzuciły ich z domu. Nie będę nic, mówić, u mnie sprawa była o wiele prostsza, wystarczyła gadka przyjaciółki i już mnie psycholerycznie wyleczyło z ...jąkania tymczasowego, grupka znajomków doprowadziła mnie do stanu autoagresji w mig. Podać jeszcze parę przykładów twojej "pseudologiki"?
                          Ona również pomaga, ale ja wolę taką z muzyką i obrazkami,bo jestem artystą od ...;D stulecia chyba, zaczęłam śpiewać jeszcze w mały dzieciństwie. Taki talent, a na żarciepomogłaakurat ... nie będę mówić ale logika.
                          I wszystko to robili "zwyczajni ludzie" ale na dnie , w społecznym braku porządku, leżcy na ulicy,śpiący na schodach,albo w warsztatach u siebie w pracy . Jeszcze chcesz przykładów dna ?
                          Bo znając życie prywatne wielu osób niewielu "kończy" u psychologa czy - nawet u lejkarza. A pomoże czasami miła mała rozmowa z kumplem,nawet psychologowi. Lejkarz natomiast swoją farmacją nawet i zaszkodzić może.
                          Przesadzasz, olku , powiem po prostu.
                          DNO. Nie tworz sytuacji ostrych, to zostawiącię żew spokoju, bo pchasz wszystko pod górkę,choć nie bardzo wiadomo po co ci to tutaj, w końcu to ICH forum, nie pana "logika". Jestem akurat uzdolniona matematycznie, i patrzeć na "to" nie mogę, NIE jest to poziom Harwardu. No, ale po technikum "wie " się zapewne dużo więcej niż na uniwerku. po wykładach ze statystyki i algebry matematycznej. A to dopiero początek, nie mówiąc nic o starożytnych filozofach...:D
                          NIKt tu nie jest nieomylny,natomiast z wróżbami eksperymentują wszyscy Szczerze natomiast odradzam "wymądrzanie się"...;D
                          • olek13 Re: Rzetelnie i poważnie? 01.08.21, 10:45
                            Taki długi wpis, a w nim nic nowego.
                            Bo co z tego, że da się niekiedy wpłynąć na drugiego człowieka? To kwestia dozy empatii, wnikliwej obserwacji, umiejętności wywoływania emocji (manipulacji?), zastosowania sprytnej erystyki, trafienia na podatny grunt we właściwym momencie.
                            Jeśli to ma być dowód na "cudowne" talenty, to przepraszam - tylko dla mało kumatych.
                            Urocze jest też to sprzeczne samo w sobie ..."ja NIE posiadając "żadnych nadprzyrodzonych zdolności" - choć je zweryfikowałam rzemieślniczo"...
                            Nawet nie wiesz, że pleciesz głupstwa, opowiadając o jakiejś "weryfikacji". Nie rozumiesz, że utwierdzanie się w swojej wierze, to nie żadna "weryfikacja", no ale skąd masz to wiedzieć..?
                            Odradzanie wymądrzania się jest słuszne. Zastosuj tę radę wobec siebie. Ale jeśli już musisz - pokaż bezsporne dowody (o ile zrozumiesz, czym one są).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka