Tarot.Tajemnica kart.

IP: *.citymedia.pl 23.06.04, 10:07
Duzo czytałam na temat kart Tarota.Chciałabym poznać opinie na temat tych
kart, ich tajemnicy. Jakie Macie własne doświadczenia.Wiem,ze temat pewnie
jest oklepany, ale Tarota poznaje się przecież przez całe zycie i ciągle od
nowa.
Pozdrawiam
    • Gość: Gość Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: 217.153.60.* 23.06.04, 11:30
      Moje doświadczenia z Tarotem były raczej nieciekawe, osobiście uważam te karty
      za dzieło szatana. To są moje osobiste odczucia i jeśli ich jeszcze nie
      używałaś to odradzam. Ostatnie 5 lat mojego życia zwiazane było z tarotem.
      Wróżyłam innym i sobie, i w tych wróżbach upatruje swoje nieszczęścia życiowe.
      Uzależniłam się od kart - na dłuższą mete tak niestety działają. W starym roku
      spaliłam te karty, po to, by nowy zacząć z czystym sumieniem. Moje życie
      wróciło do normy. Odzyskałam to, co straciłam po roku. A było tego dużo i
      miłość, i zdrowie, i w końcu pieniądze. Teraz czuje, że żyje. A karty w niczym
      mi nie pomogły, wręcz zaszkodziły. Na szczęście teraz jest dobrze, ale to co
      wycierpiałam to zapamiętam do końca życia. Tarot to czarna magia, trzeba liczyć
      się zawsze z jej konsekwencjami. Najpierw zaciągasz kredyt, a później go
      spłacasz, ale z ogromnymi odsetkami. Weź równiez pod uwagę wyznawaną religie.
      Pozdrawiam i życze podjęcia przemyślanej decyzji.
      To są oczywiście moje osobiste i subiektywne odczucia - to również weź pod
      uwagę.
      • comma Re: Tarot.Tajemnica kart. 23.06.04, 12:04
        Mam Tarota (już drugą talię) blisko 10 lat. Pierwszą talię kupiłam po serii
        tzw. wydarzeń synchronicznych, które mnie do tego zachęciły. Mogę powiedzieć
        coś dokładnie odwrotnego niż Gość - karty w niczym mi nie zaszkodziły, a w
        jednej istotnej sprawie bardzo pomogły. Opisywałam to zresztą na tym forum. Nie
        wróżę sobie maniakalnie przy każdym życiowym problemie. Średnio raz na pół
        roku. Nie wróżę innym, choć zdarzyło mi się, że zostałam poproszona o wróżbę i
        wtedy spełniłam prośbę, nie biorąc za to pieniędzy. W ciągu tych lat wróżyłam 6
        osobom. Nie chciałabym robić tego zawodowo - nie lubię poznawać problemów
        innych ludzi, a czasami karty ujawniają żenujące sprawy.
        • j.wojak Re: Tarot.Tajemnica kart. 23.06.04, 12:20
          Skoro raczej nie zajmujesz sie wróżeniem- jestem ciekaw, czy wykorzystujesz
          Tarota inaczej- np. medytujesz?
          • comma Re: Tarot.Tajemnica kart. 23.06.04, 13:04
            j.wojak napisał:

            > Skoro raczej nie zajmujesz sie wróżeniem- jestem ciekaw, czy wykorzystujesz
            > Tarota inaczej- np. medytujesz?

            Witam :-)
            Medytowałam na początku - a właściwie, zgodnie z zaleceniami podręcznika, który
            kupiłam wraz z talią - przyglądałam się kolejnym kartom, nakrywałam je dłonią,
            żeby sprawdzić czy są "ciepłe" czy "zimne" analizowałam obraz na nich
            przedstawiony, wsłuchiwałam się w wewnętrzne odczucia, jakie wzbudza karta.
            Teraz robię to rzadziej. Jak sobie wróżę? Zapisuję datę, rozkład, znaczenie
            wróżebne oraz moje odczucia z nim związane, tzn. czy mnie cieszy czy smuci, czy
            go akceptuję, czy powątpiewam itp. Później, co pewien czas wracam do tych
            notatek, i notuję co się sprawdziło a co nie - taki tarotowy pamiętnik :-)
            Dlatego wróżę sobie stosunkowo rzadko. Na ogół odnoszę wróżby do mojego
            nastroju, stanu psychicznego, ukrytych możliwości wyjścia z kłopotliwej
            sytuacji. Nie lubię wróżyć ludziom, bo zdarzyło mi się odnaleźć "trupa w
            szafie" innej osoby czułam się okropnie głupio, w jednym przypadku nie
            uwierzyłam w to, co widzę i zapytałam wprost - przepraszając. Wyraz twarzy tej
            osoby upewnił mnie, że się nie myliłam. To było niemiłe przeżycie, a ja staram
            się unikać niemiłych przeżyć, na ile to możliwe. Dlatego też w realu nie
            przyznaję się do mojego hobby. Pozdrawiam :-)
      • Gość: Beata Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.04, 11:35
        moim zdaniem, twoje nieszczescia wynikaly z uzaleznienia od nich a nie z ich
        dzialania. Jesli ktos uzaleznia sie od alkoholu nie moze zwalic winy na niego,
        poniewaz nie on jest grozny sam w sobie.
        Czesto ludzie doszukuja sie jakichs nadprzyrodzonych mocy w wielu przedmiotach,
        to my nadajemy wladze przedmiotom, one same nie maja zadnej. Takie straszenie
        innych demonicznym wplywem kart czy czegokolwiek innego przypomina
        sredniowiecze. Bez urazy
        Pozdrawiam, Beata
        • Gość: Beata Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.04, 11:38
          to jeszcze raz ja, ucielo moj list, widocznie byl powod:))))
          ten list kierowany jest do goscia. goscia
    • Gość: dobra wróżka Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.04, 21:12
      Osobiście uważam, że przygoda z Tarotem powinna (i jest) dla każdego bardzo
      indywidualnym przeżyciem... Bardzo dobrze, że zaczynasz od czytania książek.
      Bardzo ważne jest, żeby nie bać się tych kart i podchodzić do nich z miłością i
      pozytywnym nastawieniem. Jeżeli używa się ich do szlachetnych celów, jeżeli w
      Twoim serduszku gości miłość i chęć niesienia pomocy innym, to nie powinno być
      to niebezpieczne. Musisz tylko jasno opowiedzieć sie , czy wierzysz w Boga,
      jego dobro i miłość, czy w szatana, jego zło i lęk.
      Ja również, w porównaniu do Gościa miałam różne doświadczenia z Tarotem,
      zwłaszcza, kiedy zaczynałam, ale odebrałam to jako sygnał, że jeszcze nie
      czas... Parę razy odstawiłam je na jakiś czas i jak przyszła pora, z miłością i
      radością z nich korzystał traktując je jako pomost między moją świadomością i
      podświadomością, jako przyrząd do do kontaktu z wszechświatem.
      Dla osób, które obawiają się Tarota, polecam karty klasyczne, albo anielskie
      Zycie z Aniołami, które w bardzo pozytywny i piękny sposób przekazują nam
      przesłania aniołów i ich wskazówki dla nas.
      Pozdrawiam
      • mon212 Re: Tarot.Tajemnica kart. 23.06.04, 21:20
        WItaj!

        Bardzo zaintrygowałao mnie to co napisałaś o kartach anielskich. Czy moglabys
        udzielic wiececj informacji, p: jak sie nazywaja, gdzie mozna kupic, moze
        strony internetowe?

        pozdrawiam
        • Gość: Dobra wróżka Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.04, 22:10
          Te które mam ja nazywają się ZYCIE Z ANIOŁAMI - KARTY ANIELSKIE, kupiłam je w
          sklepie w Warszawie, jest taka bardzo fajna Galeria Feng Shui przy ul.
          Marszałkowskiej, w której można kupić ciekawe książki, karty, a także
          organizowane są wykłady. Miejsce na prawdę godne polecenia...
          Innym sklepem w Warszawie jest sklep w Muzeum Etnograficznym, gdzie też mają
          duży wybór książek, kaset, płyt i kart.
          A jeśli chcesz zamówić przez internet, to polecam stronę, sklep internetowy
          www.studioastro.com.pl, zamawiałam tam już ksiązki, więc z czystym sumieniem
          polecam, tym bardziej, że w porównaniu z innymi stronami mają naprawdę
          atrakcyjne ceny :-)
          Pozdrawiam Cię gorąco i życzę powodzenia
          Mam nadzieję, że i Tobie spodoba się praca z Aniołami, są wspaniałymi
          przyjaciółmi i doradcami ... szczerze w nich wierzę :-)
          • amatemi Re: Tarot.Tajemnica kart. 24.06.04, 15:01
            Gość portalu: Dobra wróżka napisał(a):

            > Te które mam ja nazywają się ZYCIE Z ANIOŁAMI - KARTY ANIELSKIE


            witaj:) tez mam te karty, ale nie nazwalabym ich tarotem. Sa to przecudowne, ze
            wspanialymi opisami, karty, ktore dodaja otuchy i radosci. Tez polecam:)
            Beata
          • amatemi Re: Tarot.Tajemnica kart. 24.06.04, 15:02
            przeprszam, przeczytalam tylko ostatni post:)))))
            • Gość: dobra wróżka Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.04, 08:15
              :-))))
              to faktycznie nie jest tarot, ale szczerze je polecam jako początek pracy z
              kartami różnego rodzaju, a później jako uzupełnienie do pracy np. z tarotem.
              Ja kiedy stawiam tarota uzupełniam rozkład właśnie kartami anielskimi i dzięki
              temu mam podpowiedź, jak mogę pracować nad daną sprawą pod względem duchowym
              albo proszę o radę anioły jak mogą mi w tym pomóc.
              A czy oprócz kart anielskich używasz jeszcze jakiś innych? Bardzo mnie ciekawi
              jak inni korzystają z kart tarota, albo właśnie kart anielskich...
              • Gość: Livia Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.citymedia.pl 25.06.04, 09:16
                Moja koleżanka próbowała czytac karty tarota. Zawsze gdy miała jakis problem
                pytała kart. Poniewaz w pewnym okresie zycia tych "problemów' miała wiele to
                ciągle był tarot. Nawet nosiła je do pracy, rozkładała je pod biurkiem.Po
                jakims czasie była już od nich uzależniona. Problemy miała dalej, bo przeciez
                talia kart nie rozwiąże za nią zyciowych problemów.Tarot raczej wskazuje drogę,
                tak myślę, a jeśli nie robi sie nic poza stawianiem ciągle tych samych pytań to
                czego oczekiwać. Teraz tarot dla niej to głupie karty i dzieło szatana. Bo
                stała się zagorzałą katoliczką.
                Dzięki niej zaczęłam czytać o tarocie. mam nawet talię ślicznych kart tarota
                marsylskiego. Nie ma jednak odwagi zapytać o coklowiek. Wiem, że jeszcze nie
                powinnam tego robic. może traktuję talię zbyt mistycznie, takie czary,ale wiem
                że mają swoją moc. Na razie przyglądam się im, przekładam, układam według
                kolejności itp.. I czytam sobie co inni wiedzą i piszą na ich temat.
                Chyba tak zostanie...
                • cmytojet Re: Tarot.Tajemnica kart. 25.06.04, 11:12
                  > Chyba tak zostanie...

                  Chyba niestety nie.
                  Tarot marsylski jest znany z tego, że "gryzie najbardziej".
                  Zaczyna się właśnie niewinnie od przyglądania. Pewnie nie wiesz, ale
                  symbolika kart nie jest przypadkowa. Włąśnie tu jest haczyk.
                  Wywal to, jeżeli jeszcze możesz.
                  • j.wojak za późno! Już w objęciach DIABŁA!!! 25.06.04, 11:37
                    Już za późno, nie może ich wywalić. Spojrzała na karty i koniec- diabeł już jej
                    nie puści.
                    :-))

                    Jacek
                    • Gość: Livia Re: za późno! Już w objęciach DIABŁA!!! IP: *.dtcentrum.pl 25.06.04, 16:36
                      Nie strasz ludzi Diabłem. Gotowi uwierzyć
                      pozdrawiam
                      • cmytojet Re: za późno! Już w objęciach DIABŁA!!! 27.06.04, 23:09
                        on nie straszy, tak tylko gada bez sensu ...
                        (jest z tego znany)
                  • Gość: Livia Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.dtcentrum.pl 25.06.04, 16:34
                    Co ty robisz na tym forum. Uważaj bo ktoś jeszcze rzuci na Ciebie urok i co
                    wtedy?
                    Dziękuje za radę ale nie skorzystam.Zostanie tak, nie chyba.
                    Wiem, że symbolika nie jest przypadkowa. Pazdrawiam
                    • cmytojet Re: Tarot.Tajemnica kart. 27.06.04, 23:20
                      > Zostanie tak, nie chyba.

                      Tak jakbyś miała nad tym kontrolę. Oczywiście, jak każdemu, wydaje Ci się
                      że możesz z tym w każdej chwili skończyć. A któregoś dnia możesz się
                      obudzić ze świadomością, że nie jesteś w stanie się jednak o nich oderwać.
                      Czego Ci NIE życzę - stąd mój komentarz.

                      > Uważaj bo ktoś jeszcze rzuci na Ciebie urok i co wtedy?

                      wtedy będzie miał problem :)
              • amatemi Re: Tarot.Tajemnica kart. 30.06.04, 14:11
                Gość portalu: dobra wróżka napisał(a):


                > A czy oprócz kart anielskich używasz jeszcze jakiś innych? Bardzo mnie
                ciekawi
                > jak inni korzystają z kart tarota, albo właśnie kart anielskich...


                Tak, uzywam Tarota medytacyjnego "Mandala Duszy", dla mnie pierwsza tali ktora
                rozumiem:)))
                Karty anielskie sa glownie przeznaczone do medytacji i wspierania mnie w
                trudnych chwilach:))))
                Poza tym tarot uzupelniam innymi sztukami dywinacyjnymi, runy, i ching,
                numerologia
                Pozdrawiam, Beata
                • j.wojak pytanie o Tarota Medytacyjnego 02.07.04, 11:45
                  amatemi napisała:

                  > Tak, uzywam Tarota medytacyjnego "Mandala Duszy", dla mnie pierwsza tali
                  ktora rozumiem:)))

                  Witaj!
                  Rozumiem, że chodzi o Tarota Dariusza Cecudy? Czy mogłabys napisac o tym coś
                  więcej? Zdaje się, że do kart dołączona jest książka -co o niej sądzisz?
                  Pozdro
                  Jacek
                  • amatemi Re: pytanie o Tarota Medytacyjnego 03.07.04, 14:51
                    j.wojak napisał:

                    > Rozumiem, że chodzi o Tarota Dariusza Cecudy? Czy mogłabys napisac o tym coś
                    > więcej? Zdaje się, że do kart dołączona jest książka -co o niej sądzisz?


                    witaj:)
                    tak, to ta talia. Co sadze o ksiazce? Bardzo podoba mi sie przekaz kazdej z
                    kart, jest to balsam dla mej duszy:))))
                    Beata
    • Gość: biedroneczka Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: 62.233.169.* 27.06.04, 18:25
      Moja "przygoda" z tarotem rozpoczela sie dosyc przypadkowo. Kilka lat temu
      jedno z pism kobiecych dolaczylo do gazetki talie kart tarota do wyciecia +
      krotki i bardzo chaotyczny ich opis. Wiedzialam tylko tyle, ze sa to karty do
      wrozenia. Pamietam, ze bardzo czesto je sobie rozkladalam i probowalam odczytac
      ich znaczenie, co oczywiscie mi sie nie udawalo. Po pewnym czasie poczulam, ze
      chyba troche sie zaczynam od nich uzalezniac i je po prostu wyrzucilam. Z
      perspektywy czasu mysle, ze dobrze zrobilam, poniewaz nie bylam jeszcze wtedy
      na nie gotowa. Dodam, ze nic strasznego sie wtedy w moim zyciu nie wydarzylo,
      a "uzaleznien" jako takich sie raczej nie boje. Przezylam juz w
      koncu "uzaleznienie" od ukladania puzzli, stawiania pasjansa, gry w sapera itd
      itp. Wlasciwie to trudno mi teraz podac jakis racjonalny powod wyrzucenia tych
      kart. Byc moze to nie byla moja decyzja ;)
      Na dzien dzisiejszy troche sobie czytam o tarocie, probuje sie dowiedziec o nim
      czegos wiecej, ale kart jeszcze nie mam. Mysle, ze do samego posiadania tych
      kart juz jestem gotowa, natomiast na jakiekolwiek zajmowanie sie nimi jest
      jeszcze troche za wczesnie. Chcialabym, aby te karty pomagaly mi w zyciu,
      odpowiadaly mi na rozne pytania, wyjasnialy watpliwosci, pomagaly mi w rozwoju
      samej siebie. Nie chce jednak zajmowac sie wrozeniem innym ludziom, a juz na
      pewno nie za pieniadze. Tego sie boje. Nie chce po prostu miec stycznosci z
      silami ciemnosci, zla.
      Slyszalam cos kiedys, ze karty tarota pokazuja nam nasze prawdziwe oblicze, to,
      jacy my jestesmy naprawde, dlatego sama jestem troche podejrzliwa wobec osob,
      ktore widza w tych kartach diabla, czy tez zrodlo wszelkich nieszczesc. Wydaje
      mi sie, ze tak jak to pisala Dobra Wrozka, przed siegnieciem po tarota trzeba
      sie po prostu jasno opowiedziec po ktorej sie stoi stronie - dobra czy zla.
      Pozdrawiam
      • j.wojak masz rację! 28.06.04, 09:06
        Gość portalu: biedroneczka napisał(a):

        > Slyszalam cos kiedys, ze karty tarota pokazuja nam nasze prawdziwe oblicze,
        >to,jacy my jestesmy naprawde, dlatego sama jestem troche podejrzliwa wobec
        >osob, ktore widza w tych kartach diabla, czy tez zrodlo wszelkich nieszczesc.

        Święte słowa, trafiłaś w sedno!
        Spotkałem się z taką interpretacją- jeśli człowiek nie zdoła pokonać diabła w
        sobie (karta XV)- stanie się megalomanem mającym misję nawracania innych ! To
        chyba prawda.
        Pozdro
        Jacek W.
        • cmytojet Re: masz rację! 28.06.04, 09:27
          >> Slyszalam cos kiedys ...

          > Spotkałem się z taką interpretacją- jeśli człowiek nie zdoła pokonać diabła w
          > sobie (karta XV)- stanie się megalomanem mającym misję nawracania innych! To
          > chyba prawda.

          ktoś, gdzieś, kiedyś, coś tam chyba prawdopodobnie miał na mysli ale być może
          niekoniecznie - to rewelacyjna podstawa, żeby kierować swoim życiem.

          > ... podejrzliwa wobec osob, ktore widza w tych kartach diabla, czy tez
          > zrodlo wszelkich nieszczesc.

          nie wszelkich, jest jeszcze sporo innych sposobów, żeby sobie nagrabić.
          "podejrzliwa" brzmi jak "uprzedzona" - dlaczego nie tylko "ostrożna"?
          • comma Re: masz rację! 29.06.04, 09:10
            Normalne jest bycie podejrzliwym wobec głoszących "jedynie słuszne" opinie.
            Zwłaszcza jeśli potępiają coś w czambuł. Historia, magistra vitae,
            niejednokrotnie dowiodła, że taka podejrzliwość nie jest bezpodstawna. Wielu
            już było takich - na dużą i małą skalę. I wielu pewnie będzie. Jedni straszyli
            burżujami, inni Żydami, jeszcze inni Tarotem. Cóż, są obsesje i obsesyjki.
            • j.wojak AMEN 29.06.04, 09:14
              Nic dodać, nic ująć!

              Jacek
            • cmytojet kto ma rację ten stawia kolację! 29.06.04, 10:19
              Wszystko wyglada ślicznie na etapie gadania. Formuować okrągłe zdania
              potrafi każdy - a np. demagodzy są w tym szczególnie dobrzy. Internet
              sprzyja temu zjawisku. Pewnie masz na imie Wojtek i też masz 12 lat ...

              p.s.: Twoje obsesje zostawmy na boku, Twoje zdanie akurat znam ...
              p.s.1: do przyjaciela j.wojaka: nie używa się słów których się nie rozumie
              (tak mnie wychowano)
              • comma Re: Dziękuję, nie skorzystam 29.06.04, 11:07
                Mylenie liter T i M, podobnie jak natręctwa na temat nieletnich chłopców są dla
                mnie odstręczające, przepraszam. Współczuję, ale zachowam dystans. Proszę
                pozostać na etapie ślicznego gadania, formułowania okrągłych zdań i niewinnej
                demagogii.
                • cmytojet Re: Dziękuję, nie skorzystam 29.06.04, 14:28
                  > Mylenie liter T i M, podobnie jak natręctwa na temat nieletnich chłopców
                  > są dla mnie odstręczające, przepraszam.

                  ??? na pewno nie pomyliłaś forum?
                  • comma Re: Dziękuję, nie skorzystam 29.06.04, 16:05
                    czyżby, poszukiwaczu 12-letnich Wojtusiów?
                    • cmytojet Re: Dziękuję, nie skorzystam 29.06.04, 16:31
                      Ależ ty masz MAGICZNĄ wyobrażnię :)

                      kiosk.onet.pl/magazyn/1,110,8,5850225,17503525,1015346,0,forum.html
                      była taka reklama na mieście, szkoda mi trochę czasu żeby znaleźć fotkę
                      w i-necie.
                      • comma Re: Dziękuję, nie skorzystam 29.06.04, 19:56
                        Jeśli powiesz, że to na serio - nie uwierzę, po prostu nie uwierzę :-))))))))
                        Wybacz, nie wypada na forum toczyć prywatnej dyskusji, ale na koniec wyznam, że
                        znacznie poprawiłeś mi nastrój. :-))))))))))))))) Miałabym ochotę zapytać ile
                        TY masz lat, ale nie pozwalają mi na to moje nienaganne maniery:-)))))))))))))))
                    • Gość: ania wojtuś IP: 217.153.88.* 29.06.04, 16:50
                      o to chodzi?
                      members.lycos.co.uk/motorypawel/dzieckosmieci2.swf
                      ania (12 lat)
      • Gość: biedroneczka Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: 62.233.169.* 29.06.04, 16:55
        Widze, ze troche tu Wam namieszalam ;) No wiec moze jeszcze cos dodam. Czytam
        wlasnie jedna ksiazke (ale nie o tarocie) i znalazlam tam cos takiego:
        "Swiadomosc poteznej wladzy rodzi w czlowieku pyche. Pycha ta gubi go,
        sklaniajac go do uzywania swej wiedzy w celach egoistycznych i absolutnych."
        I teraz tak sie zastanawiam czy tez karty tarota niejako same z siebie
        nie "zabezpieczyly" sie troche przed ludzmi. Zauwazcie, ze karty te wymagaja od
        czlowieka z nimi obcujacego wielkiej sily ducha, absolutnej czystosci serca,
        dzialania w imie dobra, pokory... Kazdy, kto nie jest jeszcze w pelni gotowy na
        wspolprace z nimi jest przez nie po prostu odrzucany. I co Wy na to?
        • Gość: katastrofa ciekawe ... IP: 217.153.88.* 29.06.04, 17:28
          jezus.pl/wortal/article.php?op=Print&sid=82
          • Gość: biedroneczka Re: ciekawe ... IP: 62.233.169.* 29.06.04, 18:47
            No tak, ciekawe, ale jednak jest to prawda mocno wybiorcza, np nie slyszalam
            jeszcze zeby komus zaszkodzila sama medytacja ;)
            A co Ty o tym sadzisz?
          • Gość: biedroneczka Re: ciekawe ... IP: 62.233.169.* 29.06.04, 20:11
            do katastrofy - no i jak zwykle w takich przypadkach odpowiedzi brak ;)
            Zastanawia mnie tylko dlaczego ten nasz dziwny kosciol caly czas probuje nas
            wszystkich zastraszyc. Fakt, ze ludzmi zastraszonymi latwiej jest manipulowac,
            ale przeciez nie zyjemy w sredniowieczu! A moze to wciaz chodzi o ta tace...
            • comma Re: ciekawe ...- do Biedroneczki :-) 29.06.04, 20:44
              Biedroneczko, podobne teksty pamiętam z broszurki o objawowo-termicznej
              metodzie regulacji poczęć, jaką otrzymałam na naukach przemałżeńskich. Problem
              jak gdyby inny, ale straszenie takie samo.
              Co co Tarota - nie personifikuję tych kart. Nie wykluczam jednak możliwości, że
              niektóre talie zawierają symbole, mogące oddziaływać na podświadomość. To, co
              obudzą, zależy od osobistych doświadczeń jednostki - jej lęków, kompleksów,
              ukrytych intencji, tłumionych pragnień. Mam nadzieję, że wiesz, czym jest test
              Rorschacha? Dla mnie Tarot jest czymś podobnym, tyle że starszym i bardziej
              złożonym, odwołującym się do głębszych pokładów osobowości - znacznie tu
              upraszczam, przepraszam psychologów obecnych na sali :-)
              • j.wojak gdzie jest diabeł? 29.06.04, 21:08
                Dziwne. Ledwo ktoś zajmie się tarotem, a już przychodzą do niego różne duchy,
                demony i nękają.
                Jak już pisałem na tym forum, ktoś powiedział: "Szukacie diabła? Powiem wam,
                gdzie go znajdziecie- w fotelu, w którym własnie siedzicie". Czy jednak nie
                lepiej służą diabłu różni mordercy i wykolejeńcy? A jednak oni nie zajmują się
                tarotem i magią!
                A wracając do "wizji"- co z bujną wyobraźnią i słabą psychiką?
                Nie jest prawdą, że są tylko dwie drogi- mroczna, pokrętna, demoniczna magia we
                wszelkich przejawiach i świetlista, jasna, prosta pobożność, np, Kościoła
                Katolickiego.
                • comma Re: gdzie jest diabeł? 29.06.04, 21:31
                  Tkwi w szczegółach.
                  --
                  On ne voit bien qu'avec le coeur. L'essentiel est invisible pour les yeux.
                • Gość: obra wróżka Re: gdzie jest diabeł? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.04, 22:06
                  nie mogę się z Tobą zgodzić...
                  od jakiegoś czasu zajmuję się Tarotem, numerologią i innymi kartami (m.in.
                  Anielskimi - o czym wcześniej pisałam) i mimo, że nie od razu "poczułam" karty
                  i nie od razu udało mi sie dobrze z nimi współpracować, to teraz są one częścią
                  mojego zycia i wcale nie przyszły do mnie duchy ani demony i nic mnie nie nęka.
                  Wręcz przeciwnie, dzięki pracy z kartami przychodzą do mnie, ale co najwyżej,
                  Anioły i mam z nimi wspaniały kontakt (chociaż cały czas nad tym pracuję)
                  Dodam przy tym, że jestem głęboko wierzącą osobą i uważam, że jedno drugiego
                  nie wyklucza. Zarówno chodzę do Kościoła, jak i stawiam Tarota (jedyną zasadę
                  jaką zachowuję, to "pamiętaj abyś dzień święty święcił" i w związku z tym w
                  niedzielę ani dni świąteczne nie stwiam kart).
                  Uważam, że dzięki znajomości numerologii oraz pracy z kartami można bardzo
                  pomóc sobie i innym lepiej żyć. Karty to nie tylko przepowiadanie przyszłości,
                  ale również praca nad sobą i wskazówki, co zrobić, aby być lepszą osobą i
                  polepszyć jakość swojego życia.
                  Pozdrawiam wszystkich gorąco
          • Gość: Gość Magda Re: ciekawe ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 14:57
            Zło jest w nas samych a nie w kartach, jeżeli jesteśmy słabi i nie dajemy sobie
            rady sami ze sobą a biezemy się za Tarota to raczej na 100%karty nami zawładną.
            Tarot jest narzędziem zła tylko i wyłącznie w rękach osób słabych i nie
            dających sobie rady z samym sobą. Kazdy początkujący Tarocista musi się pierw
            zająć sobą i swoją psychiką a potem brać się za karty bo w innym przypadku żle
            to się kończy. pozdrawiam
            • suljan Re: ciekawe ... 02.07.04, 13:01
              Witaj Magdo,
              napisalas, ze zlo jest w nas samych, i z tym sie zgadzam. Korzenie zla tkwia w
              sercu człowieka, bo stamtad wychodzi to, co chrzescijanstwo okresla mianem
              grzechu. Powiadasz takze, ze jesli jestesmy slabi to karty tarota moga nami
              zawladnac. Tu juz sie zgadzam w 50 procentach i twierdze, ze karty tarota
              ZAWSZE moga nami zawladnac, niezaleznie od tego, czy mjestesmy silni czy slabi
              ( kwestia tylko duystansu czasowego i intesywnosci zajmowania sie tarotem ).
              Czym bowiem jest tarot? Zbiorem ikon, ktore sa tak skosntruowane, by pobudzały
              w czlowieku zdolnosci medialne ( np. jasnowidzenia ). Rodzaj tarota nie ma tu
              znaczenia, istnieje bopwiem jeden TAROT w wielu wersjach. Mowiac najkrócej
              kazdy, kto dluzej obcuje z tarotem otwiera sie na "działanie" owych ikon, one
              zas sa silnym narzedziem magicznym, ktore zawiera zakodowane w sobie tresci
              natury okultystycznej, ezoterycznej itd. Tarocista moze zatem, a nawwet
              powinien najpierwe zajac si.e soba i swoja psychiką ( tu zgodna na 100% b), ale
              też winien zajac sie swoja strona duchowa ( jej wykluczenie fałszuje bowiem
              obraz rzeczywistosci ). A skoro tak, to winien tez uczcicie samego siebie i
              innych spytac o to, z jakim Duchem wiąże go tarot. Odpowiedzi, jak widzisz,
              jest wiele. Jedni mowią, ze z Bogiem, aniolami i dobrymi duchami, inni - ze z
              szatanem i jego zastepami, a jeszcze inni - ze ani z tym, ani z tamtym ( wiec z
              czym lub z kim? ). Powiada sie tez, ze to zalezy od intencji, one wszakze też
              maja wiele warstw, istnieja bowiem intencje jawne (m uswiadomione ) i ukryte (
              nieuswiadomione ). Mozna oczywiście liczyc na to, że w skutek praktyk
              medytacyjnych na przyklad, oczysci sie swoja podświadomość z wrednych intencji
              ( jakie wszyscy mamy, nie ma sie co oszukiwać ). Pytanie tylko, czy mozemy byc
              pewni, ze CAŁKOWICIE sie oczyscimy. Pytanie to pozostawiam otwartym....
              Dodsm tylko, zse zajmowalem sie tarotem latek blisko 20, nazywam sie Jan Witold
              Suliga i jesli nie wiesz kim jestem, sprawdź w internecie lub w bibliotece.
              Pozdrawiam serdecznie, JWS
              • j.wojak koniecznie duchy? 02.07.04, 13:29
                Dlaczego nie satysfakcjonuje Pana ujęcie, nazwijmy to, jungowskie,
                psychoanalityczne? Dlaczego koniecznie wypatrywać złego lub dobrego ducha z
                zewnątrz, a nie jako części własnej psychiki? Diabeł nie może być psychicznym
                Cieniem, a spotkanie go koniecznym, choć trudnym etapem drogi do centrum Jaźni
                czy tez drogi odkrywania "Iskry Bożej", gnostyckiej "perły"?
                Jak już kiedyś pisałęm, trudno oprzeć sie wrażeniu, że Pan spotkał diabła
                zgodnie z własnymi przewidywaniami, zgodnie z tarotową wiedzą. Uznał Pan
                jednak, że to koniec drogi i zawrócił.
                Narzuca się również następująca interpretacja: po spotkaniu demona- zamknięcie
                sie w Wieży Doskonałości. Z niej jako oświecony, spogląda Pan na nas,
                maluczkich i usiłuje pouczać, nawracać.
                Wiem, wiem, Pan gardzi tarotem, a ja tu wyjeżdżam z atutami XV i XVI, ale chyba
                wolno zadać pytanie?
                • suljan Re: koniecznie duchy? 03.07.04, 10:42
                  Panie J.Wojak, ujęcie jungowskie ( psychoanalityczne ) jest ujeciem, ktore
                  wiele rzeczy tłumaczy i, nie ukrywam, bylem swego czasu pod wielkim jego
                  urokiem. Historia opisana w "Hymnie o perle" byla moja ulubiona historią, zas
                  dzieła Junga niemal biblią mojej duchowosci. Zajmujac sie wiele lat tarotem nie
                  zakladałem i nie przewidywalem, ze spotkam diabla. Przeciwnie. Tak jak Pan i
                  wielu innych ludzi zajmujacych sie ezoteryka nie wierzylem w jego istnienie,
                  zas koncepchja Cienia itd. wydawala mi sie ze wszech miar dobra i
                  odzwierciedlajaca to, co zdarza sie na duchowej drodze "odkrywania "Iskry
                  Bozej", gnostyckiej "perły".
                  Pańsaka uwaga zatem, ze spotkalem diabla "zgodnie z wlasnymi przewidywaniami,
                  zgodnie z tarotową wiedzą" jest uwaga chybioną.
                  Zadna wszakze psychoanaliza, zadne teorie Jundga, Groffa czy innych badaczy
                  tego nurtu metodologicznego nie jest w stanie wytłumaczyc zjawisk, z ktorymi w
                  trakcie swej wędrówki z tarotem sie zetknąłem i ktore mnie dotknęły.
                  W ,omencie, gdy po raz pierwszy sie musialem sie z nimi zmierzyć zrozumialem
                  więć, ze z jednej strony stoję wobec Cienia jako "produktu" mego, "wewnętrznego
                  świata", z drugiej - wobec potęgi, ktora przychodzi do mnie z zewnatrz.
                  Teoretycznie pasuje to do recepcji zjawiska, ktore Jung zwie "Cieniem", w
                  praktyce jednak okazuje się to nie takie proste, Cień bowiem nie moze byc
                  źródłem takich fenomenów jak zmiana kształtow przedmiotów, ich wznoszenie sie w
                  powietrze i upadanie itp., czego swiadkami byli ludzie całkowicie mi obcy i nie
                  bioracy udziału w tej "grze" ( odpada zatem hipoteza o chorobie umyslowej ).
                  Z tego typu zjawiskami, jak i wieloma innymi zetknąłem sie w 4 fazach
                  mojej "tarotowej drogi". W systemie tarota odpowiadały one arkanom VI, X-XII,
                  XV-XVI oraz XX-XXI. Gdyby uczestniczył Pan w prowadzonych przeze mnie kursach
                  wiedziałby Pan, iz sa to 4 podstawowe "progi inicjacyjne", jakie "wytyczają"
                  granicę etapów "tarotowego wtajemniczenia". Lokalizuje mnie Pan zatem bbłędnie
                  ( moim zdaniem ) w XV-XVI arkanie ( tę faze mam juz za sobą ).
                  Podstawowym "darem" okultystycznej inicjacji jest umiejetność samoobserwacji
                  nawet w stanach wysokiego napięcia ( zderzenia z ciemna potegą np. ). Bez tej
                  umiejetnosci czlowiek, ktorty uprawia magie "polegnie" juz w pierwszej fazie
                  wkraczania w te sfere i często konczy sie to rozmaitymi stanami psychotycznymi,
                  schizofrenią, nawet śmiercia samobojczą ( znam takie przypadki ). Na moje
                  szczęście dysponuje taka umiejętnoscią, dzieki niej moglem byc zarowno "aktorem
                  dramatu" ( kims, kto doswiadcza przezywanych zjawisk ), jak i "obserwatorem",
                  czy raczej "widzem dramatu" ( kims, kto ocenia to, co sie dzieje i poddaje to
                  analizie ). Jesli wiec mowię, ze mam za soba ostatni etap "tarotowej inicjacji"
                  ( arkana XX-XXI ) to nie jest to, typowe dla wcześniejszych faz "szukania
                  perły", chciejstwo, lecz "fakt duchowy" ( okupiony licznymi "ranami" ).
                  Zwazywszy, ze juz wielokrotnie podważal Pan publicznie moja wiarygodność pod
                  pretekstem, ze skoro swego czasu "popełniłem" pewien szalbierczy tekst ( do
                  czego sie przyznałem sam wlaśnie po to, by uniknąć "zakłamywania" mojego życia )
                  to teraz moge w dalszym ciagu innych oklamywac, nie liczę ani na zrozumienie,
                  ani na szczerą z Panem dyskusje. Moize zatem Pan dalej tkwic w swoich
                  przekonaniach co do mnie. Zwracam tylko uwage, ze taki "purytanizm" moralny
                  wskazuje, że to nie ja siedzę "zamkniety w Wiezy Doskonalosci", tylko Pan. I
                  nie koreluje on ze wstepna faza XVI arkanu tarota, lecz z faza arkanu VIII,
                  ktory to arkan czesto bywa "progiem nie do przejścia" dla trzymajacych sie
                  zaciekle swojej wizji świata Woźniców Rydwanu.
                  Pozdrawiam, JWS

                  • j.wojak Re: uwagi o Tarocie 03.07.04, 12:49
                    suljan napisał:

                    > Pańsaka uwaga zatem, ze spotkalem diabla "zgodnie z wlasnymi przewidywaniami,
                    > zgodnie z tarotową wiedzą" jest uwaga chybioną.

                    Jak to chybioną? Przecież opisując tarotową wędrówkę pisał Pan o piekle i
                    Diable, o koronie ofiarowanej przez Lucyfera itd. Znów zmusza mnie Pan do
                    cytowania.
                    "Przeszedł przez piekło" (Tarot Magów, str. 122)
                    "Postrzegał w nim (Diable) myślowy twór zbiorowej imaginacji Zła. (...) Teraz
                    odkrywa, że Diabeł mimo wszystko jest. Istnieje. (tamże, str 127)
                    "Szukał Boga, znalazł Diabła" (str. 128) Czyż nie dokładnie to samo mówi Pan
                    obecnie o swojej drodze???
                    Prawde mówiąc te teksty sa napisane tak, że w sumie nie wiadomo, czy chodzi o
                    Argyranthroposa, Lucyfera czy Diabła. Używa Pan tych nazw wymiennie a ja jestem
                    chyba za mało bystry, by pojąc te ezoteryczne zawiłości. Tak czy siak- była
                    mowa o realnym, istniejącym Diable!

                    >Cień bowiem nie moze byc źródłem takich fenomenów jak zmiana kształtow
                    >przedmiotów, ich wznoszenie sie w powietrze i upadanie itp., czego swiadkami
                    >byli ludzie całkowicie mi obcy i nie
                    >bioracy udziału w tej "grze"

                    Skąd pewność, że nie może? Zamiast Cienia- Diabeł, zamiana jednej niewiadomej
                    na drugą! Po co mnożyc jednak byty bez potrzeby zamiast trzymać się brzytwy
                    Ockhama (w jej przyjętym znaczeniu, bez wdawania się w dociekania, o co
                    dokładnie chodziło Ockhamowi?). Z drugiej strony, jesli Cień ma być traktowany
                    poważnie, to musi miec jakiś realny wpływ, nie być tylko teoretyczną etykietką
                    do "wierzenia".

                    > Podstawowym "darem" okultystycznej inicjacji jest umiejetność samoobserwacji
                    > nawet w stanach wysokiego napięcia ( zderzenia z ciemna potegą np. ). Bez tej
                    > umiejetnosci czlowiek, ktorty uprawia magie "polegnie" juz w pierwszej fazie
                    > wkraczania w te sfere i często konczy sie to rozmaitymi stanami
                    psychotycznymi,
                    > schizofrenią, nawet śmiercia samobojczą ( znam takie przypadki ).

                    Nikt poważny nie twierdzi, że magia to dziecinna zabawa. A może Pan "poległ",
                    tylko trochę później? Może jednak jakieś zabezpieczenie Pan zaniedbał? Np.
                    pomieszał Pan różne systemy.

                    > Zwazywszy, ze juz wielokrotnie podważal Pan publicznie moja wiarygodność pod
                    > pretekstem, ze skoro swego czasu "popełniłem" pewien szalbierczy tekst ( do
                    > czego sie przyznałem sam wlaśnie po to, by uniknąć "zakłamywania" mojego
                    życia
                    > to teraz moge w dalszym ciagu innych oklamywac, nie liczę ani na zrozumienie,
                    > ani na szczerą z Panem dyskusje.

                    Pan mnie demonizuje. Jak już tłumaczyłem, zadaję pytania jako Pana były fan.
                    Chce się czegoś dowiedzieć dla samego siebie, nie dla publiczności. Jednak to
                    Pan pierwszy wystąpił publicznie na forum, ja się tylko dołączyłem.
                    Nie chodziło tylko o bajki Adama K. (choc fakt, że to Pan to dla mnie przykre
                    odkrycie, wiele wyjasniające, juz o tym mówiliśmy). Nie odpowedział Pan
                    ostatecznie np. w kwestii zakazu "sekretnych mistrzów". Miała to byc ochrona
                    ludzi przed wrózbami, ale Pan jednak kierował do kogos innego. Pana
                    wcześniejsza odpowiedź okazała sie więc niezbyt jasna.

                    > Zwracam tylko uwage, ze taki "purytanizm" moralny
                    > wskazuje, że to nie ja siedzę "zamkniety w Wiezy Doskonalosci", tylko Pan.

                    Co ma do tego purytanizm? Przeciez ja nie mówię: "jest tak i tak, ja wiem". Ja
                    zadaję pytania, aby się czegoś dowiedzieć, szczególnie od Pana.

                    > I nie koreluje on ze wstepna faza XVI arkanu tarota, lecz z faza arkanu VIII,
                    > ktory to arkan czesto bywa "progiem nie do przejścia" dla trzymajacych sie
                    > zaciekle swojej wizji świata Woźniców Rydwanu.

                    Alez ja nie mam wizji, której sie trzymam. Jestem obserwatorem, dość
                    analitycznym, jak Pan widzi.

                    A nawiasem mówiąc- oto, jak (mimo wszystko) przydaje sie tarotowa symbolika!
                    Jacek
                    • suljan Re: uwagi o Tarocie 03.07.04, 13:33
                      1. Czy jest Pan bystry czy nie, nie mnie sądzic, dostrzegam jednak w Panu to,
                      co juz alchemik Sędziwój widział we współczesnych mu hermetykach, ktorych
                      wzgardliwie zwał "dmuchaczami dymu" i kpil z ich doslownego rozumienia
                      alchemicznych tekstow. Moja książka "Tarot magow" jest tekstem hermetycznym nie
                      tylko dlatego, że odwoływałem sie w niej do hermetycznej symboliki, ale i
                      równiez z tego wzgledu, ze co innego oznaczała w sensie zewnętrznym, co innego -
                      w wewnętrzym. Mowiąc najogólniej w cytowanych przez Pana fragmentach ( a
                      doklaniej w całym rozdziale )chodzilo o utozsamienie się z arkanem Diabła i
                      dostrzeżenie, że sie "jest diablem" ( nie w senjsie ontycznym, lecz
                      fenomenologicznym). Czy dobrze postapilem tak te treść "kodujac" to juz inna
                      sprawa - dziś, po latach z pewnoscia tak bym nie zrobił.
                    • suljan Re: uwagi o Tarocie 03.07.04, 13:53
                      sorki, żle nacisnąłem.
                      Czy doibrze zrobiłem tak tę treść "kodujac" to juz insza inszość, dzis tak bym
                      nie postąpil.
                      Pisząc "T.Magów" wielu rzeczy jeszcze nie wiedziałem, wielu nie doswiadczylem,
                      jesli wiec Pan uważa, ze moja świadomośc winna zatrzymac sie na tej fazie
                      zgłębiania różnych rzeczy, to ciekawa propozycja, ale nijak sie majaca do zycia.
                      Proponuje Pan, bym przypisał Cieniowi cechy, ktorych wg. Junga i innych nie ma.
                      To tez ciekawa propozycja, za ktora stoi wizja zmiany teorii Junga ( a w każdym
                      razie jej istotna modyfikacja ). Mozemy oczywiscie zastapic slowo "diabeł"
                      słowem "cCień", dodac temuz "Cieniowi" cechy przeze mnie "odkryte" i co to
                      zmienia? Tyle tylko, ze slowo "diabeł" ma okreslona konotacje kulturową, a
                      jungowski "Cień" niezbyt. Fakt pozostaje faktem, czy "CieN", czy "diabeł"
                      czynia - jesli tyak można rzec - to, co czynia. Jasne, ze milej mysleć
                      o "Cieniu" niz o "diable", lecz w tej drodze nie o przyjemnoisci chodzi. A
                      zwlaszcza przyjemnosci intelektualne, co innego bowiejm pisac o Cieniu/diable,
                      a co innego stac z nim w konfrontacji.
                      Teza pt. "upadek" maga spowodowany jest tym, ze pomieszał tradycje jest dobra
                      dla maluczkich w okultyżmie i spełnia raczej pedagogiczna funkcję. Sam ja
                      glosilem io uznawałem za podstawę BHP. Chodzi w tym o to, by korzystajac z 1
                      tradycji nabyc umiejetnosci "rozróżniania duchow" i swego usytuowania w fazach
                      magicznej inicjacji ( role te spełnia m.inn. tarot ). Nie istnieje
                      wszakże "czysta" tradycja magiczna i o tym bardziej zaawansowani okultysci
                      doskonale wiedzą, stad jednym z efektow okultnej iluminacji jest zdolnośc
                      wiążania ststemow w jedna calośc ( nie na poziomie gnozy, choc takze, ale na
                      poziomie praktyki magicznej ). W rezultacie mag tworzy swój wlasny system,
                      ktory moze byc mniej lub bardziej "systemem otwartym".
                      Nie demonmizuje Pana, dostrzegam raczej syndrom "zawiedzionego ucznia" w
                      pełnjej krasie, modelowy rzeklbym nawet i wzbogacony o Pana zdolnosci
                      analityczne.
                      Tarot oczywiscie przydaje sie do "lokalizowania" fazy duchowej drogi o ile jest
                      to droga okultystyczna. Pan, jak wnosze z postów, na niej jest, wiec koreluje
                      to z tarotem; Panu łatwiej zrozumiec, a ja to dobrze znam. Problem polega na
                      tym, ze ja wyszedłem ( a raczej zostałem wyprowadzony ) poza ten "schemat",
                      aczkolwiek mozna i do mnie go stosowac w tym sensie, ze jestem człowiekiem,
                      zyje w swiecie takim, jakim jest i podlegam jego prawom. Nie poztwala to jednak
                      na uchwycenie istoty transformacji, ktora we mnie nastapiła, bo jej źródło nie
                      jest z "tego swiata".
                      • j.wojak uwagi o uwagach, czyli dyskusja bezcelowa 03.07.04, 22:31
                        No cóż. Mimo naszych wysiłków każdy pozostanie przy swoim, choć takie
                        rozwiązanie nie zadowala żadnego z nas. Znowu mimo długich wywodów pomija Pan
                        moje zasadnicze pytania i dociekania. Trudno. Zostawmy to.
                        Nie może Pan oceniac mojej bystrości? Jednak za chwilę porównuje mnie Pan do
                        owych "dmuchaczy". Po co ta zbędna i- jak widać- fałszywa grzeczność? Zawsze
                        ocenia się innych, po co sie tego wypierać?
                        Droga okultystyczna- hm... Chyba za dużo powiedziane, choc jestem sympatykiem
                        ezoteryki, tarota itd. Pana sugestie, że to jedno wielkie bagno zdecydowanie
                        odrzucam.
                        Mieszanie systemów a twórcza synteza to jednak dwie różne rzeczy, drogi Panie.
                        Wygląda na to, że miał Pan kontakt z wieloma dziedzinami (rozmawiał ze
                        zmarłymi, oglądał świątynię Lucyfera, widział ofiary magii seksualnej, rewers
                        Tarota Magów miał promieniować radiestezyjną energią kształtu itd.). Wiadomo,
                        że nie jest zdrowo trzymać zbyt wiele "srok za ogon", czyż nie?
                        Syndrom zawiedzionego ucznia? Z pewnością coś w tym rodzaju. Jest nas zapewne
                        wielu, tylko niektórzy nie wiedzą o Pana transformacji. Pana i kilka innych
                        osób zaliczałem do swoich mistrzów. Nie znaczy to jednak, że przyjmowałem
                        wszystko bezkrytycznie. Tak, jak jedna z tutejszych forumowiczek, miałem
                        nadzieję, że kiedyś będę mógł odwiedzic Pana w Muzeum (nie mieszkam w
                        Warszawie) i pogadać z Panem aby dowiedziec sie więcej, szczególnie o wędrówce
                        opisanej w "Tarocie Magów".
                        Z drugiej strony-może Pan nie wie, ale rozpocząłem polemikę z Panem juz kilka
                        ładnych lat temu. W miesięczniku "Czwarty Wymiar" ukazał się wywiad z Panem
                        dot. New Age. Przestrzegał Pan w nim przed samozwańczymi guru, którzy mieszają
                        systemy. Mówił o 3 drogach: Lucyfera, Arymana i Chrystusa. Napisałem wtedy do
                        redakcji list z pytaniem- skąd przestrogi przed mieszaniem, skoro w tym czasie
                        w mies. "Nieznany Świat" dokładnie Pan wymieszał rozmaite systemy,
                        tworząc "Kalendarz ezoteryczny", gdzie np. symbolika posągu Świętowita splatała
                        sie z Ewangelią, numer roku podawał Pan wg róznych rachub itd. Stwierdzałem
                        też, że kreśli Pan beznadziejny obraz (w przeciwieństwie do innych osób, które
                        udzielały wywiadu na ten sam temat)- z jednej strony szkodliwy dogmatyzm, z
                        drugiej- ciemne moce. Redakcja zamieściła fragment tego listu z komentarzem, iż
                        dowodzi, że czytają ich "ludzie myślący samodzielnie" (świadectwo warte
                        oprawienia w ramki, nieprawdaż?). Oczywiście nie wiem, czy ten list do Pana
                        trafił.
                        Tak więc zostawmy to wszystko. Ja nadal mam wrażenie, że doznał Pan tego, co
                        miało zdarzyć się na drodze tarotowego wtajemniczenia i że podane cytaty są
                        jednoznaczne. Pan upiera się przy swoim.
                        Tak czy siak- nie ma sensu dalej się spierać.

                        Jacek W.





                        • suljan Re: uwagi o uwagach, czyli dyskusja bezcelowa 04.07.04, 00:36
                          W tym jednym z całą pewnościa się zgadzamy: nie warto sie spierać, dalsza
                          dyskusja nie ma sensu. Ja swoje, Pan swoje i najwyraźniej choćbym ze skóry
                          wyskoczył, to i tak będzie sie Pan upierał przy swoim. I na tym poprzestańmy.
                          Pozdrawiam, JWS
                • suljan Re: kilka uwag do tarota 03.07.04, 10:45
                  Posłałem pot i zapomnialem zmienić jego tytul, co niniejszym czynie.
    • plesser Re: Tarot.Tajemnica kart. 29.06.04, 22:10
      Czy ktos moglby polecic literature, od ktorej mozna zaczac zanim siegnie sie po
      karty?
      • Gość: dobra wróżka Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.04, 22:33
        jest wiele dobrych pozycji, zależy też z jakimi kartami chciałbyś
        współpracować - ja osobiście najbardziej lubię RIDER WAITE (natomiast nie
        bardzo wyszła mi współpraca z tarotem marsylskim) i jeśli o literaturę
        dotyczącą tej talii, to polecam pozycje pani Barbary Antonowicz-Włazińskiej,
        Hajo Banzhaf'a, Jewgienij'a Kolesowa, Alicji Chrzanowskiej, Agnieszki
        Świderskiej "Zaproszenie do Tarota".
        Oprócz tych jest bardzo, bardzo dużo na rynku i nawet z tych, które poleciłabym
        Ci na początek, powinieneś sam przeglądając je najpierw w księgarnii,
        stwierdzić, która dla Ciebie jest najprzystępniejsza i tą kupić.
        Z czasem i tak warto pogłębiać swoją wiedzę i poznawać różnych autorów i różne
        ich spojrzenie na dane karty i ich interpretacje.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • Gość: Książe Ciemności Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: 217.153.196.* 29.06.04, 22:35
        Tarot marsylski - Helena Starowieyska, to moja pierwsza książka którą czytałem
        o tarocie. Chyba dobra na początek (choc podobno jak piszą niektórzy, dzieki
        niej "tarot najbardziej boli, czy kłuje" )juz nie pamietam.
        P.S. Czy mozna by skończyc te prywatne umizgi Panowie j.wojak, cmytojej, comma
        itp., itd.
        Temat tarota stał sie dla was kolejną areną (czyt. i szukaj w innych wątkach)
        sporów niewiadomo o co?
        P.S.2 Jeśli Bóg istnieje to i Diabeł też.
        piszcie co jeszcze czytaliście na temat Tarota.
        Pozdrawiam
      • plesser Re: Tarot.Tajemnica kart. 29.06.04, 22:43
        Watek ‘kujacego’ tarota marsylskiego powraca po raz kolejny. Czy ktos moglby to
        rozwinac?
        Jakie karty polecalibyscie na poczatek- komus kto bardzo powoli i ostroznie
        chcialby zaczac? Dobra wrozka pisala wyzej o kartach anielskich...
        • Gość: dobra wróżka Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.04, 22:54
          Jak pisałam wcześniej, jeśli chodzi o Tarota, to najbardziej lubię Rider
          Waite'a, bo mają bogate ilustracje, które pomagają w interpretacji. Zwłaszcza
          na początek polecałabym tą talię, również dla tego, że jest do niej bardzo duży
          wybór pomocnej literatury.
          Jeśli chodzi o Karty Anielskie, to są to karty, które bardziej radzą, dają
          wskazówki oraz zmuszają do przemyśleń niż przepowiadają przyszłość (chociaż to
          troszeczkę też). Mogą być, z jednej strony wspaniałym sposobem do przemyśleń i
          medytacji, jak również uzupełnieniem wróżby z Tarota.
        • comma Re: Tarot.Tajemnica kart. 29.06.04, 23:03
          Ja mam Tarota Marsylskiego, ładnych parę lat. Nie wiem, skąd pogląd o jego
          szkodliwości. Na mnie nie wywierają złego wrażenia i nie zdarzyło mi się nic
          przykrego z ich powodu. Plesserze, wszystko zależy od tego, co chcesz zacząć
          :-)
          • Gość: Tarocistka Re: Tarot.Tajemnica kart. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 14:58
            Zło jest w nas samych a nie w kartach, jeżeli jesteśmy słabi i nie dajemy sobie
            rady sami ze sobą a biezemy się za Tarota to raczej na 100%karty nami zawładną.
            Tarot jest narzędziem zła tylko i wyłącznie w rękach osób słabych i nie
            dających sobie rady z samym sobą. Kazdy początkujący Tarocista musi się pierw
            zająć sobą i swoją psychiką a potem brać się za karty bo w innym przypadku żle
            to się kończy. pozdrawiam
            • cmytojet Re: Tarot.Tajemnica kart. 30.06.04, 15:36
              > Tarot jest narzędziem zła tylko i wyłącznie w rękach osób słabych i nie
              > dających sobie rady z samym sobą. Kazdy początkujący Tarocista musi się pierw
              > zająć sobą i swoją psychiką a potem brać się za karty bo w innym przypadku
              > żle to się kończy.

              jak dalece należy sobie dawać radę z samym sobą, żeby się nie skończyło źle?
        • j.wojak zgoda- najlepszy jest Rider-Waite 02.07.04, 19:18
          Tak myślę. To, obok Marsylskiego, podstawowa talia, klasyka. Bez zbędnych
          znaków, liter hebrajskich itp. Proste rysunki pełne znaczenia. Pewien problem
          to zamiana miejscami kart VIII i XI, ale trzeba po prostu samemu wybrać, czy
          przyjąc tę zmianę czy zignorować. Występuje w kilku odmianach, np. Uniwersal
          Waite ma w stos. do oryginału bardziej cienkie linie rysunku i więcej odcieni
          kolorów. Oczywiście duże ułatwienie to rysunki na Małych Arkanach.
          Wersja mini b. dobrze leży w dłoni, łatwo manipulować cała talią.
      • j.wojak Najlepiej zacząć od Rafała T. Prinke! 30.06.04, 22:26
        Gorąco polecam rozpocząć od Rafała T. Prinke "Tarot. Dzieje niezwykłej talii
        kart" (1991). Rzetelnie przedstawia historię, pochodzenie, znaczenie i różne
        sposoby wykorzystania tarota- do wróżenia, psychoterapii, medytacji. Także
        zasady gry i różne odmiany talii. Lektura uodparnia na straszenie diabłem
        czającym sie w kartach, dziwne interpretacje itd.
        Ponadto: A. Douglas "Tarot- pochodzenie, medytacja, symbolika, wyrocznia"
        (1994). Z nowszych wydań W. Jóźwiak "Tarok wróżebny i wizyjny" (autor jest
        zwolennikiem nazy TAROK), A. E. Waite "Obrazkowy klucz do tarota" (wydana
        pierwotnie na pocz. ub. wieku razem ze słynną talią Rider- Waite, teraz po
        polsku), J. Wielobób "Tarot- księga mądrości", Bernard A. Mertz "Tarot na
        wszyskie talie", A. Świrska "Zaproszenie do Tarota".

        Jacek


        • cmytojet Re: Najlepiej zacząć od Rafała T. Prinke! 01.07.04, 09:07
          > Lektura uodparnia na straszenie diabłem czającym sie w kartach, dziwne
          > interpretacje itd.

          podobnie jak rozmowy pod budką z piwem podbudowują przekonanie alkoholika,
          że nie ma żadnego problemu.
        • suljan Re: Najlepiej zacząć od Rafała T. Prinke! 02.07.04, 12:43
          Dawno tu nie bylem i proszę, dyskusja o tarocie, nawet podana literatura.
          Zapomniales Wojaczku o niejakim JWS-ie i jego "Biblii szatana", czyli historii
          kart tarota, ale nieszkodzi.
          • j.wojak nie zapomniałem! 02.07.04, 13:08
            Witam ponownie! Właśnie dziwiłem się, czemu nigdzie Pana nie widać!
            No- to już w porządku.

            O JWS nie zapomniałem, skądże! "Tarot", 2 wydania "Biblii Szatana" i "Tarot
            Magów" (+ "WMŚ") są nadal na na mojej półce, ale świadomie ich nie wymieniłem,
            ponieważ:
            1) zmienił Pan zdanie o tarocie- bez sensu jest więc polecać coś, czego wypiera
            się sam autor
            3) polecanie Pańskich książek wbrew Panu byłoby niepotrzebną złośliwością
            2) mam wrażenie, ze czasem Pan trochę fantazjuje, więc nie jestem pewien ,kiedy
            Pan koloryzował a kiedy przekazywał prawdziwą wiedzę...

            Jacek
            • suljan Re: rozumiem intencje 02.07.04, 14:26
              Rozumiem i nie mam pretensji, przypomnialem dla porzadku i tyle. Rozumiem tez,
              ze nie bedziemy wieść dyskusji nt. historii tarota opisanej przez mnie
              w "Biblii szatana", bo zajęłoby to zbyt wiele miejsca i czasu, a ponadto byloby
              nużace dla forumowiczow. Gdybuy wszakze chcial Pan kiedyś o tym pogadać, nie ma
              sprawy, mozemy sie spotkac. Ponadto moze Pan podjac wlasne badania i opracować
              nt. książkę lub artykół. W tej kwestii przydatna jest zwlaszcza literatura
              anglo i franko języczna ( niemiecki tez moze sie przydac, zwlascza jesli chodzi
              o niemieckie odlamy rózokrzyzowców i masonow z konca XVIII wieku i ich zwiazki
              z symbolika tarotową ). Pozdrawiam.
              • j.wojak nie zamierzam prowadzić badań 02.07.04, 15:02
                suljan napisał:

                > Rozumiem tez, ze nie bedziemy wieść dyskusji nt. historii tarota opisanej
                >przez mnie w "Biblii szatana", bo zajęłoby to zbyt wiele miejsca i czasu, a
                >ponadto byloby nużace dla forumowiczow. Gdybuy wszakze chcial Pan kiedyś o tym
                >pogadać, nie ma sprawy, mozemy sie spotkac.

                Ależ ja nie neguję pradziwości tarotowej historii podanej w tej książce. Mówiąc
                o "fantazjowaniu" miałem na myśli "całokształt" Pana twórczości poświęconej
                kartom i zagadnieniom z nimi związanym.
                Dziękuje za zaproszenie, na razie nie skorzystam.

                > Ponadto moze Pan podjac wlasne badania i opracować
                > nt. książkę lub artykół.
                Nie planuję konkurować z Panem i innymi autorami, zreszta takie badania mnie
                nie pociągają.

                >W tej kwestii przydatna jest zwlaszcza literatura
                > anglo i franko języczna ( niemiecki tez moze sie przydac, zwlascza jesli
                >chodzi
                >o niemieckie odlamy rózokrzyzowców i masonow z konca XVIII wieku i ich
                >zwiazki z symbolika tarotową.

                Ha, ha! Robawiła mnie ta aluzja! Tylko, że jest zupełnie niepotrzebna- ja nigdy
                nie wątpiłem w Pana wiedzę i do głowy by mi nie przyszło pisać konkurencyjne
                książki!
      • j.wojak w uzupełnieniu ksiażek- dobra strona www 01.07.04, 15:03
        Na tej stronie jest zebranych i usystematyzowanych dużo informacji:
        www.tarot.conpas.org/index.html
    • nadia.kona Re: Tarot.Tajemnica kart. 07.01.23, 17:06
      Niekiedy trzeba pochylić się nad wieloma aspektami
    • nadia.kona Re: Tarot.Tajemnica kart. 19.01.23, 10:38
      Obłędne
    • nadia.kona Re: Tarot.Tajemnica kart. 27.01.23, 06:00
      Warte zastanowienia
    • nadia.kona Re: Tarot.Tajemnica kart. 05.02.23, 02:46
      Obłędne
    • anielowkad Re: Tarot.Tajemnica kart. 14.02.23, 13:35
      To elektryzuje wręcz
    • anielowkad Re: Tarot.Tajemnica kart. 20.02.23, 16:08
      Ile wy zajmujecie się tym?
    • ingaponga Re: Tarot.Tajemnica kart. 27.02.23, 11:36
      Nie jest to oczywiste
    • agrentowy4321 Re: Tarot.Tajemnica kart. 09.03.23, 04:32
      Bardzo trudny temat
Inne wątki na temat:
Pełna wersja