berkanan
28.07.04, 12:43
ten sen miałam ponad dwa lata temu , ale cały czas mnie męczy, co może
oznaczać. Dawniej moje sny się sprawdzały, ale dosłownie...po prostu śniły mi
się sytuacje, które dokładnie się wydarzały, albo potrafiłam je sama
zinterpretować. Ten był całkowicie inny i zapoczątkował całą serię snów
symbolicznych, których nie rozumiem.Nigdy nie rozumowałam archetypicznie...
Był piekny dzień letni. Byłam w swoim rodzinnym domu, w którym już nie
mieszkam. Śpiewały ptaki, ale na niebie pojawił sie duży drapieżny ptak i
ucichły. Ja zaczęłam biegać po całym podwórku i próbowałam wyłapać całe stado
kotów, którymi sie opiekowałam(Mam jednego kota). Bałam się, że ptak będzie
na nie polował. Ptak wyladował na budynku gospodarczym i zaczął wyjadać
sparaliżowane ze strachu wróble. Kiedy biegłam do domu z ostanim kotem, ptak
wylądował przedemną i coś do mnie powiedział. Bardzo się przeraziłam, bo był
o wiele wyższy ode mnie i bardzo wyraźnie czegoś żadał...nie pamiętam czego ,
bo obudziłam się przestraszona i z poczuciem buntu...wiem , że nie chciałam
się zgodzić na coś , ale nie wiem , co to było...
Nie znam się na ptakach, bardzo lubię zwirzęta, ale najbardziej wilki, psy,
konie, koty , nawet gady...ale ptaki? Sprawdziłam w atlasie- to był orzeł
przedni.
Po tym śnie znowu był sen z kotami. Tym razem ratowałam kota przed wężami,
które rozpełzły się z ogromnego słoja, pamiętam , że jeden był żółty...ale
nie przypominał mi znanych gatunków...jakiś dusiciel. Nie boje się węży , ale
we śnie się bałam.
Było jeszcze coś z wężami w następnych snach...ale nie pamiętam
Dopiero jak byłam w ciąży znowu był wąż, ale tym razem przepiękny. Cały jakby
zbudowany ze sznurów pereł i w koronie...znowu coś do mnie mówił...ale nie
wiem co...ale ten sen był bardzo miły. Teraz na szczęście nie pamiętam snów,
może nie było znaczących...bo wprowadzały niepokój.
Czy któś mógłby mi cos na ten temat powiedzieć? Może to jest to moje
poczucie, że nie idę swoja drogą? Nie jestem zadowolona z tego , co teraz
robię, kocham swoją rodzinę, ale duszę się w obecnych układach z teściami.
Zawsze byłam twórcza-maluję, fotografuję, robiłam programy telewizyjne,
pisalam do gazet(motoryzacyjnych), mam dobry słuch i resztki niezłego głosu.
Czy to podświadomość mi się buntuje przeciw stagnacji?