samotność

IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 02.09.04, 19:02
może ktoś pomoże mi wyjść z tego marazmu. od lat jestem sama, nie moge
znaleźć partnera, nie wiem czy to coś ze mną jest nie tak? jestem normalną
dziewczyną, może jakieś blokady we mnie? nie wiem co powinnam zmienić.
pomóżcie
ur. 23.07.1973
    • roxy Re: samotność 02.09.04, 23:16
      Witaj Gosiu...Jestem Twoją imienniczką...napisz coś o Sobie do mnie na priva...
      Pozdr.
      • Gość: Gosia Re: samotność IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 03.09.04, 17:11
        bardzo chętnie coś o sobie napisze ale prosze o adres e-mail.
        pozdrawiam
    • Gość: 5 Re: samotność IP: *.futuro.pl 03.09.04, 17:36
      No widac jesteś 5. Do 30 to rzeczywiście widać u Ciebie samotność, tak z
      numerologii. Teraz to sie powoli będzie zmieniać, bo już jesteś pod inną
      wibracją. Głowa do góry.
      Jako 5 powinnaś się realizować poprzez podróże i w taki właśnie sposob powinnaś
      znależć tego wymarzonego partnera.
      Wszystkim 5 trudno jest znależć równowagę w życiu. Nie wiem jak się nazywasz
      sta nie znam całego portretu numerologicznego stąd trudno mi doradzić Ci zmianę
      wibracji podpisu.
      • Gość: Gosia Re: samotność IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 03.09.04, 18:07
        oby się zmieniło bo zaczyna mnie to juz męczyć. moje życie trudno nazwać nudne
        (jak na 5 przystało)i realizauje się w nauce, w zdobywaniu wiedzy ale bardzo
        brak mi kogoś. nie wiem jak inne 5 ale bardzo potrzebuje drugiej osoby,
        wszystko co robie musze robić dla kogoś i musze wiedzieć że jest ktoś kto
        zaakceptuje każdą moja decyzje, nawet jeśli się z nią nie zgadza to i tak
        zawsze stanie po mojej stronie
        pozdrawiam
        • Gość: 5 Re: samotność IP: *.futuro.pl 03.09.04, 18:13
          No właśnie 5 to z jednej strony osoba pewna siebie z drugiej brak jej tej
          pewności. Takie rozdwojenie jażni. Nikt by nie przepuszczał że taka witalna 5
          jest wewnętrznie nieśmiała. Sama jestem 5 to wiem co mówię. Wszystko mnie
          interesuję, lubię się duzo rzeczy uczyć. Innymi słowy trudno za mną nadążyć.

          Wiesz czasami na kogoś wartościowego trzeba poczekać. I nie da się tego
          przyspieszyć, to trzeba przeczekać.
          • Gość: Gosia Re: samotność IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 03.09.04, 18:33
            wiem, że warto czekać ale ja czekam juz tak długo że straciłam nadzieje, nie
            wiem czy jest jeszcze sens czekać
            • Gość: 5 Re: samotność IP: *.futuro.pl 03.09.04, 18:48
              W oczekiwaniu na tę miłość, jesli mogę Ci doradzić, filtruj, uwodż innych
              facetów, żeby nie było nudno i żeby się podszkolic w tych sprawach. Wiesz
              chodzi o biegłość, facet nie może widzieć że nie było za dużo przed nim bo może
              pomyśleć że z Tobą jest coś nie tak, rozumiesz nabierze wątpliwości.

              Tak więc baw się, sprawdzaj swój seksapil na innych, bądz zmysłowa,
              uwodzicielska. Sama wiesz.
              • Gość: Gosia Re: samotność IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 03.09.04, 19:27
                niby wiem :) ale wydaje mi się że juz zapomniałam jak to się robi. no i przez
                to że jestem sama czuje się niedowartościowana, gorsza a z takim nastawieniem
                trudno kogoś uwodzić

                p.s. dobrze mi się z Tobą pisze więc gdybyś miałą ochote pogadać podaje mój
                email: gosiai@uznam.net.pl
          • Gość: monika Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.04, 16:01
            tez jestem 5.tez nie mam faceta...jestem co prawda młodsza od autorki,ale czuje
            ze to własnie ta druga połowka pomogłaby mi sie w pełni realizowac.jestem silna
            psychicznie,ale mimo to czasem dopada mniie tzw dołek i nie potrafie sobie
            poradzic z tym problemem.tez sprawiam wrazeenie pewnej siebie,jestem pewan
            siebie,ale mimo to wiecie ze czasem bywa inaczej...
            powodzenia
    • ewa5921 Re: samotność 04.09.04, 15:22
      ciebie nie czeka samotnosc masz w reku dana milosc ale ciezko ci znalezc bo
      jestes rak
      • Gość: 5 Re: samotność IP: *.futuro.pl 04.09.04, 16:07
        To jest Lew a nie rak.
      • Gość: mika Re: samotność IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 05.09.04, 21:52
        hej, ja jestem rakiem i też z 5,
        dlacego uważasz,że rakom cieżko znależć miłość, czy aż tak to pewne???
        bedę wdzieczna za odpowiedź,dzieki
        • Gość: monika Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.04, 23:53
          ja jestem rakiem i 5 i sie całkowicie zgadzam z autorem stwierdzenia,ze rakom
          ciezko znalezc miłosc!niestety...
          • Gość: mika Re: samotność, do Moniki IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 06.09.04, 13:17
            mam wrażenie,że jesteśmy takie same (chyba nie do końca wierzę w zbiegi
            okoliczności a może...), jak masz ochotę napisz, otowlasnieja@gazeta.pl
          • Gość: Iwona Re: samotność IP: *.lodz.dialog.net.pl 08.09.04, 00:29
            Też jestem rakiem i numerologiczną piątką, mam 28 lat, równiez potrzebowałam
            zawsze drugiej połowy, jak każdy chyba nie tylko piątki :-)I bardzo rzadko
            byłam w życiu "nie w związku", teraz też jestem w b.szczęśliwym związku
            [odpukuję w niemalowane ;-)] i uważam, że Wy również będziecie szczęśliwe, a to
            nie zależy chyba od tego czy jesteśmy piątkami czy nie i czy jesteśmy rakami,
            czy nie. Bo mało to na świecie piątek i raków w jednym? ;-)
            Pozdrawiam serdecznie :-)
            • Gość: mika Re: samotność IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 08.09.04, 15:46
              dziękuje CI bardzo za pokrzepiający list, pozdrawiam
    • Gość: blanez Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.04, 20:11
      Gosiu jak chcesz możesz do mnie napisać to moj meil: blanez@gazeta.pl
      Tez nie uklada mi się w życiu osobistym.
      Jestem otwarta na przyjażnie.
      Czekam,pa.
    • Gość: maka Re: samotność IP: *.system-net.pl 07.09.04, 23:58
      Cześć Gosiu! Ja też jestem Twoją imienniczką i równie jak Ty czuję się bardzo
      samotna. Nie mam nikogo. Boję się przyznać przed innymi i samą sobą, że jest mi
      z tym źle. Przeraża mnie, że wszyscy wkoło kogoś mają i wreszcie przyjdzie taki
      dzień, gdy zostanę sama...jak palec. A wciąż trafiam na nieodpowiednich
      facetów. Zakochuje się to w dużo starszych, to w żonatych.Tak jak ostatnio.
      Zakochałam się w żonatym facecie. Jemu też nie jestem obojętna. I co mam
      zrobić? POddać się uczuciu, raniąc innych czy pogrążyć się w smutku, opłakać i
      czekać, że następnym razem trafię na kogoś odpowiedniego. Tylko jak długo mam
      jeszcze na niego czekać??? Pozdrawiam wszystkie samotne duszyczki.
      • madziapoznan Re: samotność 08.09.04, 10:03
        czytajac cala ta historie i wypowiedzi wszystkich kobiet mozna zauwazyc jedno:
        chocby nie wiem co sie dzialo, dla nas, kobiet, milosc zawsze byla, jest i
        bedzie najwazniejsza. bez czlowieka, ktory bedzie na kochal bezwarunkowo
        czujemy sie slabe, niespelnione, samotne.
        ze mna oczywiscie nie jest inaczej. za kazdym razem kiedy odwiedzam wrozki,
        dowiaduje sie, ze czeka mnie wielka milosc. tylko ze ja juz tak czekam i czekam
        i czekam. nauczylam sie zyc sama, nie myslec o tym, ze marzeniem moim jest moc
        wreszcie zasypiac w ramionach faceta, ktory mnie ubostwia za to ze jestem,
        ktory nie rozwali sie w lozku wyczerpany po seksie, i nie zrzuci mnie z niego
        spiac sobie tymczasem w najlepsze. kobiety takie jak ja, staraja sie sobie
        wmowic, ze nie potrzebuja faceta, ze same doskonale sobie radza w zyciu, ze sa
        szczesliwe. i oszukuja w ten sposob nie tylko siebie ale i swoje otoczenie,
        tymczasem gdzies w srodku lkajac z cierpienia i samotnosci.
        poznalam niedawno faceta. wiem, ze to smieszne, ale poznalismy sie na necie.
        wystarczylo 4 dni kontaktow telefonicznych, zebysmy oboje nabrali dla siebie
        ogromnego znaczenia, rozjasniali kazdy dzien, budzili sie z mysla o sobie i z
        taka sama mysla zasypiali. postanowilismy sie sotkac po niecalym tygodniu
        znajomosci. nie zawiedlismy sie swoja fizycznoscia (tak mi sie wydaje),
        spedzilismy ze soba wieczor, zostalam u niego na noc ( i to chyba byl moj
        blad), nie chcialam sie z nim kochac, chcialam byc po prostu przytulona. nie
        wiem co mnie do tego pcnelo, chcec czucia 2 osoby przy sobie, naiwnosc czy sama
        nie wiem co.. poranek byl koszmarny, ja przytloczona caloscia wydarzen, on
        zaspany. nie odezwal sie wiecej. chcialam wierzyc, ze to jest inny facet, nie
        taki jak ci wszyscy pozostali, ze wart jest tego, zeby sie w nim zakochac, ze
        mnie rozumie. plakalam. jak kazda kobieta, czulam sie upokorzona, wykorzystana,
        porzucona, SAMA. znowu...
        jaki wniosek??
        KIEDY JA DO CHOLERY BEDE MOGLA SIE W KONCU SZCZESLIWIE ZAKOCHAC?? kiedy bede
        mogla przestac byc twarda i spuscic z tonu? :( jak dlugo mozna czekac na
        milosc? i jak ja rozpoznac?
        jak kobiety maja sie zachowywac? zastanawialam sie czy do kazdej nowej
        znajomosci maja podchodzic z calym balastem swoich zyciowych doswiadczen czy od
        nowa byc niewinna, naiwna?
        chcialabym moc dzielic swoj swiat z mezczyzna, ktory chcialby go poznac. ale
        zaczynam watpic... czy czeka mnie szczescie??
        • Gość: piatka Re: samotność IP: 213.199.221.* 08.09.04, 10:49
          podpisuje się po tym, niestety mi również trudno znaleść, kogoś bliskiego, lub źle lokuje uczucia i przechodzę cięzkie rozczarowanie. I nie rozumiem w gdzie tkwi bład mimo dobrych intencji i pozytywnego nastawienia do ludzi. Pozdrawiam nieusatysfakcjonowana piatka
        • Gość: imbir_girl Re: samotność IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.09.04, 12:18
          hej madziu
          przeczytawszy twoją historię, aż mi serce podeszło do gardła,
          miałam kiedyś podobne zdarzenie, może trochę więcej rozmów na necie, może o
          kapkę więcej spotkań i teraz czasem jeszcze jakiś "marny" kontakt...
          lecz wszystko inne było podobne, poprostu tak jak pisałaś, chęć przytulenia
          była taka silna, i nie chodziło tu o spanie ze sobą, chodziło po prostu o
          męskie ramiona w których można się schować i poczuć, że ja też mam kogoś kto w
          tej chwili chce być tylko ze mną!!
          ten ktoś jest nadal dla mnie ważny, za swoją oryginalnosc, innośc i to jak
          żesmy sie dogadywali..
          może to tylko ja to czułam
          może to tylko mnie było tak niewymownie szczęśliwie

          to tak czasem bywa ze raz się jest za oschłym a potem myśli, ze zmarnowało się
          szansę, zaś innym razem oddajemy siebie za dużo...

          Pozdrawiam

          imbir
          • Gość: Ola Re: samotność IP: 195.26.24.* 08.09.04, 12:22
            Ja też jestem sama i źle mi z tym...analizowałam wiele razy czemu tak się
            dzieje i doszłam do mało odkrywczego wniosku - mam pecha.
        • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 17:52
          tez jestem sama,a wcale nie jestem brzydka,głupia... Tez wciaz czekam na swoje
          szczescie i jakos nie moge sie go doczekac :( wszyscy znajomi dokola sa
          szczesliwi i tylko ja jestem sama,a nie jestem wybredna,zreszta wiecie
          doskonale jak to jest.Mam 22 lata i wciaz jestem sama,nie było nikogo...:((
          • Gość: KAMA Re: samotność IP: *.system-net.pl 08.09.04, 19:16
            CZE ANECZKA! JA TEZ WCIĄŻ JESTEM SAMA. I TAK NAPRAWDĘ NIKOGO NIGDY NIE BYŁO. A
            MAM JUŻ 27 LAT!!! PODOBNO PIĘKNA, SEKSOWNA I PRZESYMPATYCZNA. SAMA CZUJĘ ŻE
            DZIAŁAM NA FACETÓW, ALE ODNOSZĘ WRAŻENIE ŻE ONI TYLKO CHCĄ SIĘ ZABAWIĆ. NIE
            MYŚLĄ POWAŻNIE. JAKIŚ CZAS TEMU SIĘ ZAKOCHAŁAM. DO TEGO NIESZCZĘŚLIWIE- W
            FACECIE KTÓRY JUŻ JEST ZAJĘTY. MOŻE PRZESADZAM, ALE MYŚLĘ ŻE JUŻ NIC DOBREGO
            MNIE W ŻYCIU NIE SPOTKA. BO SKORO JESZCZE NIE SPOTKAŁAM NIKOGO, TO CHYBA JUŻ
            NIE SPOTKAM. DLACZEGO PYTACIE? BO Z KAŻDYM ZAWODEM MIŁOSNYM ROBIĘ SIĘ BARDZIEJ
            NIEDOSTĘPNA. POZDRAWIAM WSZYSTKIE SAMOTNE I SPRAGNIONE MIŁOŚCI. KAMA
            • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 19:41
              poczulam sie jak bym czytala o samej sobie-
              zabawna,otwarta,komunikatywna,atrakcyjan,dzialajaca na facetow...tez odnosze
              wrazenie ze oni chyba szukaja tylko osoby na 1 wieczor...albo noc...A jak juz
              sie jacys nadarza normalni,to nie ma tego magnesu...a ja nie bede robic nic na
              siłe...choc czasem mam juz na to ochote,ale wiem doskonale ze jest to
              krzywdzace dla obu stron...pozostaje mi wciaz czekac i miec nadzieje!
              Tobie zycze zeby sie wszytsko w koncu ulozylo :) Dzieki!
              • Gość: Joa Re: samotność IP: *.forward.pl / 195.116.149.* 08.09.04, 20:08
                Qrcze...Kobiety, niestety to co piszecie jest mi rowniez "bliskie"...;(.
                Tez juz mam swoje lata, a nikogo powaznego nie bylo......
                Zamykam sie w sobie, jest coraz gorzej bo naprawde przestaje wierzyc, ze kogos
                pokocham z wzajemnoscia. Wystarczy mi ,ze raz pokochalam, bez wzajemnosci....to
                uczucie jeszcze trwa - niestety , chociaz probuje zapomniec. Czuje pustke w
                sobie, nie wiem czy jestem tak naprawde w stanie kogos pokochac.
                Pozdrawiam,
                • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 20:33
                  hmm skad ja to znam-im dluzej nie moge znalezc tym chyba wiecej sie w sobie
                  zamykam,w swojej skorupce...nie wiem w jakim wieku jestes?Ale tez zycze Tobie
                  (sobie tez...bo wiadomo ze czlowiek ma ograniczona psychike i
                  kiedys "wysiadzie"),zebys znalazla ta druga połoweczke!
                  3maj sie cieplutko i silnie!!
                  Nie jestes sama :) zadne pocieszenie,ale ...
                  • Gość: Joa Re: samotność IP: *.forward.pl / 195.116.149.* 08.09.04, 21:00
                    Dzieki Aneczko:)moze to niewielkie pocieszenie, ale jest...dlatego tez zycze Ci
                    zebys poznala ta druga polowke, apropos wieku jestem troche starsza od Ciebie
                    wiec i strach wiekszy....(jakas pociecha ze daja mi na ogol mniej niz w
                    rzeczywistosci ;).
                    Mam takie pytanie do Ciebie i do innych zreszta tez....jak sobie radzicie z
                    reakcjami otoczenia typu: "Ty sama, taka atrakcyjnna, mila...itd ( chcoiaz
                    ta "mila" to ostatnio mnie raczej nie dotyczy...)i nie masz nikogo??. Jak to
                    mozliwe ??? Czy wogole spotykacie sie z takimi lub podbnymi komentarzami, jak
                    reagujecie na nie ?.
                    • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 23:22
                      Tak,kolezanki na sile szukaja mi faceta...Sa mile,kochane,ale widza ze ja
                      gasne...nie ma juz we mnie czasem tyle energii.Ja widze to sama po sobie,po
                      prostu gasne i czasem opuszcza mnie wiara w to ze w koncu bedzie lepiej.Na
                      reszte nie narzekam,nie jest idealnie,ale jakos sobie
                      radze,dorabiam,podruzuje,uciekam od codziennosci...Jakos musze...zeby nie
                      myslec.
                      Sa dni kiedy wierze,czuje ze to juz niedlugo i smiac mi sie chce z samej
                      sibie,ze np poprzedniego dnia mialam taki ogromny emocjonalny dołek,a
                      czasem,szkoda gadać...
                      Pozdrawiam Cię cieplutko!!

                      P.S.Tez nie wygladam na swoj wiek...To jest jednak plus ogromny,ktory sie z
                      czasem docenia!
                      • Gość: kama Re: samotność IP: *.system-net.pl 09.09.04, 00:04
                        Ja też ciągle spotykam się z pytaniem "a gdzie twoja druga połówka?" Jak
                        rodzina dała mi spokój, to zasadzili się moi przyjaciele, którzy swatają mnie
                        ze znajomym znajomego, bratem koleżanki itd. Ale ja nie czuje tego czegoś, w
                        związku z czym nici z ich starań. Do tego zauważyłam, iż jeśli ktoś bardzo
                        stara się mnie zeswatać ja bardziej się zapieram. A przecież chcę znaleźć tego
                        jedynego. Może źle robię skreślając już na wstępie wszystkich zwabionych przez
                        moich przyjaciół adoratorów? Może wśród nich jest ten jeden jedyny? I dlaczego
                        tak trudno uwolnić się od miłości niemożliwej? Wciąż kocham, choć nie powinnam!
                        Pozdrawiam siostry :)
                        • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.04, 00:52
                          Co do swatania-tez to przynosi odwrotny skutek...ja chce sama!!!a nie z czyjas
                          pomoca!
                          Nie martw sie,siostrzyczko,moze choc w ten sposob dodamy sobie otuchy...??
                          Hm teraz moja nadzieje jest wyjazd,na ktory sie juz jutro wybieram...Pozdrawiam
                          raz jeszcze!
                          W razie potrzeby moj mail: marag7@poczta.onet.pl.

                          3majcie sie!!!
                          • Gość: Joa Re: samotność IP: *.forward.pl / 195.116.149.* 09.09.04, 13:20
                            Powodzenia Aneczko:)
                            mysle, ze spotkasz kogos wczesneij czy pozniej, a czy to bedzie za miesiac, za
                            rok, lub pozniej to co ta za roznica?. Jestes mlodziutka osoba i napewno nie
                            warto przejmowac sie tym, ze "wszystkie juz maja tylko nie ja", mysle, z e
                            warto poczekac na tego wlasciwego, chociaz mialoby to troche potrwac...
                            Hm..ciekawe,ze nie wierze, ze cos takeigo mnie spotka...;)
                            No i Kama...z tym swataniem jest u mnie podobnie, probowano mnie swatac, (be z
                            mojej wiedzy) niby przypadkiem bo wiedziano, jak na to negatywnie
                            zareaguje...no i nic z tego nie wychdzilo, tez chce sama...sama wiem co mi sie
                            podoba a co nie, dlatego jesli ktos mowi mi: "poznam cie z fajnym,
                            inteligentnym facetem - to wlasciwie nic to dla mnie w tej chwili nie znaczy -
                            rownie moglby ktos powiedziec ze pozna mnie z kims malo atrakcyjnym - i tyle
                            samo by to dla mnie znaczylo...poprostu kazdemu co innego sie podoba:). Czesto
                            podobaja mi sie meszczyzni ktorzy w obiegowej opini uchodza za malo
                            atrakcyjnych...tak to jest juz u mnie:). Ale moze nie warto uciekac od tego
                            swatania tak do konca, tak anprawde nikt Was czy mnie, nie zmusi do bycia z
                            kims na sile, wiec moze warto poznac poprostu, pogadac tak na luzie - jesli nic
                            nie "zaiskrzy" to trudno....

                            Pozdrawiam, trzymajcie sie :)
                            • Gość: })i({ Re: samotność IP: *.is.net.pl 09.09.04, 16:13
                              Czytając Wasze wypowiedzi, czuję że nie jestem sama w tym wszystkim. Tyle razy
                              zastanawiałam się dlaczego? Jestem osobą lubianą, mam coś w głowie, nieżle
                              wyglądam, słyszę komplementy. Ale jest tylko koleżanką. Wiecznie byłam sama,
                              odkąd pamiętam, a kiedy już się coś przytrafiło, zostałam skrzywdzona. Być może
                              mężczyźni boją się kobiet, które mają coś więcej niż oni do powiedzenia, umieją
                              się zachować, są inteligentniejsze. No bo jak to by było, że jakaś kobieta jest
                              lepsza ode mnie?! Usłyszałam kiedyś przy okazji jakiej gry (zwykła zabawa) "ale
                              wstyd, przegrać z babą". Częśto słyszę pytanie " a gdzie twój chłopak",
                              odpowiadam"nie mam chłopaka". Na to zawsze jest zdziwiona mina i "taka
                              dziewczyna jak ty i nie ma nikgogo, niemozliwe". A jednak mozliwe. Też próbują
                              mnie swatać, ale tak na siłę, to nie chce. Sztuczna, wymuszona uprzejmość,
                              kiedy człowiek chciałby uciec i zaszyć gdzieś, chwaląc wreszcie swoją
                              samotność. Myslę, ze trzeba czekac, ktoś się na pewno pojawi. I pomagać losowi
                              w jakis sposób, gdzieś wychodzić, cos robić, mieć własne ciekawe hobby(choć
                              wiem jak miłe np jest siedzenie ze znajomymi w knajpce, gdzie jest się uważanym
                              za konkurencję nr 1 :/) To przyciąga ludzi. Dziewczyny trzymajcie się!! Nie
                              jesteśmy same! :)
                              • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.04, 17:12
                                Poczułam sie jak bym czytała o sobie...
                            • Gość: Kama Re: samotność IP: *.system-net.pl 09.09.04, 19:42
                              Widzę, że nie tylko ja mam nadopiekuńczych przyjaciół. Tak sobie myślę, że
                              pewnie robiłabym to samo, gdybym była na ich miejscu. Przecież oni robią to w
                              dobrej wierze, chcą mi pomóc. Ale jak gdy coś nie wychodzi z tego swatania ( a
                              jest tak za każdym razem :( czuję się winna wobec nich (tak bardzo się starają)
                              wobec siebie i wobec tego ducha winnego adoratora. Nie chcę być z kimś na siłe!
                              Tylko dlatego żeby nie być samą ! Przecież nie mogę być z kimś tworząc jakąś
                              namiastkę związku i tym samym odbierać mu szansę znalezienia swojej drugiej
                              połówki. Sama podobno wzbudzam gorące uczucia i na brak powodzenia nie mogę
                              narzekać. Ale co z tego jak im nie chodzi o uczucie.
                              Wszyscy zachodzą w głowę o co mi tak naprawdę chodzi, mówią że wybrzydzam (a
                              mam już 27 lat i nie powinnam szukać księcia z bajki tylko brać co jest, bo w
                              moim wieku...). A ja właśnie czekam na takiego księcia, faceta który poruszy
                              mnie do głębi i przy którym będę czuła że to jest to na co czeka się całe
                              życie. NIe chcę się zadowolić namiastką bycia z kimś= bez uczucia, bez ognia...
                              Jakiś czas temu to poczułam, ON też. Niestety okazało się ze on już jest w
                              związku ( do tego formalnym). A ja, czy w imię własnego szczęścia, czy mogłabym
                              zniszczyć szczęście innej? Pozostanie to więc uczuciem w naszych sercach,
                              platoniczną miłością.
                              Dlaczego miłość jest taka trudna? Dlaczego to nie może być prostsze ? Czemu jak
                              się zakocham to okazuje sie że facet ma już jakieś zobowiązania. CZy ja jestem
                              jakaś fatalna?
                              Joa dzięki za słowa otuchy. A Ciebie Aneczko pozdrawiam i życzę szczęścia na
                              wyjeździe.
                              Dzięki Wam znacznie łatwiej znieść tą przerażającą samotność.
                              Pozdrawiam Was wszystkie :)
                              • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.04, 17:15
                                Co do wyjazdu,to to szczescie było,ale trwalo zaledwie 3 dni...tez nie wiem o
                                co chodzi,czy to moze jakas moja niesmialosc...
                                W kazdym razie zgadzam sie z Toba calkowicie-nie bierz czegos na siłe!!!To samo
                                powtarzam moim znajomym,ze nic na siłe i czekam...
                                Pozdrawiam goraco!!
                    • madziapoznan Re: samotność 10.09.04, 09:42
                      ciesze sie, ze mozemy my (baby) sobie tu troche pouzalac sie nad soba.
                      ja na szczescie nie spotykam sie z takimi komentarzami, moze dlatego, ze
                      baaaaaaaaardzo dlugo jestem sama, ludzie sie juz do tego przyzwyczaili i na
                      szczescie (dzieki bogu) moi znajomi nie odczuwaja potrzeby swatania mnie z
                      jakimis facetami.
                      choc czasami zdarza sie, ze np moja babcia palnie przy calej rodzinie: a ty
                      Magdusiu, masz tam jakiegos kolege?? i coz.. wtedy, zamiast oblac sie twarzowa
                      czerwienia ;p odpowiadam: tak babciu, mam ich tylu, ze sama nie wiem ktorego
                      wybrac. ehheheheheheheh i w ten oto sposob wychodze z impasu nie poniesiowszy
                      ofiary :) calusy dziewczyny :) podoba mi sie to co sie tu dzieje :) dzieki wam..
                      • madziapoznan Re: samotność 10.09.04, 09:56
                        dziewczyny!!!!!!
                        bycie samym nie jest jednoznaczne z samotnoscia!!!
                        jezeli piszecie, ze jestescie samotne i rzeczywiscie tak jest, to ja nie moge
                        sie pod tym wszystkim podpisac. to ze jestem sama, nie znaczy, ze jestem
                        samotna, mam wspanialych znajomych, mam swietne wspollokatorki, ktore
                        przezywaja to co ja - sa same, ale nie samotne.
                        bronie sie rekami i nogami przed tym, zeby nie byc samotna. to okropne uczucie
                        i wiem, ze w momencie kiedy tylko poczulabym ze tak jest, zalamalabym sie i
                        znowu musiala leczyc..
                        wiec dziewczyny, pamietajcie: nie jestescie samotne!!!! macie chociazby nas :)
                        znamy wasz bol, bo jest on i naszym.. kazda z nas trzyma kciuki za pozostale.
                        pamietajcie, ze zawsze ktos o was mysli :))
                        calusy :)
                        • Gość: Joa Re: samotność IP: *.forward.pl / 195.116.149.* 10.09.04, 13:39
                          Hej:)
                          Oczywiscie, ze bycie samej nie musi oznaczac samotnosci, zgadzam sie z tym.
                          Jesli chodzi o mnie to duzo czasu spedzam sama - potrzebuje tego i nie nudze
                          sie w swoim towrzystiwe, w kazdym razie nie wpadam w panike jesli np nie
                          wychodze nigdzie w sobote...:>. Poprstu czasami jest mi brak kogs bliskiego,
                          zeby pobyc razem, pogadac,posmiac sie, przytulic itd....Ale wiem tez, ze facet
                          chociazby nie wiem jak byl wspanialy nie wypelni mi wewnetrznej pustki...:(.
                          A co do tego, ze sobie tak tu piszemy "same kobitki":) to jest fajna
                          sprawa...bo chyba nikt lepiej nie zrozumie kobiety jak druga kobieta, w koncu
                          meszczyzni sa jednak z troche innego gatunku...(bez obrazy), a ze nas fascynuja
                          to juz inna sprawa:)

                          pozdrawiam,
                        • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.04, 17:18
                          hej!cos w tym jest,w takim razie samotna absolutnie nie jestem,bo tez mam
                          mnostwo znajomych itp,nie wyobrazam sobie zycia bez znajomych,towarzystwa i
                          innych.
                          Pozdrawiam :))
                          Oj mi ise tez podpytuja,ale moja mamuska bardzo rzadko,jak juz to pyta moja
                          siostre czy cos wie :) nie rozmawiam z mama na takie tematy,nie wiem czy to
                          dobrze czy nie,ale tak jest.
            • moniq.b Re: samotność 18.09.04, 18:04
              Ja też jestem samotna. Też jest mi straszie z tym cięzko. Wielu facetów mnie
              zaczepia, mówią ze marzą o mnie,śnią....ale co z tego skoro najczęściej są
              żonaci lub w związkach. W dodatku wszystkim im zalezy tylko na zaciągnięciu
              mnie do łóżka,a nie na zwiazku, wiec jak sie o tym dowiaduja szybko uciekają.
              Sama jak sie zakochałam - 2 razy to bardzo nieszczęśliwe. Już nie wiem co robię
              nie tak. Czy fakt że nie spotykam sie i nie sypiam z facetami jest taki zły?
              Czy facet nie potrafi docenić ze dziewczyna go kocha i nie była puszczalską?
              Czy la nich to jest wada? Nie rozumiem tego świata i nie umiem żyć bez
              miłosći.....Bezniej zycie jest puste, beznadziejne i nie ma sensu...
              Moniq
              • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.04, 19:57
                Moniko!Mam ten sam problem,ale glowka do gory,wiem ze to sie niby tak łatwo
                mowi,ale coz innego nam pozostaje???Zgodnie ze slowami piosenki-"facet to
                świnia..."
                Tez mam problem z facetami...
                Pozdrawiam!
                • moniq.b Re: samotność 18.09.04, 20:05
                  Aneczko wiem ze facet to świnia - z nim źle ale bez niego jeszcze gorzej.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.04, 22:02
                    dokładnie!!!
                    • Gość: Kama Re: samotność IP: *.system-net.pl 18.09.04, 22:38
                      Witam Siostry:) Aneczka jak udał sie wyjazd? Miło Cie znowu czytać:) Tak się
                      zastanawiam, że może ja mylę pojęcia, że tak naprawdę nie wiem co to miłość. I
                      jak wydaje mi się,że kocham,to tak naprawde nie kocham?Przecież miłość nie
                      zawsze musi zaczynać się od pierwszego wejrzenia. Tylko u mnie jest tak,że jak
                      facet nie poruszy we mnie tego czegoś od początku znajomości, to jeszcze się
                      chyba nie zdarzyło, żeby z mojej strony coś się wykluło z tej znajomości. Już
                      zawsze traktuję go jak kumpla. A może można z kimś być bez miłości, a ona
                      przyjdzie potem. Tylko wydaje mi się, że to już potem to tylko kwestia
                      przywiązania i strach przed samotnością.
                      Miło się z Wami konwersuje, a i na serduchu lżej, jak można się wygadać.
                      Pozdrawiam serdecznie
                      • moniq.b Re: samotność 18.09.04, 23:54
                        Ja mam tak jak Ty Kama - albo od razu coś zaskoczy albo wcale.
                        Ale myśle że nie warto być z kimś ze strachu przed samotnością, wierząc że
                        miłosc przyjdzie potem. Moze to być albo przyjaźń albo męczarnia dla Ciebie że
                        jesteś z tym kimś i osoby z którą będziesz bo ją będziesz tym krzywdzić. Ale ja
                        nie wierzę ze miłosć może przyjść potem.
                        Też zgadzam się że trszkę lżej gdy można się wygadać.
                        Pozdrowienia dla wszytkich samotnych i nieszczęśliwie zakochanych
                        • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.04, 16:08
                          miło ze may to samo zdanie na ten temat,własnie odpowiadajac Kamie takze
                          poruszyłam ta kwestie.Nie mialabym serca zeby krzywdzic siebie i inyych,to
                          boli,sama o tym wiem.
                          Ale bardzo juz bym sie chciala zakochac...Jak długo mozna czekac?
                          Pozdrawiam serdecznie!!
                          • moniq.b Re: samotność 19.09.04, 19:07
                            Ja bylam 2 razy zakochana - raz to trwało z mojej strony 13 lat (z jego nie
                            wiem czy wogóle było, bo byliśmy razem ok. 1 roku), a teraz jestem od roku
                            zakochana, ale on był ze mną kilka m-cy..... a ja wciąż go kocha i nie umiem
                            przestać, i przez to nie potrafię nikogo innego pokochac czy być z kimś innym
                      • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.04, 16:05
                        Czesc!Witam serdecznie!Wyjazd swietny!!!Sewwietne imprezy poza tym...No wlasnie
                        pozanlam fajnego faceta-3wieczory sie razem bawilismy,tanczylismy,wydaje mi sie
                        ze bylo cos z obu stron,ale nie wiem czy to ja jestem jakas dzwina czy on...nie
                        pocalowalismy sie,bylo blisko,potem uslyszlalam jakis jego tekst do kogos ze
                        nic na sile i spojrzal na mnie...Ja juz nic nie wiem!Czy jestem zimna,czy nie
                        potrafie od pwnego momentu obcowac z facetami,czy tez moze poddac sie
                        spontanicznosci.
                        Nie wiem...
                        W sumie to u mnie jest tez cos takiego ze jeslicos od razu nie zaskoczy to tez
                        traktuje faceta jak kumpla.Tez mysle ze nic na sile,dlatego nie spotykam sie z
                        kims tylko po to zeby sie spotykac,pochwalic sie nim i zadowlic rodzine i
                        znajomych :) Niestety tak to juz jest!
                        Pozdarwiam cieplutko!!!!!!
                        Mi tez sie tu fajnie z wami gada:)
                        • madziapoznan Re: samotność 20.09.04, 10:10
                          jeszcze chwile temu pisalam, ze nie czuje sie samotnie mimo tego ze jestem
                          sama.. ale ostatnio czuje sie bardzo samotnie. czuje, ze pustka otacza mnie
                          zewszad.. co z tego ze znajomi? co z tego ze rodzina? staram sie tego po sobie
                          nie pokazywac, ale baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo mi brakuje kogos do
                          kochania. milosc to cel mojego zycia, po to istnieje... na co ja komu jesli
                          mialabym nie kochac? i uaslyszalam niedawno - zmien baterie bo na poszukiwaniu
                          ladowarki zmarnujesz zycie...
                          jak mozna zmienic ladowarke? przeciez bez milosci i czyjegos kochania jestem
                          niczym...
                          czuje sie jak jedna wielka czarna dziura... pustka w srodku, pustka na
                          zewnatrz.. udaje ze jest inaczej, nikt sie nie lapie.. na zewnatrz piekna,
                          usmiechnieta, radosna.. w srodku zgnilizna....
                          niestety...
                          • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 10:43
                            bardzo "przeszywajacy" ten twoj list...lae to jedna wielka prawda...ze mna jest
                            tak samo-na zewnatrz tryskajaca energia nie wiadomo
                            skad,piekna,usmiechniatea,inteligentna...a wewnatrz tylko ja wiem co sie ze mna
                            dzieje...
                            tak dluzej nie mozna,kazdy ma swoja odpornosc psychiczna i ona ma swoje
                            granice!!
                            Pozdrawiam ciepluko trzecia siostrzyczke!
                            • madziapoznan Re: samotność 20.09.04, 12:41
                              wiem, ze to zakrawa na uzalanie sie nad soba, ale najgorsze jest to, ze rzucam
                              sie w objecia facetow, ktorzy sa "nie tacy" tylko po to, zeby przez chwile czuc
                              sie wyjatkowo. w ostatnuch chwilach wycofuje sie ze spotkan umowionych w
                              hotelach. boze, zaczynam sie zachowywac jak dziewczyna do towarzystwa!!!!!! po
                              co? dlaczego? bo pragne byc kochana...
                              wolalam siebie jako zatwardziala przeciwniczke facetow. bylo mi lepiej, bo nie
                              zdawalam sobie sprawy z tego, ze jestem samotna.
                              chce kochac!!! i byc kochana..
                              • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 20:05
                                mnie tez czasem taka chec ogarnia,ale nie robie tego,choc wiem ze nieduzo
                                brakuje...ktos kto nie jest w takiej sytuacji,nie zrozumie tego!!
                                3maj sie!!
                                • Gość: Kama Re: samotność IP: *.system-net.pl 20.09.04, 20:39
                                  Jeju, Dziewczyny! Jak tak to wszystko czytam,to tak jakbym czytała to, co sama
                                  napisałam. Czyż to nie smutne, że fajne z nas dziewczyny, a życie układa się na
                                  odwrót. Kiedy trafimy na tę naszą drugą połówkę. Najgorsze jest to, że zaczynam
                                  łamać zasady, które wiernie wyznawałam przez calutkie swoje życie. Moja maksyma
                                  brzmiała " Z dala od popapranców, macho i zajętych". Jakis czas temu poznalam
                                  faceta i chyba sie zakochalam.Niestety dla mnie- bo on jest żonaty!!! A ja
                                  nawet już o tym wiedząc, dalej z nim kręciłam. DO niczego poważnego nie doszło.
                                  Jakieś przytulanie, dyskretne pocałunki mimochodem i czułe słówka z jego
                                  strony. Wiedziałam, że nie powinnam, ale tak tego potrzebowałam!!!To sie
                                  zdarzyło tylko raz, ale na następnych kilku spotkaniach w gronie znajomych
                                  wciąz powtarzał słowa, na które od tak dawna czekałam. Często słyszę
                                  komplementy od innych facetów, ale przy tym poczułam się jakoś inaczej. I gdyby
                                  był sam, to wiem że moglibyśmy być razem. Idealnie się rozumiemy, lubimy te
                                  same rzeczy, nawet zainteresowania mamy podobne, lubimy tą samą muzykę, filmy i
                                  miejsca.Miałyście kiedyś wrażenie, że spotkałyście być może swoją drugą
                                  połówkę, ale zbyt późno, by była dla Was osiągalna?. Mnie to chyba spotkało. W
                                  chwilach gdy spotykasz bratnią duszę, powinnam unosić się ze szczęścia nad
                                  ziemią, a ja czuję się jak świnia, zgnilizna moralna, bo nie powinnam, a wciąż
                                  o nim myślę. Boże, przecież on ma żonę!!! W takich chwilach nie chce się żyć.
                                  Uciekam więc w pracę, ale czy na długo starczy mi sił. Chce mi się krzyczeć, że
                                  tak naprawdę mam dość tego udawania, że tak fajnie być samą :((( Uściski
                                  • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 22:06
                                    nie bylam w takiej sytuacji,bo niestety nie mialam okazji spotkac jesczez
                                    faceta na powaznie...i wciaz czekam...
                                    pozdrawiam cieplutko
                                    • Gość: Kama Re: samotność IP: *.system-net.pl 20.09.04, 22:36
                                      A wiecie, co jest najgorsze w bycia samej? To że jak jakiś facet usłyszy, że
                                      jesteś sama to już myśli " Z nią pójdzie łatwo. Sama to pewnie spragniona
                                      miłości i seksu, albo jeszcze lepiej sama- to wyzwolona". I nie rozumiejąc, że
                                      nie zawsze tak jest, klei się oczekując (zarówno w jednym jak i drugim
                                      przypadku)że skoczę z nim na numerek.Ochyda. I te ich przypadkowe macanki to co
                                      to niby ma być- gra wstępna ??? Faceci, jak pragnę bliskości to tylko tego
                                      jedynego! Zrozumcie to! Ale czy oni to usłyszą? Pewnie nie odwiedzają naszego
                                      forum, a szkoda, bo może lepiej rozumieli by kobiety:(
                                      Sama się sobie dziwię, ale mam dziś taki bojowy nastrój, że z góry przepraszam.
                                      Ale jak fajnie jest móc się wygadać i ponarzekać (troszeczkę :)) Pozdrawiam
                                      Siostrzyczki i życzę kolorowych snów.Kama
                                      • Gość: Joa Re: samotność IP: *.forward.pl / 195.116.149.* 20.09.04, 23:29
                                        Witajcie ! ;)

                                        Mam ostatnio podly nastroj...wiec wole sie nie "odzywac", ale czytam Was i
                                        jestem z Wami ! ;)

                                        Pozdrawiam,
                                        • moniq.b Re: samotność 20.09.04, 23:41
                                          Ja też mam podły nastrój...coraz gorszy...jak czytam to co wszystkie piszemy to
                                          tylko ryczeć się chce.... Oby nasz los się w końcu odmienił....
                                          • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 23:43
                                            u mnie bylo przez jakis czas lepiej moze dlatego ze nie siedzialam w
                                            domu,tylko krazylam po Polsce,jutro wyjezdzam znow,cieszy mnie to,nie bede
                                            miala czasu na myslenie i zastanawianie sie nad wszystkim...
                                            Pozdrwaiam cieplutko rowniez!
                                            W razie czego pisz: marag7@poczta.onet.pl,ale odezwe sie dopiero po 7.10,pa,ap
                                            • moniq.b Re: samotność 21.09.04, 00:08
                                              Zycze przyjemnej podróży. Ona zawsze pomaga choć troche oderwać sie, zapomnieć
                                              bo wtedy wszytko nie przypomina kogoś.... Miłej podróży. Pozdrowionka
                                        • Gość: aneczka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 23:41
                                          to zycze poprawy nastroju :) oj byl super,ale znow nie jest...
                                          Jutro wyjezdzam na 2 tyg wiec moze sie poprawi!!!
                                          Mam nadzieje ze sobie jesczez kiedys pogadamy!!!
                                          Pozdrawiam cieplutko!
                                  • madziapoznan Re: samotność 21.09.04, 11:26
                                    hehhe
                                    ja sie w ostatniej chwili powtrzymalam w piatek, zeby sie nie spotkac z facetem
                                    2,5 razy starszym ode mnie, po to by sie "poprzytulac". przemawia przeze mnie
                                    naiwnosc i nienawidze sieboe takiej!!!
                                    ale zaczynam odzyskiwac sily witalne i znowu robic sie wredna :) juz mi troszke
                                    lepiej :)
            • Gość: facet Re: samotność IP: 62.29.137.* 20.10.04, 14:11
              Drogie Panie..
              Przeraza mnie jedna rzecz, mam wrażenie że uzuprujecie sobie prawo do tzw
              cierpienia spowodowanego cieprieniem wywołanym przez meżczyzn, wiec dla odmiany
              posłuchajcie kilka słow na temat mojego życia..
              Otóż ok 2 lata temu poznałem kobiete, którą gdy zobaczyłem poczułem iż jest to
              moja połówką, moje dopełnieniem, była ucielśnieniem wszystkiego co w zyciu
              pragnałem inteligentna, madra, piękna ...stała sie mym światem :kolegą,
              koleżanką, przyjacielem, partnerem...I teraz: miałem zone i dziecko, dom,
              rodzine i dobra doczesne, ona miała męza i dobra doczesne. Ona zrezygnowała ze
              swojego życia, ja ze swojego, dzisiaj też nie postąpiłbym inaczej, a teraz nie
              mam NIC, prócz chwil które spędzam z dzieckiem, a ONA ta JEDYNA, napisała mi że
              nie potrafi mnie kochać a dlaczego?: bo byłem za dorby, byłem na każde
              wezwanie, zawsze wtedy gdy mnie potrzebowała...czuły , wrazliwy, kochający
              bezwarunkowo, wielbiący każdą chwile spędzana z nią..jedyne o co mam żal do
              życia to że nie jestem z nią...Może to cena jaką płace za moja zdradę, ale jak
              dla mnie zbyt wygórowana. I jesli obudzi sie w Was drogie KOBIETY, kobieca
              solidarność w stosunku do mojej byłej zony to wspomnę tylko ze ma się świetnie,
              układa sobie życie, a ja życze jej jak najlepiej.
    • Gość: ana Re: samotność IP: *.waw.pl 19.09.04, 21:40
      A ja szukam chętnych do wyjść wieczornych i weekendowych (kino, teatr, opera
      itd). Mieszkam w Warszawie.
      • Gość: ana Re: samotność IP: *.waw.pl 19.09.04, 21:49
        Zapomniałam, a to może być ważne: rak, numerologiczna 11, lat 50
        • Gość: Ósemka Re: samotność IP: *.system-net.pl 20.09.04, 20:47
          Witaj Ana! Szkoda, że tak daleko:( Do Warszawy mam niestety ponad 300 km, więc
          raczej odpadają wspólne wypady do kina, teatru. Ale na pewno znajdzie się ktoś
          z okolic Warszawy, ja podobny apel wysyłam do wszystkich z okolic Bielska-
          Białej. Pozdrawiam Ana - Ósemka
          • Gość: Ana Re: samotność IP: *.waw.pl 20.09.04, 21:32
            Szkoda, odezwij się, jak bedziesz kiedyś w wwie.
            • Gość: Ósemka Re: samotność IP: *.system-net.pl 20.09.04, 21:37
              Dzięki Ana. Ty jak będziesz w okolicach BB również daj znać. Pozdrawiam Cię
              serdecznie i powodzenia! Ósemka
    • Gość: Pat Re: samotność IP: *.pspeng.cz 23.09.04, 11:08
      Czytając wiekszość wypowiedzi, dziwię się czy wszystkie piątki tak mają. Sam jestem 5 i choć prawie trzydziestka na karku to jestem sam i też jest mi czasami bardzo smutno. Też chciał bym czuć obok siebie kogoś s kim mógłbym cieszyć się życiem, przytulić się wieczorem, ale widzę iż numer 5 działa bardzo samotnie na ludzi. No i co tu robić?
      Dlatego apel do wszystkich 5 - Łączmy się:)
      • Gość: moniq.b Re: samotność IP: *.uwoj.gorzow.pl / 82.160.54.* 23.09.04, 12:10
        Ja jestem 1 i też tak mam :(
        • Gość: Joa Re: samotność IP: *.forward.pl / 195.116.149.* 23.09.04, 14:46
          No prosze, ja rowniez 1 jestem....:>

          • Gość: Asia Re: samotność IP: *.biaman.pl / 217.153.182.* 23.09.04, 14:56
            Gosiu,ja tez urodzilam sie 23.07 tyle ze 1964 roku i tez jestem samotna,no moze
            teraz nie calkiem........Ponad dwa lata poznalam kogos na czacie spotkalismy
            sie,jakis czas mieszkalam z nim (on mieszka w innym kraju,byl w Legii
            Cudzoziemskiej i nie mogl przyjechac do kraju) ,kocham Go ale on to
            WODNIK,wolnosc ceni ponad wszystko,chce byc ze mna i nie chce-boi sie utraty
            wolnosci mimo ze bardzo Go kochając podporzadkowalam mu sie calkowicie,nie wiem
            co robic.......pewnie to bedzie sie tak ciagnelo,pol oku w Polsce ,troszke z
            nim,nie umiem sie z tego wyrwac,nie umiem sie odkochac,to moja
            pierwsza ,prawdziwa miłosc (pomimo wieku)...
            • Gość: Magda Re: samotność IP: *.238.77.238.adsl.inetia.pl 23.09.04, 22:42
              Asiu wiek nie ma zupełnie znaczenia. Ja jestem starsza o 10 lat i wciąż czekam
              na prawdziwą miłość. Też jestem w związku takim, że jeden dzień razem- drugi
              osobno. I tak się ciągnie już 4,5 roku. Jestem strasznie sfrustrowana. Próbuję
              zerwać ten związek i jak już jest góra 3 dni samotności ktoś z nas się poddaję.
              Ostatnio ja. W ten sposób tracę szansę na spotkanie kogoś, komu będę naprawdę
              potrzebna. Tak się dzieję ze strachu przed samotnością. Ale bez codziennego
              kontaktu z drugą osobą i tak czuję się samotna.
          • Gość: Pat Re: samotność IP: *.pspeng.cz 24.09.04, 15:11
            Patrząc na to inaczej to 1 to są dwie 5 :-)
    • Gość: Magda Re: samotność IP: *.238.67.104.adsl.inetia.pl 24.09.04, 16:02
      Też jestem "5" i chętnie poznałabym na forum inną 5 w średnim wieku, może
      zabijemy samotność wspólnie.
      • pacio.krawiec Re: samotność 24.09.04, 17:13
        Magda jeżeli to odzew na mój post (Pat), to czemu nie. Chociaż ja się jeszcze nie czuję w średnim wieku :-) Jeżeli będziesz miała czas to napisz coś, ja będę dopiero w poniedziałek. Nara
        • megi5 Re: samotność 26.09.04, 22:55
          Hej Pat, ja ( Magda) czuję się młodo, ale niestety jestem w
          wieku "Balzakowskim". Mimo to ciągle szukam kogoś niesamowitego. Wiem, że to
          się może zdażyć. Każdy ma swoją szansę i nie można jej zmarnować.
          Mój "przyjaciel" ucieszył się, że skoro jestem 5, to nie mogę wytrzymać z nikim
          innym jak 5.-; Kiedyś przeżyłam niesamowitą przygodę. Mogę Ci opowiedzieć.
    • Gość: mi Re: samotność IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 17.10.04, 16:15
      jestem sama nie mam jednak ani ładnego ciała ani specjalnej inteligencji
      podobalam sie pewnym mezczyznom(kazdy moze sie podobac)za to trzymaja sie ode
      mnie z dala mezczyzni ktorzy chca przezyc 1 noc z dziewczyna zakochiwanie sie
      traktuje bardzo lekko i chyba gdyby nie wyzej wymienione przeze mnie "wady"
      byalbym puszczalska..mądrosc przychodzi z czasem mnie nie ominela
      • Gość: ag Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 10:50
        a ja jestem ładna i inteligentna i tez jestem sama...Nie bede z
        kimkolwiek,tylko po to,zeby z nim byc...
        • Gość: mi Re: samotność IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 19.10.04, 15:11
          pragnę męzczyzny który chce mojego dobra
          • Gość: ag Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 19:45
            ja pragne tego samego,i zeby przy tym on sam był dobry...
            ciezko takiego znalezc,niestety...
            • Gość: ag. Re: samotność IP: *.crowley.pl 20.10.04, 02:00
              ktoś się podszywa podemnie !!! ag.
              • Gość: facet Re: samotność IP: 62.29.137.* 20.10.04, 14:13
                Drogie Panie..
                Przeraza mnie jedna rzecz, mam wrażenie że uzuprujecie sobie prawo do tzw
                cierpienia spowodowanego cieprieniem wywołanym przez meżczyzn, wiec dla odmiany
                posłuchajcie kilka słow na temat mojego życia..
                Otóż ok 2 lata temu poznałem kobiete, którą gdy zobaczyłem poczułem iż jest to
                moja połówką, moje dopełnieniem, była ucielśnieniem wszystkiego co w zyciu
                pragnałem inteligentna, madra, piękna ...stała sie mym światem :kolegą,
                koleżanką, przyjacielem, partnerem...I teraz: miałem zone i dziecko, dom,
                rodzine i dobra doczesne, ona miała męza i dobra doczesne. Ona zrezygnowała ze
                swojego życia, ja ze swojego, dzisiaj też nie postąpiłbym inaczej, a teraz nie
                mam NIC, prócz chwil które spędzam z dzieckiem, a ONA ta JEDYNA, napisała mi że
                nie potrafi mnie kochać a dlaczego?: bo byłem za dorby, byłem na każde
                wezwanie, zawsze wtedy gdy mnie potrzebowała...czuły , wrazliwy, kochający
                bezwarunkowo, wielbiący każdą chwile spędzana z nią..jedyne o co mam żal do
                życia to że nie jestem z nią...Może to cena jaką płace za moja zdradę, ale jak
                dla mnie zbyt wygórowana. I jesli obudzi sie w Was drogie KOBIETY, kobieca
                solidarność w stosunku do mojej byłej zony to wspomnę tylko ze ma się świetnie,
                układa sobie życie, a ja życze jej jak najlepiej.
                • Gość: ag Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 21:54
                  Nic sobie nie uzurpujemy...Po prostu facet moglby dodac do mojego zycia troche
                  szcescia,radosci,usmiechu i milosci...Tego mi brakuje najbardzie,nie potrafiee
                  sie juz cieszyc chyba z niczego,a jak juz to chwilowo,i to mnie przeraza,kieys
                  taka nie bylam.
                  Pozdrawiam!
                  • Gość: facet Re: samotność do ag IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.04, 22:39
                    Widzisz wg mnie to jest niezależne od płci,partnerstwo w związku to przede
                    wszystkim DAWANIE!!ja dałem wszystko a wzamian otrzyamłem "chwile" a teraz za
                    wszelka cene staram wypełniac sobie czas, bo najgorsze sa chwile gdy jest sie
                    samemu ze sobą..
                    • Gość: do faceta Re: samotność do ag IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 11:40
                      A podobno tylko kobiety sa tak skonstruowane ze za duzo daja,a potem sytuacja
                      wyglada dla nich niekorzystnie,bo facet mysli ze mu sie nalezy i koniec...To
                      nie jest do Ciebie,absolutnie,to jest ogolna uwaga.
                      Ja mam to samo-za wszelka cene stram wypelnic sobie czas,zeby nie mysle o tym
                      ze jestem sama i na razie innych widokow na zmane tego stanu nie mam.A wcale
                      nie jestem brzydka,glupia i niewiadomo jaka jesczze.Chyba nikt nie zna kolei
                      losu.To wszystko jest takie zamotane...
                      • Gość: facet Re: samotność do ag IP: 62.29.137.* 22.10.04, 11:56
                        Jak słusznie sama zauważyłaś,jest tak tylko "podobno", uważam że w tak
                        wrażliwych kwestiach jak uczucia, pragnienia, miłośc, płeć nie ma znaczenia,
                        skłaniałbym sie nawet do stwierdzenie że KOBIETY są silniejsze:). Wiesz w czym
                        jest problem że czasami zaczyna brakować "wypełniaczy" i pojawia sie
                        zniechęcenie, zniecierpiwie, i pozostaje cisze , która niesie pustke:((, szkoda
                        nawet o tym pisać. Wiesz ja jestem osobnikiem bardzo wrazliwym i starsznie
                        potrzebuje poprostu ciepła, które pojawia sie tylko w relacjach K-M...to
                        poprstu zżera i wciąga, poporostu OBŁĘD, i tak codziennie.To taka powolna
                        śmierć emocjonalna, człowiek sie wypala i pozostaje ciało, obojetne na
                        wszystko..
                        Ściskam Cie cieplutko..
                      • Gość: facet Re: samotność do ag! IP: 62.29.137.* 22.10.04, 15:02
                        może pogadamy na gg???, proponuje wieczorem ok 21:00, jeśli bedziesz miała czas
                        i ochotę to daj znać na forum, ponarzekamy sobie na los:))
                        • Gość: ag Re: samotność do faceta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 22:27
                          mozemy pogadac,jasne,ale chyba juz nie dzis...moj nr:4706572.POzdrawiam!

                          Fajnie to nazwales-"smierc emocjonalna"...Dobrze ze sie jeszcze ma na tym
                          swiecie znajomych,choc to i tak niestety za mało :(
                          Jak bedziesz na gg to po prostu napisz,dogadamy sie.
                  • Gość: facet Re: samotność IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.04, 22:42
                    PS: Kobieta mogłaby dodać do mojego życia :radości, miłości, ciepła a przede
                    wszystkim szczerości
            • Gość: mi Re: samotność IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 20.10.04, 15:56
              :)głowa do góry
              • Gość: facet Re: samotność-do mi IP: 62.29.137.* 21.10.04, 09:49
                "Mi" czy zwrot "głowa do góry" był do mnie??
                Jeśli tak to pewnie przez następne 1000lat będę powłóczył nosem po ziemi..no
                ale może za 1000 lat i jeden dzień uniose głowę...żeby rozejrzeć sie dookoła,
                miłego dnia...
    • ewa5921 Re: samotność 23.10.04, 00:35
      twoja karta to wiara, a wiara daje 15,a ta karta daje milosc ,lecz po
      drodze masz wisielca i podejrzewam ze to.
      • Gość: nika Re: samotność do EWY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 17:57
        To moze moglabys powiedziec takze cos o mnie-14.07.1982.Jak długo jeszcze bede
        sie zmagac z samotnoscia??Z goy dziekuje za odp.
    • nasstasya Przepis na wyjscie z samotności 23.10.04, 20:22
      Dziewczyny nie martwcie sie - i zajmijcie sie soba, rozwijaniem swych pasji i talentow, zamiast uzalac
      sie i skupiac na braku faceta. Jesli tobie samej nie jest z soba dobrze, to jak mogloby byc z toba komus
      nowemu - obcemu przeciez czlowiekowi? Trzeba najpierw byc szczesliwa z sama soba, aby moc dac
      szczescie i milosc komukolwiek. Pokochajcie siebie, takimi jakimi jestescie, nawet jesli jest to "ja
      samotne" - a zobaczycie, jak to dziala! Mezczyzni szaleja za takimi babkami... Bron Boze nie emanujcie
      bezglosnym "jestem sama, jest mi zle, szukam kogos na stale". I pamietajcie, by nigdy nie dawac siebie
      nikomu "totalnie" - do granic zatracenia sie w milosci - tzn. zeby nie byc tylko i wylacznie zapatrzona w
      faceta i to, czego on chce i pragnie - o, nie!!! Trzeba zachowac tez swoj swiat, swoje niezalezne zycie,
      przyzwyczajenia i poglady - a dopiero ten "nadmiar" czasu i szczesliwosci, wynikajacy z udanego w l a
      s n e g o zycia, dzielic z ukochanym. Nie myslcie, ze jakikolwiek osobnik jest w stanie uczynic Was
      szczesliwymi - procz Was samych. Mozecie zrobic to s a m o d z i e l n i e !! Nie ma innych
      mozliwosci.... Mysle, ze to jest recepta. Sama tak mam! Pozdrawiam.
      • Gość: nika Re: Przepis na wyjscie z samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 20:58
        Caly problem w tym,ze sama siebie juz dawno zazakceptowalam,nigdy nie mialam z
        tym wiekszych problemow!Rozwijam swoje pasje,zainteresowania,rzucam sie w wir
        roznych zajec,zeby jakos zapelnic sobie ta pustke i nic...
        Staram sie wierzyc w to,ze na kazdego w koncu przyjdzie zcas,ale ile mozna
        czekac???
        Pozdrawiam:)
        • nasstasya Re: Przepis na wyjscie z samotności 23.10.04, 22:29
          Widac Niko nie jest to do konca prawda - bo mowisz "i nic..."- czyli jednak czekasz caly czas na tego
          kogos. A tu chodzi o to, ze by zaakceptowac bycie z sama soba, samotnie (czyli bez tej tzw. "drugiej
          polowki" - mnie sie to okreslenie nie podoba - no bo czy to znaczy, ze jestesmy tyko jakas marna
          polowka bez faceta? przeciez kazdy czlowiek to doskonala c a l o s c!) - na powaznie, nawet na zawsze!
          Nie czekac w duchu na "cud" milosci - bo milosc nalezy odczuwac c o d z i e n n i e do siebie oraz do
          wszystkich i wszystkiego naokolo - to tez daje wiele szczescia i wraca do nas w dwojnasob. Musimy
          myslec - ale tak naprawde, w glebi serca i szczerze - ze wcale nie jest nam samym zle, i ze nikogo nie
          potrzebujemy.
          Wtedy dzieja sie cuda... Zapewniam!
          • Gość: nika Re: Przepis na wyjscie z samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 19:19
            Ciekawe jest to co piszesz.Ale ja staram sie tak myslec,a treaz juz mi po
            prostu nie chce sie tak myslec.Bo ja wiem,ze na pewno potrzebuje tej drugiej
            osoby,za dlugo juz czekam,niestety:(
            Pozdrawiam
    • Gość: Olka Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 20:38
      Ojoj nie tylko Ty masz ten problem.Mnie dolega to samo :(
    • Gość: rowniez samotna Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.04, 19:06
      Gosiu!Uwierz mi,ja też jestem sama...Też jestem normalną,atrakcyjną
      dziewczyną,zawsze uśmiechniętą,towarzyską.A przy tym inteligentną...
      Nie wiem jak już mam sobie z tym poradzić,wciąż szukam i szukam :)
      Pozdrawiam Cię cieplutko!!!
    • Gość: facet2 Re: samotność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 20:40
      Jak to jest,ze faceci tez maja podobne zmartwienia????
    • nadia.kona Re: samotność 07.01.23, 06:20
      Warte zastanowienia
    • nadia.kona Re: samotność 18.01.23, 23:59
      To elektryzuje wręcz
    • nadia.kona Re: samotność 26.01.23, 19:21
      Ile czasu trzeba?
    • nadia.kona Re: samotność 04.02.23, 16:15
      Niekiedy trzeba pochylić się nad wieloma aspektami
    • anielowkad Re: samotność 14.02.23, 06:23
      Sporo czytałam na ten temat
    • anielowkad Re: samotność 20.02.23, 05:21
      Nie jest to oczywiste
    • ingaponga Re: samotność 27.02.23, 00:51
      To elektryzuje wręcz
    • agrentowy4321 Re: samotność 08.03.23, 18:26
      Bardzo trudny temat
Inne wątki na temat:
Pełna wersja