tomatelloo
04.10.16, 18:38
Naszła mnie taka myśl. Mówi się, że myślenie pozytywne, modlitwa do aniołów, wiara w pozytywną dla nas wróżbę, czy ogólne częste myślenie, by spełniło się coś co chcemy - że to powoduję większą możliwość przyciągnięcia upragnionej rzeczy do siebie, spełnienia się czegoś. Coś na zasadzie że siła podświadomości (z której podobno nie każdy zdaje sobie sprawy), może przyspieszyć lub wręcz umożliwić spełnienie danej rzeczy.
Co jednak, gdy początkowo mamy taki stan umysłu, a z czasem, to jakby zanika. Już podchodzimy neutralniej, spokojniej, jesteśmy zmęczeni ciągłym czekaniem i staraniem psychicznym - po prostu żyjemy, i jakby nie "napalamy" się na daną rzecz - ALE NADAL mamy dużą nadzieję na spełnienie tego CZEGOŚ. Czy zmiana jakby stanu umysłu, z usilnej wiary, myślenia ciągłego, na opcję tą "spokojnieszą", powoduję, że dana wróżba ma mniejszą szansę spełnienia, odwlecze się w czasie, nie spełni?
Na dobrą sprawę słyszy się, że warto być w takim stanie ciągłej wiary...ale inni znów mówią, że czasem lepiej zapomnieć, i jak coś ma zdarzyć to zdarzy i bez jakby hmm "nacisku z naszej strony".
Co Wy o tym sądzicie?:)