Niepojęty Skorpion

30.12.17, 19:53
Witam,
chciałabym zapytać szanownych Skoprionów, co myślicie o zachowaniu pewnego Skorpionika, gdyż nikt nie zna Was lepiej od Was samych. Otóż z tych skorpionem od kilku miesięcy mamy się ku sobie, ale jakby coś jednocześnie nas pcha ku sobie i odpycha. Dodam, że oboje jesteśmy po przejściach - ja ciężkich przejściach życiowych, a on z byłą żoną więc może problem tkwi we wzajemnym zaufaniu.
Otóż ten Skorpion postępuje wobec mnie w niezrozumiały sposób, tj. jest miły szarmancki, zagaduje, bajeruje, wypytuje mnie o różne rzeczy, ale gdy tylko ja próbuję się do niego zbliżyć, to on się wycofuje i zamyka w sobie. Są dni gdy jest całkiem wobec mnie obojetny nawet gdy ja wychodzę do niego pierwsza, to potrafi mnie ignorować przez kilka dni jakbym nie istniała i czasem tylko spogląda w dziwny sposób. Wiem, że skorpiony są pamiętliwe i mściwe, ale akurat on nie ma powodu gdyż nic mu zlego nie zrobiłam ani nie powiedziałam. Gdy tylko ja daje sobie z nim spokój i również zaczynam go ignorować, to on wtedy znowu zaczyna jakby zabiegać o moją uwagę i tak w kółko. W ogóle są dni że on jest jakby nieobecny i prawie się nie odzywa, po czym nagle odżywa i staje się maga towarzyski i wygadany. Dodam, że dla mnie jako osoby spod znaku zdodiaku Baran, jego zachowanie bywa dziwne i niezrozumiałe. Już kilka razy chciałam się od niego odciąć, ale parę razy dostrzegłam ukradkiem, że on chyba naprawdę mnie lubi gdyż spogląda takim czułym wzrokiem i jest dla mnie bardzo miły, no chyba że to jest udane gdyż z drugiej strony on potrafi być taki milutki dla wszystkich wokół. Raz chciałam się z nim umówić na randkę i zasugerowałam, że mi na nim zalezy i chyba to od tamtej pory zaczęły się te jego huśtawki nastroju i zmienne zachowania. Kochane Skorpiony, czy potraficie mi podpowiedzieć, z czego to wynika i jak powinnam z nim postępować - walczyć o niego czy dać sobie spokój? Tak się zastanawiam, czy przypadkiem on mnie nie odrzucił z powodu tego, że posiadam nieślubne dziecko i chcąc nie chcąc musze utrzymywać kontakt z jego ojcem gdyż dzielimy się opieką nad dziecką, gdyż mam wrażenie, że on nigdy nie związałby się z kobietą z dzieckiem ;/
    • ezokarty Re: Niepojęty Skorpion 31.12.17, 12:59
      Oj niepojęty, niepojęty... Mam wrażenie, że trzeba mieć podobną konstrukcję, by przynajmniej częściowo je rozumieć... Jednak nawet w przypadku zodiakalnych skorpionów, to za mało informacji, by móc coś konkretniejszego powiedzieć. Znasz jego datę urodzenia? Jeśli tak, to nie musisz jej podawać na forum, tylko zsumować wszystkie cyfry, by poza znakiem zodiaku, też zerknąć na coś z jego numerologii. Jeśli chcesz, to mogę zajrzeć w karty tak na ogólną sytuację, ale do tego potrzebne mi jego imię, lub przynajmniej inicjały.
      • miranda2017 Re: Niepojęty Skorpion 31.12.17, 13:29
        Na początku miałam wrażenie, że on kogoś ma ale ani ni razu nie zdradził się z tą informacją podczas rozmów ale wiem, że zdarza mu się konatktować z byłymi co dobrze nie wróży na wspólną znajmość...Dlatego tak się zastanawiam, czy on przypadkiem nie cierpi z powodu jakiegoś nieudanego związku i wziąż mysli o jakiejś byłej, co blokuje go w miłości. Jakiś czas temu nawet tak się zachowywal, jakby chciał abym została jego kochanką, próbował sie do mnie zbliżyć ale wtedy ja się z kolei wycofałam gdyż nie odpowiada mi taki układ i wtedy on ponownie miał focha przez tydzień, po czym znowu zachowywał się normalnie i udawał że nic się nie stało. Od tamtej pory zupełnie traktuje mnie tylko jak dorbą znajomą, nadal rozmwia i okazuje ciekawość, ale nie porusza w ogóle tematu "nas". Jednak cały czas czuję się bacznie obserwowana przze niego i strasznie muszę uważać na słowa i swoje zachowanie, gdyż boje się, że zaraz znowu zamknie się w sobie i przestanie odzywać. Naprawdę zaczyna to już mnie męczyć, ale narazie nie mam możliwości odcięcia się od niego ze względu na wspólne interesy. Zapytanie wprost o co chodzi raczej nie wchodzi w grę gdyż to raczej typ zamnięty w sobie uczuciowo i mogłabym go tym pytaniem tylko wystraszyć.
        Jabyś miała chęć i czas, to oczywiście możesz zajrzeć w karty - On to numerologiczna Czwórka, jego imię to Ryszard, a ja jestem Gośka, numerologiczna Siódemka. Oboje jesteśmy w zbliżonym wieku
        • ezokarty Re: Niepojęty Skorpion 31.12.17, 16:05
          Odezwałam się na Twoim wątku, ponieważ niedawno miałam w życiu prywatnym sytuację z głównym udziałem właśnie pana Skorpiona. Nie typowo damsko-męską, ale przyznam, nie pojmowałam dłuższą chwilę i nie wiem, czy kiedykolwiek w pełni zrozumiem skorpionowy tok myślenia. Nie można tego w sumie porównywać, bo każdy przypadek jest inny, ale skłoniło mnie to do przyjrzenia się zodiakalnym Skorpionom, zarówno Paniom, jak i Panom, tak ogólnie. Osobiście znam tak niewielu przedstawicieli tego znaku (czego nie mogę napisać o innych ZZ), że te przykłady z internetu są dla mnie pewną ciekawostką.

          Pan do tego numerologiczna Czwórka... Nie chodzi o to, że mam negatywne odczucia do tej Wibracji, jednak to nie jest najlżejsze połączenie wraz z jego znakiem zodiaku. Ty, jako numerologiczna Siódemka i zodiakalny Baran, nie masz najlżejszego żywota (przepraszam za ten skrót myślowy, uogólnienie), ale pewnie wiesz, że Siedem jest cyfrą dość wyjątkową, co w połączeniu ze znakiem Barana, jest sporym wyzwaniem, ale i potencjałem samym w sobie. Pogawędziłam sobie, a to spojrzenie kart, tak w miarę na "tu i teraz": Gośka, Ty masz tej sytuacji wewnętrznie chyba bardziej dość, w sensie negatywnych odczuć, niż to wyraziłaś tu słowem pisanym. Mało tego, Ciebie nie tylko jego postawa stresuje, ale i Ty sama masz wrażenie, że też Ty jesteś źródłem negatywnych emocji między Wami. Ja tu widzę, że on nie jest wcale "dzieckiem we mgle". Jemu się zdaje, że ma nad Tobą mentalną przewagę... Pan zdaje sobie sprawę, że to, co między Wami, ma zabarwienie miłosne....tylko wiesz co? To jest dla Ciebie już mocno toksyczna relacja, zatruwająca Twoje życie sytuacja, a wg tego, co widzę, to On wie o wiele więcej i ma (w jego mniemaniu) "pod kontrolą" sporo więcej, niż Tobie się może wydaje.

          Ja sobie zapisuje w pamięci ten układ i jeśli czujesz, że mimo takiej forumowej konwencji, jest jakiś sens w tym przekazie, to mogę w nowym roku pochylić się tu nad tym trochę głębiej, a tymczasem lecę, ucałuj ode mnie swojego brzdąca i życzę Ci dobrego i fajniejszego pod każdym względem tego Nowego Roku!
          • miranda2017 Re: Niepojęty Skorpion 31.12.17, 16:38
            Dzięki za Twoją interpretację. Tak właśnie myślę, że on wie co ja do niego czuję, niestety on raczej nie czuje tego samego do mnie i myślę że kocha jakąś swoją byłą, z którą nie moze być, a ja co najwyżej mogłabym być chwilowym kołem ratunkowym, dopóki kogoś lepszego w jego mniemaniu nie pozna albo to też taki typ, co nie kocha nikogo albo tylko siebie. Wiem, ze próbuje mną sprytnie mainpulować i za wszelką cebę zrobić wszystko bym o nim nie zapomniała, może sprawia mu to przyjemność albo zależy mu by ktoś go kochał. Jestem pewna, że nie czuje do mnie tego samego co ja gdyż ja na początku znajomości próbowałam go lepiej poznać, chciałam gdzieś z nim wyjść żeby porozmawiać na spokojnie, to on jednak wykręcał się do tych spotkań i jedynie zaczął coś później gadać o seksie, jakby chciał żebym została jego kochanką ale pewnie taką na zawołanie, kiedy to on będzie miał czas. Nie wiem czy wszystkie skorpiony tak mają, ale on ma mega silną energię, która wręcz mnie przytłacza, gdy tylko podchodzi do mnie, to opadam z sił i staję się bezwolna, jakbym padła ofiarą jakiegoś uroku miłosnego ;/ A jestem oosbą bardzo twardo stąpającą po zmieni i ciężko mnie rozkochać i mną manipulować, a jednak jemu szybko się udało. Pomiędzy nami jest jakby mega spętanie energetyczne, gdy go dłużej nie widzę to opadam z sił, czy to więc możliwe, ze facet rzucił na mnie urok miłosny zeby mnie uzależnić od siebie albo ma taką osobowość wręcz "demoniczną"? Czuje do niego jednocześnie silne przyciąganie i odpychanie, jakby on coś ukrywał przede mną i nie do końca był taki miły, na jakiego wygląda. Gdy tylko próbuję się od niego odciąć, on chyba to wyczuwa bo staje się dla mnie miły i zagaduje ze wszystkich sił i robi mi złudną nadzieję. Z drugiej jednak strony czasami zauważam u niego jakby przejawy uczucia wobec mnie, gdy go czymś niespodziwewanie zaskoczę lub powiem coś miłego to robi sie taki zawstydzony i patrzy na mnie dosłownie z miłością, ale zapewne to jest konkrolowane z jego strony i celowe, gdyż poza tym nigdy mi nie dał odczuć słownie, że również coś do mnie czuje lub chciałby być ze mną.
            Obawiam się, że chyba znowu trafiłam na kolejnego mainpulanta i niby wiem co z tym powinnam zrobić, tylko nie bardzo narazie mogę, ale oczywiście jakbyś miała po Nowym Roku chwilkę, to oczywiście możesz zagłębić się w ten temat :)
            Co do Ciebie - mam nadzieję, że udało Ci się całkiem wyrywać z tej toksycznej relacji, bo wnioskuję po Twoich słowach, że taka właśnie była, w takim razie dla mnie także byłaby nadzieje. Niestety to nie jest moja pierwsza przygoda ze skorpionem, już raz byłam zabujana we swoim znajomym skorpionem z października (ten jest z listopada), ale tamtem przynajmniej mną nie manipulował i nie robil mi zbędnych nadziei choć pewnie wiedział, co do niego czuję i całkowicie się ode mnie odciął dając mi wyraźnie znać, że nie jest mną zainteresowany, a ten to jakby pies ogrodnika - nie chce wziąść, ale puścić też nie chce. Kilka lat temu inny skorpion, sąsiad, próbował się do mnie zbliżyć ale wtedy to ja ucięłam znajomość, gdyż miał narzeczoną i dziecko, ale on potrafi do dzisiaj mnie odbserwować i dziwnie się patrzy, ale na szczęście nie zakochałam się w nim ale też mało brakowało. Jako młoda dziewczyna, także przyciągałam skopriony ale związki te nie były udane, aczkolwiek żaden z nich nie był krętaczem ani manipulantem - sami szczerzy goście. Nie wiem czy dlatego na nich trafiam, że mam ascendent w Raku i Wenus w Rybach, czyli znakach kompatybilnych ze Skorpionem, poza tym przyciągajacych cierpienie i trudne skomplikowane związki ;/ Niestety chyba także prawdą jest, że związki Baran-Skorpion nie mają racji bytu i są bardzo tokstyczne, głównie chyba za sprawą ścierania się dwóch silnych energii i osobowości, gdyż skoprion lub mainipulowac i rządzić, a baran tego nienawidzi
          • miranda2017 Re: Niepojęty Skorpion 31.12.17, 16:44
            ezokarty napisał(a):

            > Ja sobie zapisuje w pamięci ten układ i jeśli czujesz, że mimo takiej forumowej
            > konwencji, jest jakiś sens w tym przekazie, to mogę w nowym roku pochylić się
            > tu nad tym trochę głębiej, a tymczasem lecę, ucałuj ode mnie swojego brzdąca i
            > życzę Ci dobrego i fajniejszego pod każdym względem tego Nowego Roku!
            Bardzo dziękuję Tobie za słowa otuchy i życzenia, Tobie również życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku i obyś nigdy więcej nie trafiła w swoim życiu na toksycznych ludzi (sobie również tego życzę). Pozdrawiam serdecznie
    • ezokarty Re: Niepojęty Skorpion 31.12.17, 19:35
      Na spokojnie pochylę się nad rozkładem jutro, lecz już napiszę, że wrażenie Twoje, że to "spętanie, rzucony urok miłosny", to Twoje myślenie, postrzeganie sytuacji (tej konkretnej i ogólnie Ciebie samej, jako Kobiety). To, że pan uważa siebie za "Maga", bo nim jest każdy, którego celem jest zrealizowanie własnej wizji w kontaktach w kobietą, jednak rozkład aż krzyczy, że tylko po Twej stronie jest impas, a co za tym idzie pewne cierpienie, a nie faktyczny problem, czy zagrożenie z zewnątrz.

      Skorpionek, o którym wspomniałam, to nie był na szczęście przykład relacji toksycznej, a tego, jak chyba trudno zrozumieć mentalność Skorpionów. Przypuszczam, że one same mogą mieć w związku z tym wewnętrznie problem, którego nie widać, lub wypływa na powierzchnię po wielu latach. Może odezwą się inni z własnym spojrzeniem na panów skorpionów?

      Toksyczne relacje rodzinne, lub miłosne miewałam, ale nie ze skorpionem. Moim skromnym zdaniem, to toksyczni jesteśmy my sami, jeśli wplątujemy się w toksyczną relację, a nie jesteśmy np. małym dzieckiem toksycznego rodzica.

      Jak się trochę powróży, to się człowiek dowiaduje, że takie zachowania mężczyzn, to nie działania czarno-magiczne, choć może brzmi ciekawiej. To w większości osobnicy dysponujący prostym urokiem osobistym (taki to "urok") i za pomocą sprzecznych sygnałów manipulują spragnionymi miłości kobietami.....:( Taka metoda kija i marchewki... Tu nie odczynanie uroków, czy zdejmowanie klątw, a praca nad własnymi wzorcami myślowymi, ma dobrą przyszłość. Nawet, jak jedną taką relację się odetnie, to można poszukać kolejnej, a to nie o to przecież chodzi..... Dziecko Twoje też nie jest żadną przeszkodą - jak go jeszcze nie było, to było Twoje życie miłosne super extra? Nie nos taki czy inny, nie dziecko, nie wzrost, a to, co o tym i co o sobie myślimy, ma tak duży wpływ na to, jak nam się układa....
      • miranda2017 Re: Niepojęty Skorpion 31.12.17, 20:35
        OK, bardzo dziękuję Tobie za zaangażowanie w moim wątku. Tylko uzupełnię swoją wcześniejszą wypowiedź, że do tej pory nie spotkałam nikogo z tak silną energią, wręcz powalającą mnie na kolana (mógłby ze mną zrobić co by chciał a ja nie miałabym siły z tym walczyć), gdy on ze mną rozmawia to patrzy tak głęboko w oczy bez mrugnięcia i dosłownie tak jakby pożerał mnie wzrokiem więc nie jestem w stanie długo utrzymać z nim kontaktu wzrokowego ani wytrzymać blisko niego dłuzej niż 15 minut, tak mnie to przytłacza że aż dostaje dreszczy i czuje się jak chora, a to chyba nie jest normalne...Wiem, że to wszystko brzmi dziwnie ale również dla mnie samej to jest niespotykane, gdyż do tej pory nie miałam do czynienia z tak silną energią u żadnego mężczyzny, na tyle żebym ją w ten sposób wyczuwała i słabła od niej. Raczej to ja zawsze miałam przewagę nad mężczyznami i to oni uciekali ode mnie wzrokiem, a tym razem spotkałam kogoś o tak silnej energii, że kiedy jest blisko, to nie potrafię normalnie funkcjonować.
        Z drugiej strony gdy go nie widzę dzień lub dwa to zaczynam się także źle czuć, jakbym była uzalezniona od tej jego "przytłaczajacej" energii. A nazwałam to urokiem miłosnym, gdyż ten skorpion nie tyle strasznie siedzi mi w sercu, co w głowie jak nikt inny wcześniej i zupełnie nie wiedzieć czemu, skoro na początku znajomosci stwierdziłam, że nawet nie jest w moim typie, to czuje się zmuszona stale o nim myśleć, choć wiem, że nic raczej między nami nie będzie. Naprawdę nie potrafię tego do konca wyrazić, ale to jest dziwne i niespotykane co jest między nami.
        A co do tej toksyczności - moja mama przyciągała zawsze toksycznych panów z nałogami, którzy ją bili, źle traktowali i zadradzali więc już jako dziecko napatrzyłam się wystarczająco i zapewne dlatego nie potrafię ułożyć sobie życia osobistego przyciągajac nieodpowiednie typy (oni chyba wyczuwają słabości kobiet), z tym że ja przyciągam nieco inny typ mężczyzn - wyjątkowo egositycznych, niezdecydowanych mamisynków i kobieciarzy, ale na szczęście nie damskich bokserów ani żadnych alkoholików czy narkomanów.
        A jeśli chodzi o dziecko, to słyszałam gdy ów skorpion mówił naszej koleżance, że nie gustuje w dzieciatych "mamuśkach" (w sensie że ich unika i by z taką nigdy się nie związał). Mam wrażenie że on uważa, że samotne matki są zdesperowane ale też boi się, że cudze dziecko zawsze będzie na pierwszym miejscu, a to on lubi być w centrum uwagi.
        • ezokarty Re: Niepojęty Skorpion 31.12.17, 21:12
          Zostaliśmy na Sylwka w domu, mąż włączył nam jakiś koncent, a ja leżę na sofie tak przejedzona i to już od dobrego tygodnia jestem przeżarta, jak taki bąk i mam czystą przyjemność napisać Ci parę słów, bo to wreszcie coś bez kalorii... Sama miałam kiedyś takie jazdy, więc się uśmiecham do Twoich słów :) Takie objawy, to informacja. To jest okazja do przepracowania jakiegoś problemu damsko-męskiego. Silne objawy bywają dla nas samych zaskakujące, ale to takie wskazanie paluszkiem, gdzie jest problem. Kobiety z dziećmi nie są powodem tego, że pan Ryszard nie potrafi stworzyć zdrowej relacji i lepiej dla jakiegoś nie jego dziecka, że wie, że by nie chciał matki z dzieckiem.....
          • miranda2017 Re: Niepojęty Skorpion 31.12.17, 21:30
            Ja też w domu w łożeczku dzisiaj zostałam z powodu ataku grypy, a dziecko niestety z tatusiem na ten wieczór, gdyż nie chciałam jej zarazić. Na szczęście chociaż na ojca dziecka mogę w miarę liczyć w kwestii wychowania dziecka, chociaż uczucia między nami nigdy nie było (typowa wpadka), to jednak jest bardzo odpowiedzialnym człowiekiemi i kiedy może, zabiera małą do siebie. Choć serce mi się wtedy kraje, to jednak staram się być sprawiedliwa i dzielić opiekę nad dzieckiem po równo między nas, gdyż wiem, że córa bardzo kocha tatusia i długo nie potrafi bez niego wytrzymać.
            Może to dzwine, ale nawet teraz czuje przy sobie energię Pana Skorpiona, tak jakby o mnie myślał w ten wieczór, a może sobie coś tylko wkręcam, a może on znowu coś knuje ;)
            Przepraszam, że ja zwnou swoje, ale teraz tak sobie myślę po Twoim ostatnim wpisie, że może ta moja znajomość z Panem R jest jakaś karmiczna i po prostu mamy w tym życiu coś do przepracowania ze sobą bo może coś mu złego uczyniłam w poprzednim życiu i teraz muszę to odpracować ;)
            • ezokarty Re: Niepojęty Skorpion 01.01.18, 14:11
              Witam w Nowym Roku i powracam do rozkładu: R. jest całkiem świadom, że działa na Ciebie, a podziałał, ponieważ był do tego grunt. Nie było by magicznego efektu, bez tak wielu różnych, całkiem przyziemnych czynników... On jest jak zenit w Twoim życiu emocjonalnym. Postrzega Cię jako osobę poukładaną, praktyczną, albo dążącą do swojego celu, ale Wy znacie się z pracy, tak? Mnie trudno rozróżnić wtedy sferę prywatną, od jego filtra profesjonalnego, biznesowego... Toksykę masz po swojej stronie, Gosiu. To taki efekt twojego myślenia. Pan użył uroku osobistego, by móc coś uzyskać i widzi, że rozkochał Cię w sobie. Ja zwrot "urok osobisty" mogę przyrównać do niemal każdego przypadku, gdzie były takie objawy u kobiet: czy piękny jak Adonis, a na ogół, to niewiele ładniejszy od diabła, a panie wręcz "lewitują"....słaby punkt wyczuł magik, my same na to zezwalamy, ale można to odwrócić z korzyścią dla siebie.

              Może to kwestia, że jesteś spod Baranka..? Do tego Siódemka. Jednak najważniejsze, oczyszczanie aż się prosi !!! Jak nie słyszałaś, to szukaj informacji w internecie. Magik magikiem, ale co jest u Ciebie nagromadzone i pielęgnowane przez Ciebie, to może dawać objawy wręcz chorobowe. Kobito, po co Ci to?!? Uważaj na to: jak myślisz o sobie i innych, jak traktujesz siebie samą, na swoje nerwy....nerwy w konserwy i na eksport. Oczyszczanie!!! Kontenplacja, Wyższe Wibracje, bo ciemno widzę, ale to sama potęgujesz, więc masz też potęgę i moc, by to pooczyszczać. W kartach mam informacje, że masz nie prowadzące do nikąd myślenie o sobie, może w kontaktach z płcią brzydką ogólnie? Nie panie byłe, nie dziecko, nie konflikty interesów, a inne kwestie wpływają na to, że z panem R., czy ogólnie, nie ma relacji partnerskiej u Ciebie. Zablokowałaś się w czarnowidztwie!!! Pomyśl o sobie, o swoim samopoczuciu dobrym, byś jak będzie odpowiedni pan, to 1.) go zauważyła, 2.) uspokojoną energią przyciągała to, co dobre, 3.) mogła stworzyć harmonijną relację. Karmy z R. nie uzdrowisz zostając jego znajomą na niezobowiązujący seksik, matko i córko, a jak wyrównasz, to narobisz masę nowej, negatywnej karmy miłosnej. Nie ma u Ciebie co szukać w poprzednich, bo do przepracowania są z obecnego wcielenia sprawy i nie jest nimi R., czy dziecko, a podejście do siebie samej, do mężczyzn, do miłości. Do przepracowania masz trochę, ale nie względem pana, a swojego Jestestwa, Gośka! Bywają panie, które wiele długich lat czują tę energię od pana X, nie godnego takiej uwagi, a życie mija, partner obok nieważny, albo potencjalny niezauważany. Przykro patrzeć, ale jak ktoś tak lubi, to nie przetłumaczysz. Wybór jednostki z jego konsekwencjami w postaci np. braku miłości. Ja twierdzę po kartach, że nie ma prawdziwej miłości u Ciebie dla R., może kiedyś coś, nie wiem, ale nie ma. Jest dużo niezdrowego, magnetycznego przyciągania, pragnienia, potrzeba miłości, multum frustracji, ale kochać, to Ty go nie kochasz....to tylko zauroczenie, bo znalazłaś, co podświadomie szukałaś. Tak mi wyszło w kartach moja droga, a jak jest, to wiesz sama Ty, w głębi serca swego....

              Pozdrawiam Cię, życzę dużo zdrowia, pozbycia się miłosnych iluzji, nagromadzonej negatywnej energii. Będzie dobrze, a jak sobie pozwolisz z czasem na to, to i bardzo dobrze! Daj sobie szansę na fajne życie, nawet jak jeszcze chwilę pomarudzisz o panu R. Jakiś klub może powinien powstać, ale nie wiem, czy do siebie nawzajem miały byście długo cierpliwość... Może jest takie forum? Na szczęście do niego przynależeć dziś nie muszę, czego i innym w takiej sytuacji, życzę na Nowy, wyjątkowy rok 2018!!!
              • miranda2017 Re: Niepojęty Skorpion 01.01.18, 14:29
                No wkońcu ktoś mi coś prawdziwego napisał :) Tak, łączą nas relacje czysto biznesowe i widujemy się kilka razy w tygodniu tylko przy wspólnych interesach. Zaiste Pan R. działa na kobiety jak magnes, gdyż jest bardzo przystojny i potrafi czarować, aczkolwiek raczej nie zdolny do stałego związku ani poświeceń dla drugiej osoby, przynajmniej tak wynika z moich obserwacji jego osoby. Faktycznie zablokowałam się w czarnowidztwie, gdyż od zawsze takich tylko typów "zabawowych" przyciągam nie wiedzieć czemu co szukają tylko rozyrywki i szybkiego seksu, gdyż jestem zwykłą szarą myszką i nie zachowuję się wyzywająco ani nie gustuje w takich typach, za to mam masę problemów życiowych, które mnie wewnętrznie osłabiają, co zapewne takie typy wyczuwają czując szanse dla siebie. Podświadomie więc pewnie zamknęłam się na miłość, żeby wiecej takich typów nie przyciągać i żeby potem do siebie nie mieć żalu, jeśli znowu nie wyjdzie. Ktoś mi właśnie kiedyś zalecił oczyszczanie aury, ale wtenczas nie bardzo wierzyłam, że to jest mi potrzebne i cokolwiek poprawi, ale spróbować nie zaszkodzi.
                A co do Pana R - wiem, że nie darzę go parwdziwą miłością, to raczej zakochanie, uzależnienie i zauroczenie jego powierzchownością bo na dłuższą metę nie da się kochać kogoś, kogo prywatnie się nie zna i bez wzajemności, ale wszystko było na dobrej drodze, dopóki on wszytskiego nie spierdzielił zachowując się w pewnien sposób. Tak więc mam postanowienie na nowy rok - uwalnić się od Pana R bo dopóki on mi siedzi w głowie i daje złudne nadzieje, to nie będę w stanie zainteresować się nikim innym ;/
                Jeszcze raz dziękuję Tobie za pomoc i obszerną analize mojego problemu oraz wszystkiego dobrego życzę. Pozdrawiam serdecznie z Nowym Rokiem!
Pełna wersja