Gość: madzia26
IP: 217.153.92.*
04.02.05, 10:49
Jeden z nich: Poszłam na koncert, który odbywa się w przejściu podziemnym
między Rotundą i Hotelem Forum. Jest tata, kolezanka i dużo ludzi, kawiarnie,
jakaś muzyka. Tam gdzie normalnie znajdują się schody w górę, są wejścia do
różnych "sal". Koleżanka mówi, chodź tam i gdzieś znika. Wchodzę przez jedno
z nich. Widzę salę bez ścian, jakby nieograniczona przestrzeń, mgła -
tajemniczo. Podchodzę do grupy ludzi stojących tyłem do mnie. Jeden mężczyzna
jest przodem skierowany do nas, stoi jakieś pół metra wyżej niż wszyscy.
Podchodzę do niego i miedzy ludzi. Pod nogami widzę długą taśmę wiszącą w
powietrzu, około pół metra od ziemi. Jest z jasnego drewna, szerokość też ok.
pół metra. Mężczyzna przemawia, o ciałach astralnych... Kładzie mi ręke na
ramieniu i mówi, że nie mam nic na sumieniu, jestem czysta, czuję wewnętrzny
spokój. Wchodzę nogami w tą taśmę, widzę jak nogi zatapiają się w niej do
kolan, tak jak w wodzie. Czuję pustkę w ciele, jak bym miała samą skórę a w
środku takie delikatne i przyjemne energie przepływające w całym moim
wnętrzu. Słyszę głos leć, widzę niebo i galaktykę, gwiazdy, latam w powietrzu.
Bardzo długo trwał ten sen i był naprawdę piękny, cudowne odczucia.