enigma21
15.03.05, 19:40
rodzice kupili mi mieszkanie w bloku...zamieszkalam z chlopakiem ,który
często wyjeżdżał za granice.juz wtedy zle sie w tym domu czułam,tak nieswojo
zaczełam poplakiwac,byłam coraz bardziej agresywna,nadpobudliwa innym razem
smutna,potrafilam godzine patrzec w jeden punkt,mialam mysli
samobojcze,wreszcie skończylo sie załamaniem..kiedy wyjezadzał uciekałam do
rodziców,ani jednej nocy nie spedziłam tam sama..kiedy przyjezdzał było coraz
gorzej,kłotnie awantury wiec odeszłam od łgarza jak się pózniej okazało.nic
mi nie działalo na nerwy jak tamten facet-hipokryta.teraz jestem mężatka, ale
nienawidzę tego mieszkania.dlaczego?dlatego,ze mam z tym domem praktycznie
same przykre wspomnienia.nawet moj maz od poczatku czuł sie w nim zle,chociaz
nie zdradziłam sie z moimi odczuciami.mowil,ze tu jest chyba jakas zla
energia,ze czuje sie tu jakis zmeczony,zdołowany,ze ten dom jest dziwny
itp.co jest ciekawe oboje jak tylko wchodzimy do mieszkania robimy sie
przygnebieni spiący,zmęczeni jacys apatyczni no i zaczynaja sie
kłotnie..podobno to mieszkanie przez rok stalo puste zanim w nim zamieszkalam
z tamtym byłym,wczesniej natomiast mieszkało tam małżeństwo po rozwodzie,zona
w jedym,maz w drugim pokoju-on podobno zapił się.ja czuje jakby ten dom
wysysał z nas cała energię.więcej pisać chyba nie będe,bo wyjdę na babę,która
wyolbrzymia i dodaje.chcę jednak zaznaczyc,ze to nie jest moja wyobraznia..:((
co o tym sądzicie?
podzielcie się opiniami,może ktos mial podobne doswiadczenia.
p.s.myślałam juz,żeby sie stamtąd wynieść ale za duzo zainwestowalismy.
DZIEKUJĘ I POZDRAWIAM!