viola2
16.08.02, 09:08
Witam.
Przed chwilą napisałam, ale gdzieś uciekł watek.
Teraz napisze bardziej w skrócie.
Chodzi o to, ze byłam z mężczyzną przez 10 mies. Teraz on odszedł, bo nie
potrafił sie odnaleźć w tym, ze ja mam dziecko. Kiedyś też sie rozstaliśmy
ale po 3 tygodniach rozmówwrócił. Z moją córka spotykaliśmy sie od 2-3
miesięcy. Spotkania były jakby wymuszone, sztuczne. Natomiast między nami
było wspaniale. Jak dwie bratne dusze. Oboje wrażliwi i szczerzy. Ja kocham
bardzo, on zakochany.Oboje sobą zachwyceni, docenialiśmy siebie nawzajem.Ale
chodzi tylko o moje dziecko. Ze on nie może sie odnaleźć , ze źle sie czuje w
takim związku, że nie tak chce sie realizować. Pisałam do niego ciągle sms'y,
że bardzo go kocham, ze by tegoo nie marnował, byśmy spróbowali jeszcze, że
bardzo chce mu w tym pomóc, i ze chce z nim być. Po rozstaniu spotkaliśmy sie
3 razy i było tak jakbyśmy wciąż byli parą. Nocowałam u niego tak jak zwykle.
Za czwartym razem koszmar. Mówił, ze trzeba to skończyć, że już nie ma nas...
Na moje pytanie, odpowiedział, ze ja jako kobieta mogłabym go bardzo
uszczęsliwić, nawet nie wiem jak bardzo, ale nie w tej sytuacji. Mówił, ze
nie chce nikogo innego, że tylko mnie, ale nie może, boi sie że nie podoła,
że znowu mnie skrzywdzi.
Wciąż do niego pisałam, aż on mi odpisał, bym zapomniała o nim, i nie pisała
juz więcej bo on nie chce tego czytać.
Ja mając świadomość, ze nie chodzi o mnie, bo on jest we mnie zakochany,
tylko, że to chodzi omoje dziecko, nie umiem przestać pisać do niego. Myśle,
ze moglibyśmy byc szczęsliwi. On chyba już nie. Ale ja kocham go tak bardzo...
Nie wiem już co mogę jeszcze zrobić, czy mamy szansę...
On ur. 1974. 9 lipca, ja 1978 8 sierpnia, a moja córka 27 luty 1997 roku.
Proszę może o jakąś radę