Niewielka nadzieja :(

20.08.02, 15:00
Szanowne Wrozki, kilkakrotnie pytalam sie o rozne rzeczy, jednak jeszcze na
zadne z moich pytan nie spojrzaly Panie przychylnym okiem. Teraz wiec
postanowilam wszystkie pytania zebrac razem i sprobowac ostatni raz. W koncu
brak odpowiedzi to tez jakas odpowiedz....

Jestem Baranem, urodziłam się 28.03.1972 r o 18.20 w Otwocku. Od jakiegos
czasu mam na swojej drodze same problemy, i nic nie uklada sie w jakas
logiczna calosc, tylko tworzy niezalezne od siebie ukladanki, przy czym
decydujac sie na jedna musze zrezygnowac z drugiej, a potem okazuje sie, ze i
tak to nie rozwiazuje moich problemow, a przede mna sa kolejne dwie, nowe
ukladanki. Troche namacilam, ale sprobuje jasniej. Jak patrze na znajomych,
to oni w przeciwienstwie do mnie, sie tak nie szarpia z zyciem, a jednak
jakos tak wszystko zawodowo i prywatnie ladnie im sie uklada (moze sie myle,
bo pewnie wszystkiego tez nie wiem).
Nie chcialabym tez przesadzac, bo jeszcze nie jest az tak bardzo zle, ale
jakos nie umiem sie odnalezc i mam poczucie bezsensownosci tego co robie!
Jestem zdrowa, mam (wlasciwie mialam) prace, ktora na rok wyslala mnie do
pracy do swojej centrali w Niemczech (Frankfurt nad Menem). Ta decyzja nie
byla latwa, bo musialam przerwac studia podyplomowe. Ale zdecydowalam sie.
Wzielam dziekanke i wyjechalam (moze to jakas szansa, pomyslalam? No i
przeciez lubie nowe wyzwania). Firma chce zebym zostala w Niemczech, ale za
pieniadze, ktore mi zaproponowali, moglabym tu tylko wegetowac (rzeczywistosc
na zachodzie nie okazala sie byc taka rozowa), dlatego nie zgodzilam sie na
te warunki i teraz od pazdziernika wracam do Polski, ale wlasnie sie
dowiedzialam, ze moja firma juz nie dlugo w Polsce przestanie istniec. Niby
nie jest najgorzej(?), bo mam czas (3 miesiace) na szukanie nowej pracy.
Obserwujac jednak rynek pracy sytuacja nie wyglada rozowo.
Prywatnie tez jakos tak nijak. Przed wyjazdem poznalam w Polsce Wodnika
(21.01.1975 Otwocku), z ktorym sie bardzo dobrze rozumialam, i mimo, ze chyba
(?) cos zaiskrzylo nasza znajomosc nie miala czasu sie rozwinac. Choc nie
ukrywam, ze bardzo(!) tego chcialam. Telefony, SMSy i maile to nie to samo,
co spotkanie w cztery oczy, no i rok to troche dlugo..... I chyba ta iskierka
juz u niego zgasla. Bedac tutaj tez poznalam fajnego czlowieka(3.09.1968
urodzony we Frankfurcie, Hanau lub okolicach). Wiem, ze mu na mnie zalezy, on
mi sie tez bardzo podoba.... Ale ten zwiazek tez nie ma szans na przyszlosc,
ja chce wrocic do Polski, ale on ze mna tam nie pojedzie. On chce zebym
zostala w Niemczech, a ja nie wiem, czy mi ten kraj odpowiada, czy chcialabym
tu zyc, no i przede wszystkim musialabym miec tu prace (szukam, ale bez
skutku), a we Frankfurcie nie jest latwo o prace dla Niemcow, a co dopiero
dla obcokrajowcow (i to ze „wschodu“).

Mam wrazenie, ze wszystko wokol znajduje sie w jakims zyciowym zastoju, i
kazda podjeta przeze mnie decyzja jest niewlasciwa. Nigdy nie jestem we
wlasciwym czasie we wlasciwym miejscu. Jestem zmeczona i rozbita
wewnetrzenie. Czy ta platanina wokol mnie sie kiedys skonczy i znajde SWOJA
WLASCIWA droge zyciowa?
Chcialabym wiedziec co obaj panowie mysla, i jacy sa, bo nigdy wczesniej nie
mialam do czynienia ani z Wodnikim, ani z Panna. I oba te znaki sa mi
zupelnie obce,
Jak wyglada moja przyszlosc zawodowa. Czy uda mi sie znalezc prace po
powrocie do Polski? A moze jednak powinnam zrobic wszystko zeby jednak zostac
w Niemczech?
Czy mogly by mi Panie Wrozki powiedziec, co mnie czeka? Marzy mi sie juz
jakas stabilizacja, rodzina, dzieci. Ale wciaz nie jestem pewna u czyjego
boku mam sie stabilizowac, wciaz mam watpliwosci i przeczucie ze to jeszcze
nie TO, i sie troche zaczynam tego obawaiac.
Troche sie tego nazbieralo, jednak ze wzgl. na kilometry, nie moge sie wybrac
osobiscie do wrozki.
Pozdrawiam i z niecierpliwoscia czekam na odpowiedz (lub jej brak)
AKG
    • mii.krogulska Re: Niewielka nadzieja :( 20.08.02, 23:25
      Witam serdecznie,
      i od razu uprzedzam, że na wszystkie zadane przez Panią pytania nie zdołam
      odpowiedzieć na Forum. Pytań i rozterek jest w Pani liście wiele - ale
      najwięcej jest zwyczajnego zmęczenia, które przebija się przez każde słowo,
      jakie Pani napisała. Radzę wyjechać na wakacje i choć na krótko oderwać się od
      myśli - bo sama się Pani zamęcza... o pracę nie jest łatwo, ale trzeba jej
      szukać. W Polsce łaskawszym wzrokiem patrzeć będą na Panią formy związane z
      infpormatyką, telekomunikacją, internetem - bardzo nowoczesne i
      o "technologicznym" profilu. W Niemczech ma Pani więcej szczęścia do
      międzynarodowych molochów - Niemcy zawsze będą Panią "ciągnąć", tam też w końcu
      zacznie się Pani czuć bezpiecznie. Pani powołaniem jest praca z ludźmi, ciągły
      ruch i podróże. Wadą zbytnie roztrząsanie problemów, wałkowanie wszystkiego do
      komplentego znudzenia, oglądanie się na innych i zatsanawianie co też powiedzą
      o Pani decyzjach. Radzę zacząć ćwiczyć jogę lub inny sport, który dbałby o
      harmonijny rozwój ciała i duszy (ale taki, który łagodnie traktuje kolana i
      kręgosłup). Potrzebuje Pani wyciszenia, aby w spokoju zająć się swoim wnętrzem.
      Wtedy wszystkie odpowiedzi w końcu się pojawią, a być może wcale nie trzeba
      będzie gorączkowo ich szukać. Mężczyzn w Pani horoskop wpisanych jest wielu -
      ten wymarzony zapewne będzie starszy od Pani lub poważniej, bardziej
      intelektualnie i refleksyjnie nastawiony do życia.
      Pani Wodnik jest sympatyczny, ale będzie pragnął wywierać wpływ na Pani karierę
      i decydować o Pani miejscu w świecie. Układy macie dobre, choć Wodnik może -
      jak to znak powietrzny - nie pamiętać już, co w SMS-ach napisał :) Co jednak
      los by Wam przyniósł - tego jeszcze nie da się powiedzieć.
      Panna z Niemiec jest silnym i odważnym człowiekiem. Ma ciekawy horoskop.
      Pragnie wywierać wpływ na świat, jest władczy i pomysłowy. Zdobędzie pieniądze
      i poważanie, choć może podejmowac się zadań ponad siły. Jego uczucia i
      namiętności bywają ponure, może bywać zazdrosny. Radzę zwracać przy nim uwagę
      na porządek wokół siebie, nie rozsypywać cukru ;) i nie używać perfum, których
      nie lubi. Siedząca obok wróżka Dyrla właśnie radzi Pani opanować sztukę
      gotowania golonki do perfekcji ;))) ekologicznej golonki, oczywiście. A już
      poważnie, to dyskusje z nim na wiele się nie zdadzą. Jednak Pani może dać sobie
      z nim radę, choć nie będzie to łatwe. Decyzji za Panią nie mogę podjąć. Doradzę
      tylko, że Pani smutek minie po marcu 2003 - wtedy poczuje się Pani pewniejsza
      siebie. Cokolwiek jednak Pani wybierze, radzę też ćwiczyć, odpoczywać i nie
      żałować sobie snu. Wszystkie odpowiedzi są w Pani umyśle i sercu. Radzę mniej
      oglądać się na innych ludzi, nie mysleć o tym, co mogliby powiedzieć na temat
      Pani związków czy zawodu. Zadowolenie nie przyjdzie łatwo, sukces nie nadejdzie
      jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki. Ale jest Pani silna i da sobie Pani
      radę. Tym bardziej, że wspomaga Panią teraz dobroczynny Jowisz, który sprzyja
      korzystnym znajomościom i nowym układom.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Mii
      • akg7 Re: Niewielka nadzieja :( 22.08.02, 10:40
        Dziekuje, naprawde bardzo dziekuje za odpowiedz.
        Czekanie sie oplaca, choc przyznam, ze cierpliwosc nie jest moja najmocniejsza
        strona. Wszystko bym chciala od razu.

        Pryznam ze zaskoczyly mnie w Pani odpowiedzi dwie rzeczy.
        Po 1., ze mnie zawsze bedzie "ciagnelo" do Niemiec. Przyznam, ze w zasadzie
        nigdy nic mnie tu nie ciagnelo i nigdy nie mialam takich aspiracji, zeby chciec
        wyjechac z Polski i mieszkac w Niemczech lub generalnie zagranica. Powiem nawet
        wiecej, zdecydowana wiekszosc moich znajomych radzi mi, zebym nie wracala do
        Polski, i jak tylko moge, zebym tu zostala. A mnie rzeczywiscie "ciagnnie", ale
        wlasnie do Polski. Nie wiem dlaczego, ale tak czuje. Prosze mi powiedziec, czy
        Pani slowa oznaczaja, ze w moja przyszlosc jest wpisane zycie zagranica?
        I po 2. Ze tak bardzo zalezy mi na opinii innych. Faktem jest, ze sie pytam
        bliskich mi osob, co sadza o dreczacych mnie problemach, ale to dlatego, ze byc
        moze oni stojac z boku widza cos, czego ja zobaczyc nie jestem w stanie. Jednak
        podejmowane przeze mnie decyzje sa tylko moimi decyzjami. Zawsze mi sie
        wydawalo, ze raczej nie ulegam wplywom innych ludzi.

        Przy okazji mam jeszcze dwa pytania:
        1. moja mama ma problemy z noga. Jest w trakcie badan, wiec jeszcze nic nie
        wiadomo. Ja jednak bardzo sie o nia martwie, a mam wrazenie, ze nie mowi mi
        wszystkiego, zeby mnie nie martwic. Przez telefon jest to mozliwe. Prosze
        sprawdzic, co mowia gwiazdy. Ur. 10, 11, lub 12.10.1942 w Skurczy (niestety nie
        wiadomo dokladnie, ktorego dnia, a w dowodzie wpisana jest zupelnie inna data)
        2. mam przyjaciolke, ale tez mam coraz wiecej watpliwosci jesli chodzi o
        szczerosc tej przyjazni. Prosze mi powiedziec, czy moge ta osobe wciaz uwazac
        za przyjaciolke? Mam wrazenie, ze jest coraz bardziej skupiona na sobie,
        nieszczera i coraz bardziej wyrachowana w swoich dzialaniach. Ur. 2.07.1972 w
        Otwocku.

        Jeszcze raz dziekuje za wczesniejsza odpowiedz, i prosze raz jeszcze o
        zerkniecie w gwiazdy.
    • akg7 do gory, do gory.... 29.08.02, 17:53
      bede wdzieczna za odpowiedz na jeszcze jedno pytanko, w zasadzie dwa,
      szczegolnie chodzi mi o mame i jej zdrowie, PROSZE...

      Z reszta sie uporam, w koncu jestem baranem, czyz nie?
      Pozdrawiam cieplutko
      AN
    • nadia.kona Re: Niewielka nadzieja :( 10.01.23, 15:29
      Ile czasu trzeba?
    • nadia.kona Re: Niewielka nadzieja :( 22.01.23, 06:08
      Niekiedy może być to ciekawe
    • nadia.kona Re: Niewielka nadzieja :( 07.02.23, 18:52
      Bardzo trudny temat
    • ingaponga Re: Niewielka nadzieja :( 02.03.23, 02:21
      Trzeba uwzględnić różne opinie
    • tonamip124 Re: Niewielka nadzieja :( 19.03.23, 21:57
      Ciekawe wręcz wciągające
Pełna wersja