Gość: zrezygnowana
IP: *.vlan.euronet.net.pl
13.10.05, 16:10
ostatnio takie pytania coraz częściej przychodzą mi do głowy...
mam 26 lat. nic mi się nie układa: życie rodzinne w rozsypce, zawodowe
nieudane (bezskuteczne poszukiwania pracy), towarzyskie do bani (coraz mniej
znajoamych ma dla mnie czas), uczuciowe porażka (mężczyzna którego kocham ma
inna kobiete)... chyba ten ostatni problem jest głównym powodem moich
dywagacji, ale ja naprawde mam już dość. dość bycia samej. a tak jest od
zawsze. w dodatku nieszczęśliwie zakochana... nie wiem jak długo dam rade.
czy warto czekać na tego jedynego, skoro może go wogóle nie być :-(