Gość: magda
IP: 83.168.120.*
11.12.05, 14:17
nie pamietam dokladnie calego snu ale kilka szczegolow zostalo mi w pamieci i
"dreczy" mnie. byl nieboszczyk nie wiem kto to ani jak umarl ale raczej jakos
tragicznie i chyba byla to kobieta. w calym miescie bylo jakos groznie. nie
pamietam wyraznego ognia ale cos mi mowi ze on tam byl. razem z druga osoba
przenieslismy nieboszczyka w worku poniewaz nie chcielismy go (lub jej)
zostawiac. przypadkowo zatrzymalismy sie przy kwiaciarni. nieboszczyka
zostawilismy na zewnatrz a ja weszlam do srodka i spotkalam tam sasiadke (na
prawde tam nie pracuje) namawiala mnie do kupna kwiatow doniczkowych.
wybiaralam z posrod 2 i zdacydowalam sie na duzy lisciasty kwiat pnacy.
wyszlam z kwiaciarni (chyba bez kwiata) i spajrzalam na lezacego nieboszczyka
pod sciana kwiaciarni. z czarnego worka wostawaly tylko nagie szczuple nogi
(raczej kobiece). bedac w kwiaciarni nie myslalam o trupie na zewnatrz. prosze
o interpretacje poniewaz strasznie dreczy mnie ten sen a szczegolnie widok nog
nieboszczyka.