emila111
23.10.03, 01:51
Drogie wróżki.
Bardzo proszę o parę słów otuchy. Może mogłybyście mi chociaż odrobinkę
dopomóc. Mam 25 lat. Od około 1,5 roku jestem samotna. Za mną odwołany ślub i
bardzo przykre przeżycia. Uważam, że mam pecha w miłości. Jeśli ktoś mi się
bardzo spodoba, to nigdy nic z tego nie wychodzi. Tak jest i teraz. Bardzo
spodobał mi się kolega z pracy. Znamy się od roku, jednak dopiero teraz moje
serce zabiło szybciej. Nie jestem w stanie myśleć o niczym innym, tylko o tym
co mogłoby nas połączyć. Wiem że ja też mu się podobam, ale on chyba ma
jakieś opory. A może to ja jestem jakoś " negatywnie zaczarowana", może
odstraszam mężczyzn. Dlaczego tak się dzieje. Straciłam już wszelką nadzieję
na bodaj spędzenie z nim miłych chwil. Proszę, pomóżcie. Czy jest jakaś
szansa, żeby to uczucie przerodziło się w coś głębszego. Ja ur. się 5 czerwca
1978 o godz. ok. 16.45. w Pruszkowie, on natomiast ur. się 28 lutego 1980
r.Niestety nie wiem gdzie. Błagam, odpiszcie. Jesteście moją jedyną nadzieją.