Gość: aleksandra9
IP: *.chello.pl
15.01.09, 23:27
Tak nazwe te panie, które mają dyplmy jasnowidzenia i
jasnosłyszenia, które umoralniają ludzi bredząc o pseudoenergiach i
tak zarabiają na życie. Znam temat bo moja siostra zajmuje się
hobbystycznie kabałą.Tarot to nic innego jak magia, a niestety
większość pań nie ma nawet zielonego pojecia co to takiego, już nie
wspomnąc o tym,że nie potrafią pisać poprawnie po polsku. Wiele do
życzenia pozostawia styl, interpunkcja i czasem nawet ortografia.
Nie byłoby w tym nic złego, bo przecież kazdy nieuk musi jakoś na
siebie zarobić, gdyby nie fakt, że te baby wypisują ludziom tzw.
złote rady. Gdy tylko na portalu pojawia się ktoś nowy - atakują,
wysyłają donosy, zgłoszenia o nadużyciach. Wiem coś o tym, bo to
spotkalo moją siostrę, która chciała sprawdzić jak to funkcjonuje i
wystawiła podobna aukcję. Cel? Jest dziennikarką i pisze artykuł na
ten temat. Na użytek artykuły kupowała u różnych wróżek usługi.
Przetestowała wszystkie. Nie chodzi o to, czy tarot mówi prawdę, czy
nie. Problem jest inny, bardziej niepokojący - pseudo czarownice
tego wieku to rodzaj niedouczonych, zawistnych bab, które uważają
się za psychologa (ha, dobre!)Aż wstyd jak człowiek poczyta ich
wypociny. A naczytałam się. Najbardziej śmiałyśmy się z siostrą z
nowatorskich metod interpunkcji (czyli ich braku).Wstyd drogie
widzmy, wstyd i ... niech was piekło pochłonie! A teraz do klientek
tych oto pań - żądajcie prawdziwych czarów, nie steku bredni! Bo
prawdziwe czarownice, chociaż ich nie za wiele, to jednak istnieją.