Gość: magia IP: *.lublin.mm.pl 09.04.09, 20:26 jaki macie przepis na szczęcie,czy jest?co sądzicie? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: agata_30 Re: miłość IP: 212.76.37.* 10.04.09, 08:24 i nie zadac zbyt wiele od zycia...im mniej, tym pozniej radosc wieksza... Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: miłość 10.04.09, 21:20 Gość portalu: agata_30 napisał(a): > i nie zadac zbyt wiele od zycia...im mniej, tym pozniej radosc > wieksza... A może inaczej? Sięgać do gwiazd, ale nie rozpaczać, gdy coś się nie uda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata_30 milosc-do anahelli:) IP: 212.76.37.* 11.04.09, 07:58 tak, sięgać wysoko...aż do gwiazd:) po miłość i nie rozpaczać, jak się nie uda...- to racja anahello:) ale gdy się wiele razy nie udaje, to trudno za każdym razem o ten sam zapał...:)))))))) moim zdaniem szczęście i miłość mają to do siebie, że jak ich zbyt głośno o nie nawoływać to same przyjdą:))) i 'przycupną' obok i ...już zostaną z nami:))) Wesołych Świąt:) Odpowiedz Link Zgłoś
szczery777 Re: milosc-do anahelli:) 11.04.09, 15:18 Gość portalu: agata_30 napisał(a): > moim zdaniem szczęście i miłość mają to do siebie, że jak ich zbyt głośno o nie > nawoływać to same przyjdą:))) i 'przycupną' obok i ...już zostaną z nami:))) Więc nawoływać je czy nie? Wesołych Świąt :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata_30 Re: milosc-do anahelli:) IP: 212.76.37.* 11.04.09, 17:26 Nawoływać, ale mysląc pozytywnie:)))nastawiając sie pozytywnwie. i nic na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: milosc-do anahelli:) 12.04.09, 01:44 Gość portalu: agata_30 napisał(a): > moim zdaniem szczęście i miłość mają to do siebie, że jak ich zbyt > głośno o nie > nawoływać to same przyjdą:))) i 'przycupną' obok i ...już > zostaną z nami:))) Rozumiem, że Twoja "opcja minimum" to powód przejść w życiu. Ok, Twoje doświadczenia, Twoje przemyślenia - nie chcę ich zmieniać wbrew Tobie. Ale namawiam by o miłość wołać głośno! Wierzyć, że jesteś osobą wartą wszystkiego najlepszego. Mów na głos: "jestem gotowa na miłośc, niech ktoś to wołanie usłyszy!" - zobaczysz że usłyszy. Miłość przychodzi nie wiadomo skąd. Znam tyle niesamowitych historii miłośnych, że głowa mała. Jedna para poznała się w windzie - winda się zepsuła, oboje byli w tym budynku rzadkimi gośćmi. Gdy pomoc techniczna się zjawiła, oni już się wymienili telefonami. Gdyby nie awaria, pewnie do dziś nie znaliby się. Inna pani zgodziła się zastąpić w wakacje koleżankę w sklepie - została żoną klienta. Jeszcze inna poznała przyszłego męża, gdy ten... stuknął w jej samochód na parkingu supermarketu. Czy to nie cuda? Krzycz głośno, że czekasz na miłość, czekaj na nią z szeroko rozstawionymi ramionami. Na pewno przyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata_30 Re: milosc-do anahelli:) IP: 212.76.37.* 12.04.09, 13:26 oki:) ja wiem, ze tak jest. trzeba sie otwierac na ludzi. to robie. tylko to bylo o nie wypychaniu sie przed szereg z wlasnym JA i nie epatowanie soba...:))))))))))))))))))))))))) Wesolych Swiat:)))a milosc?? niewiadomo kiedy czlowieka 'trafi':) a doswiadczenia zyciowe??coz, w pewnym momencie zycia doswiadczenie, o ile nie zionie gorycza - to fajna sprawa:) Odpowiedz Link Zgłoś