zainteresowany1977
30.04.10, 14:08
Mama zauroczyła się telefonem z ekranem dotykowym. Ustaliliśmy jaki
miałby to być model (Samsung Avila), przeszukałem popularny serwis
aukcyjny i znalazłem sklep w okolicy, w którym można kupić towar na
miejscu by nie płacić za przesyłkę i przed zakupem obmacać.
Zaniepokoiła mnie trochę atrakcyjna cena (różnica względem ceny w
salonie nawet 150 zł) oraz mało rzetelny opis i brak szczegółowych
zdjęć. Zadzwoniłem do sprzedawcy żeby dopytać o gwarancję, był
oziębły (ale nie liczyłem na eskalację uczuć i wyznania

) i
trochę opryskliwy, starał się być mało konkretny, nie był
optymistyczny wobec klienta, który spada z nieba i ma zamiar
zostawić u niego 370 zł.
No i wyciągnąłem 3 karty na pytanie czy będę zadowolony z tego
zakupu - wyszła śmierć, 8 pucharów i dwójka mieczy. Transformacja
przekonań (nauczka), uszy po sobie czyli klient paszoł won bo
widziały gały co brały, dwójka mieczy przeżywanie takiej wspaniałej
okazji i gdybanie ,,a mogłem kupić co innego i gdzie indziej".
Podejrzewałem, że aparat jest podróbką, na zdjęciu na allegro nawet
nie ma pokazanego pudełka i akcesoriów. W kartach wyszły moje
wszystkie obawy, nie potwierdzę.