czy można przegapić miłość?...

19.06.10, 20:50
Witajcie. Nie stawiam kart bo nie potrafie, ale udałam się 2 lata temu na
tarota w połączeniu z numerologią. Od razu dowiedziałam się że za 2 lata
(czyli dokładnie od tego roku) czeka mnie 2 letni czas pustki (2010-2012) ale
po postawieniu kart tarota wyszlo ze do tego czasu pojawi sie wspanialy
mezczyzna, jak to okreslila tarocistka - wspaniala jest reprezentacja tej
karty - milosc, malzenstwo i watpliwosci kiedy podjac decyzje o slubie. 2 lata
temu gdy do niej poszlam bylam w zwiazku z mezczyzna z ktorym nic sie nie
ukladalo, ona widziala ze dojdzie do rozstania i wtedy pojawi sie ten
mezczyzna. Faktycznie mielismy rozstania ale nie potrafilismy sie na dluzej ze
soba rozstac i ciagle wracalismy. Ostatnie rozstanie bylo w lutym tego roku,
cos sie ciagle tli ale mysle ze sa marne szanse ze jeszcze cos z tego bedzie.
Czuje sie troche przegrana, moze bylam zbyt lojalna,dodatkowo ze stracilam 2
lata zycia, ze moze nie potrafilam sie do konca od niego odciac i
najwazniejsze - czy mozna przegapic milosc ktora byla w kartach?
Podobno w tym 2 letnim okresie pustki nic nie wychodzi i nie nalezy nikogo
trwale zapoznawac...Co wy na to?
    • tomasz_fortunat Re: czy można przegapić miłość?... 19.06.10, 21:05
      Niestety mam zarzut wobec ezoteryki, że czasem po prostu szkodzi, zamiast pomagać. Myślę, że rolą wróżbitów jest nie tylko ocenić sytuację, ale posługiwać się rozwiązaniami, a nie problemami.

      Proszę sobie darować 2-letni okres pustki. Jeden sukces w ciągu tych dwóch lat powinien być dla pani sygnałem, że warto o tym okresie pomyśleć inaczej. A będzie nie jeden, zapewniam.

      Nawet jeśli 2-lata miałyby energetycznie być dla pani trudniejsze i zalewać panią jak fala (w co wątpię), to zawsze może pani tą falę wykorzystać i trochę na niej poserfować, kto powiedział, że należy się topić?

      Przepowiedziana miłość pewnie się pani przytrafi. Sama pani wspominała o tym, że rozstanie z poprzednim partnerem się przeciągało. Oddam ezoteryce - bo w tym ma rację - że jak się jest w jednym związku, to choćby się próbowało nie stworzy się drugiego, trwałego związku. Jak nigdzie, miłość domaga się czystości, rozumianej jako czysta karta, otwarta księga, w której można zapisać od nowa swoją opowieść. Jeśli jest ona pisana już dla kogoś innego, to można upychać w niej drugi wątek, ale doświadczenie mnie nauczyło, że takie historie nigdy nie kończą się dobrze. Nigdy.

      Warto wyciągnąć wnioski z przeszłości i w zasadzie jest to jej jedyna zaleta. Siedzenie w niej, wyrzucanie sobie zmarnowanych szans powoduje, że tracimy czas na przyszłość. A przyszłość jest najważniejsza. Warto odpuścić sobie swoje "grzechy", a nieudany związek potraktować jako przesłanka do zdeklarowania się wewnętrznego na to, by następny związek był LEPSZY. I ludziom się to udaje.

      Proszę nie przejmować się tym, co wróżka powiedziała. Zapomniała bowiem dodać, że z kartami i wróżbą nie tylko można, ale powinno się polemizować. Po to jest. Proszę polemizować z rzekomym okresem martwym, jestem przekonany, że wedle jakiegoś innego systemu wróżebnego można pani wywróżyć okres cudowny na poznawanie nowych ludzi. Grunt, to słuchać swojego serca, bo to on narzuca rytm, a nie "coś" z zewnątrz. Najważniejsze, to zorientować się na przyszłość, pomyśleć o tym, co ma się do zaoferowania nowemu partnerowi i otworzyć się na jego poznanie. On na pewno zareaguje i panią znajdzie.
    • jasmin_25 Re: czy można przegapić miłość?... 19.06.10, 22:05
      Wiesz ja weszlam w zwiazek w latach pustki i faktycznie totalna lipa
      wyszla(dowiedzialam sie po fakcie, ze to lata pustki). I ogolnie ten czas byl
      dosc trudny dla mnie. Ale poznalam mnostwo nowych interesujacych osob, ktore
      pomagaly mi przez to wszystko przejsc. I ten czas mimo wszystko licze sobie na
      plus. Ty jednak przezywalas swoje problemy przed latami pustki, moze ktos cos ci
      zle policzyl a moze wlasnie teraz przyjdzie czas na cos fajnego, skoro wczesniej
      bylo zle?

      ale
      > po postawieniu kart tarota wyszlo ze do tego czasu pojawi sie wspanialy
      > mezczyzna, jak to okreslila tarocistka - wspaniala jest reprezentacja tej
      > karty - milosc, malzenstwo i watpliwosci kiedy podjac decyzje o slubie.
      No to sie pewnie pojawila 10 kielichow jako zwiazek po prostu, no i byl zwiazek.
      Prawdziwej milosci na pewno nie przegapiszsmile Tarocista tez czlowiek omylny i nie
      ma co slepo wierzyc komukolwiek i w cokolwiekwink
      • zainteresowany1977 Re: czy można przegapić miłość?... 19.06.10, 23:01
        Racja, co ma być to będzie, kierować się głosem serca i nie forsować aktualnych
        potrzeb.
    • dsws79 Re: czy można przegapić miłość?... 20.06.10, 02:16
      dziekuje Wam za madre slowa, mysle ze wrozbici/numerolodzy powinni zdawac sobie
      sparawe jak wielki wplyw moga miec na zycie ludzi. Mysle o sobie jako o osobie
      madrej zyciowo a mimo to pewne slowa zostaja gleboko w glowie inaczej nie
      pisalabym tego co pisze.Mimo ze przepowiedziana mi byla wielka milosc nie
      potrafilam tak do konca pozegnac poprzedniego partnera. Posluchalam glosu serca,
      do dzisiaj jest mi trudno, bo nic z tego nie wychodzi, dlatego tylko zastanawiam
      sie czy mozna przegapic przeznaczenie trwajac przy kims bo tak podpowiada serce,
      choc rozum i karty sugeruja inaczej.

      • zainteresowany1977 Re: czy można przegapić miłość?... 20.06.10, 14:10
        Idźmy za głosem serca ale nie pozwólmy się ranić.
        • dsws79 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 12:19
          hmm...
          • lilka107 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 12:36
            A czy już w 100% odcięłaś się emocjonalnie od byłego partnera?? Dopóki tego nie
            zrobisz, nowa miłośc do Ciebie nie przyjdzie. Nie kieruj się czasem podanym we
            wróżbie, bo on jest uzależniony od Twojego nastawienia.
            • dsws79 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 13:30
              Nie odcielam sie,bardziej sie zmuszam, niz to naturalnie przychodzi.CHyba muszę
              się wyżalić...Jak ktoś ma ochote czytać...Chodzi o to ze to byl ktos naprawde
              dla mnie wazny, i mysle ze wzajemnie, poznalismy sie juz 5 lat temu na pewnym
              kursie, bylam wtedy w dlugoletnim zwiazku i on o tym wiedzial i nie bylam nim
              zainteresowana,ale on byl, podtrzymywal kontakt,co jakis czas na siebie
              wpadalismy...W 2007 rozstałam sie ze swoja dlugoletnia miloscia...i wpadalismy
              na siebie. Zaczelismy sie spotykac, powiedzial ze caly ten czas myslal o mnie i
              marzyl zeby byc ze mna. Ja tez mialam jakies takie wewnetrzne uczucie ze sie
              przyciagamy, że wszyscy pozostali mezczyzni w moim zyciu (ktorych nigdy nie
              brakowalo)to tylko tło a on to może być TEN. Cos jednak od poczatku bylo nie
              tak, szczegolnie w sferze fizycznej,przez miesiac byl szczesliwy, potem zamykal
              sie w sobie, unikal jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, jak sie odcinalam wracal
              jak bumerang. i tak pare razy. Na poczatku bylo latwiej przez to przechodzic, z
              czasem, szczegolnie teraz po 2 latach przychodza refleksje o zmarnowanym czasie,
              bo skoro z jednej strony zależy mu na mnie a jednoczześnie boi sie wdepnąć na
              poważnie na dłużej niż miesiąc to coś z nim jest nie tak. Na początku roku było
              prawie idealnie, ale unikał zbliżeń. Wydusił w końcu z siebie że jakby było
              łóżko to już by był pełny związek. Trzymal mnie więc na smyczy, na to wyszlo. Ta
              wrozka o ktorej pisalam/numerolozka w lutym gdy nastal kryzys powiedziala mi ze
              nie mowi mi wszytkiego, ze sa tajemnice, ze ktos zarzuca na niego sieci nie z
              milosci tylko zeby go odbic i miec dla siebie. Ze pozniej mozna by ty naprawic
              ale ja musialabym byc "ponad tym", a on wejsc na swoj wyzszy poziom , co
              okreslila jako malo prawdopodobne, potem ze pojawi sie konkurencja a na koniec
              karta wiezy i ze rozwali sie ten zwiazek. Przyznam ze zalamalam sie troche taka
              wyrocznia i staralam sie byc ponad tym wszytkim. 2 lata wczesniej ta sama wrozka
              przepowiedziala mi to o czym pisalam w 1 poscie, ale mam juz taka nature ze nie
              dzialam pochopnie, chyba zawsze warto ratowac cos niz od nowa budowac
              wszytko.Poza tym naprawde gdzies w srodku (serce) czuje ze moglibysmy byc
              szczesliwi. Dopytalam jeszcze wrozki ze nie potrafie zrozumiec dlaczego mimo ze
              jast nam ze soba dobrze, nic nie posuwa sie, nie rozwija, ze on sie blokuje, a
              jednoczesnie widze ze jakos trudno mu wytrzymac beze mnie i skoro karty widza
              takie zakonczenie, to po co mi to wszystko bylo w zyciu...powiedziala mi na to
              ze jestesmy do siebie zbyt podobni, ze byl po to zebym zobaczyla swoj cien. Nie
              wiem, ale jakos czulam ze jest cos wiecej, wiec zapytalam karty, co stoi na
              przeszkodzie zebysmy tak naprawde byli razem. Wyciagnela jakies karty i
              poewiedziala mi ze on jest biseksualny. Predzej jak rozkladala tarota
              partnerskiego na pytanie "Jak on mnie widzi" - powiedziala - jak mezczyzne,
              patrzy na pania jak na mezczyzne..Trudno powiedziec czy to prawda, karty
              przeciez tez sie myla a ja bylam uparta, dopytywalam i dopytywalam.
              Nie potrafilam z nim poruszyc tego tematu,po tamtym kryzysie w którym na pewno
              ktoś koło niego sie pojawił zostalismy 'przyjaciolmi" i jakos to sie rozmywa, bo
              stracilam pomysly by jakos to rozwiazac.Bardzo trudna sytuacja. On ciągle
              podtrzymuje kontakt, jakby chcial wciaz miec otwarta furtke, ale przy spotkaniu
              nie robi nic konkretnego. Teraz mam w glowie 2 mysli: Pierwsza:jestesmy dla
              siebie stworzeni, trudno wyobrazic sobie zeby dwie osoby ktore tak
              niewytlumaczalnie zawsze sie przyciagaly nie byly razem. Druga: zal do niego ze
              moze jest to cos czego nigdy nie powiedzial, ze nie potrafil byc do konca
              szczery i sie zamykal w sobie, wiedzial ze i tak nie zbuduje ze mna przyszlosci
              a jednak nie potrafil dac sobie spokoju...i zmarnowal mi czas, moze ta milosc
              ktora widziala w kartach wrozka, kogoc ponoc wspanialego kto mial mi
              wynagrodzic ten pustkowy emocjonalnie okres...Przyznam ze jestem rozdarta...
              • jasmin_25 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 17:32
                chyba zawsze warto ratowac cos niz od nowa budowac
                wszytko.


                Wprost przeciwnie, jesli jest zle to konczysz i szukasz takiego faceta, z ktorym
                faktycznie bedziesz szczesliwa. Wiem, ze trudne ale takie tkwienie w zwiazku bez
                przyszlosci jest o wiele bardziej bolesne. Nie dajesz sobie sama szansy na
                szczescie.

                Poza tym naprawde gdzies w srodku (serce) czuje ze moglibysmy byc
                szczesliwi. Dopytalam jeszcze wrozki ze nie potrafie zrozumiec dlaczego mimo ze
                jast nam ze soba dobrze, nic nie posuwa sie, nie rozwija,


                Kawalek wyzej pisalas, ze wcale tacy szczesliwi ze soba nie jestescie..wiec jak
                to w koncu jest?

                ze on sie blokuje, a
                jednoczesnie widze ze jakos trudno mu wytrzymac beze mnie i skoro karty widza
                takie zakonczenie, to po co mi to wszystko bylo w zyciu

                Sama nie wiem po co sa takie sytuacje, to boli, jest bardzo trudne ale potrafi
                spowodowac taki kryzys, ze czlowiek po takim przezyciu staje sie kims zupelnie
                innym. Otwieraja mu sie oczy i moze pojsc krok naprzod w rozwoju. Nowe rodzi sie
                w bolach niestety..

                Teraz mam w glowie 2 mysli: Pierwsza:jestesmy dla
                > siebie stworzeni, trudno wyobrazic sobie zeby dwie osoby ktore tak
                > niewytlumaczalnie zawsze sie przyciagaly nie byly razem.

                Mozna byc dla siebie stworzonym rowniez w innym sensie niz szczesliwa milosc.np.
                czasem jest tak, ze ludzi czuja sie dla siebie stworzeni kiedy odgrywaja zwiazek
                swoich rodzicow. Wtedy tez mozna czuc, ze trafilo sie na swoja druga polowke ,
                niestety tu jest tylko mnostwo bolu, to jest tylko odgrywanie rol.

                Druga: zal do niego ze
                > moze jest to cos czego nigdy nie powiedzial, ze nie potrafil byc do konca
                > szczery i sie zamykal w sobie, wiedzial ze i tak nie zbuduje ze mna przyszlosci
                > a jednak nie potrafil dac sobie spokoju...i zmarnowal mi czas,

                Ale jak to on nie potrafil dac sobie spokoju i marnowal ci czas..? a co ty nie
                masz wlasnego zdania?wink Przeciez tez widzialas co sie dzieje i rownie dobrze
                sama moglas to zakonczyc i nie marnowac wlasnego czasu.

                moze ta milosc
                > ktora widziala w kartach wrozka, kogoc ponoc wspanialego kto mial mi
                > wynagrodzic ten pustkowy emocjonalnie okres...Przyznam ze jestem rozdarta...

                Wlasnie dlatego nie warto slepo wierzyc we wrozby i rownie ciezko byc wrozka. No
                sama widzisz, ze sie to wszystko sypie wiec gdzie tu szczesliwa milosc?
                Zwyczajnie wlozylas w te znajomosc duzo czasu i mase emocji i szkoda teraz tak
                to zostawic.. ale nie mozesz tego faceta zmusic zeby byl takim jakim bys go
                chciala widziec. To sie tak nie da, albo dobrze jest ci z nim tu i teraz albo
                mowisz papa ( pisze to madra po szkodzie,ja sie w pieknym stylu takim zwiazkiem
                doprowadzilam do depresji, naprawde sie nie oplaca. Bycie samej jest
                przyjemniejsze mimo, ze faceta troche brakuje momentamiwink)
                • dsws79 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 22:38

                  > Sama nie wiem po co sa takie sytuacje, to boli, jest bardzo trudne ale potrafi
                  > spowodowac taki kryzys, ze czlowiek po takim przezyciu staje sie kims zupelnie
                  > innym. Otwieraja mu sie oczy i moze pojsc krok naprzod w rozwoju. Nowe rodzi si
                  > e
                  > w bolach niestety..

                  Niby tak, ale czyż właśnie miłość nie jest głucha i ślepa?...Idzie się krok do
                  przodu, i nagle jest takie wzajemne przyciąganie (wcale nie chodzi o fizyczność)
                  że aż nie można sobie wzajemnie wyobrazić że mamy zniknąć ze swojego życia i
                  jest dylemat cant live with or without you...

                  > Mozna byc dla siebie stworzonym rowniez w innym sensie niz szczesliwa
                  milosc.np czasem jest tak, ze ludzi czuja sie dla siebie stworzeni kiedy
                  odgrywaja zwiazek swoich rodzicow. Wtedy tez mozna czuc, ze trafilo sie na swoja
                  druga polowke ,niestety tu jest tylko mnostwo bolu, to jest tylko odgrywanie rol.
                  >

                  A o tym nie pomyślałam...mądre..U nas to raczej nie było odgrywania rodziców,
                  ale było coś takiego od początku jakbyśmy już kiedyś byli razemm jakbyśmy byli
                  zmuszeni do bycia razem...

                  Bardzo specyficzne było to że przy jednym z ostatnich "zejść" mój partner
                  powiedział :"chyba jesteśmy na siebie skazani". Zabrzmiało to jak jakiś wyrok,
                  że niby robi to samowolnie, ale jednak jakaś wyższa siła nie pozwalała nam się
                  rozstać choć oboje cierpimy...

                  > Ale jak to on nie potrafil dac sobie spokoju i marnowal ci czas..? a co ty nie
                  masz wlasnego zdania?wink Przeciez tez widzialas co sie dzieje i rownie dobrze
                  sama moglas to zakonczyc i nie marnowac wlasnego czasu.
                  > >
                  Pewnie że mam swoje zdanie, ale to nie był jakis romans, to było coś i ktoś dla
                  kogo byłam gotowa poświecić pewnien czas,nawet ten ból mnie nie zrażał, to
                  jest/była miłość , te najpiekniejsze i najcenniejsze chwile ludzie i rzeczy w
                  życiu nie przychodzą ot tak, to co najpiękniejsze rodzi sie w bólu. Oczywiście
                  trzeba mieć umiar by nie popaść w masochizm. Ale dopóki bilans wychodzi na plus
                  to zawsze jest warto mieć nadzieję i wierzyć.


                  > Zwyczajnie wlozylas w te znajomosc duzo czasu i mase emocji i szkoda teraz tak
                  to zostawic.. ale nie mozesz tego faceta zmusic zeby byl takim jakim bys go
                  chciala widziec. To sie tak nie da, albo dobrze jest ci z nim tu i teraz albo
                  mowisz papa ( pisze to madra po szkodzie,ja sie w pieknym stylu takim zwiazkiem
                  doprowadzilam do depresji, naprawde sie nie oplaca. Bycie samej jest
                  >przyjemniejsze mimo, ze faceta troche brakuje momentamiwink)

                  No i tu musze sie niestety zgodzić,,,czesciowo jest to zal ze tyle cieplych
                  uczuc sie nie wypelni, tyle wiary, nadzieji i miłości. Że coś stoi na
                  przeszkodzie jednak żeby Ci dwoje nie byli razem, choć tak by się chciało w
                  końcu zabić tą samotnośc. I wcale nie chodzi tu o "mężczyznę". Kręcą to się
                  setki, ale co z tego skoro nawet serce mi szybciej przy nich nie bije. Chce się
                  tego wyjątkowego. Inaczej wole być sama i jestem milion razy szcześliwsza niż na
                  siłę z kimś sie spotykać. Nudze się z takim po godzinie...
                  • lilka107 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 22:57
                    dsws79 napisała:
                    > było coś takiego od początku jakbyśmy już kiedyś byli razemm jakbyśmy byli
                    > zmuszeni do bycia razem...
                    >
                    > Bardzo specyficzne było to że przy jednym z ostatnich "zejść" mój partner
                    > powiedział :"chyba jesteśmy na siebie skazani". Zabrzmiało to jak jakiś wyrok,
                    > że niby robi to samowolnie, ale jednak jakaś wyższa siła nie pozwalała nam się
                    > rozstać choć oboje cierpimy...


                    A Wy to czasem nie jesteście karmiczni? Bo z tego co piszesz to, wypisz,
                    wymaluj, związek karmiczny. To by było jakieś wyjaśnienie tych Waszych
                    męczarni... We wspólnej numerologii nie zauważyłaś jakiejś karmy??
                    • dsws79 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 23:01
                      a po czym w numerologii się taka karme widzi?
                      • lilka107 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 23:13
                        smile
                        Tu Ci nie będę pisać, bo tu o Tarocie.. Ale możesz dać Wasze namiary na forum
                        Numerologia, do p. Janusza. I przy okazji dopowie Ci co Wam z numerologii
                        wynika...
                        • dsws79 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 23:39
                          dzięki smile
                    • dsws79 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 23:05

                      > A Wy to czasem nie jesteście karmiczni? Bo z tego co piszesz to, wypisz,
                      > wymaluj, związek karmiczny. To by było jakieś wyjaśnienie tych Waszych
                      > męczarni... We wspólnej numerologii nie zauważyłaś jakiejś karmy??

                      A jak to można wyczytać z numerologii?
                  • jasmin_25 Re: czy można przegapić miłość?... 23.06.10, 12:21
                    Poczytaj sobie o toksycznych zwiazkach, moze to ci pomoze naswietlic sytuacje
                    np. Melody Pia - toksyczne zwiazki albo Cowan Connell Kinder Melvyn - Madre
                    kobiety glupie postepowanie. No i to co kolezanka pisala o karmie, choc dla mnie
                    osobiscie to karmiczny zwiazek to to samo co toksyczny, jakos mi na jedno wychodzi..
              • zainteresowany1977 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 19:22
                To może tak. Jeśli będąc z nim jest Ci gorzej niż wtedy gdy ze sobą jeszcze nie
                byliście to porozmawiaj z nim, rozmówcie się i daj sobie czas na pobycie samej
                ze sobą, jeśli wyjdziesz na prostą to w Twoim życiu pojawi się ktoś nowy, a
                jeśli nie to przynajmniej będziesz miała spokój ducha. Matka natura zadba o to
                byś się spełniła, natomiast Ty musisz zadbać o to byś nie żyła bólem.
                • dsws79 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 22:43
                  zainteresowany1977 napisał:

                  > To może tak. Jeśli będąc z nim jest Ci gorzej niż wtedy gdy ze sobą jeszcze nie
                  > byliście to porozmawiaj z nim, rozmówcie się i daj sobie czas na pobycie samej
                  > ze sobą, jeśli wyjdziesz na prostą to w Twoim życiu pojawi się ktoś nowy, a
                  > jeśli nie to przynajmniej będziesz miała spokój ducha. Matka natura zadba o to
                  > byś się spełniła, natomiast Ty musisz zadbać o to byś nie żyła bólem.
                  >

                  No właśnie tak zrobiliśmy , operacja nazwana "jesteśmy przyjaciółmi", ale to
                  chyba jedyna możliwość , bez niepotrzebnego bólu i emocji , które były przy
                  poprzednich rozstaniach i odcineniem kontaktu z mojej strony. Tamto sie nie
                  sprawdzalo bo gwaltownym rozstaniu byl gwaltowny comeback. po prostu trudno nam
                  sie rozstac...To tak jakby ktoś umierał i mamy o tym decydowac i sie z tym
                  godzic ...
    • moje-oczy-sa-zielone Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 19:40
      ja również kilka razy korzystałam z usług różnych wróżek, od jednej usłyszałam, że bardzo wcześniej wyjdę za mąż, od drugiej, że kolejna miłość przyjdzie do mnie przed 30.. 2 razy usłyszałam, że przegapiłam szansę na fajny związek (od 2 różnych wróżek w zupełnie innym czasie i chodziło o 2 różne związki). ostatnio byłam u wróżki w październiku, usłyszałam wtedy, że spotkam świetnego faceta, wróżka powiedziała, że cały czas pojawia się jej w kartach. faktycznie spotkałam osobę zgodną z opisem wróżki, nawet czas i znak zodiaku się zgadzał wink niestety, reszta już niezupełnie.. karty nie pokazały jednego bardzo istotnego faktu, który ma największy wpływ na obecną sytuację, mianowicie bolesnego rozstania u owego mężczyzny. utrzymujemy kontakt, spotykaliśmy się przez jakiś czas ale związku z tego nie ma..
      nauczyłam się, że do wróżb należy podchodzić z dystansem. przyznaję, że jest to bardzo trudne.. wink karty mogą pokazać możliwości, ale nie wierzę w coś takiego jak przeznaczenie.
      bardzo wiele zależy od nas, naszego nastawienia.
      do autorki wątku: może należy dać sobie trochę czasu na przeżycie żałoby po tym związku.. może warto pogodzić się ze stratą, nie próbować budować czegoś na siłę? odnoszę wrażenie, że najbardziej boisz się samotności, że może nie chodzi o tego konkretnego mężczyznę, tylko o mężczyznę w ogóle?
      generalnie uważam, że owszem, w życiu można przegapić pewne rzeczy, że przez swoją głupotę można stracić miłość. ale w tym przypadku nie piszesz, że poznałaś kogoś innego, nie masz chyba czego żałować, czy o co mieć żal do siebie? może warto najpierw pomyśleć o sobie, nie uzależniać niczego od mężczyzny, zadbać o swój rozwój i szczęście, spełniać swoje marzenia, wtedy na pewno ktoś wyjątkowy sam się znajdzie gdzieś po drodze i będzie szczęśliwy, że będzie mógł być z tak wyjątkową kobietą wink
      serdecznie pozdrawiam!
      • dsws79 Re: czy można przegapić miłość?... 22.06.10, 22:59
        Wiem ze brzmi to jakbym bala sie samotnosci ale tu naprawde chodzi o to ze
        trudno nam sie rozstac. Facetów chętnych jest w koło pełno, ale co z tego. Jak
        huknie tak prawdziwie to co zrobić ... Poszłam na kilka randek żeby mi szybciej
        przeszło, ale nudziłam się tylko, raz nawet pomyślałam że straciłam czas a
        mogłam sobie na szydełku porobić w domu. (mam wiele zainteresowań żebyście sobie
        nie pomyśleliwink Z innym piłam piwo i przy drugim tylko obserwowałam jedo rękę
        żeby szybciej dopijał...(i od razu zdalam sobie sprawe ze zmuszac sie jak mnie
        nie interesuje nie ma sensu,nic na siłę )
        It's like ten thousand spoons when all you need is a knife
        wiec zdecydowanie to strata czasu, wiec na pewno dam sobie na jakis czas spokoj
    • joooooooana Re: czy można przegapić miłość?... 24.06.10, 11:48
      W życiu niczego się nie przegapia, bo zawsze los coś dla nas "w zamian" przygotował. Wszystko "zaliczymy".
Pełna wersja