krolowa.mieczy
01.01.11, 15:48
Wczoraj miałam nieszczególny dzień: mało spałam z czwartku na piatek rozmyślając o różnych rzeczach, wczorajsza pogoda mnie dobijała, humor mialam nie taki jak zazwyczaj itd.
Jednocześnie byłam umówiona na tarota i nie chciałam nikogo rozczarować odmawiając spotkania. Wcześniej wylosowałam sobie 1 kartę jako radę i była to 5 mieczy.
Klient był o tyle "trudny", ze malo sie odzywał, niekiedy czułam ze błądzę po omacku z latarenka w ręku ze słąbym światełkiem. Ożywił sie chyba tylko 2 razy.
Bylam niezadowolona ze spotkania, z siebie niezadowolona, przybita wszystkim naraz.
Bardzo surowo oceniłam siebie jako "wróżkę"

To byla moja 5 mieczy - pognębiałam sama siebie. To nawet nie byla Sprawiedliwość, bo nie byłam obiektywna wobec siebie - ja po prostu subiektywnie założyłam, że byłam do d.py i kropka.
Mój tarot nie ocenił mnie tak źle jak ja siebie - pytałam po paru godzinach gdy sie uspokoiłam.
Takie inne oblicze 5 mieczy