tommy994
11.03.11, 12:51
Kotek zrobił mi psikusa, a karty i tak wyglądały na spracowane. Ich jakość też pozostawia wiele do życzenia, kupiłem je z magazynem DeAgostini Tarot. Więc sami rozumiecie jaka to jakość.
W mojej kolekcji nie wypada by zabrakło Ridera-Waite'a. Po za tym dobrze mi się z nią pracowało. Rozważam zakup talii Ridera w nowej aranżacji kolorystycznej.
www.interhobby.net/tarot/viCard.php3?Code=208÷ID=AM
Talia nazywa się Universal Waite Tarot. Jest do kupienia w Polsce

sprawdzałem.
Jej nowe tonacje kolorystyczne sprawiają, że Waite nie jest taki nudny i oklepany. W porównaniu do klasycznego Waite'a wydaje się radosny.
Ponad to wydaje mnie się, że utrata tak czytelnego i prowadzącego spokojnie za rękę Waite'a jest jak odcięcie pępowiny. Pisząc tego posta nasunęła mi się myśl, że może pora używać bardziej wymagających talii. Visconti-Sforza, Klasyczny, Universal Wirth czy Nefertari (też kupione z DeAgostini) to moje talie, które jak wiecie nie mają zarysowanych AM.
Zacząłem używać Klasycznego i powiem Wam, że dobrze mi idzie

muszę niestety raz po raz przypominać co dana blotka liczbowa oznacza w Riderze, nie ma to jednak wpływu na jakość moich odpowiedzi. Oczywiście dalej używam bajecznego Lo Scarabeo

którego uwielbiam, bardziej niż Waite'a.
Wy też używacie talii bez zarysowanych Arkanów Mniejszych? I oczywiście jak się Wam podoba ta nowa wersja Ridera?