mrgodot
30.05.11, 10:13
Rano przy kawie pytałam Tarota jak mi minie dzień.
Z przełożenia: Kochankowie, 5 Monet, Wieża.
Nie bardzo wiedziałam jak to ugryźć. Ale szybko odkryłam o co chodzi kiedy wyszłam na taras. Pod ławeczką w rogu balkonu (to jest loggia) zauważyłam stos gałązek - dokładnie 10 naliczyłam. Wyniosłam je wkourzona - w międzyczasie przyleciał "wielki konsttruktor" z jedenastą w dziobie. I zrozumiałam, że moje zadanie na dziś to rozwalić gniazdo parze bezdomnych gołębi, które mnie nękają od wiosny. Ale pierwszy raz w tym roku od świtu do 7 rano udało im się znieść tyle materiałów budowlanych. Szlak mnie trafia - nie dość, że brudzą, że wydłubały mi z doniczki stokrotki bo próbowały tam uwić gniazdo, że mnie prześladują, że budze się rano bo jakimś cudem słyszę gruchanie gołębi, że zamiast poduszek na ławę i krzesełka muszę rozkładać folię, to jeszcze muszę po nich śmiecie wynosić.
To miała być zagadka, ale potrzebuję szybkiej pomocy - kto zna sposób na pozbycie się tych obsrańców? Tylko nie mówcie, że mam sobie kupić bejsbola albo dubeltówkę. Ja już wpadam w Diabła i rozważam pobicie ich, zabicie, otrucie. Jedyne co mnie powstrzymuje to wizja konieczności wyniesienia tego ścierwa z balkonu.
Tarot pokazał je w 8 Kielichów czyli jako nawracające i powracające. Co mam robić - 7 Buław. Stać z tym kijem i pilnować terytorium? Przecież ja muszę czasem wyjść a jak mnie nie ma to one "hulaj dusza, piekła nie ma".