pomoże ktoś?!smutna:(

29.07.11, 17:50
witajcie..
czytałam regulamin wiem, że nie mam wystarczającej liczby postów, ale może znajdzie się ktoś kto spróbuje mnie pocieszyć w trudnym czasie.. obawiam się że popadam w depresjesad pierwszy raz tak mam..
powiedzciie czy jest szansa, że on wróci? czy mam szansę walczyć o tę miłość czy przepadło wszystko?
Proszę...smutna
    • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 29.07.11, 17:55
      albo podpowie co robić? jak dalej żyć.. jestem totalnie bezradna..
      • mrgodot Re: pomoże ktoś?!smutna:( 29.07.11, 18:06
        Niestety Bronxi - regulamin to regulamin jeśli chodzi o karty.
        Ale możesz się wyżalić. Na pewno dziewczyny (i chłopcy) pomogą na ile są w stanie.
        • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 29.07.11, 18:08
          w porządku rozumiem i tak dziękuję, że ktoś się odezwałsmile
          co tu duzo mówic zapowiadało się na piękną miłość a nagle coś pękło bez wyjaśnień i nie umiem tego zrozumieć..więc się załamałamsad
          • czu-jka Re: pomoże ktoś?!smutna:( 29.07.11, 18:28
            Nie załamuj sięsmile.Ja po każdej swojej miłości myślałam, ze to juz koniec świata. Że bez niego to już nie to samo, życie bez sensu itp. A było kilku poważnych "narzeczonych". I może powiem coś co uznasz za wyswiechtany banał, ale czas leczy rany. I to święta prawdasmile.
            • szeltie Re: pomoże ktoś?!smutna:( 29.07.11, 18:40
              to dlaczego u niektorych z czasem jest gorzej?
            • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 29.07.11, 18:42
              wiele porażek miałam ale tej nie mogę wytrzymać.. był najważniejszy i tylko on sie liczy... a tym bardziej ze w piatek jestem kobieta na zawsze a drugiego dnia urywa kontakt bez wyjasnien bez wczesniejszych kłotni..wszystko było w porządku..
              • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 29.07.11, 19:56
                smutno..
            • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 29.07.11, 20:51
              Pomożesz? ja tylko chce wiedzieć czy jest szansa żeby wrócił? czy przepadło na zawsze..

              > Nie załamuj sięsmile.Ja po każdej swojej miłości myślałam, ze to juz koniec świata
              > . Że bez niego to już nie to samo, życie bez sensu itp. A było kilku poważnych
              > "narzeczonych". I może powiem coś co uznasz za wyswiechtany banał, ale czas lec
              > zy rany. I to święta prawdasmile.
              • olgab4 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 01:23
                Kochana, jak ja dobrze znam ten schemat...jest dobrze, fajnie, przyjemnie...potem okazuje sie, ze jednak to ZNÓW nie byl ten, a Ty nie byłas tą...Najbardziej boli, kiedy on wycofuje się, mówiąc, ze nie jest gotowy na związek, że jeszcze nie teraz i inne tego typu pierdoly, a potem za tydzien/dwa/miesiac okazuje sie, ze juz śmiga z nową...Wiem doskonale jak się czujesz, bo przeżyłam wiele podobnych rozstań. Niektóre bolą do dziś na samo wspomnienie. Jeszcze trochę pocierpisz, to sama wiesz. Nie bede Ci tu mówic, ze bedzie lekko...ludzie beda Cie probowac pocieszac, mowiac rzeczy, ktore mowia zawsze: "jeszcze znajdziesz tego jedynego, widocznie to nie byl ten" (ale dla Ciebie to wlasnie byl ten i na chwile obecna nie chcesz innego!), albo "jestes jeszcze mloda, masz czas" (jakbyś, do cholery, chciała kogoś już, na teraz, bo czas ucieka. A tu nie chodzi o czas, tu chodzi o to, że każdy z nas chce kogoś mieć, czy jest młody, czy stary, czy ma czas na znalezienie czy nie.), albo "teraz zajmij się sobą, skup się na tym, co lubisz, miłosc przyjdzie sama" (moje "ulubione". Toż skupiam się na sobie, chodzę na siłownie, realizuje swoje pasje, mam przyjaciol, jestem spełniona osoba, wlasciwie nigdy nie tracę swojego wlasego zcycia dla faceta, wiec to slynne "zajmij sie soba" nie ma dla mnie zadnego sensu. Ponadto, ta miłosc jakos nie chce przyjsc sama...) i inne tego typu pocieszenia, których nie chcesz słyszec....
                Powiem Ci tak. Postaraj się nie dłubać w ranie. Nie myślec obsesyjnie "co bylo ze mna nie tak?", starac sie nie popasc w kompleksy, nie myslec, ze to dlatego, ze cellulit/rozstepy/za male piersi/za duza pupa. Po prostu jakiś pajac Cię nie docenił, ale Twoja wiara w siebie i samoocena nie może teraz polecieć na łeb na szyję. Zawsze myśl o sobie dobrze, i że rzucił Cię, bo nie docenił, nie dlatego, że byłas jakas "lewa". A jak juz dopadną Cię te wstretne mysli, które kraza po glowie i nie chca sobie pójsc, wtedy KONIECZNIE zajmij się czymkolwiek.
                Mi po ostatnim zerwaniu pomogło sprzątanie mieszkania (chyba nigdy nie było tak czyste), chodzenie z koleżanką na spacery i gadki o niczym (nie o facetach, NIE-analizowanie tego zerwania!), słuchanie durnej muzyki (przeważnie wiekszosc piosenek jest o miłosci, zatem wlączałam kiepski dance i inne "utwory" kiepskiej jakosci...w jednym momencie, kiedy bylo naprawde źle zapuszczałam sobie...Mandarynę i podśpiewywałam z nią "Here I go again on my own...". Nie śmiej się....), sport, cokolwiek, co pomaga się oderwać. Jest to ciężkie, a myśli świrdują głowę, ale będzie lepiej...serio. Sama codziennie sobie to powtarzam, bo w miłosci rowniez nie mam szczescia.
                No, a teraz uszy do góry, i pamietaj -nigdy nie podporządkowywuj całego zycia facetowi. Ty musisz życ swoim zyciem, żebyś w razie, gdy kolejnej jego milosci zabraknie (czego Ci nie zycze, i wierze, ze teraz juz bedzie tylko dobrze) mogła mieć coś swojego, jakiś punkt odniesienia. A, i nie staraj się życ nadzieja, ze on wróci. Nastaw się, że NIE WRÓCI, bo niestety, nawet jak ludzie sie schodzą, to rzadko to działa...
                Wiem, że gadam banały, ale naprawdę wiem, co mówie. Trzymaj się!
                • zaplanowana Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 09:50
                  Poza tym- tak w gruncie rzeczy- po co on ma wrócić? Fajnie, bo to jakoś zaspokaja ambicje... ale z drugiej strony. Kiedyś rzucił mnie narzeczony, o masakra, pół roku to miałam wyjęte z źyciorysy, rok do dupy, a myślałam o nim w sumie jeszcze dwa lata, jak już byłam z innym. Wiesz co, spotkałam go rok temu? On oszalał, zaczął do mnie wydzwania, mówił, jak żałuje, jaka jestem piękna, mogłam być jego żoną, mieć z nim dzieci. Powtarzałam mu: stary, to ty nie chciałeś, a teraz ja już nie chcę. NIC mnie to nie obchodziło. A kiedyś marzyłam, żeby mnie błagał. Latałam po wróżkach, hahahah, i rozpadałam się na kawałki. Ja już nie wierzę, że warto kochać kogoś kto nas zostawił. Trzeba jak najszybciej- dla niektórych to makabryczne pół roku- wziąć się w garść i na siłę nie myśleć. I przysięgam, czas leczy rany. Nic Cię nie będzie to obchodziło. A przy tamtym narzeczonym po prostu byłam pewna, że Go nigdy nie zapomnę. Teraz, jak już uświadomiłam mu, że nic z tego nie będzie, jesteśmy fajnymi kumplami. Mała, powodzenia! I patrz pod nogi, a nie w przyszłość. Bo wiem, że wydaje Ci sie czarna...A pisz tu dużo, to może Ci powróżą jak będziesz miała tą przepisową liczbę postówsmile
                  • czu-jka Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 10:06
                    Zaplanowana i Olgo. Świetnie się Was czyta i to jest to duży zastrzyk energii na początku dniasmile.
                    Po rozstaniu zawsze jest ciężko, teraz jednak nie wyobrażam sobie powrotu do swoich poprdnich partnerów. Dwóch załozyło już rodzinę. A z trzecim, z którym byłam najdłużej nie mam kontaktu i nie czuję już nawet krzyty uczucia. Niestety nie mogę zapomnieć o mężczyznie, z którym de facto nie byłam, ale chyba taktuje to na zasadzie nie spełnionych ambicji. Nie wiem. Życie upływa szybko, rozpamiętywanie przynosi tylko ból Dla Ciebie.
                    Nie jestem zwolenniczką wskakiwania z związku w związek. Trzeba się wyciszyć,zrozumieć swoje oczekiwania. Przynajmniej ja tak od tego podchodzę.
                    Życzę dużo siływink
                    • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 10:39

                      Dziekuje za słowa pocieszenia, ale narazie nic na mnie nie działa nie potrafie sobie poradzic z tym bolem wiele osob mnie zraniło ale teraz nie mam siły sie podnieść tak jak bywało wczesniej...napisze wiecej troche pozniej
                      czu-jka napisała:

                      > Zaplanowana i Olgo. Świetnie się Was czyta i to jest to duży zastrzyk energii n
                      > a początku dniasmile.
                      > Po rozstaniu zawsze jest ciężko, teraz jednak nie wyobrażam sobie powrotu do sw
                      > oich poprdnich partnerów. Dwóch załozyło już rodzinę. A z trzecim, z którym był
                      > am najdłużej nie mam kontaktu i nie czuję już nawet krzyty uczucia. Niestety ni
                      > e mogę zapomnieć o mężczyznie, z którym de facto nie byłam, ale chyba taktuje t
                      > o na zasadzie nie spełnionych ambicji. Nie wiem. Życie upływa szybko, rozpamięt
                      > ywanie przynosi tylko ból Dla Ciebie.
                      > Nie jestem zwolenniczką wskakiwania z związku w związek. Trzeba się wyciszyć,zr
                      > ozumieć swoje oczekiwania. Przynajmniej ja tak od tego podchodzę.
                      > Życzę dużo siływink
                    • olgab4 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 12:37
                      czu-jka napisała:

                      > Zaplanowana i Olgo. Świetnie się Was czyta i to jest to duży zastrzyk energii n
                      > a początku dniasmile.
                      > Po rozstaniu zawsze jest ciężko, teraz jednak nie wyobrażam sobie powrotu do sw
                      > oich poprdnich partnerów. Dwóch załozyło już rodzinę. A z trzecim, z którym był
                      > am najdłużej nie mam kontaktu i nie czuję już nawet krzyty uczucia. Niestety ni
                      > e mogę zapomnieć o mężczyznie, z którym de facto nie byłam, ale chyba taktuje t
                      > o na zasadzie nie spełnionych ambicji. Nie wiem. Życie upływa szybko, rozpamięt
                      > ywanie przynosi tylko ból Dla Ciebie.
                      > Nie jestem zwolenniczką wskakiwania z związku w związek. Trzeba się wyciszyć,zr
                      > ozumieć swoje oczekiwania. Przynajmniej ja tak od tego podchodzę.
                      > Życzę dużo siływink

                      Dziękuję, miło słyszeć, że moje posty to zastrzyk pozytywnej energii smile chciałabym, żeby Bronxi też to troche pomogło, ale wiem, ze teraz wydaje sie, ze nie moze pomoc nic...
                      natomiast Czujko, ja Ciebie rozumiem takze, tez niedawno się dowiedziałam, ze facet, z którym w sumie nie byłam (ale bardzo chciałam i nawet stawiano mi tu karty na niego...) jest w zwiazku, ma dziewczyne, chyba się zakochał...ścisnęło mnie przez chwilę, bo to ambicja, duma...człowiek myśli "a ze mną czemu nie nie umówiłes?!".
                      Ale masz rację, rozpamiętywanie jest najbardziej szkodliwe i cholernie bolesne, dlatego nie warto. Trzeba się zmuszać, żeby myślec o czymś innym, w końcy się uda...
                  • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 10:37
                    Dziękuje zaoddzew i słowa otuchy tylko to narazie nie działa poprostusad to jest taki straszny bol ktory rozdziera serce az krwawi..za nie dlugo wiecej napisze o tym
                    zaplanowana napisała:

                    > Poza tym- tak w gruncie rzeczy- po co on ma wrócić? Fajnie, bo to jakoś zaspoka
                    > ja ambicje... ale z drugiej strony. Kiedyś rzucił mnie narzeczony, o masakra, p
                    > ół roku to miałam wyjęte z źyciorysy, rok do dupy, a myślałam o nim w sumie jes
                    > zcze dwa lata, jak już byłam z innym. Wiesz co, spotkałam go rok temu? On oszal
                    > ał, zaczął do mnie wydzwania, mówił, jak żałuje, jaka jestem piękna, mogłam być
                    > jego żoną, mieć z nim dzieci. Powtarzałam mu: stary, to ty nie chciałeś, a ter
                    > az ja już nie chcę. NIC mnie to nie obchodziło. A kiedyś marzyłam, żeby mnie bł
                    > agał. Latałam po wróżkach, hahahah, i rozpadałam się na kawałki. Ja już nie wie
                    > rzę, że warto kochać kogoś kto nas zostawił. Trzeba jak najszybciej- dla niektó
                    > rych to makabryczne pół roku- wziąć się w garść i na siłę nie myśleć. I przysię
                    > gam, czas leczy rany. Nic Cię nie będzie to obchodziło. A przy tamtym narzeczon
                    > ym po prostu byłam pewna, że Go nigdy nie zapomnę. Teraz, jak już uświadomiłam
                    > mu, że nic z tego nie będzie, jesteśmy fajnymi kumplami. Mała, powodzenia! I pa
                    > trz pod nogi, a nie w przyszłość. Bo wiem, że wydaje Ci sie czarna...A pisz tu
                    > dużo, to może Ci powróżą jak będziesz miała tą przepisową liczbę postówsmile
                • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 12:04
                  Kochana dziekuje za te wszystkie słowa, ale jak wiesz jak czlowik zraniony to nie jest w stanie wierzyc ze bedzie dobrzesad napisze troche o tym wszystkim..dziekuje za mile slowakiss

                  olgab4 napisała:

                  > Kochana, jak ja dobrze znam ten schemat...
                  • olgab4 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 12:52
                    bronxi napisała:

                    > Kochana dziekuje za te wszystkie słowa, ale jak wiesz jak czlowik zraniony to n
                    > ie jest w stanie wierzyc ze bedzie dobrzesad napisze troche o tym wszystkim..dzi
                    > ekuje za mile slowakiss
                    >
                    > olgab4 napisała:
                    >
                    > > Kochana, jak ja dobrze znam ten schemat...

                    Wiem, że teraz Ci się wydaje, że to koniec świata....Ja tez jestem bardzo wrażliwą, emocjonalną osobą. Każdy związek odchorowuję bardzo, bardzo długo...Nawet krótki. Historia, którą tu opisałaś przypomina mi moją. Posłuchaj...
                    Faceta poznałam na studiach. Bardzo, bardzo mi się podobał. Ale miałam kogoś innego, on też. Podobał mi się, ale był z tych "nie do ruszenia", no a poza tym ja miałam swojego faceta (tyle, że na odległość, bo studiuję i mieszkam w UK), no i w ogóle uważałam, że u takiego faceta nigdy nie miałabym szans. Kiedyś zadzwonił, że akurat przechodzi obok mojej klatki i czy może wejść. To było na trzecim roku, dwa lata temu. Wpuściłam go, przyniósł, czekoladki, gadaliśmy chyba ze 4 godziny, po czym...on powiedział, że od dawna bardzo mu się podobam, że mnie wprost uwielbia, i takie tam. Mi zmiękły kolana. Na amen. Ale byłam wtedy w związku, więc niczego nie zrobiłam, po prostu przyjęłam to do wiadomości. Potem z Polski przyjechał mój facet, z którym notabene średnio się układało...Kolega natomiast kusił niesamowicie. No i w końcu się stało- ja zostawiłam swojego faceta, a on swoją dziewczynę. Zaczęliśmy się spotykać. Było po prostu bajkowo...ja się czułam jak królewna. Rozpieszczał mnie bardzo. Poznałam rodzinę, non stop byliśmy razem. Piękne, piękne 3 miesiące...po których on, z dnia na dzień uznał, że..."musi ze mną zerwać, bo nadal tęskni za byłą dziewczyną i jeszcze nie przepracował tamtego związku...". Tak po prostu! Ugięły się pode mną kolana i zupełnie straciłam rezon. Po prostu się załamałam. I ktoś mógłby powiedzieć, że przecież to tylko 3 miesiące...ale to były bardzo intensywne 3 miesiące, spędzaliśmy razem masę czasu, chcieliśmy coś razem robić... mówił, ze jest zakochany...wszystko prysło jak bańka mydlana. Zbierałam się po tym długo...3 miesiące związku, a ja odchorowywałam ponad rok...w dodatku on dość szybko związał się z kimś innym. Bynajmniej nie wrócił do tej, za którą tak tęsknił (i którą dla mnie zostawił!), znalazł inną...Zatem mnie zostawił zapewne z innego powodu, ale nie chciałam już tego dociekać. Odcięłam się, skasowałam jego numery, skasowałam go z portali społecznościowych....on, jak to Brytol, zapytał, czy będziemy przyjaciółmi, ale zaśmiałam mu się w twarz. Dopiero teraz, po ponad dwóch latach, mogę w ogóle na niego patrzeć...
                    Także kochana, wiem doskonale, jak Ci ciężko. Historia, która tu opisałaś, przypomina mi moje, bo schemat jest zawsze ten sam, czy związek długi czy krotki. Cierpi się tak samo, bo zawsze są to zawiedzione nadzieje i oczekiwania...
                    Odetnij się od niego i nie myśl, ze wróci...nie rób sobie złudnych nadziei. Po prostu odetnij się. Spróbuj chociaż. No i zajmij się czymś, cokolwiek co tylko pomoże Ci przestać myśleć obsesyjnie o nim.
                    Ściskam Cie mocno i pisz tutaj na forum, dobre dusze chętnie Cie powspierają, wiem, ze to tylko internetowe wsparcie, ale naprawdę, ono też może coś dać.
                    • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 13:02
                      olgab4 napisała:


                      ja też nie byłam z nim długo, ale tak jak sama mówisz była to ardzo intensywna znajomość, duzo czasu razem miliony esków każdego dnia..a teraz telefon milczy a tak bym chciała znowu zobaczyc i usłyszec "dzień dobry kotek ja już w pracy a Ty spij sobie dalej słodko" jak rano sie budze i tego nie ma to same łzy płyna..moze by bylo inaczej gdyby wytlumaczyl dlaczego? a on tak poprostu bez wytłumaczenia powiedział: nie pisz nei dzwon chce byc sam.. ale ja mu nic nei zrobiłam ja go tylko tak bardzo kochałam i teraz moje zycie nie ma sensu..z innymi tak nei bylo.. pobeczałam kilka dni i przeszło a teraz nei przechodzi boli jeszcze bardziej.. ja wszystko dla neigo bym zrobiła,,bo jest moim zyciem moi lepszym jutrem!!!i bez niego nie chce nic..
                      > > olgab4 napisała:
                      > >
                      > > > Kochana, jak ja dobrze znam ten schemat...
                      >
                      > Wiem, że teraz Ci się wydaje, że to koniec świata....Ja tez jestem bardzo wrażl
                      > iwą, emocjonalną osobą. Każdy związek odchorowuję bardzo, bardzo długo...Nawet
                      > krótki. Historia, którą tu opisałaś przypomina mi moją. Posłuchaj...
    • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 10:46
      kolejny poranek kiedy nie mogłam wstać z łożka, pierwsze co zrobiłam jak sie obudziłam to z moich oczu popłyneła kolejna łza..nie kontroluje ich..płyna cały czas...
      • zaplanowana Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 12:18
        jak dawno to było? Opisz swoją sytuację, będzie Ci łatwiej.... nikt w takich chwilach nie może wstać z łóżka. Uwierz mi, też nie wstawałam. A dziś patrzę na niego i myślę- na litość boską, miałam 24-25 lat, takie cudowne lata, a zamiast bawić się do upadłego płakałam w łóżku. O, masakra. Wiem, że to Cię nie pociesza. Zwykle pół roku musisz spisać na straty, rok na ból. i jeszcze jak jesteś emocjonalna dodaj jeszcze rok, gdy wieści o tym człecze będą cię ruszać. Słuchaj, poza tym on być może będzie chciał wrócić. więc może to jeszcze nie jest taki koniec, koniec. Zależy jak się rozstaliście.
        • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 12:23
          to wszystko 2 tyg temu sie stało w tamtym tyg mielismy weekend w zakopcu spedzic a w przyszłym w warszawie i wszystko poległo.. ja juz tak bardzo schudłam bo przerosło mnei to pierwszy raz w zyciu..rozstalismy sie bez słow wyjasnieia on przestał odpisywac i odbierac telefon...tak jakby mnie wyrzucił ze swojego zycia.. wszystko a mowił jak bardzo kocha jak chce byc ciagle ze mna..wiec szukam wszedzie odpowiedzi dlaczego... nie umiem bez niego funkcjonowac..jestem w strasznym stanie..
          zaplanowana napisała:

          > jak dawno to było? Opisz swoją sytuację, będzie Ci łatwiej.... nikt w takich ch
          > wilach nie może wstać z łóżka. Uwierz mi, też nie wstawałam. A dziś patrzę na n
          > iego i myślę- na litość boską, miałam 24-25 lat, takie cudowne lata, a zamiast
          > bawić się do upadłego płakałam w łóżku. O, masakra. Wiem, że to Cię nie pociesz
          > a. Zwykle pół roku musisz spisać na straty, rok na ból. i jeszcze jak jesteś em
          > ocjonalna dodaj jeszcze rok, gdy wieści o tym człecze będą cię ruszać. Słuchaj,
          > poza tym on być może będzie chciał wrócić. więc może to jeszcze nie jest taki
          > koniec, koniec. Zależy jak się rozstaliście.
    • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 12:16
      ja w swoim życiu spotkałam bardzo wielu złych mężczyzn i każdy mnie zranił..przez nich przestalam wierzyc w siebie i swoja wartość.. dopoki nie poznalam JEGO.. na poczatku troche go olewałam, bo nie był w moim typie, ale bardzo sie starał..a kiedy go spotkalam i on tak patrzył na mnie swoimi oczami czulam sie taka wyjatkowa, bo widziałam ze dla kogoś jestem bardzo ważna..dla mnei nawet włosy zapuscił bo wczesniej na łyso sie golil.. w domu ciagle o mnie opowiadał mowił jaka jestem dobra dla niego i wogole o mnie opowiadał, kiedys myslałam ze to sciema ale jak do neigo pojechałam to widziałam ze to prawda..biegła koło mnie jak byłam u niego zebym tylko dobrze sie czuła.. ja miałam dystans a jemu bylo ciagle przykro ze nie ufam mu do konca ale w koncu zaufałam..a on miał plany o slubie o dzieciach i mowił ze jestem kobieta na zawsze jeszcze w piatek tak mowił ze bardzo kocha z ze chce miec mnie juz na zawsze obok siebie..a w sobote co sie zadziało nie wiem co bo nei wytłumaczył.. tylko powiedział ze nie przyjedzie bo praca mi sie przykro zrobiło a on przestał sie oddzywac i wszystko padło..pierwszy problem ktorego ja nei rozumiałam a on nie chciał mi wytłumaczyc..nigdy wczesniej sie nie kłocilismy i teraz on nie chciał ze mna o tym rozmawiac.. przerosło go czy nie wiem co?! dlatego chce wrocic chce porozmaiac chce wiedziec czy to mozna naprawic czy poprostu sie pogubilismy i nie umiemy tego naprawic..ja kocham go z calego serca..planowalismy na tygodnie do przodu i to bardziej on niz ja..wiec nie wiem co sie stalo temu umieram z bolu...
    • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 12:30
      kiedys mowiłam że przesadzili w filmie saga zmierzch, że bella tak krzyczała w nocy z bolu jak zostawił ja Edword ale teraz wiem ze jednak mozna tak krzyczec z bolu bo ja tez tak mam..
      tak to boli straszliwie ze nie daje rady, 2 tyg płaczu na kazdym kroku niemal.. w pracy w domu.. i nie jestem tam jakas malolata która sie zauroczyła bo ja mam juz 27 lat..on mial 26 i tez chciał juz stwiorzyc prawdziwy zwiazek dążacy do slubu.. chciał wszystko szybko..ja tez chciałam bo czułam ze bede z nim szczesliwa i bylam ten pierwszy raz w zyciu ze wszystkiego mi sie chciało..bo był on!!a bez niego nic nie chce!!
      • zaplanowana Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 13:20
        strasznie dziwna sytuacja, zniknąć tak bez słowa...napisz do niego maila, nie wiem. Jesteś pewna, że nikt mu nic nie powiedział? Rozmawiałaś z jakimiś jego znajomymi? Świeża sprawa, więc wcale Ci się nie dziwie. Ile byliście razem?
        • zaplanowana Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 13:22
          może jednak ktoś Ci tu sprawdzi w kartach... a był jakiś niezrównoważony? omijając wszystko inne, jak można zniknąć...dzwonilaś? co on Ci mówi właściwie.
          • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 13:35
            to był dobry chłopak czasem tylko jak mu sie cos nei spodobało to milczał na chwilke zeby to przetrawic ale tak bylo na samym poczatku pozniej ja go prosiłam zeby tak nei robił i tak nei robił to było tylko 6 tyg ale bardzo intensywne mnóstwo spotkan pierwsze na miescie pozniej u mnie albo u niego..on nic nie mowi nie odbiera telefonu kompletnie nic.. jego mama powiedziała ze on nie mowił nic złego o mnie ze nie chce gadac o tej sprawie z nia a maja bardzo dobry kontakt..wiec wiem ze nikt mu nic nei powiedział, bo mało kto o nas wiedział bo dopiero tydz przed koncem ustalilismy ze bedziemy to bardzoej pokazywac..
            zaplanowana napisała:


            > może jednak ktoś Ci tu sprawdzi w kartach... a był jakiś niezrównoważony? omija
            > jąc wszystko inne, jak można zniknąć...dzwonilaś? co on Ci mówi właściwie.
          • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 14:55
            interesuje mnie jak bedzie wyglądać życie w kartach chociaz ja niestety nie umiem czytać z nich, czytam czasem o tarocie ale nie mam tego darusadwesprze mnei ktoś w trudnej sytuacji? prosze?
            powiedzcie coś co widzicie?może jest cos czego ja nei wiem..
    • olgab4 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 13:34
      Staraj sie nie myślec o nim w kategorii "moje zycie", "moje lepsze jutro". Nie wolno tego robić. Facet NIE MOŻE być centrum Twojego świata, tak, że nic poza nim nie istnieje...uwierz mi, to autodestrukcja.
      • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 13:42
        wiesz nie miałam nigdy łatwego zycia w domu kłopoty z facetami ciagle kłopoty z przyjaciółmi i nage pojawił sie on moje lekarstwo moje szczescie ja dopiero teraz wiedziałam co to zwiazek w ktorym sie nie martwie ze on ma inna na boku ze chodzi pije z kumplami po imprezach.. on jak nei był u mnie to był w domku i wiedziałam ze tak jest..nigdy go nie sprawdzałam nie pytałam znajomych bo wiedziałam ze nie kłamie...

        olgab4 napisała:

        > Staraj sie nie myślec o nim w kategorii "moje zycie", "moje lepsze jutro". Nie
        > wolno tego robić. Facet NIE MOŻE być centrum Twojego świata, tak, że nic poza n
        > im nie istnieje...uwierz mi, to autodestrukcja.
        • olgab4 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 13:48
          bronxi napisała:

          > wiesz nie miałam nigdy łatwego zycia w domu kłopoty z facetami ciagle kłopoty z
          > przyjaciółmi i nage pojawił sie on moje lekarstwo moje szczescie ja dopiero te
          > raz wiedziałam co to zwiazek w ktorym sie nie martwie ze on ma inna na boku ze
          > chodzi pije z kumplami po imprezach.. on jak nei był u mnie to był w domku i wi
          > edziałam ze tak jest..nigdy go nie sprawdzałam nie pytałam znajomych bo wiedzia
          > łam ze nie kłamie...
          >

          Jasne, rozumiem. I dlatego to rozczarowanie boli bardziej. Ale jak sama widzisz, trzeba mieć swoje życie poza facetem, bo potem jest sytuacja taka, jak teraz...No i trzeba mieć trochę dystansu, próbować chociaż nie wskakiwać w każdy związek z taką pewnością...wiem, że to trudne, bo robię dokładnie to samo. Ale staram się wierzyć, że w następnym związku nie popełnię tego błędu...
          • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 13:54
            ja miałam dystans i to duzy a jemu było przykro ze ciagle sie boje ze jest taki jak wszyscy ze nie chce mu zaufac ze przeciez mnie kocha i mysli o mnie powaznie, wiec mu zaufałam tak bardzo i bylo dobrze, a pozniej ta nei wytłumaczalna jak dla mnie rzecz cos sie dzieje i nikt nie wie co nikt tego nie rozumie.. jak ktos kto kocha nagle wyrzuca wszystko? nawet z portalu społecznosciowego mnie usunał ale moze temu zebym nei widziała zdjec z wyjazdu na którym mielismmy byc razem.. albo nie wiem czemu..ja miałam swoje kolezanki prace, ale z nim mi lepiej bylo i wolałam z nim spedzac swoj czas bo sie usmiechałam tak szczerze pierwszy raz od ucha do ucha..
            olgab4 napisała:

            • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 14:43
              jeszcze urlop mi sie zaczął.. też miałam z nim spędzić.. tak czekaliśmy na kazda wspolną chwile.. konczylismy prace i bieglismy do siebie byle tylko razem byc..
            • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 14:45
              ja tylko poprostu chciałam byc kochana i taka sie czułam..pierwszy raz w życiu a mam juz 27 lat.. czemu los jest tak okrutny ze zawsze mi wszystko zabiera.. i mam żal sama nie wiem do kogo czy do losu czy do zycia czy do Boga ze zabrał mi jego moje szczescie..
              • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 14:48
                dziękuje zaplanowana, czu-jka i olgab za słowa otuchy od samego rana..moze to tylko internetowa rozmowa ale czasem tak mozna spotkac prawdziwych przyjaciół czy miłosc..Dziękuje Kochane i bedę tu z Wami nadal..a może któraś pomoże i położy dla mnie karty na ten związek? może karty coś podpowiedzą..
                • ma_ewa01 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 15:35
                  Dobra, ja już nie moge tego słuchać...
                  Wywalcie mnie...

                  Co jest z chłopakiem Bronxi
                  Syg. Spr
                  Świat, Papież, Eremita...
                  Słuchaj, a on nie był w Seminarium czasem...
                  Msmile
                  • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 15:43
                    nie nie był napewno, a jak mogę się odwdzięczyc?
                    ma_ewa01 napisała:

                    > Dobra, ja już nie moge tego słuchać...
                    > Wywalcie mnie...
                    >
                    > Co jest z chłopakiem Bronxi
                    > Syg. Spr
                    > Świat, Papież, Eremita...
                    > Słuchaj, a on nie był w Seminarium czasem...
                    > Msmile
                  • dobema Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 15:44
                    ma_ewa01 napisała:

                    > Dobra, ja już nie moge tego słuchać...
                    > Wywalcie mnie...
                    >
                    > Co jest z chłopakiem Bronxi
                    > Syg. Spr
                    > Świat, Papież, Eremita...
                    > Słuchaj, a on nie był w Seminarium czasem...
                    > Msmile

                    Ewciu,
                    kładłaś całą talią, czy tylko WA?
                    • ma_ewa01 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 15:47
                      Z całej Dobemko, Golden Tarotem. Ten Papież po środku pod Zmartwychwstaniem, a niech mnie...
                      Msmile
                  • ma_ewa01 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 15:45
                    Żesz, z tego wszystkiego sygnifikator źle podałam - miało być Sąd ost.
                    Może on rodzinę ma, dziwne te karty, same mocne AW i takie z jedną energią , silną męską i taką niedodosięgnięcia.... Jakby z misji się urwał albo coś...
                    Msmile
                    • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 15:46
                      nie ma rodziny napewno, byłam u niego w domu poznałam rodziców rodzeństwo..żaden zakon nie ma opcji napewno

                      ma_ewa01 napisała:

                      > Żesz, z tego wszystkiego sygnifikator źle podałam - miało być Sąd ost.
                      > Może on rodzinę ma, dziwne te karty, same mocne AW i takie z jedną energią , si
                      > lną męską i taką niedodosięgnięcia.... Jakby z misji się urwał albo coś...
                      > Msmile
                    • lilith-2 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:09
                      Tak jak podejrzewałam czytając posta, ktoś mu nagadał i to jest powód wycofania się, musi przemyśleć zdystansować się. Ktoś mu odradził ten związek, wiem, że bronxi twierdzi że nikt nic nie nagadał, ale z kart wynika inaczej.
                      sprawiedliwość waży i ocenia wg siebie, sad ostateczny to niestety gorsza sprawa, opinie obcych ludzi, którymi się naprawdę przejął.
                      Poza kartami - myślę, że ktoś mu powtórzył że nie byłaś pewna swoich uczuć.
                      • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:13
                        kochna ale on wiedział ze go kocham bo mowilismy sobie to czesto.. plotki kurcze prawie nikt o nas nie wiedział, bo ja unikałam narazie tego o juz mi kiedys tak zrujnowali zwiazki..a jest szansa to jakos ratowac? czy juz wszystko przepadło?
                        lilith-2 napisała:

                        > Tak jak podejrzewałam czytając posta, ktoś mu nagadał i to jest powód wycofania
                        > się, musi przemyśleć zdystansować się. Ktoś mu odradził ten związek, wiem, że
                        > bronxi twierdzi że nikt nic nie nagadał, ale z kart wynika inaczej.
                        > sprawiedliwość waży i ocenia wg siebie, sad ostateczny to niestety gorsza spraw
                        > a, opinie obcych ludzi, którymi się naprawdę przejął.
                        > Poza kartami - myślę, że ktoś mu powtórzył że nie byłaś pewna swoich uczuć.
                        • lilith-2 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:22
                          Z tych kart nie wynika czy jest to ostateczne zakończenie relacji, pytanie było inne, i tak niestety sąd i papież to inni ludzie o czym dodatkowo krzyczy karta świat, ja tego nie kwestionuję co było między wami, tarot mówi o przyczynie z zewnątrz.
                          • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:26
                            Rozumiem przepraszam ze tak wypytuje bo człowiek zawsze chce wszystko wiedziec a przeciez nie wszystko widac.. ciekawe komu to przeszkadzało ze jestesmy razem i dobrze nam.. w jednym momencie prysło bez wczesniejszych objawów nic nie bylo kompletnie nic..tylko plany na weekend co zabrac i radosc ze wreszcie non stop 3 dni razem

                            lilith-2 napisała:

                            > Z tych kart nie wynika czy jest to ostateczne zakończenie relacji, pytanie było
                            > inne, i tak niestety sąd i papież to inni ludzie o czym dodatkowo krzyczy kart
                            > a świat, ja tego nie kwestionuję co było między wami, tarot mówi o przyczynie z
                            > zewnątrz.
                            • lilith-2 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:39
                              To osoba bardziej z jego kręgu znajomych, papież w prostym rozumieniu to "doradca", liczy się z jej/jego zdaniem.
                              • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:41
                                rodzice albo siostra.. bardzo zwiazany jest z nimi..szczegolnie z mama.. ciagle im o mnie opowiadał..

                                lilith-2 napisała:

                                > To osoba bardziej z jego kręgu znajomych, papież w prostym rozumieniu to "dorad
                                > ca", liczy się z jej/jego zdaniem.
                                • lilith-2 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:48
                                  To bardzo, bardzo możliwe, chciałam to nawet zasugerować, na pewno jest pod dużym wpływem, papież to niemal zawsze ktoś starszy, dlatego może być i te karty jakieś "rodzinne" jak słusznie zauważyła ma_ewa
                                  • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:51
                                    powiedz czy mozna to jakos zmienic? zeby znowu było dobrze? jestem taka bezradna a tak bardzo kocham..
                                    i jeszcze chciałam zapytać jak mogę podziękować bo jestem tu nowa i nie wiem jak to zrobic, a nie chce żeby ktoś źle o mnei myślał ze nie umiem nawet podziekowac za czas mi poswięcony

                                    lilith-2 napisała:

                                    > To bardzo, bardzo możliwe, chciałam to nawet zasugerować, na pewno jest pod duż
                                    > ym wpływem, papież to niemal zawsze ktoś starszy, dlatego może być i te karty j
                                    > akieś "rodzinne" jak słusznie zauważyła ma_ewa
                                    • lilith-2 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:58
                                      Podziękowania należą się ma-ewie, zgodnie z regulaminem może być np przepis, plik mp3, nie wiem co jeszcze może być smile

                                      odnośnie pytania czy można to zmienić trudno jest mi odpowiedzieć, coś zrobić musisz, z sumy wychodzi 13 (o ile się nie mylę) więc nie zostawiaj sprawy własnemu biegowi.
                                      • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 17:02
                                        chce walczyc ale sie boje..bo nei wiem czy to cos da.. czy mnie nie znienawidzi..

                                        lilith-2 napisała:

                                        > Podziękowania należą się ma-ewie, zgodnie z regulaminem może być np przepis, pl
                                        > ik mp3, nie wiem co jeszcze może być smile
                                        >
                                        > odnośnie pytania czy można to zmienić trudno jest mi odpowiedzieć, coś zrobić m
                                        > usisz, z sumy wychodzi 13 (o ile się nie mylę) więc nie zostawiaj sprawy własne
                                        > mu biegowi.
                                        • lilith-2 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 17:09
                                          nie masz nic do stracenia, raczej nie ma za co cię znienawidzić, po prostu ktoś mu "poukładał w głowie" i to nie jest twoja wina
                                          • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 31.07.11, 02:18
                                            przepraszam nie było mnie.. uciekłam od problemów, ale nie udało sie płakałam kolejny raz ale malokto widział bo było ciemno..
                  • dobema Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 15:55
                    ma_ewa01 napisała:

                    > Dobra, ja już nie moge tego słuchać...
                    > Wywalcie mnie...
                    >
                    > Co jest z chłopakiem Bronxi
                    > Syg. Sąd Ostateczny
                    > Świat, Papież, Eremita...
                    > Słuchaj, a on nie był w Seminarium czasem...
                    > Msmile

                    Skoro z całej tali, to wydaje mi się, że chłopak przechodzi ważny okres w życiu.
                    Zamknął się - Świat, może przeraził się tej szybkości, może mówiliście o ślubie - Papież i chyba go to przerosło, uciekł, aby to samotnie przemyśleć - Eremita.
                    Do tego ten Sąd - jakby przeobrażenie się, odrodzenie - może musi dojrzeć do pewnych spraw, SAM jak pustelnik, asceta.
                    Te karty takie mocno duchowe są, masz rację Ewciu, ten Papież, Eremita... może jest mocno religijny chłopak.
                    Przydałby się poważniejszy rozkład.
                    • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 16:06
                      tak mowiliśmy o ślubie ale to on mowił to on chciał szybko to on po pol roku sie chciał zareczac i pytal co zrobie..i mowił ze ja jestem juz ta kobieta na zawsze a drugiego dnia poprostu powiedział ze chce byc sam nic mi nie tlumaczac nie odbierajac telefonu..i do tej pory nic nei rozumiem
                      [
                      > Skoro z całej tali, to wydaje mi się, że chłopak przechodzi ważny okres w życiu
                      > .
                      > Zamknął się - Świat, może przeraził się tej szybkości, może mówiliście o ślubie
                      > - Papież i chyba go to przerosło, uciekł, aby to samotnie przemyśleć - Eremita
                      > .
                      > Do tego ten Sąd - jakby przeobrażenie się, odrodzenie - może musi dojrzeć do pe
                      > wnych spraw, SAM jak pustelnik, asceta.
                      > Te karty takie mocno duchowe są, masz rację Ewciu, ten Papież, Eremita... może
                      > jest mocno religijny chłopak.
                      > Przydałby się poważniejszy rozkład.
                      • korka123 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 19:48
                        Doskonale Cię rozumiem, nie szukasz tu tekstów typu "on jest do du..", "trzeba to przetrwać". Ja sama trafiłam tu mocno załamana, dokładnie w takim samym stanie..... w ciągu 2 godz. zrobiłam wymaganą ilość wpisów. Asia była moim wybawieniem, postawiła karty, wygłądały "nie najlepiej", choć nikt nie dawał mi szans, to jej interpretacja - dawała nadzieję - a mi tylko o to chodziło. Odzyskałam sens życia, bo Asia dała nadzieję, myślę, że ten jej partnerski ma szansę się sprawdzić...
                        U Ciebie karty są niezłe, daj mu czas......
                      • nielaik Re: pomoże ktoś?!smutna:( 30.07.11, 19:57
                        Najprawdopodobniej miesza jakaś kobieta. Czy nie ma w jego otoczeniu kogoś dobrze sytuowanego, ładnego, zadbanego? Jak u niego sprawy majątkowe, może być wydziedziczony przez kogoś, albo ktoś mu coś obiecał? Dziwna sprawa.
                        • zaplanowana hahahah padnę:) 30.07.11, 20:19
                          O rety, wyszłam tylko do Ikei, a tu po prostu już były czarysmile i Korka padłam..."w ciągu 10 min wyrobiłam niezbędną ilość postów", popłakałam sięwink Uwielbiam Was, choć nie stawiam kart tylko się nimi interesuje. A asia jest rzeczywiście kochanasmile. Wiem, że wątek poważny, i w ogóle, ale jednak zawsze można znaleźć jakąś radość.wink
                          • korka123 Re: hahahah padnę:) 30.07.11, 20:31
                            nie znam Ci i dobrze, nie ma czego żałować.... smile
                          • korka123 Re: hahahah padnę:) 30.07.11, 20:35
                            dodam jeszcze nie pij tyle, albo poproś swojego doktora o inne leki wink
                            • zaplanowana ? 30.07.11, 20:56
                              nie bardzo rozumiem o co chodzi. Przecież ja się nie naigrywałam. Tylko dokładnie to rozumiem, bo sama jak zmieniłam nick, tłumaczyłam się i prosiłam o wróżby. Po prostu w obliczu problemów wszyscy reagujemy podobnie. Chyba mnie nie zrozumiałaśsmile
                              • korka123 Re: ? 30.07.11, 21:18
                                w takim razie sorry, ja to tak odebrałam... pij dalej, może i ja to powinnam zrobić, a Twoje leki są ok, pozdrówka dla doktora wink może mamy tego samego...


                                wymuszam właściwe wróżby, ale tylko dla siebie.....
                                • zaplanowana Re: ? 30.07.11, 22:23
                                  smile
                        • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 31.07.11, 02:26
                          nie mam pojeciasad jest ardzo zwiazany z rodzina, bo jest ona wazna dla niego..i on tez juz mowi ze chce miec swoja rodzine..ze mna..a inna dziewczyna nie wiem moze sie pojawiła chociaz jakos w to watpie..

                          nielaik napisała:

                          > Najprawdopodobniej miesza jakaś kobieta. Czy nie ma w jego otoczeniu kogoś dobr
                          > ze sytuowanego, ładnego, zadbanego? Jak u niego sprawy majątkowe, może być wydz
                          > iedziczony przez kogoś, albo ktoś mu coś obiecał? Dziwna sprawa.
                          • ma_ewa01 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 31.07.11, 10:08
                            Mocno to wszystko dziwne... I te karty takie poważne. A nie mogłabyś się skontaktować z kimś z tej rodziny... Nie chodzi o robienie podchodów, tylko o wyjaśnienie sprawy. Może coś z jego zdrowiem nie tak...
                            Msmile
                            • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 31.07.11, 10:26
                              wydaje mi sie ze ze zdrowiem wporzadku boon czesto robi badania bo jest ochraniarzem i ma takie wymagania.. ja juz rozmawiałam z jego mama ae ona sama nie wie bo on nic nei chce powiedziec na temat czemu nei jest ze mna, tzn nie chciał..ale miałam mama z nim porozmawiac..tylko pewnie nic jej nie powie

                              ma_ewa01 napisała:

                              > Mocno to wszystko dziwne... I te karty takie poważne. A nie mogłabyś się skonta
                              > ktować z kimś z tej rodziny... Nie chodzi o robienie podchodów, tylko o wyjaśni
                              > enie sprawy. Może coś z jego zdrowiem nie tak...
                              > Msmile
                            • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 31.07.11, 10:36

                              ma_ewa01 powiedz mi jak mogę przesłać podziękowania Tobie?zrobię to w najbliższym czasie tylko muszę coś wymyslićsmile
                              a nie można by było zrobić rozkładu partnerskiego dla mnie z tym chłopakiem?

                              > Mocno to wszystko dziwne... I te karty takie poważne. A nie mogłabyś się skonta
                              > ktować z kimś z tej rodziny... Nie chodzi o robienie podchodów, tylko o wyjaśni
                              > enie sprawy. Może coś z jego zdrowiem nie tak...
                              > Msmile
                              • ma_ewa01 Re: pomoże ktoś?!smutna:( 31.07.11, 16:26
                                Wyślij na adres
                                ma_ewa01@gazeta.pl
                                to już zależy od Ciebie, na ile Ci pomogłamsmile. Masz w regulaminie, co to może być, albo oczywiście mozesz wymyślić coś całkiem innego.
                                Msmile
                                • bronxi Re: pomoże ktoś?!smutna:( 31.07.11, 16:30
                                  a mogę prosić o partnerski dla mnie i jego?ja ur 22.02.1984 a on ur 11.10.1985, najważniejsza rzecz czy on wróci?
                                  wyślę coś w najbliższym czasie
                                  ma_ewa01 napisała:

                                  > Wyślij na adres
                                  > ma_ewa01@gazeta.pl
                                  > to już zależy od Ciebie, na ile Ci pomogłamsmile. Masz w regulaminie, co to może b
                                  > yć, albo oczywiście mozesz wymyślić coś całkiem innego.
                                  > Msmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja