asia.33
30.08.11, 14:28
słuchajcie ...idac dzisiaj z zakupow natknelam sie na moja bya pracodawczynie...owa Pani naskoczyla na mnie wrecz gonila mnie dopytujac dlaczegoz to ja sie z nia nie kontaktuje mimo iz zostawila mnie bez dochodu na ponad miesiac 9lipiec) praktycznie z dnia na dzien. Wiec i ja dalam sobie spokoj poniewaz konczylam prace teoretycznie w sierponiu to po co sie wyklocac , zreyzgnowlam. Dzisiaj na mnie naskoczyła na srodku chodnika zadajac wyjasnien , zaczela mnie obrazac az ja chwycilam zakupy i odeszlam mowiac ze nie zamierzam tego wysluchiwac i nie musze. Krzyczala za mna jeszcze i wypisywala smsy do mnie nazywajac mnie tchorzem...szok!!! Co mialm z rozgoraczkowana kobieta sie szarpac i krzyczec na ulicy???? To juz nie pierwsze takie jej zach i to jej podjreslilam i nie jestem zobligowana by wysluchiwac co ma mi do powiedzenia. smsy pisla jeszcze az do teraz ..kobieta wyksztalcona na poziomie pisla do mnie jak nastolatka z podstawowki. Dla mnie to niepojete.
Kto mi postawi karty na ta sytuacje??? chodzi o jej teraz odczucia ...moze niepotzrebnie ale ktos musil jej nosa utzrec gdyz jej sie wydawalo ze jest pepkiem swiata i wszystkich tak traktowała...az trafila tzw kosa na kamien.