Bezpańskie suczki

26.03.12, 12:45
Od pół roku moje podwórko, drewutnię oraz ogród opanowały dwie suczki, no i prowadzę z gminą korespondencję i rozmowy telefoniczne w sprawie zabrania ich do schroniska. (mam dwa swoje psy, które juz bardzo zainteresowane są nimi, a więc sprawa jest pilna wink
Pytanie: Jaki będzie efekt moich starań?
Tarot 78 drzwi.
Z przełożenia: 2 kijów, 10 kielichów, Kapłanka

Sedno - Kapłanka
Tak będzie - Gwiazda
Tak nie będzie - As mieczy
Rada - Rycerz mieczy
Wynik zastosowanej rady - 4 kijów

Sama sobie jestem winna, nie należało dokarmiać suczek, tylko je przegonić. No, ale jakieś poczucie winy wobec tych psów też mam - w końcu mi zaufały smile
Sprawa sie rozwiąże, ale nie tak szybko? Już czuję się udręczona ta psiarnią.
Nie będzie szybkiego rozwiązania problemu?
Może jednak ktoś przyjedzie i zabierze te suczki - Rycerz kijów, a ja uwolnię się od kłopotliwej sytuacji - 4 kijów.
Co o tym myślicie?
    • anna151sx Re: Bezpańskie suczki 26.03.12, 12:46
      Rada - był Rycerz kijów, a nie mieczy
      • baba_potwor Re: Bezpańskie suczki 27.03.12, 02:35
        Może rycerz kijów oznaczał zmianę kierunku działań? Bo tak mi waśnie przyszło do głowy, że możesz się skontaktować z jakąś organizacją pomagającą zwierzętom zamiast użerać się z gminą, która bezdomne zwierzaki ma zwykle głęboko sad. Jest też portal, na którym można prosić o pomoc dla zwierząt (jeżeli chcesz, podam Ci adres na pocztę, żeby nie było, że reklamuję).
        • anna151sx Re: Bezpańskie suczki 27.03.12, 06:25
          To ja poproszę ten adres smile Pozdrawiam. Ania
    • coill Re: Bezpańskie suczki 27.03.12, 19:40

      > Z przełożenia: 2 kijów, 10 kielichów, Kapłanka

      > Sedno - Kapłanka
      > Tak będzie - Gwiazda
      mysle ze pewnie troche kaplanka z nadzieją moze poczekac na rozwiazanieuncertain Biorac pod uwage przelozenie tu wogole widac kobeite opiekującą się nimi... moze to Ty? pooppiekujesz sie jakiz czas?

      > Rada - Rycerz mieczy
      wywiezc - samemu do schroniska,albo moze jakis znajomy je wziac(o cechach rycerza)
      > Wynik zastosowanej rady - 4 kijów
      pieski w kątach - klatka lub pokoik.
      >

      wiadomo juz cos? bo jam ciekawawink
      • anna151sx Re: Bezpańskie suczki 27.03.12, 20:12
        Byłam dziś w gminie i rozmawiałam z osobą odpowiedzialna za te sprawy, pan obiecał, że jutro straż miejska ma przyjechać (Rycerz kijów?) i zabrać do schroniska. Schroniska finansowane sa przez gminy, podobno roczny koszt utrzymania psa to ponad 3 tys. dlatego tak sie bronią, zima przywiezli karmę i zostawili na przeciwko. Tak, naopiekowałam sie już bardzo, całe moje zycie zostało sprowadzone do opieki nad tymi suczkami, że o dwóch psach nie wspomnę - w spadku po mężu zostały. To juz ostatni dzwonek, bo moje psy bardzo zainteresowane sa starszą suczka - cel wiadomy wink No i jak mnie straszy sasiadka - wszystkie psy ze wsi mi sie zbiegną na podwórko i dopiero bede miała wesoło.
        • coill Re: Bezpańskie suczki 28.03.12, 12:25
          anna151sx napisała:

          > Byłam dziś w gminie i rozmawiałam z osobą odpowiedzialna za te sprawy, pan obie
          > cał, że jutro straż miejska ma przyjechać (Rycerz kijów?) i zabrać do schronisk
          > a. Schroniska finansowane sa przez gminy, podobno roczny koszt utrzymania psa t
          > o ponad 3 tys. dlatego tak sie bronią, zima przywiezli karmę i zostawili na prz
          > eciwko. Tak, naopiekowałam sie już bardzo, całe moje zycie zostało sprowadzone
          > do opieki nad tymi suczkami, że o dwóch psach nie wspomnę - w spadku po mężu zo
          > stały. To juz ostatni dzwonek, bo moje psy bardzo zainteresowane sa starszą suc
          > zka - cel wiadomy wink No i jak mnie straszy sasiadka - wszystkie psy ze wsi mi s
          > ie zbiegną na podwórko i dopiero bede miała wesoło.
    • anna151sx Re: Bezpańskie suczki 30.03.12, 08:57
      No i wczoraj przyjechali (z dwudniowym opóźnieniem i zabrali te suczki). Rano jeszcze odprowadziły mnie na autobus, towarzyszył nam Murzyn z przeciwka - bardzo zainteresowany starszą z nich. Na przystanku przez około 20 minut zbiegły się inne i stałam otoczona watahą kłębiących sie psów. Po powrocie zadzwoniłam i w oczekiwaniu zamknęłam je w garażu - z jedzeniem. A dzis rano przez okno widziałam jak nieduży kundelek przecisnął sie pod moja furtką i wąchał drzwi garażu. Po pewnym czasie zwątpił. Ufff, co za ulga
Pełna wersja