moje obserwacje związków w Niem.

13.04.12, 19:55
Nie mam pojęcia co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w 4 ścianach, ale widziałam sporo na ulicach, w kawiarniach, na zakupach. W miejscach publicznych.
Może zacznę od dzieci. Dzieci są wychowywane "bezstresowo"; jest to jakaś odmiana bezstresowości typowo niemiecka. Jak wiecie jeszcze 70-80 lat temu w Niemczech preferowano typową dyscyplinę pruską: linijką po łapach, przy stole dziecko nie ma prawa odezwać się bez zgody rodziców, być ładnie zaczesanym i cichym. Istnieje słowo w j. niemieckim określające dziecko niesprawiające kłopotów wychowawczych, grzeczne i ułożone; to słowo to diszipniert czyli zdyscyplinowany.
Obecnie dzieci już 3,4 letnie mają ogromną świadomość odrębności, wyjątkowości i indywidualności. Faktem jest, że sprawia to czasem problemy (darcie się np.), ale wydaje owoce już gdy dziecko jest nastolatkiem tzn. najczęściej są one pewniejsze siebie niż nastolatki innych narodowości (widać na ulicy gdy idzie grupka np. dziewczyn: Niemki z Turczynkami i Afrykankami - Niemki są swobodniejsze, pewniejsze siebie).
Niemcy zaczepieni na ulicy przez TV wypowiadający się na dowolny temat mówią bez mrugnięcia okiem, bez zająkania, bez "yyy" czy "eeee". Nawet jeśli plotą trzy po trzy i z ich ust wychodzi totalna bzdura, to ich postawa ciała i odwaga w oczach każe sądzić że wypowiadają mądrości świata. I reporter nigdy złośliwie nie demaskuje ich niewiedzy, daje im poczuć że spija słowa z ich ust. To jest oznaką szacunku.
Wszystko w Niemczech opiera się o słowo "szacunek". Szacunek do drugiego człowieka, do dziecka, do starego, do niepełnosprawnych, do klienta, do ekspedientki, do czyjejś pracy itd. Dane słowo jest zawsze dotrzymywane i nikt nie wyobraża sobie, że ktoś mógłby dokonać krzywoprzysięstwa.
To są podwaliny pod związki międzyludzkie. Bo młodzi Niemcy w parach (15-20latki) już wiedzą co to szacunek.
Nie wiem co was jeszcze interesuje i dlatego czekam na pytania smile
Jeśli będę umiała odpowiedzieć rzecz jasna.
    • krolowa.mieczy Re: moje obserwacje związków w Niem. 13.04.12, 22:33
      nielaik ☺ 13.04.12, 20:43
      1. Jakie są Niemki i Niemcy jeśli chodzi o związki. Bardziej wyemancypowani?
      Nie, raczej nie. Powściągliwi.

      2. Co zauważyłaś ogólnie na plus w tym narodzie, czego my nie mamy.
      Przyjazność.
      Łapię się na tym, że robię kalki z niemieckiego tzn. np. po wydaniu reszty przez panią kasjerkę mówię do niej "miłego dnia i miłej pracy", a po zakończeniu rozmowy z sąsiadem życzę mu miłego wieczoru. Każdy jest zazwyczaj zaskoczony, a mnie weszło w krew.
      Te kalki wynikają z tego, że zawsze w sklepie kasjerka mówi "schonen Nachmittag/Abend/schone Wochenende" (miłego popołudnia/wieczoru/weekendu; to jej zadanie, ale mówi naprawdę szczerze), na co zazwyczaj odpowiadam "danke, gleichfalls/ebenso" (wzajemnie).

      My nie mamy w Polsce wielu innych rzeczy, ale nie ma sensu o tym opowiadać, bo ich objął plan Marshalla po wojnie, a nas nie. Zresztą jak już zdarzy się (rzadko) jakiś wyjątkowo wywyższający się stary Niemiec lub Niemka, to mój argument o planie Marshalla zamyka im usta i zapowietrzają się nie wiedząc co odpowiedzieć tongue_out

      Jest jeszcze coś. To mi się podoba i być może kiedyś w przyszłości pomyślę nad wcieleniem w życie u siebie tego. Niemcy gdy budują dom, to zazwyczaj jest to tzw. Mehrfamilienhaus czyli dom wielorodzinny. Ma np. parter i 1sze piętro lub 2 piętra. Oni budują z myślą o przyszłych wpływach finansowych tzn wynajem mieszkań. Właściciel mieszka najwyżej, resztę mieszkań wynajmuje. Jest to legalna działalność (ale nie gospodarcza), wielu ludzi przeżywa całe swoje życie płacąc czynsz (Miete) komuś i nie robi tragedii z nieposiadania swojego M4. Tacy lokatorzy rzadko się zmieniają, czasem mieszkają do śmierci w wynajmowanym mieszkaniu (oczywiście ze studentami jest inaczej).
      • krolowa.mieczy Re: moje obserwacje związków w Niem. 13.04.12, 22:48
        Ach, jeszcze przypomniało mi się coś śmieszno-tragicznego.
        Chodzi o zupełnie inne skojarzenia na hasła.
        Na hasło Schleswig-Holstein więcej niż połowa Polaków pomyśli, że chodzi o niemiecki pancernik ostrzeliwujący w 1939r. Westerplatte.
        Niemcy kojarzą to hasło ze swoim landem nadmorskim.
        Zdarzyła mi się taka sytuacja. Ktoś chciał obejrzeć film o Schleswig-Holstein, a ja chcąc być uprzejma dopytałam się czy o wspomnianym pancerniku. Osoba ta była totalnie zaskoczona (nigdy o nim nie słyszała). Film mial być o przyrodzie landu.
        tongue_out
    • zainteresowany1977 Re: 14.04.12, 01:24
      Adolf H. propagował wyższość rasy aryjskiej, na podwalinie legend o najlepszej rasie Atlantów - siła, pewność siebie, najlepsze cechy, dominacja i podporządkowanie innych ras, nie ma miejsca na słabość, słaby do wykończenia nawet gdy był Niemcem i jak widać takie idee gdzieś tam w nich zostały, nie wszyscy zdyscyplinowani od dziecka Niemcy ale potrafią z pogardą powiedzieć np. o nas, że nie jesteśmy tacy ułożeni jak oni, że my to świnie, patrzeć z góry ... no właśnie, naprawdę oni nie są najlepszym przykładem dla nas, w nich drzemie duch który wiódł ich dziadów na wiele frontów. Moim zdaniem bezstresowe wychowanie to prosta droga do zezwierzęcenia człowieka, który bez barier może bez mignięcia okiem czynić co chce a to nieraz już było opłakane w skutkach. Szacunek mają dla siebie, w swoim kraju, może wówczas gdy będzie trzeba stanąć w obronie dowolnej idei?
      Bardzo dobrej organizacji nie można im odmówić bo jak chcą są samowystarczalni i mają silną gospodarkę i mają ją w garści.
      • krolowa.mieczy Re: 15.04.12, 17:39
        Zet, to jest szerszy problem, o którym piszesz.
        Moim zdaniem Niemcy nie chcą pamiętać II wojny światowej. A to oznacza milczenie. Nie ma tego tematu między ludźmi, w mediach, w programach telewizyjnych. Na przykład: w lutym gdy byla gala Oscarów, to w niemieckich stacjach tv była mowa o Agnieszce Holland i filmie "W ciemności", ale tylko pod kątem małej dziewczynki w zielonej sukience i aktorach niemieckich grających w filmie. Oni złagodzili kanty historii robiąc krótki wywiadzik z ówczesną małą dziewczynką, a dziś już szacowną starszą panią. Ani słowa o okrucieństwie wojny.
        Jeśli chodzi o pogardę, to nie spotkałam się z nią. Myślę sobie, że niezależnie od kraju pogardę i rasizm okazują ludzie mało świadomi, z kompleksami, słabo wykształceni; tacy, którzy wiedzę czerpią tylko z papki tv. Natomiast faktem jest, że media niemieckie rozdmuchają np. wypadek samochodowy, w którym uczestniczy auto polskie. Ostatnio był podobny przypadek w Tybindze. Lekarz stomatolog z żoną Rumunką w trakcie rozwodu. Kobieta zastrzeliła go w samochodzie. Podobno poszło o pieniądze. Co zrobiły gazety? Opisały dramat rodzinny podkreślając, że kobieta byla Rumunką. Jakby żadna Niemka nie była zdolna do podobnego czynu, a tylko kobiety innych narodowości.
        Albo wybory w Rosji. Specjalnie zrobiłam zdjęcie czołówki gazety. Tendencyjnie pokazana Rosja. Bardzo proszę:
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/xj/qb/dm1b/0JmTUWJCb27lrnapNB.jpg
        Bo czy trzeba od razu pokazywać babę z głębokiej wsi? Dlaczego nie pokazano Moskwy, St. Petersburga?
        • zainteresowany1977 Re: 15.04.12, 23:17
          No cóż, ich nie tłumaczenie się i zmowa milczenia są jak widać dobrym sposobem na najszybsze pozamykanie ludziom ust, a naród któremu się dobrze wiedzie tak jak niemcom czy amerykanom nie będzie sobie psuł dobrobytu wiercąc w przeszłości, był czas na pociąganie za spusty po czym jest czas na fetowanie i konfetti. Konkretnymi pieniędzmi można pozamykać ludziom usta, kupić ich poglądy jak stoją, wpierw wcisnąć im do głów konieczność bycia dobrymi obywatelami, potem zaciągnąć na wolne wybory a potem przy pomocy nowych twarzy na scenie politycznej nabić do głowy, że to nie była zbyt chlubna historia ale to już przeszłość a teraz jest miło i dawne rządy tak naprawdę to dobrze gospodarowały co zaprocentowało.
          Rozumiem, że nie chciałaś dyskutować o takich kwestiach, w szerszej perspektywie można jednak więcej zrozumieć jeśli chodzi o mniejsze sprawy i dzięki niej można pamiętać o kilku bardzo ważnych sprawach z przeszłości które spowodowały jaką dziś mamy teraźniejszość i co\kto sprawił\sprawia, że Polacy jeżdżą za chlebem za granicę, ja bym wprowadził dodatkowo pojęcie pionowej perspektywy smile, na górze i na dole można znaleźć to czego nie widać wszerz smile
          • mrgodot Re: 18.04.12, 20:42
            zainteresowany1977 napisał:

            > No cóż, ich nie tłumaczenie się i zmowa milczenia są jak widać dobrym sposobem
            > na najszybsze pozamykanie ludziom ust, a naród któremu się dobrze wiedzie tak j
            > ak niemcom czy amerykanom nie będzie sobie psuł dobrobytu wiercąc w przeszłości

            Zet, ja ich nawet trochę rozumiem (co nie znaczy, że pochwalam). Trudno jest być obywatelem kraju, który rozpętał dwie wojny światowe i dokonał rzeźi o jakiej wówczas nawet nikt nie śnił. I trudno jest potem kolejnym pokoleniom uczyć się w szkole o holocauście zamiast o dumnej historii własnego narodu. Nie wiem jak ja bym się czuła na ich miejscu. Podobnie jest z Amerykanami - doszli do dobrobytu, zbudowali sobie swój brave new world ale na trupach tych Indian, których najpierw wyrżnęli. Dopiero dzisiaj powili coś tam sie u nich pojawia na kartach historii. A w Kanadzie np. od dawna pokutują i przyznają się do błędów.

            Ale pamiętajmy, że każdy naród ma w swojej historii czarne karty, które są traktowane jak białe plamy. Jak Hitler zajmował Czechosłowację to nasze wojsko sobie przy okazji uszczknęło Zaolzie. Ładne to nie było, chlubne też nie ale czy o tym sie mówi? Sądzę, że nieliczni w ogóle wiedzą o tym fakcie. Uczą tego w szkole? Chyba rzadko, który naucyzciel o tym wspomina. A to trochę było z naszej strony jak nóż w plecy. Prawie taki sam jaki nam 17 września wbili Sowieci. Wilno też żeśmy zajęli tak nie do końca chlubnie i uczciwie.
            Na szczęście my mamy jednak o wiele więcej ładnych kart. I cieszmy się, bo trudno szanować własny naród jeśli w historii same czarne karty. Albo tak bardzo czarne.
            • zainteresowany1977 Re: 18.04.12, 22:46
              Pewnie, że i nasi nieraz robili źle, z tym, że kasy na tym nie zrobili i dzisiaj daleko nam gospodarczo do choćby europejskiej czołówki, a zła sława i niesmak u sąsiadów z dołu została na wieki.
              • mrgodot Re: 18.04.12, 23:21
                zainteresowany1977 napisał:

                > Pewnie, że i nasi nieraz robili źle, z tym, że kasy na tym nie zrobili i dzisia
                > j daleko nam gospodarczo do choćby europejskiej czołówki, a zła sława i niesmak
                > u sąsiadów z dołu została na wieki.
                >
                Bo źle w Jałcie tę linie pociągnęli smile
                Ale kasa to jednak nie wszystko. Tak naprawdę to jest pytanie stricte filozoficzne: kasa czy honor? Dobrobyt każdym kosztem czy piękne, honorowe biedowanie?
                Chyba jednak wybieram to drugie. Wszystko można odebrać człowiekowi prócz honoru i godności.
                Raczej nie chciałabym być w skórze dzieci, wnuków takich nazistów, które choćby były najszlachetniejsze to jednak zawsze będą się zmagać z tą skazą przodków. Dlatego nie dziwi mnie ich wypieranie z pamięci. To rodzaj samoobrony.
                I to samo dotyczy Amrykanów - mogą być największą, najsilniejszą potęgą świata, moga sobie prowadzić globalną politykę. Tylko co z tego jak oni globus to widzieli tylko na swoim biurku w dzieciństwie i pewnie myśleli, że to ozdoba. A dzisaj nie potrafią nawet wskazać na nim położenia ważniejszych krajów, o drobniejszych nie wspominając. Polska dla nich jest niestety tam, gdzie się poluje na białe misie. Dosłownie, znam z doświadczenia bo mnie też pytali czy u nas bardzo zimno. Nie zadali sobie trudu żeby na mapie sprawdzić, że to mniej więcej ten sam równoleżnik (o stolicy mówię, jakimś tam Waszyngtonie czy jak to leciało). I to byli ludzie z wyższym wykształceniem.
                Ale za to powszechnie się uważa, że mają najlepsze uniwerki na świecie. Gratuluję im zatem systemu edukacji. I więcej takich kandydatów na prezydenta, którym gdzieś coś dzwoniło kiedyś o Uzbeki... something. Tylko nie wiadomo, w którym kościele.
                I tu jednak ukłon w stronę Niemców bo oni wiedzą gdzie leży Polska smile Za miedzą.
                • zainteresowany1977 Re: 18.04.12, 23:40
                  Najlepsze czyli najbardziej wypasione, wykończenie z najlepszych materiałów, bez niedorób i kombinowania żeby taniej, to chyba właśnie w takim pojmowaniu smile Możemy se pogadać a jest jak jest. Miłością się nie wykarmi i honorem też, na szczęście nie jest nam tak źle skoro stać nas na komputery i internet smile
                • zainteresowany1977 Re: 18.04.12, 23:59
                  Promowanie określonego typu urody i przechwalanie się atutami osiągnęło w naszych czasach absurdalny wymiar smile, z tego co wiem to za oceanem znacznie łatwiej się dorobić tytułów naukowych ale jak się idzie na ilość to wręcz gorzej z jakością, potem np. taki pan doktor Dick w okularkach ze złotymi oprawkami biega po dżungli z kamerą za 50 tys. usd żeby po raz 500-tny w historii kina pokazać w filmie przyrodniczym cud narodzin jakiegoś popularnego ptaka w warunkach naturalnych, jedzie z nim na dwa tygodnie piknikowania ekipa filmowa z 10 tirów oświetlenia żeby ładnie to pokazać w hd, kolejny wielki wyczyn o nieznanej skali przedsięwzięcia smile
                • anna151sx Re: 19.04.12, 08:21
                  wiedzą i zaczynają doceniać. Ucieszył mnie wielki banner przed dużym sklepem w Guben: SERDECZNIE ZAPRASZAMY! Po polsku.
    • nielaik Re: moje obserwacje związków w Niem. 15.04.12, 12:28
      Dzięki! Dobrze się to czyta.
      A napisz jeszcze czy Niemki w związkach, rodzinie też się tak poświęcają jak Polki?
      U nas często jest tak, że musi być ten obiad własnej roboty podany na stół, wiele obowiązków musisz ze sobą godzić i ledwo się wyrabiasz.
      • anna151sx Re: moje obserwacje związków w Niem. 15.04.12, 17:05
        ale też czasami oszukuja tych Polaków. Nie chca zapłacić, albo dają mniej. Ponadto wydaje mi się, że nie jest to przyjazny kraj dla dzieci - wbrew deklaracjom. Urzędniczki, kasjerki tez pilnie obserwują petentów i gorzej traktują tych gorzej ubranych na przykład. Podobno maja nawet specjalne szkolenia, żeby rozpoznać po markach obuwia, ubrania - zasobnego klienta, ktoremi warto poświecić czas.
        • krolowa.mieczy Re: moje obserwacje związków w Niem. 15.04.12, 17:49
          Nie spotkałam się z oszukiwaniem. Są skąpi lub oszczędni.
          Dla mnie zawsze każdy był miły mimo, że zachodziłam do koszmarrrnie drogich sklepów z ciuchami i wiedziałam, że nic nie kupię, to sprzedawczynie i tak były bardzo miłe. Nie łaziły krok w krok jak polskie czy aby nie zwinie się 1 kolczyka.
          Oduczyłam się uczucia skrępowania w drogich markowych butikach dzięki temu smile
      • krolowa.mieczy Re: moje obserwacje związków w Niem. 15.04.12, 17:45
        nielaik napisała:

        > Dzięki! Dobrze się to czyta.
        > A napisz jeszcze czy Niemki w związkach, rodzinie też się tak poświęcają jak Po
        > lki?
        > U nas często jest tak, że musi być ten obiad własnej roboty podany na stół, wie
        > le obowiązków musisz ze sobą godzić i ledwo się wyrabiasz.

        Nie. Niemki żyją baaardzo spokojnie. Nie spieszą się z pracy do domu; odbierając dzieci z przedszkola lub ze szkoły idą na lody, do kawiarni itd. Powody: jeżdżą samochodami, mają świadomość stałego etatu w pracy i najważniejsze: prawie każda ma Putzfrau (panią sprzątającą). One nie sprzatają, a płacą. Ale wiecie co kupują? Gotowe puree ziemniaczane, gotowe pyzy, ciasta Dr Oetkera - znaczy "dodaj olej, 2 jajka i zmiksuj" (zaryzykowałabym stwierdzenie, że gdyby miały od podstaw upiec trudniejsze ciasto to nie miałyby pojęcia jak się zabrać za to); albo w ogóle nie gotują, bo pójdą do restauracji (elegantszej lub mniej) na obiad. Chociaż te starsze Niemki to gotują typowo po niemiecku: do WSZYSTKIEGO musi być sos. Nie zjedzą schaboszczaka bez sosu, nie zjedzą ryby bez sosu, nie zjedzą warzyw bez sosu (choćby holenderskiego, ale qwa sos musi być).
        • zainteresowany1977 Re: 15.04.12, 23:31
          Holokaust pochłonął ok. 6 mln istnień ludzkich, było co im odebrać, jest się z czego rządzić.
    • krolowa.mieczy Re: moje obserwacje związków w Niem. 19.04.12, 08:28
      A ja zwykłych szarych obywateli Niemiec nie potępiam za historię. Nie chcę wiedzieć co oni myślą o tym.
      Spotykam mnóstwo ludzi których miastami dzieciństwa był Gdańsk, Kołobrzeg, Wrocław, Świdnica. Wszyscy mnie pytają jak wyglądają dziś, opowiadają jak wygladały kiedyś, opowiadają co mama gotowała wtedy i jak na podwórku bawili się z Tadkiem i Ickiem, mają łzy w oczach. Tak, jak łzy w oczach mają Polacy ze Stanisławowa, Buczacza, Lwowa i Wilna.
      I ja to rozumiem. Bo ich maly świat został zniszczony na zawsze.
Pełna wersja