krolowa.mieczy
10.05.12, 23:39
Miłe zadziwienia.
Jakoś w tym tygodniu skumulowały mi się seanse tarotowe z ludźmi. Kilku stałych, kilku nowych.
Dziś - ktoś kto u mnie już raz byl i z zadziwieniem przyjęłam jego informacje zwrotne: zrealizowało się wszystko, co wyczytałam w kartach włącznie z czasem! (gdybym tylko to ja pamiętała co mówiłam wtedy! nie bylo czasu na pytanie bo następny ktoś już miał przyjść). To był dla mnie mały szok, bo czytanie czasu wiecie jakie jest: są dwa uda - albo się uda albo się nie uda.
Druga osoba była raczej skryta a rozkłady były trudne (znaczy sekwencje kart). I z każdym zdaniem okazywało się, ze trafiam. Osoba potwierdzała lub mówiła, że prawdopodobieństwo wydarzeń w kartach przekłada się idealnie na prawdopodobny rozwój wypadków w rzeczywistości.
Za każdym razem jestem zdziwiona gdy mi się udaje, bo... No sama nie wiem.
Wróżenie jest loterią. Takim small talk u mnie, z którego jeśli wychodzi zgrabna realna historyjka, to witam ją ze zdziwieniem, że potrafię. Tego nie czuję przez internet, a tylko twarzą w twarz. Uczucie pewnego rodzaju satysfakcji jest nie do opisania.
Tylko tyle chciałam, zeby nie było, ze zostawiam po sobie wspomnienie nerwowości i zalów na dziadowską firmę telekomunikacyjną.