baba_potwor
03.07.12, 22:46
Dawno, dawno temu miałam romans. Romans się skończył, o istnieniu kochasia zapomniałam do tego stopnia, że kiedy go zobaczyłam jakiś czas temu w telewizji, poznałam go dopiero po głosie, a i to nie od razu. Znowu zapomniałam i tak było do niedawna. Od kilku tygodni prześladuje mnie wspomnienie tego człowieka. Bezradna wobec obsesji, rozłożyłam karty z pytaniem: dlaczego ciągle o nim myślę?
Sedno sprawy: Cesarz. Chcę, żeby ktoś uporządkował i posklejał mój rozbity świat... A on akurat świetnie się do takich zleceń nadaje, bo przy wszystkich paskudnych cechach charakteru jest dość praktyczny, dobrze zorganizowany i ma sporo użytecznych umiejętności.
Tak jest: 2 mieczy. I tu mam zgryz - nie chcę stanąć oko w oko z moimi uczuciami do niego? Po tylu latach i bardzo niesympatycznym rozstaniu o żadnych uczuciach raczej nie może być mowy (chyba że negatywnych).
Tak nie jest: 9 pucharów. Chętnie zamieniłabym singielstwo na kogoś o wyżej opisanych cechach.
Podsumowanie: Świat. Daj se spokój, kobito, to nie ma szans, nawet nie wiesz, gdzie on teraz mieszka...
Za wszelkie uzupełnienia i korekty interpretacji (zwłaszcza tej nieszczęsnej dwójki mieczy) z góry dziękuję.