bluszczyk.kurdybanek
18.07.12, 10:09
Mam dzisiaj jakiś dzień pytań chyba

Od jakiegoś, dłuższego juz czasu, chodzi za mną mąż, abym mu postawila karty w związku z jego sytuacją (praca na etacie, praca nazwijmy to oględnie "własny biznes", sprawy osobiste (nie chodzi o miłość, małżeństwo, bo tu wiemy, jak jest, nieróżowo, ale w sumie nie źle, nie jest to jakis palący główny problem), mąz się dołuje, faktycznie w pracy i w biznesie mu nie idzie, przerwał studia, wyraźnie ma pecha w wielu sprawach, jest pomijamy przy szkoleniach w pracy, od 5 lat nie awansował, po 3 latach prowadzenia projektu ten projekt (będący juz na finiszu) odwołano, często ma stłuczki (fakt, jeździ sporo, stłuczki w większości nie z jego winy), tak ogolnie nie umie się wyzbierać w swoim życiu i jeszcze sto spraw. Wg jego słów i tak, jak on definiuje problem to "utknąłem dośc dawno i nie umiem się wydostać" i "wszystko czego dotknę zamienia się w g*" (no i faktycznie, wiele spraw spieprzył poważnie, częściowo ze swojej winy, częściowo - został oszukany). Z moich obserwacji to w nim też jakos mało siły i woli walki jest, wiecie, ludzie którym się nie podoba obecne położenie walczą, szukają, kręcą się, próbują, błądzą, a on raczej zasklepia się w beznadzieji i nieruchomieje (jeździ do pracy, spędza czas na nie wiadomo czym, ani wypoczywa, ani nic nie jest zrobione, od dzieci często się opędza,...)
Nie jestem mocna w duzych rozkładach, probowałam kiedys, ale nie byłam w stanie zinterpretować, wyłapać powiązan. Od czasu do czasu stawiam mu male rozkłady, i też ciągnie sobie jakąś kartę dnia czy tygodnia i mam wrażenie, że to wszystko jest raczej jak plaster na zabrudzoną ranę, na chwilę pomaga, ale nie "leczy". I zastanawiam się,
czy lepiej by było, abym zdecydowala się na większy rozkład (i jesli juz, to ewentualnie który)
czy lepiej stawiac nadal mniejsze 3-4 karty na konkretne problemy...
Napiszcie, czy raczej stawiacie małe rozkłady na konkretne sprawy, czy wolicie raczej duże, wielokartowe. jakie macie doświadczenie, kiedy przychodzi do Was ktos w stanie takim podobnym do mojego męża. Z góry napiszę, że nie chodzi mi o to, aby któraś z Was rozkładała dla niego karty, nie mam na tyle postów itd tylko o podzielenie się Waszym doświadczeniem, spostrzezeniami w podobnych sytuacjach.
Pozdrawiam,
B.K.