Co się u mnie działo?

10.08.12, 23:53
Wczoraj w moim mieszkaniu zdarzyło się coś, co ludzie robią rzadko (raczej nie częściej niż raz na kilka, a nawet kilkanaście lat). Karty pokazały mi to w ten sposób:

1. sedno: 6 mieczy,
2. na tym to polegało: 5 buław,
3. dlatego się na to zdecydowałam: Śmierć.

Czy ktoś zgadnie, co takiego miało u mnie miejsce?
    • asia.33 Re: Co się u mnie działo? 11.08.12, 00:36
      dla mnie 6mi to jakas przeprowadzka ale jesli w obrebie mieszkania to uznam , ze 5kiji to Twoje Dzieciatka i po prostu tu nastapiła roszada , zamiana pokoi czy cos w tym stylu ... na dłuzej bo smierc zmienia , takie cos mi przyszło do głowy
      5kiji moze dzieci sie spierały o cos
      • baba_potwor Re: Co się u mnie działo? 11.08.12, 00:47
        Dzięki za próbę odgadnięcia, Asiu, z tym, że nie mam dzieci. Co do szóstki mieczy, to też początkowo nie rozumiałam, dopiero po chwili uprzytomniłam sobie, że na tej karcie jest woda, która ma z tą akcją sporo wspólnego smile. A ze zmianą trafiłaś jak najbardziej.
        • anna151sx Re: Co się u mnie działo? 11.08.12, 09:22
          Zmieniłas ogrzewanie co, bojler na wodę. Najpierw pomyślałam o wymianie okien, ale skoro woda...
          • algaria Re: Co się u mnie działo? 11.08.12, 13:04
            seks w wannie wink
            • anna151sx Re: Co się u mnie działo? 11.08.12, 13:23
              Tak rzadko ten seks? No chyba z uwagi na mało wygodne miejsce wink
    • czu-jka Re: Co się u mnie działo? 11.08.12, 13:29
      A ja myślę, że prałaś dywan jakimś urządzeniem piorącym, albo denzynfekowałaś cośsmile
    • baba_potwor And the winner is... 11.08.12, 19:38
      ...Anna. Wymieniłam piecyk łazienkowy. Ze starego woda już ciekła strumieniem. Nie obyło się bez kłopotów, bo stare rury trzeba było przecinać (nakrętki na nich nie dały się poruszyć), po czym hydraulik opieprzył pomocnika za niewłaściwe podłączenie nowych rur. W łazience wręcz jaśniej się zrobiło, kiedy znikło to koszmarne, stare torobajdło. Wszystkim serdecznie dziękuję za udział w zagadce smile.
Pełna wersja