dziewczyna_z_pochodnia
14.08.12, 19:09
Przechodzę kryzys wieku średniego (jak zwał, tak zwał). Można i wieku 35 lat. Bliscy za bardzo nie rozumieją o co chodzi. Myślę o przeszłości, o ludziach, którzy odeszli bezpowrotnie, dzieciństwie, które wydawało mi się jest na wyciągniecie ręki. Wyborach, które dokonałam bezpowrotnie. Czasach, które już nie wrócą. Uświadomiłam sobie, że poczucie wielkiej mocy sprawczej, które miałam do tej pory - było tylko iluzją. Na pewne sprawy nie mam wpływu i pojawiła się bezradność. W ubiegłym roku zetknęłam się ze śmiercią bliskich mi osób. Do dziś trudno mi się z tym pogodzić. Ciągle jeszcze 'walczę" sama ze sobą - o to, żeby widzieć świat tak naiwnie, beztrosko (tzn. nie widzieć tego na co nie mam wpływu i co jest bolesne). Ale już nie potrafię. Zmieniam się. Całkowita rewolucja. Cholera, męczy mnie to. Raz się temu poddaję, tak jak dziś (stąd smutek i łzy), innym razem próbuję rzucać się w wir obowiązków, żeby nie myśleć. Czuję, że stoję na rozstaju dróg w pojmowaniu świata, siebie, życia. Jestem zagubiona.
Rozłożyłam dziś karty na ten mój stan. Taki prosty rozkład, na prędce wymyślony, żeby siebie lepiej zrozumieć. Znaleźć gdzieś punkt zaczepienia.
Chciałam poprosić Was o pomoc w interpretacji.
Tasowałam karty z myślą o sobie i wypadła mi królowa buław. Wzięłam więc królową i rozłożyłam dookoła niej karty.
1. Moja przeszłość - as kielichów
2. Moja teraźniejszość - rydwan
3. Moja przyszłość - sąd ostateczny
4. Rada na teraz (czyli jak sobie radzić z uczuciami) - rycerz kielichów
No i widzę zmiany... poczucie przemijającego czasu, ale nie rozumiem sądu ostatecznego (jakoś ta karta wzbudza we mnie strach). Ale interpretuję, że muszę się jakoś trzymać, jak ten rycerz, znaleźć w sobie siłę emocjonalną, żeby przeczekać ten kryzys.
Co Wy na to?