Dlaczego tak cierpie bezsensownie...

19.08.12, 22:16
no, bo chetnie bym sie wkoncu spokojnie wyspała i zachowywała jak człowiek, bez pomocy tabletek. ja sie nie czuje zdrowa na głowe ostatnio z pewnymi swoimi pomysłami i urojeniami uncertain
skad sie ta nerwica bierze - 8 monet.
ja nie wiem, z nudów bo za mało pracuje??? Czy moze on pracuje za duzo.dziwne, bo chcialam otrzymac glębszą odpowiedz która powie mi co sie z moją psychiką dzieję i dalczeo,moze jej nie dostrzegam.
czy moje "leki" i stresy sa prawdziwe czy bezpodstawne? - 9 pucharów + 10 monet
nic złeo tu nie widze,ale tez nie ma kart urojen, moich nerwic itp.fajnie, sama zadalam pytanie ukaldajac rozklad i nie wiem jak go odczytacuncertain
co zrobic(żeby te lęki sie skończyły) - Q puch + As mieczy , nie wiem. porozmawiac o moim psychicznym problemie? isc do lekarki? do jakiejs kolezanki,cieplej starszej "matki"?

co zrobic wzgledem partnera(pogadac o tyM? czy poczekac, przetrzymac zachowac dla siebie...) jak sie zachowac - 8 mieczy + Smierc -....nie,,zamknac to w sobie jednak,nie marudzic o tym... a moze Smierc-jak choroba,zmartwienie, przyznac sie jak mi cięzko sie stało?

    • independency.today Re: Dlaczego tak cierpie bezsensownie... 19.08.12, 22:56
      skad sie ta nerwica bierze - 8 monet.
      - nerwica bierze się z nadmiernego skupienia na sobie, nadwrażliwości psychicznej, jest reakcją organizmu na ogromny wysiłek, jaki wkładasz w swoje życie. Twoja psychika jest przepracowana, stąd nerwica, jak pracoholik, który pada ze zmęczenia a sam nawet tego nie zauważa;

      czy moje "leki" i stresy sa prawdziwe czy bezpodstawne? - 9 pucharów + 10 monet
      źle postawione pytanie. Lęk to subiektywne odczucie, nie ma się co zastanawiać, czy obiektywny czy nie- masz tu odpowiedź na pytanie, skąd się biorą- z nadwrażliwości, nadmiaru wrażeń. Za dużo bodźców ze świata zewnętrznego i za wiele od siebie samej wymagasz;

      co zrobic(żeby te lęki sie skończyły) - Q puch + As mieczy
      przestać się nad sobą rozczulać, mniej koncentrować się na swoich odczuciach. Jak coś Ci zaczyna szwankować w środku, pomyśl sobie, że to akceptujesz i lubisz. Bądź bardziej stanowcza wobec tego problemu. To tak jak z bezsennością- im bardziej denerwujemy się, że jest późno a my nie śpimy, tym mniejsze szanse, że zaśniemy. Myśl sobie- nie to nie, świat się nie zawali, nie umrę, nie zginę.

      co zrobic wzgledem partnera(pogadac o tyM? czy poczekac, przetrzymac zachowac dla siebie...) jak sie zachowac - 8 mieczy + Smierc
      8 Mieczy to Twoja nerwica, Śmierć to chęć skończenia z tym. Przypuszczam, że dla niego chciałabyś być taka "zdrowa" i skończyć z tym. Na pewno skończyć z prochami, przestać się truć, bo to Cię niszczy- może o tym powinnaś z nim porozmawiać.
      Powodzenia i pracuj nad tym!
      8 Monet mówi samo za siebie smile
      Trzymaj się
      • coill Re: Dlaczego tak cierpie bezsensownie... 20.08.12, 11:05
        independency.today napisała:

        >
        > co zrobic(żeby te lęki sie skończyły) - Q puch + As mieczy
        > przestać się nad sobą rozczulać, mniej koncentrować się na swoich odczuciach. J
        > ak coś Ci zaczyna szwankować w środku, pomyśl sobie, że to akceptujesz i lubisz
        > . Bądź bardziej stanowcza wobec tego problemu.

        to bardzo trudne do wykonania uncertainale sprobuje...

        > co zrobic wzgledem partnera(pogadac o tyM? czy poczekac, przetrzymac zachowac d
        > la siebie...) jak sie zachowac - 8 mieczy + Smierc
        > 8 Mieczy to Twoja nerwica, Śmierć to chęć skończenia z tym. Przypuszczam, że dl
        > a niego chciałabyś być taka "zdrowa" i skończyć z tym.

        tak,bardzo nie chce wyjsc na histeryczke, boje sie ze przestal mnie szanowac przez takie oznakisad
    • asia.33 Re: Dlaczego tak cierpie bezsensownie... 20.08.12, 10:43
      coillku
      8monet - biora sie z powodu duzej ilosci pracy pewnie chodzi o partera , ze w tym sek on tlumaczy sie praca i tu masz jakies domysly byc moze zupelnie niesluszne, on za duzo czasu spedza w pracy. Druga wersja to rozdrabnianie - czyli rozbijanie na czynniki pierwsze problemmu ale tez to , ze juz jakies doswidczenia niemile masz z poprzednich zwiazków, komus dla kogo bylby to pierwszy zwiazek byloby łatwiej bo pewnych rzeczy sie nie wie a gdy sie ma doswiadczenie juz i to z tych niezbyt milych to czlowiek dmucha na zimne

      9puch + 10 monet - nie wiem moze chodzi o faceta , ze Tobie sie wydaje iz on otacza sie wrecz kobietami - tak jakby puchary to byl ten wianuszek kobiet - tak Tobie sie wydaje , 10 monet to karta bezpieczenstwa wiec tu pokazuje sie ze nie czujesz sie z tym bezpiecznie i pewnie, jakby nie bylo solidnych fundamentow, wiesz problem moze byc tylko w Tobie i facet moze byc ok , faktycznie moze nie powinnas tak myslec

      q puch i as mi - jesli mozesz sobie pozwolic idz z tym do lekarki, psychologa , powiedz co sie dzieje i jak masz sie tego pozbyc .... ale tez uwazam , ze rozmowa w zwiazku jest najwazniejsza. On uznaje to za zazdrosc a Ciebie to meczy sama. Faceci po za tym tak robia , ze jak widza iz kobiecie zalezy to nawet do konca nie wyjasniaja by jednak miec poczucie takie ze sa w komfortowej sytuacji czyli kobieta kocha i swiata po za nim nie widzi. I choc moze Cie kochac to ta satysfakcja z jakby nie bylo "bycia góra w zwiazku" moze byc dla niego mila
      Co tu madrego napisac hmmm ... porozmawiaj z nim, wogole niezanmitaj pod dywan spraw, nie gromadz niedopowiedzen , reaguj na wszytsko co Ci sie nie podoba ...bo gdy zamiatamy to ta góra smieci rosnie az pewnego dnia okazuje sie ze jest ich za duzo i nas to przerasta.
      Rozwiazuj na biezaco problemy, nie przygladaj sie biernie. No i musisz wiedziec tez (ale to wiesz na pewno) ze kazdy zwiazek to ryzyko, nie masz pewnosci dzisiaj jestescie ze soba a co bedzie jutro to kto to wie bo Ty odpowiadasz za swoje decyzje ale nie masz wplywu na niego. Nie da sie byc w zwiazku i samaemu wszytsko kontrolowac. Jaka rada... nie ma rady bo mozesz byc sama bez straesu lub z kims jednak ten maly stresik bedzie zawsze , nie przejmuj sie na zapas, bo nie bedziesz umiala cieszyc sie tym co jest teraz. Coilku idz do psychologa moze to byc jedna lub dwie wizyty ale moze ona Cie jakos ustawi tak ze bedziesz myslec inaczej bo to moze wynikac z poprzednich wlasnie przezyc i nieslusznierzuyuje na obecny zwiazek
      karta rada : 8mi , smierc ...na pewno 8mi to duzy stres taki co az paralizuje smierc kaze sie tego pozbyc i zrobic krok. Mnie zastanawia czemu Ty czujesz sie niepewnie w tym zwiazku, czy facet daje takie faktycznie podstawy czy wynika to z jego postawy i zachowania? Jak czujesz co jest nie tak, relanie spojrz co Ci przeszkadza w nim? Co Ci sie niepodoba bez usprawiedliwiania partnera i bez zamiatania pod dywan.
      • coill Re: Dlaczego tak cierpie bezsensownie... 20.08.12, 11:01
        asia.33 napisała:

        > powinnas tak myslec
        >
        > q puch i as mi - jesli mozesz sobie pozwolic idz z tym do lekarki, psychologa ,
        ty dzialasz jak psychologbig_grin

        Faceci po za tym tak robia , ze jak widza iz kobiecie zalezy to nawet do ko
        > nca nie wyjasniaja by jednak miec poczucie takie ze sa w komfortowej sytuacji c
        > zyli kobieta kocha i swiata po za nim nie widzi. I choc moze Cie kochac to ta s
        > atysfakcja z jakby nie bylo "bycia góra w zwiazku" moze byc dla niego mila

        kompletnie o tym zapomnialam.... uncertain

        > Mnie zastanawia czemu Ty czujesz sie
        > niepewnie w tym zwiazku, czy facet daje takie faktycznie podstawy czy wynika t
        > o z jego postawy i zachowania?
        Mnie tez to zastanawia, bo ja co chwile znajde inny powod uncertain
        teraz powodem jest fakt ze przwz wekend nie zadzonil ani nic do mnie nie napisal(nie wiem czy mial duzo pracybo mial miec, czy pił z kolegami po pracy..) i to mnie do cholery doprowadza, bo on dzowni do mnie prawie codzien! zdarza sie ze jeden dzien nie ma kontaktu i ok, ale nigdy nie bylo ze wekend..w dodatku ja napisalam smsa(bez odpowiedzi) - braki kasy na koncie itp itd nie wchodzą w gre.
        Tylko ze pewnie jak nie to, to co innego bym miala, nwet jak zadzwoni 30min pozniej niz mowi ze zadzwoni to mam w głowie dziwne wizje i mne samą to wkurza. No ale mniejsza z tym, teraz martwi mnie fakt ze od piątku jest cisza...to jest naprawde dziwne,przez rok czegos takiego nie bylo i to nie fairsad
        • asia.33 Re: Dlaczego tak cierpie bezsensownie... 20.08.12, 11:30
          nie wiem czy dobrzeradze ale zrob to samo !!!!
          nie odpowiedz na smsa
          nie zadzwon
          wiem ze to trudne ale zmus sie
          on poczuje ze cos sie dzieje - po prostu poczul sie zbyt pewnie
          nie lubie takich gierek bo to sie nakreca i czlowiek zamiast byc soba zaczyna obmyslac plany co robic zamiast cieszyc sie ze zwazku
          wiesz co - moj tez tak robil - wiesz bo my juz przegadalysmy wieki o nim, wiec i ja zaczelam, nie odebralam smsa , nie odpislam , nie odebralam tel - moglam ale powiedzialm ze bylam w banku i nie mogal a pozniej ze zapomnialam - guzik prawda ale czulam ze on to wykorzystuje
          pozniej zastosowalam taktyke gorszą
          jak nie odpisal na gg to kasowalam jego numer
          nie odpowiedzial na skypie skasowalam jego skypa
          byl zszokowany
          i pytal czemu? a ja po co ci gg i skyp jak go nie uzywasz?? az zostal jemu tylko tel i mail
          z mailem tez sie powtirzylo wiec skopiowalam taka tresc po angielsku "adresat nie istnieje " jest takie cos gdy zle wpiszesz np adres mail to ci powraca taka tresc
          ja wyslalam jako odp ale z tym tekstem
          wariowal
          ze usunelam maila dzwonil
          a ja ze skoro nie znalazl caly dzien czasu to po co jemu moj mail wink
          nie pislam pierwsza, nie raz bylo to i ze dwa dni
          udawalam ze oj nie zauwalzylam - ale wanze ze podzialalao
          nie wiem czy to dobra rada - bo nie wiem jak sie Twoj zachowa , robienie wymowek tu nic nie da - ze nie odpislaes a ja czekalam co robiles - bo moze to robic celowo gdyz poczl sie za pewnie
          • coill Re: Dlaczego tak cierpie bezsensownie... 20.08.12, 12:16
            zrobie jak mowisz.
            jesli to wlasnie taka wielka pewnosc siebie(niestety po zerwaniu moze ja mie, bo to byl pierwszy raz kiedy ja pokazalam ze tak naprawde mi zalezy, ze go kocham i jest mi potrzebny, ze nie chcę jednak zrywać i cofam pewne slowa...).

            ja sie poprostu martwie ze to nei to(bo nigdy tego nie robil) - ze to - w dupie mnie ma,nie chce mnie, zakochał sie gdzies, daje mi do zrozumienia ze to koniec zwiazku itpsad(


            co do nieodbierana itp - odkad sie poznalismy tak robilam jakis czas...celowo chyba trzebabylo tak robic do dzissad bo dzis, pewnie sie znudziłam... to takie dziwne, slyszec ze sie jest kochanym itp itd, ze on wie ze popsuł zaufanie tamtą jazdną,ale ze postara sie odbuodwac i uwaza ze mu sie uda i na drugi dzien byc olanym... tak odbudowywuje to zaufanie rzekome?? cos tu nie tak uncertain

            ej,a czy moglabys zapytac kart tylko o jego uczucia(nic wiewcej)? zawsze sprawdzają mi sie Twojesmile
            • coill Re: Dlaczego tak cierpie bezsensownie... 20.08.12, 12:31
              a i dzięki, troche pomoglas mi jakby odzyskac pewnosc siebie w snesie "trzezwosci rozumu", ja juz doszukiwalam się czy moze COS powiedzialam w rozmowie, czy ktoraz z rzeczy mogla zostac w nim urazic go jakos czy co, bylam gotowa juz dzownic..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja