wielka

17.09.12, 11:57
prosba o karty na to czy ja i A wrocimy do siebie. Poprawily sie ostatnio nasze stosunki, cos tez sie wydarzylo. Z drugiej strony wiem, ze ma kogos na oku. Czy bedziemy jeszcze razem ?
    • anna151sx Re: wielka 17.09.12, 22:35
      Jakie będą dalsze losy pary szeltie i A?

      Z przełożenia - 9 mieczy, Cesarz, Królowa kielichów
      Co On/Ona myśli o partnerze
      Ryc. mieczy/7 kijów
      Co ma w sercu
      Paz kielichów/3 kielichów
      Co pokazuje
      7 kielichów/4 kielichy
      Co zamierza zrobić
      9 denarów/8mieczy
      Wspólna karta
      2 denarów
      Przyszłość
      Eremita, 2 kielichów, 10 kielichów
      Patrząc na karty to on wydaje sie mieć więcej pozytywnych, ciepłych uczuć do Ciebie. On pokazuje, że pokochał jakieś wyobrażenie o Tobie. Jednak tęskni. Miał własna wizję związku. Ty tłumiłaś swoje emocje, az one wybuchnęły i teraz jestes w tych 8 mieczach. On chyba jest obecnie w lepszej formie, choć jeszcze chyba nie czas na związek - Eremita. Ale wyglada na to, że pojawią się sympatyczne uczucia, a wynik to: żyli długo i szczesliwie...
      Ogólnie widac, że duzo przeszłas. Na
      Może ktos jeszcze popatrzy?
      • anna151sx Re: wielka 17.09.12, 22:40
        W "odwecie" poproszę karty: czy jest mi pisany jakiś mężczyzna do rzeczy?
        • szeltie Re: wielka 22.09.12, 17:15
          Dziekuje za karty. Wrozba sie nie zrealizuje, gdyz wczoraj doprowadzil do ostatecznosci. Niestety jestem w bardzo zlym stanie psychicznym, wiec nie postawie Ci kart - nie wiem, kiedy sie do nich dotkne. Na poczte wysle inna zaplate.
          • czu-jka Re: wielka 22.09.12, 18:21
            Szkoda Szeltie.
            Myślałam, że chociaż u Ciebie będzie happy end.
          • leda-is-one Re: wielka 23.09.12, 07:00
            Szeltie!Mimo wszystko,pamiętaj że jutro tez jest dzień.Ja Ci nie podziękowałam za ciepłe słowa dla mnie wyzej-dziekuje.Całusy.Leda
          • anna151sx Re: wielka 23.09.12, 08:32
            On wyszedł w Rycerzu mieczu, a więc pozostawił po sobie zgliszcza... Później mogło by być lepiej, ale czy warto? Chyba nie.
            • independency.today Re: wielka 23.09.12, 11:21
              Ja mimo wszystko chciałabym wierzyć, że jeszcze coś z tego będzie- piękne puchary po Pustelniku. A życie czasem oszukuje, coś, co dziś jest tragedią, jutro okazuje się darem od losu. Oby nie było aż TAK źle
              • szeltie Re: wielka 23.09.12, 13:44
                Powiedzialam mu, ze oprocz cieplych uczuc jakie wciaz do niego zywie, mam w sobie wiele żalu, czuje sie wykorzystana, zmanipulowana i że chwilami czuje do niego nienawisc - a nie chcialabym tego wszystkiego czuć. I jakby znow zacal sie starac. Chwilami bylo jak za dobrych czasow. Zwyczajnie dal mi nadzieje, wiec spytalam, czy mozliwe jest to, zebysmy mogli sprobowac jeszcze raz. Powiedzial, ze odrazu nie jest w stanie podjac decyzji, ale ze zobaczy, jak to sie dalej bedzie rozwijac. Coz, po dwoch dniach bylo spotkanie w knajpie w naszym wspolnym gronie. Byl juz inny, jakby wycofany. Zazartowalam, zeby mnie pocalowal (co robil w ostatnim czasie), powiedzial, ze nie moze. Spytalam potem, dlaczego nie...odpowiedial, ze jednak stwierdzil, ze nic z tego nie bedzie. Wybral kiepski moment, bo bylismy juz mocno wstawieni. Cos we mnie peklo. Wstalam nagle, powiedzialam, ze juz sie nie znamy i wyszlam. Po chwili wrocilam i ...na oczach innych dalam mu w twarz ;/. To bylo silniejsze ode mnie. Potem wyszlam. Napisalam mu jeszcze w nocy 2 esy. Bylam wsciekla i ponownie odrzucona. Od piatku nie mamy kontaktu. Mysle, ze to juz koniec wszystkiego.......
                • czu-jka Re: wielka 23.09.12, 14:14
                  Szeltie, wcale Ci się nie dziwię. Za dużo emocji, żeby przejść koło tego obojętnie.
                  Ja wczoraj też zajrzałam do knajpki, którą lubimy. I był. Sam. Spojrzeliśmy na siebie, ale nie padły żadne słowa. Nic.
                  Później w innym już lokalu mijał mnie, i zza szyby uśmiechną się i ukłonił. Tylko na tyle go stać.
                  • independency.today Re: wielka 23.09.12, 17:48
                    Moim zdaniem to nie jest koniec tej historii (niestety).
                    Nie znam Was, więc może nie powinnam oceniać, ale z Twoich opisów wygląda jakby on był typem, którego bawi doprowadzanie kobiety do ostateczności. Takie prowokowanie, manipulacja emocjonalna pod hasłem- do jakiego stanu zdołam ją doprowadzić, na co ją stać. Na takich sadystów psychicznych nie ma za bardzo rady, a jest ich niestety sporo. A co najgorsze, oni też w jakiś sposób uzależniają się od kobiety, z którą prowadzą tego rodzaju grę. Tak więc wydaje mi się, że on nie zostawi Cię łatwo, o nie. Jego to kręci. Zaraz będą maile, pomysły typu propozycje pracy, pozory zbliżenia, a potem chlast z grubej rury i tak w kółko.
                    Jak pisałam, dziś wyjeżdżam na tydzień, żegnam się zatem i życzę nerwów ze stali. Ale co nas nie zabije... itd. Masz maila na privie Szeltie. Pa
                    • szeltie Re: wielka 24.09.12, 17:59
                      Po tym co sie stalo, to juz raczej nie bedzie zadnego kontaktu miedzy nami. Ale masz racje independency. Podejrzewam, ze ostatnio zwyczajnie bawil sie mna. Ma cos z psychopaty, niestety. A to jego oschle zachowanie i slowa o tym, ze nic z tego, to zapewne mial byc dla mnie sparwdzian, jak zareaguje. Czysta prowokacja z jego strony. No coz, bonusa w postaci plaskacza chyba nie przewidzial wink. Swoja droga, jak to jest, ze karty powyzej, ktore byly stawiane doslownie 4 dni przed owym zdarzeniem, nie wskazaly, ze cos takiego nastapi ? Jakby opisywaly zupelnie inna relacje - przynajmniej jesli chodzi o przyszlosc. Macie jeakies pomysly? Zadnej wiezy, smierci, 8 bulaw ani nic z podobnych kart nie widac w rozkladzie.
                      • czu-jka Re: wielka 24.09.12, 19:09
                        U mnie też nie było kart na zerwanie znajomości, a jednak tak się stało.
                        Napiszę coś tyllko nie obraź się. Mozna było się tego spodziewać, gdyż facet nie wskazywał na to, że chcę związku i to, że już zerwał i miał kogoś innego na oku. Znajoma mi kiedyś powiedziała, że 1 raz to wina faceta, a każdy następny nas samych, że dajemy się krzywdzić.
                        Nie chcę tu nikogo obrażać, bo sama pewnie bym zmiękła gdyby mnie przeprosił i omamił.
Pełna wersja