baba_potwor
17.12.12, 16:45
Wczoraj wieczorem zauważyłam, że z półki w łazience zniknął olej arganowy (dość drogi kosmetyk). Pospieszna rewizja pozostałych półek nie dała skutku, więc rozłożyłam karty z pytaniem: co się stało z olejem.
To się stało: 2 mieczy.
To się nie stało: as buław.
Podsumowanie: 7 monet.
Doszłam do wniosku, że butelka z olejem znajduje się w miejscu, do którego nie mam dostępu, ale nie została zabrana celowo. Na jej odzyskanie będę musiała poczekać. Wyciągnęłam jeszcze jedną kartę z pytaniem: co zrobić, żeby olej odzyskach - 6 pucharów. Popytać po rodzinie. Od ostatniego razu, kiedy użyłam oleju, do chwili, gdy stwierdziłam jego brak, w mieszkaniu przebywała tylko rodzina - ja, mama, siostra z synem i córka drugiej siostry. Mama oleju nie wzięła, bo nie jest jej potrzebny, zresztą, co by z nim zrobiła? Nie wsadzi go przecież pod poduszkę. Siostrzenica jest w wieku, w którym dziewczyny ciągnie raczej do makijażu niż do pielęgnacji, poza tym nawet nie wiedziałaby, do czego ten gęsty, tłusty płyn służy. Nad kilkuletnim siostrzeńcem w ogóle nie było sensu się zastanawiać. Została siostra, która też używa tego oleju i mogła moją butelkę zabrać po prostu przez pomyłkę i roztargnienie. Zadzwoniłam zatem do siostry, pytając o losy szkła i jego zawartości. Po kilku minutach oburzenia i uporu pod hasłem: to był mój olej, który ze sobą przywiozłam, siostra jednak zajrzała do torby podróżnej. Jej następna wypowiedź brzmiała, cytuję: "o cholera, mam dwie butelki". W ten sposób zmaterializowała się 2 mieczy, as buław i 6 pucharów. A że mieszka dość daleko, będzie musiała odesłać mi podebrane mazidło tak zwaną okazją, co oznacza, że i 7 monet "się sprawdziła". A ja chyba będę oznaczać moje kosmetyki godłem.