ucztababette
07.08.14, 00:36
Czesc.
Dlugo mnie nie bylo. dzis dostalam Pismo o eksmisje. Mam niecale dwa tygodnie, a jeszcze sprawe I rozmowe z sedzia w ten piatek. W nastepny poniedzialek mam juz opuscic dom. Moje pytanie, juz z czystej ciekawosci, jak sie zakonczy ta moja tulaczka, czy sedzia sie przychyli do mojego punktu widzenia I znajde wreszcie swoje miejsce na ziemi. Szybko, coby Wam nie macic.
Przekladka: 7 kielichow I 7 bulawek.
Problem: 6 kielichow... no, no
Czego nie zmienie: 5 kielichow - ale ja sie akurat z tej karty ciesze, bo odejde od bardzo fatalnego I podstepnego landlord, wiec akurat pierwszy raz w zyciu nie placze I niczego nie zaluje!
Co moge zmienic: Sąd - kurcze, mam wrazenie ze ode mnie na tej rozprawie zalezec bedzie bardzo duzo. Nie wiem, czy mam milczec czy powiedziec cala prawde o tym, co ja tu przeszlam. Pytanie, czy to sedziego zainteresuje!
Co mi pomoze w tej calej sytuacji: Paz denarow - pomoze mi chyba moja dziecieca naiwnosc, totalny brak pieniedzy I maly dzieciak u boku...
Jaki bedzie rezultat tej calej eksmisji I walka o swoj kąt: 2 denary. I tu sie wystraszylam, bo sie boje ze bede sie bujac po jakichs hostelach, hotelach I duzo wody uplynie zanim dostaniemy z cora swoj ciasny, ale wlasny kat.
Mam wrazenie, ze duzo od sedziego zalezec bedzie, boje sie ze bede musiala sie platac jeszcze gdzie zanim mnie na stale ulokuja, ze moze byc tak, ze mnie wydala z londynu, a tu szykuja sie dwie prace I w koncu na dzialce zbudowalam swoja szpoke z recyklingu.
Wiec dzis prosze Was, obiektywnym okiem rzuccie, bo ja slabo wyrokuje sama dla siebie jesli chodzi o moje spokojne legowisko. POzdrawiam I dzieki serdeczne. Dobrej nocy.