Jestem zaniepokojona...

27.11.07, 16:06
Spotkałam się z moją przyjaciółką. Od lat tuż przed andrzejkami raz
w roku stawia mi karty klasyczne. Ja tasując te karty myślę co
nowego mnie spotka w życiu. Wczorajszy rozkład mnie przerazil(
robilła dwa razy) i to samo.
A więc, sprawy rodzinno- małżeńskie ok i wyszło dwukrotnie śmierć
kobiety około 50 letniej o ciemnych włosach. Pytam czy moja mama(ma
46), mowi ze nie , mama ma blond od lat farbowane, a ta kobieta z
natury i farbowane i tez na ciemne. Zasugerowala teściową, skończyla
50 lat, że dowie sie w przeciagu pół roku o smiertelnej chorobie i
zejdzie z tego świata. Fakt, faktem teściowa kawał'' cholery" jak to
mowią i wszędzie nochal wscibia. Nie zaakceptowała mnie i drugiej
synowej ale zrobiło mi sie przykro. Przyjaciółka powiedziala ze nie
mam jej żałować(zna ja osobiscie tez)
Wróżby od lat sie sprawdzały. Gorąca prośba, kobitki, możecie mi
rozłożyc karty? Denerwuje sie tym ...
    • agatunia81 Re: Jestem zaniepokojona... 27.11.07, 16:08
      a zapomniałam dodać, że ta kobieta nie jest z mojej rodziny bliskiej
      związanej więzami krwi.
    • ines113 Re: Jestem zaniepokojona... 27.11.07, 18:58
      Moze nastepnym razem uzgodnij z kolezanka przed stawianiem kart, czy
      zyczysz sobie uslyszec informacje o smierci czy nie. A co jesli
      zobaczylaby w kartach smierc bliskiej Ci osoby? Wiadomosc o
      tesciowej budzi niepokoj, a jakby byla to osoba Ci jeszcze blizsza?
      Nie polecalabym opowiadac o tej wrozbie mezowi ani nikomu. Moze
      daloby sie namowic tesciowa na szczegolowe badania medyczne zanim
      wystapi ewentualna choroba. Choroba wczesnie wykryta daje wieksze
      mozliwosci wyleczenia. Zadbac o dobra opieke medyczna, moze
      dodatkowo jakies leczenie niekonwencjonalne (bioenergoterapeuta).
      Nie ma co czekac az wrozba sie spelni. Potraktuj to jak szanse na
      odwrocenie losu.
      • agatunia81 Re: Jestem zaniepokojona... 27.11.07, 19:07
        Teściowa jst aktywna zawodowo, co jakiś czas ma profilaktyczne
        badania,mówila ze wszystko ma w normie. To trudny typ, nawet jak ją
        boli brzuch czy głowa nie weżmie tabletki, ani kropli żołądkowych.
        Wiem, że temat śmierci to grządki teren. Ja nikomu o tym nie
        mówiłam tylko mojej babci, musialam sie jej zwierzyc.Bo cały czas
        zachodze w głowe co to za kobieta? W życiu nie powiem męzowi i
        nikomu- wiem, że by to go zabiło. Kurcze, żle mi się zyje z ta
        myślą.
        • romanticca Re: Jestem zaniepokojona... 28.11.07, 14:23
          Niestety, na tym forum nikt nie postawi kart na śmierć. Po pierwsze nikt się nie odważy, a gdyby nawet to ja labo ines myślę, że nie miałybyśmy oporów przed skasowaniem takiej wróżby.

          Stało się jednak i jedyne co w tej sytuacji można zrobić to poprosić koleżankę by naprawiła swój błąd i postawiła karty na pytanie co można teraz zrobić by temu zapobiec? Może wystarczy odpowiednio wcześnie pójść do dobrego lekarza?
          Daj znać jak wyszło.
          pozdrawiam Cię i życzę Twojej teściowej dużo, dużo zdrowia i jeszcze wielu lat spędzonych wśród żywych smile
          • agatunia81 Re: Jestem zaniepokojona... 28.11.07, 14:45
            Romanticca,
            Dzwonilam wczoraj do mojej przyjaciółki, że dzisiaj bede u niej w
            okolicy bo jade z dzieckiem na szczepienie i do niej wstąpie. Nie
            chciala mi powrózyć na temat tesciowej bo stwierdzila iż każdy ma to
            na co zaluguje widocznie jej świeczka ma zgasnąc niebawem.
            Zaargumentowala to, że ta kobieta zrobila wiele zlego i absolutenie
            nie mam jej żałować.Tak to prawda, nie jest wymarzoną teściową-
            raczej taka z kawałów. I, że jak ona sobie wrzy to zawsze to sie
            sprawdza , dotyczy śmierci.
            Mąż wczoraj do niej dryndnąl jak zdrówko, mówiła ze wysmienicie.
            Pozdrawiam was wink) Zobaczymy co czas pokaże.
            • angelbell Re: Jestem zaniepokojona... 28.11.07, 15:14
              Rece mi opadaja, szczeka mi tez juz opadla i nie wiem co mi opadnie
              jeszcze , kiedy slysze o pseudowrozkach wieszczacych czyjas smierc i
              jeszcze ferujacych wyroki okreslajac ze dana osoba sobie na to
              zasluzyla.Aha, no i dowodzace, iz w temacie wieszczenia smierci sa
              nieomylne.Agatunia, winszuje przyjacioleczki, przy niej Opatrznosc
              Boska to przedszkolak, ktory powinien u niej pobierac
              nauki.Zasluzyla sobie tesciowa na smierc...hahaha dobre sobie, mowi
              to tak jakby funkcjonowala w podstawowych pojeciach typu :wina-kara-
              nagroda-rachunek-plaszczyk-won!Taa...w jednym kolezanka niewatpliwie
              sie nie myli-kazdy ma to na co zasluguje(zapracuje sobie)i siebie na
              uwadze miec powinna bo nie jest wyjatkiem.
              • agatunia81 Re: Jestem zaniepokojona... 28.11.07, 17:12
                Biore poprawkę na Niąwink Mam skrzywiony pogląd juz na samo słowo
                teściowa.Jest posiadaczką teściowej, któr ajest diabłem wcielonym.
                Może dlatego też o mojej tak myśli, ze nie mam jej żałować. Nie
                mniej wg. mnie nie jest to ok. Czasem wolalabym uslyszec kłamstwo.
                No, a ja teraz nic innego nie robie, na niczym nie moge sie skupić i
                myśle, mysle. Wmawiam sobie, że to nie możliwe. Bo jednak mimo tego
                iż nie przepadam za teściową nie życzę jej żle.
                A może jak podam jej date ur. to może ktoś sprawdzi czy wogóle to o
                nią chodzi? Mam dizwne przeczucie, że jednak nie.
                • ines113 Re: Jestem zaniepokojona... 28.11.07, 17:55
                  A jak wyjdzie, ze nie o nia, to bedziesz sie glowic- o kogo wiec
                  chodzi i poleca kolejne przypuszczenia i prosby o wrozbe.
                  Nie sadzisz, ze wrozka nie powinna prognozowac smierci i straszyc
                  nia ludzi? Popatrz , jakie to skutki wywolalo u Ciebie. A Ty prosisz
                  jeszcze o kolejne takie wrozby.
                  Po prostu miej oczy otwarte , jakby ktos sie rozchorowal lub
                  wspomnial, ze zle sie czuje , reaguj, namawiaj na pojscie do lekarza
                  i sprobuj przestac to analizowac, bo zwariujesz od tego.
                  A Twoja kolezanka mogla wspomniec o niebezpieczenstwie choroby i
                  zebys byla uwazna na to, gdy u kogos pojawia sie objawy swiadczace o
                  koniecznosci zrobienia badan, a nie od razu o smierci.
                  A z tym podejsciem do Twojej tesciowej, to nawet komentowac nie
                  bede.
                  • agatunia81 Re: Jestem zaniepokojona... 28.11.07, 18:02
                    masz racje!
                    Ja nie mam nikogo znajomego oprócz teściowej w wieku 50 lat i ciemne
                    włosy.
                    Wiesz, przez tyle lat jak sie znamy a już 10, to nigdy nie padło
                    słowo śmierć. W żadnej wróżbie.
                    Nie bede zaprzatać sobie tym głowy, pozdrawiam
Pełna wersja