małe ps.

05.12.07, 23:11
Kila tygodni temu pisalam z prosba o pomoc i Wy mi pomogłyscie.
Od kilku z Was dostałam dobre rady zastanowienia się nad
swoimi "demonami" i tak tez zrobilam. Były wnioski i trudne
rozmowy...
Niestety, coraz ciezej mi sobie poradzic z pewnymi sprawami i chyba
poszukam fachowej pomocy.
Mam nadzieje, ze jeszcze kiedys nadajda dla mnie sloneczne dni...
    • ines113 Re: małe ps. 05.12.07, 23:20
      Nie wiem, co sie stalo tym razem Trollku, ale jesli sprawa wciaz
      dotyczy tego samego faceta, to moze czas rozwazyc, czy ten zwiazek
      nie przynosi Ci za duzo cierpienia.
      Pozdrawiam.
      • troll16 Re: małe ps. 05.12.07, 23:28
        tak, to prawda. czasem to naprawde jedyne wyjscie...
        cóz, pozostaje mi wierzyc, ze jeszcze kiedys slonce nade mna
        zaswieci...
        • ines113 Re: małe ps. 05.12.07, 23:49
          Wiesz, juz wtedy bylo widac po jego zachowaniu, ze cos tu mocno nie
          pasuje. Zdaje mi sie, ze pomoc psychologa nie zaszkodzi, jesli
          czujesz taka potrzebe, ale nawet on Ci nie pomoze, jak bedziesz twic
          w toksycznym zwiazku.
          Przeciez Ty sie z tym facetem meczysz, a tylu fajnych i wolnych jest
          dookola... Nie martw sie. Tarot pokazuje to w 3 kartach:
          Najpierw jest diabel- toksyczny zwiazek
          potem wieza- w koncu piorun uderza w nia, zeby zniszczyc stare
          struktury czyli cos, co Ci nie sluzy, choc nie chcesz tego zrozumiec
          potem- gwiazda- odrodzenie nadziei, nowa milosc, optymizm...
          Bedzie dobrze, tylko daj sobie szanse.
          • troll16 Re: małe ps. 05.12.07, 23:53
            dziekuje Inez, przede mna ciezka droga...
            jestem pewna, ze ciezko mi sie bedzie od tego uwolnic bo jestem
            bardzo zaangazowana...
          • troll16 Re: małe ps. 05.12.07, 23:58
            Tak bardzo chcialabym miec teraz wiecej siły...
          • troll16 Re: małe ps. 06.12.07, 07:27
            Inez,wiem, ze to glupie, ale spytam: czy istnieje jakas szansa
            (sens) ratowania tego zwiazku?
            chyba sie kompletnie juz pogubilam i bladze po omacku sad
            • wredna_zmija Re: małe ps. 06.12.07, 07:36
              Wejdę w słowo nieproszona... pojawił mi się w głowie obrazek dotyczący wielkiego
              cięcia. Moja intuicja podpowiada mi, iż zdecydowanie lepiej jest przeciąć
              pępowinę (toksyny Cię zatruwają... obawa: możesz przestać dostrzegać siebie).

              Ale to moje wolne przemyślenia - tarocistką nie jestem...

              (Ps. tzw. ona_podczytująca)
              • troll16 Re: małe ps. 06.12.07, 18:22
                tak...
                gdyby chociaz to tak strasznie nie bolało...
                • ines113 Re: małe ps. 06.12.07, 19:49
                  Troll, bez stawiania kart mozna powiedziec, co juz zostalo
                  powiedziane. Chcesz wyleczyc rane na chwilke, zeby potem znowu
                  zaczela bolec? Tak jest w zwiazkach toksycznych. Najpierw fala
                  milosci, a potem piekielko. Sily masz wiecej niz myslisz.
                  Udowodnilas to ostatnim razem, jak sie zawzielas i przetrzymalas
                  kryzys, zamiast kopnac go (wiesz w co). Teraz tez masz dosc sily,
                  zeby przerwac to, co jest chore.
                  Zrob w koncu cos dla siebie, a nie tylko dla niego. Po co ratowac
                  chory zwiazek, ratuj siebie, zanim Cie calkiem zatruje.
                  Wiem, ze teraz boli, ale jak przestanie, to raz na zawsze, a nie na
                  chwile, bo teraz masz taka hustawke.
                  Zamknij oczy i wyobraz sobie, ze jestes z normalnym facetem, ktory
                  Cie kocha, nie rani i szanuje, nie chcialabys tak?
                  • troll16 Re: małe ps. 06.12.07, 19:56
                    tak, nie ma co sie łudzic. Musze to przetrwac, chociaz naprawde
                    teraz nie wiem jak. Gdzies na dnie serca tli sie ostatnia iskierka
                    nadzieji, ale wiem, ze musze ja zdusic w sobie i znow po raz
                    kolejny, rozpoczac zycie od nowa.
                    dzis jestem jak wrak...
                    • wredna_zmija Re: małe ps. 06.12.07, 21:09
                      A nie lepiej wyzwolić w sobie nadzieję na wyzwolenie i doświadczenie wreszcie
                      czegoś cudownego, pełnego pasji, spokoju i harmonii?

                      Daj sobie szansę Trollowata - mówię Ci... Nie będziesz żałowała tej decyzji.
                      • troll16 Re: małe ps. 06.12.07, 21:19
                        Spróbuje, ale nie mam sily w tej chwili na jedno WIELKIE ciecie sad
                        Moze to poprostu kwestia przespnia wreszcie calej nocy, ulozenia
                        sobie tego w glowie...
                        • angelbell Re: małe ps. 06.12.07, 21:48
                          Co robic-wiesz.Kiedy? Wtedy kiedy bedziesz miala wystarczajaco
                          dosc.Pod tym okresleniem nie miesci sie definicja calkowitego
                          wykonczenia, choc moze Ty tak wlasnie bys to rozumiala.Granice
                          tego "dosc" kazdy wyznacza sobie sam wedlug potrzeby kopania siebie
                          gdzie popadnie i samoudreczania w imie iluzji zwiazku budowanego w
                          pojedynke.Niemniej to "dosc" powinno uwzgledniac sily wlasne i
                          wytrzymalosc wlasna, bowiem nie nalezy od innych oczekiwac ani
                          spodziewac sie, ze musza byc tymi, ktorzy podaja srodki
                          znieczulajace i tlen kiedy sie bedziesz w tym zwiazku dusic.Poddaje
                          pod przemyslenie.Powiedzenie "nie mam sily odejsc" jest typowym
                          powiedzeniem nalogowca.A masz sile zostac i wytrzymac rozne
                          atrakcje??? Tak??? No to masz i sile odejsc z postanowieniem ze nie
                          bedziesz sobie dokopywala na raty dalej.Ano Twoja to sprawa w sumie,
                          nie nasza.
Pełna wersja