flosruberum
12.05.08, 11:55
Witajcie,
Wiem, wiem, pomyliłam się trochę z forum, ale do Was mam zaufanie, więc tutaj
napiszę
Mam ostatnio dziwne przygody, które szczerze mówiąc nie wiem jak sobie
tłumaczyć. Niedawno pisałam, że widziałam jakieś ruszające się przedmioty,
ogólnie czułam obecność czegoś przy mnie. Ale minęło. Żyłam sobie dalej...
Tydzień temu byłam na weekend w innym mieście odwiedzić przyjaciela.
W 3 noc kiedy spaliśmy, gdzieś o 3ciej czy piątej nad ranem usłyszeliśmy
głośny hałas. Coś się potłukło. Wstałam, zapaliłam światło i okazało się, że
rozbiło się lustro (spadło ze ściany i wpadło do zlewu). Wiem, że to wygląda
jak zmyślone lub z jakiegoś filmu o duchach... ja takie historie znalałam
tylko z opowieści... wiecie, ktoś zmarł, w nocy rozbiło się lustro...
Oczywiście popatrzyliśmy się na siebie zdumieni i naszą pierwszą i jedyną
myślą było, że to duchy. Na lustrze, to co je rozbiło jak się domyślam, leżał
krem w szklanym opakowaniu.
Ja siadłam oczywiście i zaczełam rozmawiać z kartami, pytałam, czy to ktoś
zmarły i wyszła mi między innymi śmierć, więc nie miałam wątpliwości. Przy
pytaniu kto, wyszedł bodajże Rycerz Buław, a na pytanie dlaczego to wyszła
tylko chęć kontaktu, zwrócenia naszej uwagi. Zostawiłam temat i poszłam spać.
Nie mogłam skojarzyć nikogo młodego, kto by zmarł ostatnio, z kim miałabym do
czynienia, więc stwierdziłam, że jeśli coś to może ktoś z tego domu po prostu.
Kiedy rano wstałam i zaczęłam myśleć miałam nową niespodziankę. Lustro spadło
ze ściany (odwiązał się sznurek na którym wisiało), odbiło się od półki, która
wisiała pod nim, zwaliło kosmetyki i razem z nimi wpadło do zlewu, gdzie
następnie spadł na nie krem i się rozbiło szkło... Co wydaje mi się dziwne,
jeden perfum, który stał na półce i powinien też był spaść, nie spadł, 2 duże
opakowania kremów leżały pod lustrem, a ten najcięższy, który powinien spaść
wcześniej leżał na wierzchu... i co najśmieszniejsze my w ogóle nie
słyszeliśmy tego rumoru spadających rzeczy, odbijającego się lustra od
wszystkiego po drodze idt. Słyszeliśmy tylko jak rozbiło się szkło.
No nic. Tego dnia wracałam do domu. Po powrocie okazało się, że tego dnia rano
(koło godziny 11) zmarł mój dziadek.
Myślicie, że to miało jakiś związek? Też Wam się zdarzają takie zbiegi
okoliczności?