prawdziwam
05.06.08, 13:13
Witajcie, mam problem, z którym bez Was sobie nie poradzę... Z
mężczyzną, z którym jestem (właściwie nie wiem, czy jeszcze jestem,
może powinnam raczej napisać: byłam?)
W jego firmie wyrosły poważne problemy, z którymi postanowił
zmierzyć się w sposób bardzo radykalny i drastyczny. Wymagało to od
niego wiele czasu, sił, energii, zaangażowania. Prosił mnie o
wyrozumiałość i czas. Więc czekałam. Co jakiś czas odezwał się, że
wszystko w porządku.
Nie odzywa się od jakiegoś czasu. Dla mnie to mocno niepokojące, bo
było nam dobrze, myśleliśmy o wspólnej przyszłości, on przedstawił
mnie swoim dzieciom, nasze dzieci się również poznały (jesteśmy po
rozwodach, oboje wychowujemy dzieci).
Wiem, że to, co robi, może być niebezpieczne, ma na polu zawodowym
ostrą konkurencję, która nie przebiera w środkach. Nie robi przy tym
niczego nielegalnego.
W tej chwili przebywa za granicą, w kraju, z którego pochodzi kilku
jego wspólników. Kraj niebezpieczny, trwa w nim teraz wojna.
Jego telefon nie odpowiada. Firma zmieniła w tym czasie siedzibę,
dodzwonić się nie sposób.
Chciałam uszanować jego prośbę, dać mu czas, zniknąć na jakiś czas.
Bo uwierzyłam, kiedy obiecywał, że to już niedługo i wszystko będzie
jak dawniej, że będzie wspaniale.
Nie jeździłam, nie dzwoniłam, usunęłam się.
Ale boję się i to coraz bardziej.
Błagam, zajrzyjcie w karty, spójrzcie w naszą przyszłość!
Co ja mam myśleć, co mam robić?
Jestem otwarta również na kontakt mailowy.
B.