zrezygnowanie
18.07.08, 20:42
Ponizej macie mojego pierwszego posta. Teraz musze napisac o moim
snie, bo zwariowac mozna i dochodze o co biega. A wiec, tylko sie
nie smiejcie: studiowalam Tarota i po jakims czasie mial odbyc sie
egzamin dla nas-adeptow. Wszyscy czekalismy. Bylo pelno ruchu,
ludzi, slonce swiecio, piekny suchy sloneczny dzien na ten egzamin.
Przewinely sie podczas tego snu trzy wazne watki dla mnie. Pierwszy
obraz: moja pierwsza niespelniona milosc. Pojawil sie, ja mu mowie,
zeby poczekal, bo cos dokoncze w pracy i kiedy juz bylam wolna on
nie poczekal. Odjechal. Szukalam go jadac samochodem. Padalo. caly
czas w glowie mialam egzamin z Tarota. Zaraz potem drugi watek-
dzien egzaminu, wiem, ze mialam byc egzaminowana o 3:55 po poludniu.
Mialam zegarek na reku i pierwsze lookniecie: 3:35. Ok mam czasu
20min. egzamin odbywal sie w takim drewnianym domku kooru brazowego.
Niziutki dlugi, pelno wejsc ale zamiast drzwi takie
plastikowe/gumowe plachty. Zdziwienie. W tym momencie zwrotka -
wchodze do sklepu z butami. Widze pelno nowiutkich butow, biale,
czerwoen, czarne, patrze moja ulubiona marka Rylko. Usmiechnelam
sie.Ale mysle, egzam, musze isc. Patrze na zegarek: 3:35. Mysle co s
nie tak, czas zatrzymal sie. Jestem spozniona. Popatrzylam na zegar
w holu i cholerka 4:05. Przeciez to po moim egzaminie! Strach i
zdenerwowanie.Ktos krzyknal moje imie, jest piec po!!
Sprint,wylatuje tam na ogrod do tego domku, slonce nadal swieci.
Pelno adeptow wychodzi z jednych drzwi do drugich, zamysleni jak w
Hogwarcie i ja poszlam na lewo, do ostatnich drzwi. Weszlam,
przepraszam, ze sie spoznilam, ale moj zegarek stanal i dlatego
jestem pozniej. Patrze a tu wrozbita, jak ten z Hogwartu. Pierwsze
skojarzenie: Malenczuk i zaczelam sie z lekka smiac. Jego twarz
zaczela przyblizac sie do mojej i ucieklam na taka kozetke. Byl w
czarnym plaszczu, w kazdym badz razie caly na czarno. Powazny,
przenikliwy. Powiedzial: zaczynajmy. Plulam sobie w twarz, ze sie
spoznilam, ale nie wywalil mnie, to ok. Sprobujmy.
Pierwsze wyciagnal i trzymal wysoko w prawej rece rune. Byla z
drewienka, aloe nie widzialam zadnego znaku. Byla pusta. Mowie mu,z
e jest pusta,czysta. On kiwa glowa. Potem moment przejscie do
Tarota. Karty wylatywaly, pojawily sie miecze, na jednej karcie nie
zdazylam policzyc ile ich bylo rekojescie mieczy zamienialy sie
jakby w diamenty czy blyskotki-lampki, cholerny blysk, zakrecaly sie
i wracaly do karty. POtem ostatnia dostaojna karta, ktora mnie
porazila: Krolowa mieczy, ale odwrocona w lewo twarza i trzymala
kielich, ale miecz do gory tez. Mowie mu: Krolowa mieczy, serce drzy
i boom - obudzialm sie i piewrszy odruch, chcialo mi sie plakac jak
malemu dziecku. No i teraz nie wiem, moze sen mi dal odpowiedz, ale
tak dwuznaczna,z e albo woz albo przewoz. Chyba sobie kupie dobra
flaszke, postawie mojego Straznika i wypije z nIm, moze mi powie o
co chodzilo

)))))))))))))))))) Czy mieliscie sny z Tarotemi ico
one dla Was w perspektywie oznaczala dla Was? Wiem, Maciek rozil
moja date, ze tak,z e powinnam, ale moze jest inna wizja mojej
sciezki i teraz to juz glupia jestem, czemu taki sen mnie nawiedzil.
Byl bardzo enargetycznie wyczerpujacy,a le caly naznaczony
egzaminem. Plakac mi sie chcialo, bo jak sie obudzilam, to piewrsza
mysl: nie zdalam tego egzaminu. Byl taki wazny! Co sadzicie nt.
temat? Dziekuje za odpowiedzi.