moje bitwy, potyczki i wojny z bankiem- długie

17.02.09, 19:59
Poczułam na własnej skórze smak 5 mieczy.

Po iluś tam tygodniach starania się o hipoteczny, donoszenia
kolejnych papierów które były "niezbędne" do wniosku, siarczystych
przekleństw na czym świat stoi (a banki szczególnie), przeciwności
losu które powinny dac mi do myślenia czy gra jest warta świeczki,
nadszedł moment podpisania umowy. Dzień wypłaty $ z banu ustalony na
wczoraj. I co? I wielkie G!!! Facet z którym podpisywałam umowę
(notabene inny niż ten z którym załatwiałam od początku, bo z końcem
stycznia ten pierwszy odszedł do innej instytucji finansowej i sprawę
przekazał drugiemu do finalizacji) nie doczytując jednego wersu w
języku prawniczo-bankowym spowodował że moja transza NIE MOŻE zostac
wypłacona ze względów formalnych. Dziś poprawialiśmy to co on
zbabrał. Nie usłyszałam słowa przepraszam.

A o 5 mieczy pisałam bo gdy kiedyś tam stawiałam sobie karty czy ten
bank da to co chcę kartą podsumowującą była 5 mieczy. To mam co
chciałam! Wygrałam ale jestem wykonczona, wypruta, zniechęcona, zła i
wcale ta wygrana mnie nie cieszy.

A oto partnerski m. mną a facetem z banku, który dziś MUSIAŁ
wysłuchac ode mnie kilkunastu zdań o swoim profesjonalizmie,
zaangażowaniu w pracę, wiedzy itp. Przyszłam wkur., byłam tam wkurw.
i wyszłam wkurw. Rozkłąd mnie zaskoczył (po jego stronie).

Między nami: 6 puch
Ja myśli: 5 monet
ja zachowanie: 6 mieczy
ja emocje: koło
okoliczn zew u mnie: 2 monet
podsumowanie u mnie: ryc kijów
On myśli: 2 puch
on zachowanie: moc
on emocje: as mieczy
okoliczn zew u niego: 9 monet
podsmow u niego: świat


Nabluzgałam facetowi (chociaż nie przeklinałam), emocje mi szalały na
wiadomośc o pomyłce (a żeby było weselej to on nie miał pojęcia o
braku transzy na moim koncie - ja mu dałam rano znac że coś jest
chyba nie tak), do której się przyznał i specjalnie ściągał mnie na
drugi koniec miasta po podpis na papierku. To pojechałam na koniu jak
ten rycerz wink

Teraz jak patrzę na jego stronę to facet naprawdę chciał pomóc a ja
mu nawrzucałam. Serce mu się zmroziło chyba od moich słów natychmiast
:p Ale że był w pracy to mógł pozwolic sobie na mniej niż ja.
I mam wrażenie że modlił się o to żebym już sobie poszła hehe

Musiałam się wygadac bo bym pękła.
    • jasmintra Re: moje bitwy, potyczki i wojny z bankiem- długi 17.02.09, 20:26
      a tam dlugie;p a moje wywody?wink
      > Między nami: 6 puch
      > Ja myśli: 5 monet
      > ja zachowanie: 6 mieczy
      > ja emocje: koło
      mdz wami spotkanie i tu pewnie trzeba odczytac je jako odwrocone? a
      moze odwolujace do tego co bylo wczesniej - i chodzilo o podpisanie
      i przedluzenie tego co bylo juz zapoczatkowane
      niewiele myslalas, chyba ze o tym ze dalej nie masz kredytu jestes
      bez pieniedzy, a facet jest niekompetentny i nie moze ci pomoc.
      dalas mu to wyraznie do zrozumienia: zeby poszedl gdzie pieprz
      rosnie, bo ty jestes w sytuacji podbramkowej, a on do kitu
      na poczatku ok radosc bo to juz - a potem jak wiadomo;p teraz znowu
      ci troszke glupio i myslisz nad tym co sie wydarzylo


      > okoliczn zew u mnie: 2 monet - ciezka sytuacja, potrzeba tego do
      szczescia do zrealizowania swojej wizji. Uchwycenie sie jak deski
      ratunkowej
      > podsumowanie u mnie: ryc kijów: wyszlas z niczym, narobilas
      halasu. Ale nie okazalas sie jakos zle...
      > On myśli: 2 puch: spotkanie, fakt chce wspolpracy
      > on zachowanie: moc: pokazanie ze ma wiedze, ze ma moc udzielenia
      Ci kredytu i potrzeba opanowania twoich emocji. Ty bylas lwem a on
      nienajlepszym treserem;p
      > on emocje: as mieczy: bardzo zimne, podejscie rozumowe, zeby sie
      wykaraskac
      > okoliczn zew u niego: 9 monet: sam rozprawial sie z tob bo moze na
      cos liczyl (i podpisanie umowy, ze on itd)
      > podsmow u niego: świat: wiecej nie bedzie chcial z toba
      wspolpracowac
      • krolowa.mieczy Re: moje bitwy, potyczki i wojny z bankiem- długi 17.02.09, 20:43
        smile

        To piszemy elaboraty hihi

        E tam! Tak samo jak on mnie - nie chcę już go widziec na oczy.
        Powiedziałam mu na odchodne że mam nadzieję, ze nie będę musiała się
        już tam pojawiac. I pojechałam po bandzie mówiąc mu że domyslam się,
        że nie on dostanie prowizję za mnie tylko ten pierwszy, ale to nie
        znaczy żeby nie dbał o klienta BANKU.

        Narobiłam huku - fakt. Panienka od "kredytów na dowód" kuliła się za
        biurkiem.

        A brak $ opóźnia mi mój misterny plan - nie mogę nic zacząc bez
        dawania zaliczek, kupienia materiałów na remont i załatwienia w
        urzędzie ostatniego pozwolenia.

        Ale królowe mieczy się nie dają i idą do przodu jak taran ;p
        • jasmintra Re: moje bitwy, potyczki i wojny z bankiem- długi 17.02.09, 20:49
          swietne karty i swietny opis sytuacjibig_grin!
          Czytelne

          Krolowo dzialajsmile

          (a on wiedial ze nie dostanie prowizji czy na nia liczy?)
          • krolowa.mieczy Re: moje bitwy, potyczki i wojny z bankiem- długi 17.02.09, 21:01
            jasmintra napisała:


            >
            > (a on wiedial ze nie dostanie prowizji czy na nia liczy?)

            nie wiem. strzelałam, bo logiczne mi się wydawało że pierwszy
            napracował sie wiecej nad moim wnioskiem niz ten drugi. a że pierwszy
            odszedł bo wypowiedzenie mu sie konczylo a umowa była na finiszu to
            dwóch kumpli umówiło się że drugiemu wpłynie na konto prowizja ale
            dostanie ją pierwszy. albo jakoś sie podzielą 70/30 czy 80/20.

            mój były pracował jako agent ubezpieczeniowy stad wiem jakie numery
            robiono. sposoby nie różnią się niczym, tylko instytucje są inne smile
        • ma_ewa01 Re: moje bitwy, potyczki i wojny z bankiem- długi 17.02.09, 21:49
          I bardzo dobrze królowo, tak trzymać!!!
          Msmile
          • krolowa.mieczy Re: moje bitwy, potyczki i wojny z bankiem- długi 18.02.09, 09:07
            ma_ewa01 napisała:

            > I bardzo dobrze królowo, tak trzymać!!!
            > Msmile

            smile


Pełna wersja